2015-12-17.
U początku prezydenckiej kampanii wyborczej (wiosną 2015) w programach większości komitetów wyborczych dominowała dyrektywa zmiany. Początkowo nie było jasne czy dotyczyć miała jedynie osoby prezydenta, czy też generalnie spraw w kraju.
Prześmiewczym synonimem tej dyrektywy stała się metafora „ciepłej wody w kranie” . Odczytywano ją jako sprzeciw wobec nazbyt konserwatywnej polityki prezydenta i polityki rządu pozbawionej nowych inicjatyw rozwojowych. Krótko mówiąc: nuda i ciepłe kluchy. Hasło „zmiany” najsilniej zabrzmiało w propozycji wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych propagowane przez kandydata środowisk rozrywkowych i prezentowane też w nieco rozrywkowej konwencji. Początkowo idea JOW-ów rozbawiała, z czasem rozbawiać przestała, gdy okazała się młotem rozbijającym dotychczasową racjonalność politycznego myślenia i kiedy wokół rozrastało się ugrupowanie o aspiracjach parlamentarnych.
Wprowadzenie na arenę wyborczą obok biegającego po estradzie z rozchełstaną koszula Kukiza pięknej – choć milczącej – pani Magdaleny, ckliwego gitarzysty i wreszcie plastikowego i pozbawionego wyrazu kandydata PiS, sprawiało wrażenie jakiegoś prowincjonalnego teatru, w którym zupełnie przypadkowe osoby odgrywają role aspirantów na najwyższe stanowisko w kraju.
Na naszych oczach komedia zaczęła się przemieniać w dramat. Zaskakująca wygrana kandydata głównej partii opozycyjnej wzmocniła ambicje przejęcia całej władzy przez to ugrupowanie. Hasło „zmiany” zostało silnie wielowątkowo rozwinięte i nie dotyczyło już osoby prezydenta czy osób przedstawicieli dotychczasowej koalicji, ale sięgnięto do zmiany instytucjonalnych podstaw demokratycznego państwa, inicjatyw mających prowadzić do wycofania ustaw rozwojowych ustępującej koalicji pod pretekstem uwolnienia kraju z pułapki średniego rozwoju, uporządkowania pogłębiającego się nieładu prawnego a ostatecznie zmiany konstytucji aż po zmiany ustrojowe.
Postulaty zmiany wszystkiego budziły coraz bardziej powszechne wrażenie, że to już nie zmiana byle jaka by była, taka „…aby było inaczej” jak to się na początku zdawało.
Zabawa się skończyła – zaczęły się schody. Już pierwsze dni sprawowania rządów przez nową władzę napawały niepokojem. Formowanie składu rządu przywracało wrażenie gry , zabawy w komórki do wynajęcia, gdzie każdy może być każdym: minister obrony może być ministrem nauki, minister nauki – ministrem kultury, osoby skompromitowane w czasie poprzedniej kadencji (bądź między kadencjami PiS-u) wróciły na zwolnione osiem lat temu stanowiska, panowie: Ziobro, Waszczykowski, Jurgiel, a ostentacją „starego-nowego” było przywrócenie na stanowisko koordynatora służb specjalnych Mateusza Kamińskiego i powierzenie funkcji Ministra Obrony Narodowej Adamowi Macierewiczowi.
Trudno o bardziej dosadną ostentację tego „teraz znowu My”. Przeczy zapowiedziom wielkiej zmiany powrót do tego co było, sprawdza się natomiast przestroga, że „lepsze” może być wrogiem „dobrego” – kiedy w kranach miast ciepłej, leci mętna woda .
I na koniec dedykuję głosicielom zmiany lekko sparafrazowane słowa mistrza Gałczyńskiego :”… CHCIELIŚCIE ZMIANY NO TO JĄ MACIE – SKUMBRIE W TOMACIE – Pstrąg”.
Elżbieta Skotnicka – Illasiewicz



Nie podobała się „ciemnemu ludowi” ciepła woda w kranie, to im nacjonaliści i bolszewicy z PiS zrobili wodę z mózgu…
Autorka: z wyjątkiem dwu niepotrzebnych cudzysłowów i dwu niepotrzebnie pomylonych imion, zgadzam się z Pani oceną sytuacji. Mnie tu jeszcze przypomina się cytat reklamowy początku ’90-tych : ” z impetem wgłąb! ”
*
na komentarzu do sąsiada (w SO) napisałem dokąd.
