Alina Kwapisz-Kulińska: Historia jednego pomnika

aleksander I2016-01-18.

[dropcap]W [/dropcap]czerwcu roku 1830 do Izby Senatorskiej parlamentu Królestwa Polskiego wniesiono projekt „postawienia pomnika dla wiecznej pamięci wskrzesiciela polski Alexandra”. Projekt przyjęto jednomyślnie.

Pomysł był taki, by na ów wiekopomny pomnik złożyło się całe społeczeństwo. Policzono (Ministrem Skarbu był Książę Wojewoda Czartoryski), że trzeba zebrać w ciągu czterech lat blisko „pół 7ma miljona zł. pols.”. Nazwano to „składką powszechną” i wyliczono, ile mają płacić „właściciele posiadłości ziemskich”, ile „mieszkańcy miast i wsi od opłacanego przez nich podatku podymnego”, zresztą podwyższonego, ile „negocjanci, kupcy, fabrykanci i rękodzielnicy”, ile „osoby stanu duchownego, Oficerowie i Urzędnicy wojskowi do stopni oficerskich przyrównani”, ile „Urzędnicy krajowi i miejscy” oraz „wszyscy bez wyłączenia płacę lub pensję ze skarbu publicznego lub kas miejskich pobierający”.

A że nie był to jednak ogół mieszkańców Królestwa Polskiego, dorzucono na końcu, iż „inne wszystkie osoby nieobjęte powyższemi artykułami wezwane zostaną do dobrowolnej składki”. Hm, znamy takie składki dobrowolne i nasi przodkowie zapewne też je znali.

Jako że pomnik jednak nie stanął, zapewne i funduszy na jego wystawienie nie zdołano zebrać. Za kilka miesięcy obywatele Królestwa Polskiego powstali bowiem przeciw swoim „wskrzesicielom” i okazało się, że z ich panowania nie są tak zadowoleni, jak ci mogli wnosić. Choćby właśnie z idei postawienia pomnika carowi Aleksandrowi I, który zarazem był koronowanym królem Polski, czyli właśnie owym Wskrzesicielem.

To na jego wszak cześć postała pieśń znana i dzisiaj, ochoczo śpiewana przez najprawdziwszych patriotów, jęczących niedawno w uciemiężeniu – zwłaszcza pod ostatnimi rządami Platformy Obywatelskiej – i błagających, aby Bóg wrócił im „ojczyznę wolną”. Teraz mogą już bez skrępowania wrócić do wersji oryginalnej pieśni. Na cześć Wskrzesiciela Współczesnego.

Historia jednego pomnika01Boże! Coś Polskę przez tak liczne wieki
Otaczał blaskiem potęgi i chwały,
I tarczą swojej zasłaniał opieki,
Od nieszczęść, które przywalić ją miały.

[Chór] Przed twe ołtarze zanosim błaganie,
Naszego Króla zachowaj nam Panie!

„Gazeta Warszawska” z roku 1816, gdy pieśń zaśpiewano po raz pierwszy, podawała jej genezę:

„Wspominana nieraz w gazecie naszej pieśń ulubiona ludu angielskiego: God save the King (Boże zachowaj Króla) podała myśl znanemu w literaturze ojczystej J. Panu Alojzemu Felińskiemu do napisania w tymże duchu pieśni narodowej w języku polskim. […] Jego Cesarzewiczowska Mość W. Xiążę Konstanty raczył z powodu tego oświadczyć autorowi ukontentowanie swoje. J. Pan Kapitan Koszewski z pułku 4. piechoty zrobił do tego hymnu stosowną muzykę, podług której dobrane z pomiędzy wojskowych różnego stopnia głosy odśpiewują co niedziela ten hymn podczas kościelnej wojskowej parady w Kościele XX. Karmelitów, a reszta wojska śpiewa chór, kończący każdą strofę”.

Dalej jest pięknie i w uniesieniu: „Oby te modły z głębi przejętych wdzięcznością serc wznoszone do Boga w stolicy Królestwa, i od wiernego ludu w całym kraju powtarzane, przedłużały w późne lata najdroższe życie ALEXANDRA I, najukochańszego Monarchy i Ojca naszego, któremu tak wiele dobrodziejstw winni jesteśmy”.

Dzisiaj wystarczy na miejsce Aleksandra podstawić Wiadomą Osobę i też można śpiewać co niedzielę. Oczywiście, w obstawie wojskowej i z pełnym ceremoniałem. Na pewno stosowny minister o nią zadba.

Ty, coś ją potem, tknięty jej upadkiem,
Wsparł walczącą za najświętszą sprawę,
I chcąc świat cały mieć jej męstwa świadkiem,
Wśród samych nieszczęść pomnożył jej sławę

Przed twe ołtarze i t. d.

Ty, coś na koniec nowymi ją cudy
Wskrzesił i sławne z klęsk wzajemnych w boju
Połączył z tobą dwa braterskie ludy,
Pod jedno berło Anioła pokoju;

Przed twe ołtarze i t. d.

