W przyszłym roku odejdą z episkopatu m.in. biskupi, którzy blisko współpracowali z Janem Pawłem II kard. Stanisława Dziwisz abp Sławoj Leszek Głódź i Henryk Hoser i abp. Józef Michalik. To dobra wiadomość nie tylko dla polskiego Kościoła katolickiego, ale i dla całego społeczeństwa polskiego.
Wszystko zależy od tego kogo mianuje na ich miejsce papież Franciszek. Jednak niezależnie od tych zmian gorzej na pewno nie będzie. Zarówno język jak i styl rządzenia tych hierarchów jest zaprzeczeniem stylu Franciszka. Dobrze więc, że odchodzą również ze względu na ich wyraźne sympatie polityczne, które nie pomagały w przezwyciężaniu narodowych podziałów. Wręcz przeciwnie wyraźnie je pogłębiały.
Szczególnie szkodliwy był i jest absolutny brak konstruktywnego i teologicznego myślenia. Nie polega ono bowiem jedynie na bezkrytycznym powtarzaniu tego, co napisał Jan Paweł II, zwłaszcza gdy się to robi w sposób wybiórczy. Najbardziej ulubionym stylem uprawianego kaznodziejstwa wspomnianych hierarchów były połajanki. Nie wymagają namysłu tylko emocji. Niemcy mają na taki rodzaj wiary trafne określenie – unreflektierte Glaube – wiara pozbawiona refleksji. To dzięki postawie tych hierarchów został narzucony debacie publicznej język agresji i szukania wroga. Szczególnie źle zapisała się nagonka na wydumane zagrożenie związane z teorią gender czy z zapłodnieniem in vitro. Na wiele lat zatruła język jakim w Polsce rozmawia się o tych ważnych, a nawet żywotnych sprawach. Nie poddane żadnej kontroli teologiczne chuligaństwo takich ludzi jak ks. Dariusz Oko czy red. Tomasz Terlikowski będzie wymagało lat pracy by je przezwyciężyć. Wystarczył jeden list by je ukrócić. Niestety wspomniani hierarchowie nie tylko milczeli, ale dolewali oliwy do ognia własnymi nieprzemyślanymi wystąpieniami.
Oby następcy nie poszli w ich ślady. Jest to tym bardziej ważne, że rządzący politycy nadto przejęli się stylem pracy odchodzących hierarchów.
Stanisław Obirek



Panie profesorze, no Pan jak dziecko nadal. Jak w tym polskim, świętym naszym kościele, mogą się urodzić inni niż Michalik i Pacyfik, Dziwisz i Mering? Przecież ci Francuzi, to jak Niemcy, tylko jeszcze gorsi. Podzielam radość z odejścia tych betonowych dziadków, ale bez optymizmu, co do jakości nowych.
Jeśli nie staniecie się jako dzieci… powiada Pismo. Więc nie uważam określenia za obraźliwe tylko za komplement. A mówiąc poważnie, naprawdę wierzę w zmianę na lepsze.
Żywiąc do Pana ogromny szacunek, do łba by mi nie przyszło obrażanie. Ale też nie jest to komplement. To tylko zdziwienie, że można oczekiwać jakichkolwiek „dobrych zmian” od tej zakłamanej i złodziejskiej instytucji.
Oczywiście, jeszcze chwilka i coś się zmieni na lepsze.
Pouczająca jest w tym temacie przypowieść hinduska. Pewien hindus zwrócił się w modlitwie do Pana Boga: – Panie Boże, dla ciebie milion lat jest jak chwilka a milion złotych monet jest jak grosz. Proszę, podaruj mi grosz. – Dobrze – odparł Bóg – tylko poczekaj chwilkę.
Panie Profesorze, ja osobiście, pomimo wandalizmu społecznego całej tej grupy hierarchów wraz z jej akolitami żywię nieco uczucia wdzięczności dla nich. Dzięki nim pozbyłem się resztek jakiejkolwiek wiary i całkowicie zerwałem z Kościołem. Jak również wielu z moich znajomych. W kilka lat sprawnie zrobili to z czym przez dziesięciolecia nie mogli sobie poradzić komuniści.
