Waldemar Sadowski: Czy demokracja jest zdolna do obrony przed PiS-em?20 min czytania

()

iustitia law justice2016-01-11.

Prawne podstawy delegalizacji partii

Koncepcję „demokracji zdolnej do obrony” (streitbare Demorkatie) opracowali dwaj niemieccy socjolodzy, żyjący na emigracji w czasach nazizmu Karl Loewenstein i Karl Mannheim, wyciągając wnioski z procesu przejmowania władzy przez Hitlera w sposób legalny – Konstytucja Weimarska nie dawała żadnych narzędzi obrony przed dyktaturą.

Powojenna Konstytucja niemiecka nie jest już tak bezbronna, umożliwiając delegalizację partii, które zagrażają demokracji. „Trzeba mieć odwagę do okazania nietolerancji wobec tych, którzy chcą wykorzystać konstytucje do jej zabicia”, stwierdził w 1948 roku niemiecki parlamentarzysta Carlo Schmids.

Demokracja polska także należy do grupy „demokracji zdolnych do obrony”. W Polsce bastionem prawnym został Trybunał Konstytucyjny i Art. 13 Konstytucji RP. Konstytucja i przepisy wykonawcze nakazują „wykreślenie z rejestru” każdej partii politycznej, która wykorzystuje niedemokratyczne metody, określone jako „nazistowskie, faszystowskie i komunistyczne”. Art. 13 Konstytucji brzmi tak:

„Zakazane jest istnienie partii politycznych i innych organizacji odwołujących się w swoich programach do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu, a także tych, których program lub działalność zakłada lub dopuszcza nienawiść rasową i narodowościową, stosowanie przemocy w celu zdobycia władzy lub wpływu na politykę państwa albo przewiduje utajnienie struktur lub członkostwa.”

„Trzynastka” jest rzeczywiście lekko zawikłana, ale – mimo to – zrozumiała dla prawników i historyków. Przejrzałem komentarze profesorskie i właściwie wszyscy całkowicie zbagatelizowali „13”! No bo przecież, to niemożliwie, żeby w 21 wieku w Polsce….

Co mówi Trzynastka?

–„Zakazane jest istnienie partii politycznych i organizacji”:

wyrażenie to jest mocne, kategoryczne i oczywiste. Należy podkreślić, że jest to Wola Narodu wyrażona w akcie prawnym najwyższej rangi. To Naród skazuje bezwarunkowo na niebyt w jakiejkolwiek możliwej formie podmioty o cechach opisanych w dalszej części artykułu 13.

–„odwołujących się w swoich programach”:

chodzi tu o programy partii i innych organizacji. Jako program partii należy tu uznać spisany program ogólny partii, spisany program wyborczy, program realizowany (nawet jeżeli nie był publikowany), decyzje struktur partyjnych – jawne i poufne, jednoosobowe decyzje szefa, wodza czy przewodniczącego partii. Program partii, to instrukcje działania. Programem jest nie tylko to, co zostało upublicznione, ale także to, co było utajnione albo podjęte w ostatniej chwili i zrealizowane. Rzeczywisty program partii poznajemy „po owocach”, gdyż często programy nie są jawne. Zakładamy, że wszystko, co zostało zrealizowane musiało powstać jako pomysł, projekt i program w czyjejś głowie, a w partii faszystowskiej w jednej głowie – wodza/prezesa.

–„do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu”:

zakaz nie dotyczy jakiejś czystej zrealizowanej, dojrzałej formy ustroju faszystowskiego, nazistowskiego i komunistycznego. Chodzi tu tylko o odwoływanie się do „metod i praktyk działania”. Nie jest istotne, czy partia zamierza w programie wprowadzić faszyzm czy komunizm. Może to być jakakolwiek partia działająca legalnie w państwie. Ale nie chodzi o wszelkie metody i praktyki stosowane przez nazizm, faszyzm i komunizm, lecz tylko takie, które maja charakter „totalitarny”. Czy chodzi tu tylko o takie „metody i praktyki”, które są ujęte w programie, a nie są jeszcze stosowane? Sądzę, że chodzi i o takie, które są w programie i nie są jeszcze realizowane, ale także o takie, które musiały być w programie – nawet jeżeli o tym opinia publiczna nie wiedziała – i zostały wykorzystane czy zrealizowane. Nie chodzi tu też o wszystkie metody i praktyki, lecz wystarczy, że jest ich więcej niż jedna.

