Elżbieta Skotnicka–Illasiewicz: Mętna woda w kranie3 min czytania

()

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

2015-12-17.

U początku prezydenckiej kampanii wyborczej (wiosną 2015) w programach większości komitetów wyborczych dominowała dyrektywa zmiany. Początkowo nie było jasne czy dotyczyć miała jedynie osoby prezydenta, czy też generalnie spraw w kraju.

Prześmiewczym synonimem tej dyrektywy stała się metafora  „ciepłej wody w kranie” . Odczytywano ją jako sprzeciw wobec nazbyt konserwatywnej polityki prezydenta i polityki rządu pozbawionej nowych inicjatyw rozwojowych. Krótko mówiąc: nuda i ciepłe kluchy. Hasło „zmiany” najsilniej zabrzmiało w propozycji wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych propagowane przez kandydata środowisk rozrywkowych i prezentowane też w nieco rozrywkowej konwencji. Początkowo idea JOW-ów rozbawiała, z czasem rozbawiać przestała, gdy okazała się młotem rozbijającym dotychczasową racjonalność politycznego myślenia i kiedy wokół rozrastało się ugrupowanie o aspiracjach parlamentarnych.

Wprowadzenie na arenę wyborczą obok biegającego po estradzie z rozchełstaną koszula Kukiza pięknej – choć milczącej – pani Magdaleny, ckliwego gitarzysty i wreszcie plastikowego i pozbawionego wyrazu kandydata PiS, sprawiało wrażenie jakiegoś prowincjonalnego teatru, w którym zupełnie przypadkowe osoby odgrywają role aspirantów na najwyższe stanowisko w kraju.

Na naszych oczach komedia zaczęła się przemieniać w dramat. Zaskakująca wygrana kandydata głównej partii opozycyjnej wzmocniła ambicje przejęcia całej władzy przez to ugrupowanie. Hasło „zmiany” zostało silnie wielowątkowo rozwinięte i nie dotyczyło już osoby prezydenta czy osób przedstawicieli dotychczasowej koalicji, ale sięgnięto do zmiany instytucjonalnych podstaw demokratycznego państwa, inicjatyw mających prowadzić do wycofania ustaw rozwojowych ustępującej koalicji pod pretekstem uwolnienia kraju z pułapki średniego rozwoju, uporządkowania pogłębiającego się nieładu prawnego a ostatecznie zmiany konstytucji aż po zmiany ustrojowe.

Postulaty zmiany wszystkiego budziły coraz bardziej powszechne wrażenie, że to już nie zmiana byle jaka by była, taka „…aby było inaczej” jak to się na początku zdawało.

Zabawa się skończyła – zaczęły się schody. Już pierwsze dni sprawowania rządów przez nową władzę napawały niepokojem. Formowanie składu rządu przywracało wrażenie gry , zabawy w komórki do wynajęcia, gdzie każdy może być każdym: minister obrony może być ministrem nauki, minister nauki – ministrem kultury, osoby skompromitowane w czasie poprzedniej kadencji (bądź między kadencjami PiS-u) wróciły na zwolnione osiem lat temu stanowiska, panowie: Ziobro, Waszczykowski, Jurgiel, a ostentacją „starego-nowego” było przywrócenie na stanowisko koordynatora służb specjalnych Mateusza Kamińskiego i powierzenie funkcji Ministra Obrony Narodowej Adamowi Macierewiczowi.

Trudno o bardziej dosadną ostentację tego „teraz znowu My”. Przeczy zapowiedziom wielkiej zmiany powrót do tego co było, sprawdza się natomiast przestroga, że „lepsze” może być wrogiem „dobrego” – kiedy w kranach miast ciepłej, leci mętna woda .

I na koniec dedykuję głosicielom zmiany lekko sparafrazowane słowa mistrza Gałczyńskiego :”… CHCIELIŚCIE ZMIANY NO TO JĄ MACIE – SKUMBRIE W TOMACIE – Pstrąg”.

Elżbieta Skotnicka – Illasiewicz

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

8 komentarzy

  1. otoosh 17.12.2015
  2. A. Goryński 18.12.2015
  3. hazelhard 18.12.2015
    • A. Goryński 18.12.2015
  4. jmp eip 18.12.2015
    • Marian. 18.12.2015
    • slawek 19.12.2015
  5. narciarz2 19.12.2015