Pozdrawiam
Szanuję Pańską decyzję, też mam długą listę „wdzięczności” wobec tych panów (Dziwisz pozbawił mnie pracy w jednej z wyższych szkół krakowskich, Głódź publicznie mnie strofował za obecność w mediach, Hoser wyrządził krzywdę memu przyjacielowi, a Michalik modlił się za mnie, że utraciłem wiarę) jednak nie mają oni wpływu na mój stosunek do katolicyzmu, który jest tym czym jest mimo ich szkodliwej obecności. Dlatego myślę z nadzieją o Franciszku.
Mnie by interesowalo, dlaczego polski Koscioł poszedł w strone Dziwisza, Głódzia, i Rydzyka. Czy musiał?
.
I drugie pytanie, czy polski Koscioł bedzie maszerował w orszaku kaczek? Czy oni nie wyciagneli wnioskow z obserwacji, ze Kosciol zbudowal autorytet na sprzeciwianiu sie władzy, a nie na wyzeraniu ochłapow z kaczej miski?
.
Jesli nie potrafia sie postawic, to nie sa warci spluniecia. I tak beda traktowani przez obie strony konfliktu. Czy oni tego nie rozumieja?
Ci hierarchowie dobrze ilustrują stwierdzenie ks. prof. Tischnera, że nie widział katolików którzy porzucili wiarę pod wpływem marksistów, natomiast widział wielu, którzy porzucili wiarę pod wpływem księży. Trzeba uszanować i oddać hołd odchodzącym hierarchom – ich wkład w proces laicyzacji Polski był, jest i będzie znaczący.
Polska goscinnosc? Humanitarny katolicyzm?
http://news.yahoo.com/poland-no-country-men-063205414.html
.
Zupelnie jakbysmy nie wiedzieli….
nie zapominajmy , ze Kosciol jego biskupi i ksieza to przeciez zwierciadlo spoleczne, jacy hierachowie taki lud…
dopoki spoleczestwo nie dojrzeje,nie wyksztalci sie, ucywilizuje sie, bedziemy mieli biskupow à la Hoser czy Glodz, ba zawsze beda jakie rodzynki, ale kto ich slucha?
Podzielając oczekiwanie zmian na lepsze, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że nie doceniamy siły „drugiego” młodszego szeregu episkopalnych rządców. Dla przykładu jedynie, gdy strategię KEP nadal kreował będzie sztab biskupich oficerów złożony z takich osobowości jak faworyt Sławoja abp Andrzej Dzięga to zapomnijmy o jakiejkolwiek szansie na „odwilż” czy „wiosnę” w polskiej instytucji kościelnej w ciągu najbliższego dwudziestolecia.
Polski katolik, pragnący dobrych i koniecznych zmian w Kościele, powinien już wznieść modły za to, aby papież Franciszek okazał się lepszym „kadrowcem” niż jego polski poprzednik.
Pewnej nadziei można szukać także w tym, że ks.Dziwisz nie ma już żadnego wpływu na proponowanie kandydatów do awansu.
@ Adam Naslawski może Pan mieć rację, że „drugi” szereg okaże się równie konserwatywny jak odchodzący hierarchowie. To także będzie korzystne, bo przyspieszy odchodzenie wielu osób od kościoła. Byłbym jednak umiarkowanym pesymistą, bo szkodzenie instytucji nie może być permanentne.
Być może jestem wredny, ale twierdzę, że instytucje religijne są zawsze na tyle złe, na ile pozwalają na to wierni. Stosy nie skończyły się z inicjatywy dobrych hierarchów. Czy będzie w Polsce ruch „My jesteśmy Kościołem?” Jednego niepokornego proboszcza można uciszyć, silnego ruchu wiernych nie da się lekceważyć. Chwilowo takiego ruchu nie ma, chociaż więcej niż połowa wiernych widzi i psioczy (po kątach).
A dlaczego oni odchodzą? To nie od 75lat? Głódź i Mering (Mehring) w przyszłym kończą 71.
@koraszewski, nie jest pan wredny.