Najprostsza i wyjściowa definicja „metod faszystowskich” i „metod komunistycznych” brzmi następująco:

metody faszystowskie, nazistowskie, komunistyczne, to takie, które stosowały partie, ruchy i władze faszystowskie, nazistowskie i komunistyczne.

Nie interesują nas jednak wszystkie metody, a jedynie „totalitarne”, a więc te, które niszczyły wolnościowy, demokratyczny ustrój państwa i te które umożliwiły władzy państwowej ingerencję w prawa i wolności obywateli, prowadząc do podporządkowania jednostki państwu.

Ze względu na kontekst, czyli sytuację w Polsce, w pierwszej kolejności – jako wzorzec – należy brać pod uwagę te „metody”, które ruchy faszystowskie, nazistowskie i komunistyczne stosowały po zdobyciu pierwszych przyczółków władzy, a nie przed zdobyciem władzy. Dla wykładni „13” można więc przytoczyć fakty z historii Rosji z lat od 1917, Niemiec od 1933, Austrii – od 1932, Włoch – od 1922, Węgry – 1932, Rumunia – 1933. I z oczywiście z historii PRL-u i krajów socjalistycznych od 1945 roku.

Przykładowe metody:

  • nieprzestrzeganie procedur prawnych w stanowieniu prawa;
  • wykorzystywanie aparatu przymusu państwa do celów partii;
  • stosowanie przemocy słownej;
  • wywoływanie nienawiści do wybranych grup;
  • opanowanie znacznej części mediów i sterowanie informacjami;
  • likwidacja organów i instytucji demokratycznych albo przekształcanie ich w fasady;
  • faktyczna lub prawna likwidacja podziału władz – przejęcie korpusu urzędniczego i bezpośredni nadzór nad sądami i prokuraturą;
  • faktyczne lub prawne zawieszenie konstytucji i sądu konstytucyjnego;
  • fałszowanie rzeczywistości;
  • użycie nowomowy; morderstwa; szantaż.

–„a także tych [partii politycznych i organizacji], których” „program lub działalność”:

tutaj mamy wyraźne rozróżnienie na program i na to, co się uzewnętrznia w otoczeniu, i co można uznać jako działanie w imieniu partii lub za które partia ponosi odpowiedzialność.

–„zakłada lub dopuszcza”

chodzi o takie czynniki programu/działalności, która są wyraźnie wyartykułowane/realizowane, a także takie, które nie są odrzucone przez partię w sposób wyraźny.

Czynniki te to:

(1) „nienawiść rasową i narodowościową,
(2) stosowanie przemocy w celu zdobycia władzy lub wpływu na politykę państwa albo
(3) przewiduje utajnienie struktur lub członkostwa.”

W przypadku partii sprawującej władzę każde uprawdopodobnione naruszenie prawa, w szczególności Konstytucji, którego nie da się potwierdzić na drodze sądowej lub potwierdzenie takie jest utrudnione, jest stosowaniem przemocy w celu wpływu na politykę państwa. Jeżeli zachodzi uzasadnione podejrzenie łamania Konstytucji przez organy władzy, ale nie można tego osądzić, to jest to już – według mnie – stosowanie przemocy przez władzę, choćby nie doszło tu do fizycznego użycia siły.