Nie tylko mętna, ale i zimna, trująca, śmierdząca, itp. Pamiętam, jak pracowałem „na zmywaku” w Anglii, to Właścicielka hotelu krytykowała mnie, że mam w zlewie „filthy water”- nie przychodzi mi do głowy dobre tłumaczenie tego słowa, ale byłoby też adekwatne.
@hazy: widzisz, to jest właśnie ten perfidny angielski. Jeden z moich znajomych pracował kiedyś w Londynie, i on usłyszał od swego pracodawcy (jako komplement) że jest good ventilated. Też się poczuł bezradny. Keep your powder dry!
*
Starość nie radość. Trzeba było chyba z pięciu sekund (esprit schodkowy) i dopiero mi się przypomniało: „ZGNIŁA wodo pilima, pilimu, pilimi, zdejm brodawkę, zdejm brodawkę zaraz mi.”
To takie, średnio dobre tłumaczenie „Tomka Sawyera” z mojego dzieciństwa. Aha. „Zamawianie” brodawek i kurzajek skutkuje. To jeden z tych niezrozumiałych tryumfów ducha nad materią.
otoosh napisał:
„Nie podobała się „ciemnemu ludowi” ciepła woda w kranie …”
*
Gdyby tylko ciemnemu ludowi …
W ciągu ostatnich lat czytałem całe mnóstwo publicystyki oskarżycielskiej, napastliwej, oszczerczej, kłamliwej, skrajnie niesprawiedliwej i podłej wobec PO i Tuska (i Kopacz).
Podpisywali się pod tym ludzie doskonale wykształceni, świetnie zorientowani w sytuacji, wyrobieni politycznie, z bogatym doświadczeniem życiowym i zawodowym, tuzy dziennikarstwa, profesorowie najlepszych uczelni, członkowie PAN, artyści, literaci itd.
To nie były głosy fundamentalistów z prawej. Im wody z mózgów nie zrobili bolszewicy z PISu. To kto?
Mhmmm…Doskonale wykształceni?…
A może to tylko posiadacze dyplomów,tacy jak nie przymierzając niejaka Beta K.-magister z Dyplomem Uniwersyteckim Prawa Administracyjnego – w skrócie D.U.P.A.
@ jmp eip wiele krytyk pod adresem Tuska i Kopacz było racjonalnych i życzliwych. Nie mówię o potępianiu w czambuł, ale o krytyce merytorycznej. Niestety zarówno mistrz jak też wybrana przez niego następczyni byli głusi na wszelkie krytyki, także na życzliwe. Do dziś Tusk kompletnie nie rozumie krytyki. Nie widzi żadnej swojej odpowiedzialności za fakt dojścia do władzy PiS. Jego ostatni wywiad w Polityce ilustruje brak poczucia minimalnej choćby odpowiedzialności za teraźniejszy horror. Nowa generacja polityków powinna być dużo bardziej refleksyjna.
Tusk był dbrym politykiem na dobre czasy. Taka osobowosc. To był bardzo dobry organizator i zerowy maz stanu.
.
Problem z takimi politykami w Polsce polega na tym, ze Polska ma trudne połozenie. Obecna sytuacja zaczeła sie niewinnie, ale teraz sie nagle okazuje, ze to jest znow gra o niepodległosc. Zywiołowy rozwoj KOD bierze sie chyba stad, ze to zaczyna docierac do swiadomosci. Te teze stawia Piotr Sobieski. Moim zdaniem trzeba to nagłasniac, bo nie chcemy sie zbudzic z Putinem u bram.
.
Nagły atak PiSu byc moze trzeba zinterpretowac jako pierwszy etap wojny hybrydowej. Zwrocmy uwage, ze za zwalczanie KODu wzieło sie ugrupowanie prorosyjskich dywersantow (link ponizej). Szczegoł do szczegołu i pokazuje sie zagrozenie. Macierewicz niszczył polski wywiad, teraz niszczy zwiazki z NATO. Pro-putinowscy dywersanci atakuja ruch społeczny przeciwstawiajacy sie PiSowi. To jeszcze nie wojna hybrydowa? Czyzby?
.
http://wyborcza.pl/1,75478,19369931,trolle-z-proputinowskiej-partii-mateusza-piskorskiego-podszywaja.html