„Czy oni nie wyciągnęli wniosków z obserwacji, ze Kościół zbudował autorytet na sprzeciwianiu się władzy, a nie na wyżeraniu ochłapów z kaczej miski?” – oczywistą oczywistością jest,że im chodzi o władzę i kasę, a nie o autorytet. Aktualnie dysponentem jest PiS, ale PO,PSL czy SLD także dbali i dbają o „materialną pomyślność” ( za JP II ) Kościoła Kat.
Kolega po przeczytaniu tego felietoniku napisał mi: „ale z Ciebie zgrzęda”. A ja mu na to: „Ale tylko dlatego, ze chce mobilizować Kościół polski”. Nie jestem pewien czy mi się udaje, no ale próbuję.
Nie jestem pewien czy mi się udaje
Mogę się załozyc, ze nie. Ta sama sprawa, co z PZPR. W obu przypadkach to jest (była) wspolnota interesow. Nawet jesli ktos „prywatnie” się nie zgadzał, to swoje opinie zostawiał w domu przed pojsciem do pracy. Nie da sie przekonac kogos, kto zyje ze swojego oficjalnego swiatopoglądu. Nawet, jesli „prywatnie” przyzna Panu rację, to i tak Panskie racje zostawi w domu. Gdyby tak nie zrobił, to by ryzykował swoją pozycję zawodową. Od nikogo nie mozna oczekiwac takiego poswięcenia.
.
Ja przypuszczam, ze w Kosciele mniej więcej tylu samo księzy wierzy w Boga, ilu członkow PZPR wierzyło w socjalizm. I w jednym, i w drugim przypadku funkcjonariusz ma okazywac swiatopogląd, ale niekoniecznie go podzielac. Jesli ktos ma z tego powodu konflikt sumienia, to powinien odejsc. Nie z powodu Pana Boga, ktory jest miłosierny tak czy inaczej, tylko dla własnego komfortu psychicznego. Ci, ktorzy pozostają, najprawdopodobniej nie mają takich problemow. Dwulicowosc to nie grzech, a nawet jesli, to ma on długie tradycje.
Kilka wyjatkow z komentarza z blogu J.Kowalczyka w Polityce.
krzys52 20 grudnia o godz. 6:08
Kler jakby zapadł się pod ziemię. […] Moim zdaniem nie zapadl sie ze strachu ale stara sie by nie byc posadzonym o sprzyjanie faszystom Kaczynskiego. Bo gdyby zaszlo takie podejrzenie wsrod ludu to lud dospiewalby sobie i przypuszczenie, ze pewnie razem knuli ten zamach stanu. […] Ja nie uwazam, ze powinienem czekac na podejrzenia ludu, gdyz wiem, ze kler katolicki byl wrogi demokracji od samych jej poczatkow. To nie przez przypadek laczony jest kk z reakcja – na demokracje. Bral udzial w przygotowaniach do wojskowego zamachu w Argentynie, popieral wojskowych w Chile, blisko zwiazal sie z Mussolinim, sprzyjal faszyzujacej sanacji w przedwojennej Polsce – dokladnie tak samo jak bral udzial w przygotowaniach Kaczynskiego do tego zamachu stanu. Mam tu na mysli biskupow, oczywiscie, bo przeciez nie Rydzyka, choc i ten ma swoj niewatpliwy udzial w knowaniach. Oni po prostu licza na wiecej kasy i na podbudowanie swej wlasnej pozycji w spoleczenstwie ktore da sie znow wykiwac ich obluda i klamstwami.
.
Na razie siedza cichutko, bo kaczysci zdobywaja teren zgodnie z planem, a moze nawet lepiej im idzie niz mogli przypuszczac. Po coz maja sie odzywac na razie. Poczekaja kilka miesiecy i w przypadku zwyciestwa faszystow popra wladze – jak to zazwyczaj oni. Gdyby jednak temu wszarzowi powinela sie noga to – grajac na dwa fronty – przynajmniej zatroszcza sie by Kaczorowi nic zlego sie nie stalo.
.
Jednakze, Mag, co do ich udzialu w planowaniu tego faszystowskiego zamachu, nie mam najmniejszych watpliwosci.
.
http://kowalczyk.blog.polityka.pl/2015/12/18/martwie-sie-o-beate-szydlo/#comment-444611