Dodatkowe uwagi:

Najważniejszą cechą (ale nie jedyną) ustroju współczesnej demokracji jest zasada trójpodziału władzy, służąca obronie jednostki przed Lewiatanem. Metody faszystowskie, nazistowskie i komunistyczne szczególnie intensywnie skupiały się na zniszczeniu właśnie tej zasady.

Wzorce z III Rzeszy.

W jaki sposób Hitler „wygasił” Konstytucję Republiki Weimarskiej? Podobieństwa do Polski 2015 są uderzające. Hitler przejął władzę legalnie, co najwyżej stosując sztuczki prawne a la Piotrowicz. Niemiecki świat prawniczy, hołdujący legalizmowi, poddał się w zasadzie bez walki. Hitler objął urząd Kanclerza 30 stycznia 1933 roku. W wyborach w marcu 1933 roku NSDAP zdobyła 43,9% głosów, ale nie dawało to jej kwalifikowanej większości potrzebnej do zmiany Konstytucji, bez czego nie dało się wprowadzić faszyzmu.

Ale naziści w szalonym tempie przejmowali kolejne urzędy, likwidowali trójpodział władzy i w końcu, odwołując się do Konstytucji większość parlamentarna (441 – za, 94 – przeciw) uchwaliła tzw. Ustawę o pełnomocnictwach, która uprawniała rząd Rzeszy do uchwalania ustaw, w tym sprzecznych z Konstytucją. Trybunał Konstytucyjny (Staatsgerichtshof) ostatnie orzeczenie wydał 21 lutego 1933 roku. Dyktatura zaprowadzona została zgodnie z prawem. Hitler wyłączył więc Konstytucję za pomocą ustawy. Skąd my to znamy? Konstytucja Weimarska i Sąd Konstytucyjny nigdy nie zostały formalnie zlikwidowane. Faszyzm przejął władzę zgodnie z prawem. Od tej chwili Hitler mógł jednak robić, co chciał, bez ograniczeń konstytucyjnych. (Równolegle do tych działań Goebbels przejmował media).

Analogia jest ewidentna: paraliż TK przez ustawę PiS oznacza zawieszenie Konstytucji. Pisowska Ustawa o TK rodzi taki sam skutek dla polskiego porządku demokratycznego jak Ustawa o przyznaniu uprawnień nadzwyczajnych rządowi Hitlera. Przy całej oczywistej różnicy kontekstów historycznych, metoda jest podobna. A art. 13 zakazuje – o czym wcześniej wspominałem – właśnie takich metod, działań i praktyk, a nie ideologii czy ustroju.

Franciszek Ryszka w książce „Państwo stanu wyjątkowego. Rzecz o systemie państwa i prawa III Rzeszy” o metodach państwa faszystowskiego:

„Reorganizacja aparatu władzy dokonywała się stopniowo, i pozornie bez wstrząsów. Zachowana została formalna ciągłość polityczno–prawna z urządzeniami republiki weimarskiej.” (…)

„Zadaniem tego państwa miało być gruntowne przeorganizowanie życia społecznego w ramach mitycznej „wspólnoty narodowej” a więc inaczej niż w państwie autorytarnym. Celowi temu miały służyć wszelkie środki: socjotechniki i przymusu, w dość rozległej skali poczynań – od propagandy do terroru, przy tym mechanizm terrorystycznego działania nie polegał tylko na eliminowaniu rzeczywistych przeciwników systemu, ale – wspierany przez inne środki – miał tworzyć stereotyp myślowy „wroga obiektywnego” i powodować psychozę strachu.” (…) „Demagogia dla „ciemnego tłumu”, niejasność i eklektyzm dla przeciętnego odbiorcy”.

Nie porównując oczywiście Hitlera do Kaczyńskiego, ani PiS-u do NSDAP, pod względem programu i celów, należy uznać, że niektóre metody i praktyki działania, a więc próba wyłączenia Trybunału i Konstytucji za pomocą środków prawnych, są bardzo podobne. Według mnie to są właśnie te metody i wzorce, o których mówi art. 13 Konstytucji i nakazuje delegalizację partii, która je stosuje.

