ECHA WYDARZEŃ: Siatkówka po francusku?
Bo: A) Drużyna Francji pokonała naszych siatkarzy w wyścigu o prawo startu olimpijskiego – 3: 0, ale opór był; B) reprezentację Polski szkoli i prowadzi trener z Francji rodem.
Smaczna była ta francusko-polska siatkówka. Emocje ogromne, poziom nadzwyczajny, ścięcia atomowe a czasem jeszcze chytre, obrony ekwilibrystyczne. Niestety, do finału turnieju dającego zwycięzcy paszport olimpijski wprost może awansować tylko jedna drużyna. I nie są nią mistrzowie świata – z Polski rodem.
Cóż, można dyskutować z regułami federacji, która takie – nie inne zasady kwalifikacji ustaliła; ale są, jakie są. I mistrzowie świata – dopiero, jeśli skończą turniej na trzecim miejscu – jeszcze raz staną do boju o prawo grania w Rio, ale ten mecz o start po ostatnią szansę trzeba jeszcze wygrać! Niemcy łatwo pola nie oddadzą… A Francuzi – grający przeciw naszym genialnie, mistrzowie Europy – też jeszcze nie awansują, jeśli np. przegrają finał tego turnieju… Nasze panie też przez sito przedolimpijskie się nie przedostały. I już z rywalizacji wypadły. „Złotka” – to jednak historia. Miła. Urodziwa, ale – historia.
…Wyznaję, że wkurza mnie obraz sportów narciarskich w naszym wykonaniu. Ściślej – wykonaniu medialnym i PZN-owskim; nie zawodniczym.
Kiedy Kamil Stoch prawie na zawołanie skakał po medale, a Justyna Kowalczyk to samo robiła w biegach – prezesi się nadymali telewizyjnie, dzielili komplementy i prognozy nader optymistyczne, stawali za słupy reklamowe ( sponsor daje, ale też wymaga), a medialiści łatwo kupowali ten ton. I jeszcze swoje dokładali. A gdy dziś – pannie Justynie coraz trudniej zaś panu Kamilowi też idzie gorzej – słyszę, wśród zarzutów – bo z analizami kiepsko – że zawiniło dawne „przedmuchanie balonika”.
Przepraszam, a kto zbyt ochoczo dmuchał, od obiektywizmu się tyłem odwracając? Kto trenera skoków nosił na rękach, a dziś ręce cofa? A prawdę widzę taką, że wciąż sporty narciarskie mam w głębokiej defensywie, zaś eksploatacja fenomenów takich, jak państwo Justyna i Kamil jest używana jako pędzel do malowania fałszywych obrazów. Oni są więksi niż wielcy i wspanialsi niż wspaniali, ale… Kto alarmował o pustce na trasach biegowych, jeśli nie panna Justyna? Było – że wydziwia, bo nie jest źle?
Teraz, gdy pani Justynie trudniej (normalne, że przychodzi czas „pod górkę”), a skoczkowie w dołku (myślę, że wyskoczą zeń, jeśli przestanie się gadać, a coś poprawi w metodzie) – widać prawdę o nartach. Jest… jak było. Kiedyś wielki Łuszczek i… bryndza; ostatnimi laty Kowalczyk ze Stochem, wcześniej Małysz i… w planie ogólnym też bryndza. Tras nie ma, chętnych do porządnego szkolenia mało, Krokiew posiwiała…
I bardzo proszę dmuchania w balonik nie wiązać z panią Justyną oraz panem Kamilem. Oni byli wielcy, i tym, co już dokonali będą wielcy na zawsze w historii sportu. A że sportowa metryka też trochę określa przyszłość – też prawda. Pan Kamil jeszcze długo pewnie będzie świetnie skakał, panna Justyna raczej finiszuje w karierze wyczynowej. Dla nich 20 miejsce oczywiście jest na swój sposób porażką, ale nie klęską, jak to się często potem recenzuje… W ramach wypuszczania powietrza z balonika, który się nadto nadmuchało…
Swoją drogą sport często bywa mało obliczalny za sprawa jakiegoś osobliwego własnego temperamentu. Mamy dobrych panczenistów (właśnie obiecująco zaczęli mistrzostwa kontynentu), a warunek toru pod dachem wciąż jeszcze w obietnicach. Mamy wiele sztucznych lodowisk, a łyżwiarstwo figurowe mniej znaczy niż w czasach, gdy sztucznego lodu było mniej…
… Z przyjemnością czytam, że Polski Związek Bokserski ogłosił obecny czas olimpijski „Rokiem Zbigniewa Pietrzykowskiego”. W długim czasie posuchy w naszym boksie olimpijskim – dobrze przypomnieć, że było inaczej.
Zbyszek (1934 – 2014, odszedł po długiej ciężkiej chorobie) – byłem z nim wielce zaprzyjaźniony – to jeden z kilku superasów tamtego okresu. Trzy igrzyska – trzy medale; żal, że bez złotego, ale… Cztery tytuły mistrza Europy; 11 mistrza Polski. W sumie stoczył 350 walk, z których 334 wygrał, 2 zremisował i zaledwie 12 przegrał. Kapitalne pojedynki – ten w rzymskim finale olimpijskim – z Clayem, wygrana z wielkim Węgrem Pappem ( trzy złota olimpijskie, nawet, jako zawodowiec prawie emeryt wciąż lał rywali) w warszawskiej hali Gwardii…
Dam tu dwa linki, kto zechce – zobaczy, jak boksował Zbigniew Pietrzykowski; w ogóle, jak wyglądał „tamten” boks… Stammowski.
Kapitalny sportowiec, świetny człowiek. Lojalność, poczucie humoru. Nie „Pietrzykowski”, „Pan Pietrzykowski” – jak prostował, gdy ktoś się zbyt spoufalił, a prawa do tego nie dostał. Po karierze – poseł; aktywny. W czasie ringowym – świetny kolega. Z własnej woli przyjął rolę kuratora nad kolegą, który popadł w tarapaty, a zasłużył na pomoc. Bił potwornie mocno, wiele walk wygrał przed czasem, ale miał też w zwyczaju oszczędzać rywala, gdy uznał, że bezpiecznie da mu radę w rozrachunku punktowym.
…Nurt radości.
- Pani Isia (Radwańska) wygrała turniej w Chinach. W świetnym stylu…
- „Konrad Bukowiecki – niespełna 19-letni polski kulomiot pchając 6-kilogramową kulą 22.48 poprawił w Arenie Toruń halowy rekord świata juniorów. … po dwóch nieudanych próbach w trzeciej kolejce uzyskał rekordowe 22.48! W kolejnych seriach zawodnik Gwardii Szczytno pchnął jeszcze 22.12, 22.13 oraz 22.16. Po konkursie urodzony w 1997 roku kulomiot poddał się kontroli antydopingowej. Do dziś oficjalnym halowym rekordzistą świata był Niemiec David Storl – 22.35. Rok temu w Toruniu Konrad Bukowiecki pchnął 22.38 jednak z powodów regulaminowych jego wynik nie został ratyfikowany przez IAAF.”
Kula 6-kilowa – OK. W roku olimpijskim przyjdzie się zmierzyć z „dorosłą” – 7,26 kg. Jest obiecująco – może być jeszcze ciekawiej… Zasłużenie dwakroć ozłocony pan Tomasz Majewski i ruszający do natarcia po światową sławę pan Konrad…
Andrzej Lewandowski


trwa mecz z Niemcami. 2-2 i 8:7 w tie-break(u).
uff..