Delegalizacja w Niemczech

Jeśli chodzi o delegalizacje partii warto więc skorzystać z niemieckiej mądrości prawniczej, bo mają z tym spore doświadczenie. Tym bardziej, że nasza regulacja wzorowała się częściowo na ich rozwiązaniu. Na początek chciałbym się nie zgodzić z poniższym komentarzem:

„Komentarz. Konstytucja RP” pod redakcją Moniki Haczkowskiej (LexiNexis) – do Art 13 (fragment): „Artykuł ten jest przykładem normy przynoszącej więcej szkód niż pożytku. Wzorowany na niemieckiej Konstytucji z 1949 r., przeżył się nawet w jego ojczyźnie.”

Otóż przepisy o delegalizacji są w Niemczech wykorzystywane i stosowane do dzisiaj. Zresztą sam fakt istnienia tego przepisu działa prewencyjnie i otrzeźwiająco na wielu polityków. Podstawa prawna: Konstytucja Republiki Federalnej Niemiec, Art 21. (2): „Partie, których cele albo zachowanie członków, ograniczają albo usuwają podstawy wolnościowego demokratycznego porządku państwa albo zagrażają istnieniu Republiki Federalnej Niemiec, są sprzeczne z konstytucją. O sprzeczności z konstytucją rozstrzyga Trybunał Konstytucyjny”. (tłum. moje).

Przepis ten ma charakter prewencyjny i służy skutecznej obronie demokracji. Jest on wynikiem historycznych doświadczeń naszych sąsiadów, gdy Hitler uzyskawszy zgodnie z prawem większość w parlamencie uruchomił proces „wygaszania” demokracji. Na podstawie tego przepisu niemiecki Trybunał Konstytucyjny może więc zakazać działania partii politycznej. Nie wystarczy tu jednak samo krytyczne nastawienie do demokratycznego porządku i konstytucji, lecz muszą iść za tym agresywne działania lub rzeczywiste łamanie konstytucji. Powtarzam: w Niemczech przepis ten nie jest martwy. Postępowania o delegalizację partii toczyły się już wielokrotnie:

  • w 1952 roku Trybunał zdelegalizował partię socjalistyczną SPR,
  • w 1956 roku Komunistyczną Partię Niemiec (KPD),
  • w 2001 roku toczyło się postępowanie o delegalizację Narodowodemokratycznej Partii Niemiec (NPD – neofaszyści). Wniosek nie został ostatecznie rozpoznany ze względu na poważne błędy proceduralne: okazało się, że w zarządzie partii zasiadali przedstawiciele państwa – agenci tajnych służb,
  • dwa inne wnioski – przeciwko FAP i NL – zostały oddalone, gdyż Trybunał orzekł, że organizacje te nie są partiami,
  • w 2013 do Trybunału Konstytucyjnego Niemiec wpłynął nowy wniosek o delegalizację NPD. Postępowanie przedłużało się ze względów proceduralnych, m. in. Trybunał zażądał dowodów, że w NPD nie działają już agenci tajnych służb. 2.12.2015 postępowanie o delegalizację NPD zostało otwarte. Pierwsza rozprawa odbędzie się 1.3.2016 roku w Karlsruhe (Niemiecki TK nie ma siedziby w Berlinie).

W Niemczech istnieje bogata literatura dotycząca delegalizacji partii. Do dyspozycji są tysiące ekspertyz i opinii naukowych. Warto tu przytoczyć jedną z opinii dot. podstaw delegalizacji:

„Wrogość NPD i jego zwolenników w stosunku do istotnych zasad konstytucji nie ogranicza się tylko do teoretycznego i abstrakcyjnego sporu o poglądy, lecz znajduje swój wyraz w aktywnym zwalczaniu porządku konstytucyjnego (…). NPD realizuje swoje cele w sposób, który wykracza daleko poza pierwotną rolę partii uczestniczącej w wyborach w demokratycznym systemie reprezentacji. NIE CHODZI JEJ O REFORMY, KTÓRE SĄ NORMALNE I KONIECZNE W ŻYCIU POLITYCZNYM, LECZ O REALIZACJĘ PLANOWO I TRWALE LIKWIDACJI WOLNOŚCIOWEGO I DEMOKRATYCZNEGO PORZĄDKU PAŃSTWA. Dotyczy to w szczególności jej stosunku do władzy”. (Patrick Gensing: Bundesländer stellen Dokumentation vor: „Die NPD bekämpft aktiv die Verfassungsordnung“/tagesspiegel)

Niedopuszczalność wyroku

W przypadku naszej regulacji trzeba brać pod uwagę posiłkowo inne artykuły, w tym także artykuł 11, który mówi jednoznacznie, że partia polityczna może wpływać na kształtowanie polityki państwa tylko i wyłącznie: „metodami demokratycznymi”. Co czeka więc partię, która nie podpada pod topór „Trzynastki”, ale wpływa na politykę państwa innymi metodami „niedemokratycznymi”?

Aby to ustalić przytoczę wnioski wynikające z procesu o delegalizację Samoobrony Andrzeja Leppera. Bo proces o delegalizację partii w Polsce już się odbył. Zaczęło się w roku 2007 z inicjatywy PiS. Wnioskodawcą był Marszałek Sejmu Marek Jurek, potem Ludwik Dorn; na tej samej podstawie ponowiony został przez Bronisława Komorowskiego. Wnioskodawcy żądali delegalizacji „Samoobrony” z powodu związania posłów tej partii wekslami (ponad 500 tys. zł), gdyby poseł chciał zmienić klub, co jest niezgodne z Konstytucją. Chodziło o naruszenie art 11.1 Konstytucji, czyli złamanie „zasady dobrowolności” zrzeszania. Uzasadnienie TK (24 listopada 2010 r. Sygn. akt Pp 1/08) do wyroku daje wiele cennych wytycznych dotyczących delegalizacji partii w Polsce.

Trybunał przyznał, że działanie Samoobrony naruszało Konstytucję, jednak umorzył postępowanie „z powodu niedopuszczalności wydania wyroku”. Dlaczego?

Trybunał Konstytucyjny: „tylko taka działalność partii politycznej, które jest sprzeczne z art. 13 Konstytucji, jest warunkiem wystarczającym i zarazem koniecznym zakazu dalszego jej istnienia.” oraz „Jednakże delegalizacja partii politycznej w związku z jej działalnością, jako najsurowsza z form ingerencji państwa w zasadę pluralizmu politycznego, jest możliwa tylko w przypadkach gdy podstawą rozstrzygnięcia będzie – samodzielnie lub w związku z innymi przepisami – art. 13 Konstytucji.”

Z tego wynika, że delegalizacja partii w Polsce możliwa jest wyłącznie na podstawie art 13. Czy na pewno? Trybunał pokazał nam furtkę.

Czy tylko art. 13?

Dalszy fragment uzasadnienia TK otwiera, według mnie, możliwość delegalizacji także ze względu na złamanie innych przepisów Konstytucji: „stwierdzenie przez Trybunał Konstytucyjny niezgodności działalności partii politycznej z inną normą niż wyrażona w art. 13 Konstytucji – bez uwzględnienia jej rodzaju, skali i skutków oraz rangi i treści naruszonych norm Konstytucji – mogłoby potencjalnie prowadzić do stanu niezgodności z wyrażoną w art. 11 ust. 1 Konstytucji zasadą pluralizmu politycznego z uwagi na «automatyzm» konsekwencji w postaci wykreślenia wpisu partii z ewidencji i jej likwidacji”. Z tego wynika, że możliwe jest stwierdzenie niezgodności na podstawie innych artykułów niż „13”, jeżeli Wnioskodawca uwzględni „jej rodzaj, skalę i skutki oraz rangę i treść naruszonych norm Konstytucji”. To jedyny logiczny wniosek, ale wynika on także z innych przepisów.

Konstytucja nakazuje bowiem badanie zgodności działalności partii z Konstytucją w każdym przypadku naruszenia – mianowicie art. 188 pkt 4: „Trybunał Konstytucyjny orzeka w sprawach zgodności z Konstytucją celów lub działalności partii politycznych.” A więc w każdym przypadku. Trybunał nie może więc odrzucić wniosku jeżeli dotyczy naruszenia innych norm Konstytucji niż „13”. Dlaczego więc TK nie orzekł naruszenia Konstytucji w sprawie Samoobrony, co potwierdził w uzasadnieniu, tylko umorzył postępowanie? Za tymi pozornymi niekonsekwencjami kryje się poważny problem, a umorzenie jest rozwiązaniem „salomonowym”.

Gdzie tkwi więc przyczyna pozornych niekonsekwencji TK? Otóż obowiązek kontroli konstytucyjności celów lub działalności partii wynika także z Ustawy o partiach politycznych, co komplikuje sprawę. Art. 44. Ustawy: „Jeżeli Trybunał Konstytucyjny wyda orzeczenie o sprzeczności z Konstytucją celów lub działalności partii politycznej, Sąd wydaje niezwłocznie postanowienie o wykreśleniu wpisu partii politycznej z ewidencji.” A więc każde orzeczenie Trybunału, potwierdzające wymienioną sprzeczność z Konstytucją oznacza automatyczne wykreślenie tej partii z rejestru. A postanowienie nie podlega zaskarżeniu.

Wynika z tego, że w prawie polskim mamy dwa tryby (represyjne) postępowania o delegalizację partii:

(1) na podstawie bezpośredniego zastosowania art 13 Konstytucji, ewentualnie w połączeniu z innymi przepisami Konstytucji; w tym przypadku także Komisja Wenecka nie miałaby wątpliwości, (2) na podstawie art. 188 pkt 4 Konstytucji, który nakazuje badać także wszystkie inne przypadki naruszenia Konstytucji przez partię. I tu pojawia się problem, o którym już wspomniałem: zgodnie z w/w Ustawą o partiach politycznych każde orzeczenie TK – nawet w sprawie błahej i nieistotnej dla ustroju państwa – powoduje „automatyczną” delegalizację partii. Taki charakter miała właśnie sprawa weksli Samoobrony.

Orzeczenie delegalizacji z błahego powodu byłoby jednak niezgodne z Prawami Człowieka i Obywatela (a także z polską Konstytucją, co przypomina już Paragraf 22). Trudno się więc dziwić, że Trybunał nie zdecydował się w przypadku weksli Leppera na delegalizację Samoobrony ani na orzeczenie naruszenia Konstytucji. Samoobrona wygrała by w Strasburgu. Wolność działania partii politycznych podlega szczególnej ochronie w polskiej Konstytucji, Europejskiej Konwencji Praw Człowieka (art. 11) oraz Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych ONZ (art. 22). Mamy tu do czynienia z konfliktem wartości: pluralizm polityczny vs istnienie demokratycznego państwa prawa. Naruszenia Konstytucji mniejszego kalibru przez partie są więc w Polsce zablokowane.

(Być może da się z tego wybrnąć. Ustawa o partiach używa pojęcia „sprzeczności” z Konstytucją, a art. 188. p.4 mówi tylko o „niezgodności”. Być może niektóre działania „niezgodne” z Konstytucją, nie są z nią „sprzeczne”. „Sprzeczność” w logice oznacza bowiem – pełną negację. Można by więc uznać, że Ustawa o partiach mówi tylko o ciężkich naruszeniach Konstytucji).

Z powyższych ustaleń wynika, że wniosek o delegalizację może być więc skuteczny w każdej sytuacji na podstawie art. 13, natomiast każdy inny wniosek aby był skuteczny musi wskazywać ciężkie naruszenia porządku demokratycznego, jak np. stosowanie siły w celu kształtowania polityki państwa (na przykład wysyłając niby-sędziów w obstawie BOR-u do Prezesa Trybunału Konstytucyjnego?)

Pluralizm nie jest najważniejszy

Tak wypowiedział się w tej sprawie Trybunał Konstytucyjny (w uzasadnieniu orzeczenia o delegalizacji Samoobrony: „Zakaz działalności albo rozwiązanie partii politycznej jest ostatecznym środkiem w państwie demokratycznym. Odpowiednie organy państwa przed zwróceniem się do sądu o wydanie zakazu działalności albo rozwiązania partii politycznej powinny dysponować wystarczającymi dowodami na to, że partia stanowi realne zagrożenie dla porządku konstytucyjnego lub podstawowych praw i wolności człowieka. (…) Kompetentny podmiot przed złożeniem wniosku o rozwiązanie partii politycznej powinien, kierując się poszanowaniem wskazanych wyżej wartości, w każdym przypadku szczególnie starannie rozważyć poziom realnego i bezpośredniego zagrożenia generowanego przez daną partię polityczną dla porządku demokratycznego i składać wniosek po uprzednim rozważeniu zastosowania innych środków prawnych. W każdym przypadku partia ma prawo do ochrony przed zarzutem poważnego naruszenia porządku konstytucyjnego w postępowaniu sądowym, w rzetelnym, jawnym i sprawiedliwym procesie.”

A co na to Komisja Wenecka, europejski instytut, usytuowany przy Radzie Europy, który dysponuje największym autorytetem w dziedzinie prawa konstytucyjnego? W wytycznych dotyczących delegalizacji partii nakazuje on dużą ostrożność ze względu na wartość jaką jest zasada pluralizmu. Jednak nie pozostawia wątpliwości, że istnieją ważne przyczyny, które czynią delegalizację środkiem prawnym akceptowanym w Unii Europejskiej. Według Komisji delegalizacja partii jest dozwolona, gdy w grę wchodzą następujące czynniki:

(1) zagrożenie istnienia lub suwerenności państwa,
(2) zagrożenie podstaw porządku demokratycznego,
(3) przemoc zagrażająca integralności terytorialnej państwa,
(4) podżeganie do nienawiści etnicznej, społecznej albo religijnej, lub
(5) stosowanie lub groźba stosowania przemocy.

(CDL–AD(2010)024OSCE/ODIHR–Venice Commission “Guidelines on Political Party Regulation” by OSCE/ODIHR and Venice Commission, adopted by the Venice Commission at its 84th Plenary Session (Venice, 15–16 October 2010), §§89–96.)

Dura lex, sed lex

W aktualnej sytuacji w Polsce zachowanie PiS-u prawdopodobnie spełnia więc warunki Komisji Weneckiej (2, 4, 5), a atak PiS-u na Trybunał Konstytucyjny przypomina niektóre praktyki stosowane przez nazistów w Niemczech oraz metody likwidacji Trybunału Konstytucyjnego stosowane przez siły faszystowskie w Austrii. Literatura na ten temat jest bogata. Działania PiS wskazują na to, że partia ta uczyniła już konkretne kroki w celu „wyłączenia” Konstytucji.

Ekspertyzy i opinie świata prawniczego, w tym Wydziałów Prawa Uniwersytetów, są zgodne co do faktu łamania Konstytucji i prawa przez rządzących z umocowania PiS. Charakterystyczny dla opinii publicznej jest tekst z 28.12.2015 r w „Rzeczpospolitej” (Andrzej Stankiewicz):

„Tak naprawdę ta nowelizacja po prostu wyłącza działanie Konstytucji. Bo przecież jeśli Trybunał nie może szybko rozstrzygać o konstytucyjności stanowionego prawa, to znaczy, że parlament może uchwalić wszystko – a zatem Konstytucja w praktyce nie obowiązuje.”

W tej sytuacji mamy twarde prawo, ale prawo – dura lex, sed lex. Stara zasada europejskiej kultury prawnej wywodząca się jeszcze ze starożytnego Rzymu. Prawo musi być stosowane zawsze. Ciężar dowodu, że partia działa niezgodnie z Konstytucją spoczywa na wnioskodawcy. TK stwierdza: „Szczególnie pomocne dla określenia działalności danej partii politycznej mogą być działania jej władz i niższych struktur, jej statut, przyjmowane programy, wydawane polecenia, zawierane umowy.”

Dotychczasowe procesy o delegalizację partii w Europie dotyczyły partii opozycyjnych, w tym – jak wspominałem – dwie partie zdelegalizowano w Niemczech. Skoro małe partie opozycyjne, które dopiero w przyszłości mogły by zagrozić demokracji niemieckiej zostały zdelegalizowane zgodnie z prawem europejskim, to proces przeciwko partii rządzącej, która nie tylko zamierza, ale już częściowo likwiduje porządek demokratyczny, jest prawnym obowiązkiem. Podmiotami uprawnionymi do wystąpienia ze stosownym Wnioskiem do Trybunału Konstytucyjnego są (Art. 191 Konstytucji): Prezydent Rzeczypospolitej, Marszałek Sejmu, Marszałek Senatu, Prezes Rady Ministrów, 50 posłów, 30 senatorów, Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego, Prezes Naczelnego Sądu Administracyjnego, Prokurator Generalny, Prezes Najwyższej Izby Kontroli, Rzecznik Praw Obywatelskich.

Czy PiS już przekroczył cienką „brunatną” lub „czerwoną” linię, nie wiemy – o tym właśnie powinien orzec Trybunał, instytucja uprawniona przez Konstytucję do Obrony Demokracji. Jest to ostatnia prawna metoda. Proces o naruszenie Konstytucji przez partię polityczną odbywa się z wykorzystaniem Kodeksu postępowania karnego. I w tym przypadku Trybunał zajmuje się ustaleniem stanu faktycznego, a nie tylko porównywaniem aktów prawnych na ich zgodność z Konstytucją. A więc może przesłuchać świadków, aby ustalić kto komu i kiedy wydawał instrukcje i polecenia.

Nihilizm prawny stosowany przez partię Prawo i Sprawiedliwość dostarczył już wystarczającej liczby dowodów na to, aby powstało w nas uzasadnione podejrzenie, że partia ta narusza Konstytucję. A ten artykuł brzmi „Zakazane jest istnienie”! Stanowczo! A nie: „należy rozważyć czy by może nie zakazać”.

Jednak polityczne i społeczne skutki delegalizacji mogą być fatalne, wyzwalając niekontrolowaną falę przemocy. I zapewne wszyscy bierzemy to pod uwagę. Biorą to zapewne pod uwagę podmioty, które nadal są niezawisłe i mogły by zgłosić wniosek o delegalizację. Aby układ immunologiczny demokracji zadział potrzebna jest już więc rozwaga i odwaga obywateli, polityków, urzędników i sędziów.

Ale jeżeli organy państwa boją się stosować w Polsce prawo ze względu na siłę jakiejś partii i strach przed przemocą jej zwolenników, to znaczy, że już mamy dyktaturę, tylko nie chcemy się do tego przyznać.

Waldemar Sadowski

doktorant prawa konstytucyjnego,

Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Śląskiego

 

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

8 komentarzy

  1. narciarz2 12.01.2016
    • wejszyc 12.01.2016
  2. A. Goryński 12.01.2016
  3. Magog 12.01.2016
  4. otoosh 12.01.2016
  5. narciarz2 14.01.2016
  6. narciarz2 14.01.2016
  7. Bogda1935 15.01.2016