Wróć nowej Polsce świetność starożytną
I spraw, niech pod Nim szczęśliwą zostanie.
Niech sprzyjaźnione dwa narody kwitną,
I błogosławią Jego panowanie;

Przed twe ołtarze i t. d .

Tyle pieśń oryginalna. Potem dodawano jej kolejne zwrotki.

O wrócenie „świetności starożytnej” dbają na razie tylko dawne gazety niepokorne i świeżo odzyskane media publiczne (wyjaśnienie: czyli przeznaczone dla szerokiej publiki). W planach jest przywracanie świetności zapewne począwszy od przedszkoli (skoro uczą tam religii, to i wychowania patriotycznego można się spodziewać). Na razie para poszła na zawrócenie sześciolatków do przedszkoli i skasowanie gimnazjów, ale zapewne nad patriotycznymi treściami i ideowymi wartościami już pracują metodycy do nauczania historii i polskiego na początek. Potem będą je wcielać i w nauczanie innych przedmiotów.

W cytowanej pieśni na razie mogą zastanawiać te połączone „dwa braterskie ludy”, ale niektórzy zapewne i co do tego mają już jakieś przemyślenia, być może nadzieje, a zapewne podejmowane działania. Duch Słowiańszczyzny wiecznie żywy i płodny. Zwłaszcza gdy można (i trzeba) postawić się Niemcom. Tyle idei, tyle roboty, tyle radosnej twórczości.

Przed twe ołtarze zanosim błaganie,
Naszego Króla zachowaj nam Panie!

Króla można zmienić na Wiadomo Kogo. Poza tym się zgadza.

Historia jednego pomnika02

Żeby pozostać w temacie: Senatowi koniecznie trzeba podsunąć pomysł sfinansowania Wiadomego Pomnika. Bo przy planowanych wydatkach z budżetu może na tzw. godne upamiętnienie nie wystarczyć. Oczywiście, z uwzględnieniem zbiórek dobrowolnych.

Ale czy Najważniejsza Osoba w Państwie zaaprobuje wstawienie takiego Wiadomego Pomnika? Jeżeli tak (bo na pewno niczego przewidzieć nie można), gotowy jest tekst podziękowania. Wygłoszono je na zakończenie obrad Sejmu Królestwa Polskiego, a skierowano do kolejnego Najjaśniejszego Cesarza i Króla – Mikołaja:

Wierny Senat, Twojego Królestwa Polskiego […], z najżywszą i pełną uszanowania wdzięcznością, ujrzał że raczyłeś […] łaskawie przychylić się do zaniesionej przez niego prośby i rozkazałeś wnieść do Izb projekt względem wystawienia wspaniałomyślnemu ustawodawcy naszemu, nieśmiertelnej pamięci […] pomnika narodowego wdzięczności Narodowej. Skutek odpowiedział oczekiwaniu, kiedy w tej ważnej sprawie tyczącej się z tak bliska honoru Narodowego, Senat sądził się być tłumaczem uczuć wszystkich Mieszkańców Królestwa. Wniesiony projekt w tej mierze, nie tylko Jednomyślnością, lecz z największym uniesieniem w prawo zamienionym został.

Uczmy się od przeszłości! A znajdzie się także gotowiec dla dyżurnego wierszoklety którejś z rządowych gazet (w dwudziestoleciu międzywojennym za taką była uważana „Gazeta Polska”). Na pewno w swej zręczności da radę go przerobić i uwspółcześnić. Wiersz oryginalny napisano dla hrabiego Romana Sołtyka, który był autorem pomysłu wystawienia pomnika carowi Aleksandrowi. Przepraszam, uściślam, miał to być pomnik „wiekopomnej pamięci Cesarzowi”. A przecież i dzisiaj są dążenia do upamiętnienia tragicznie poległego męża stanu Wiekopomnej Pamięci.

Co widzę! wszak to Niebo z tą się ziemią styka
Jakiż to Anioł mówi przez usta Sołtyka!
Duch może ALEXANDRA Polski Wskrzesiciela
Tak wielkich i szlachetnych myśli nam udziela,
I z krainy wieczności zstępując na ziemię
Chce jeszcze uszczęśliwiać ludów swoich plemię!
Głos najtkliwszej wdzięczności przejmie serca nasze,
Posłannicy Narodu! to jest dzieło wasze;
Spełńcie je, mając Króla jak Anioła stróża
Co rządy Poprzednika, swojemi przedłuża.
Prawda, że kruszce, głazy, wyryte żelazem
I wielkości i chwały, szczytnym są wyrazem,
Ale stokroć wznioślejsza, trwalsza ta pamiątka
Co udziela własnego tułaczom zakątka,
Zostawi ślady w sercach na własności hasło
Miliona przeszło Ludu wdzięczność niewygasłą,
I któż się nie użali, nie wzruszy nad niemi,
Widokiem ich ubóstwa na bogatej ziemi.
Wszyscy widzą i czują stan ich opłakany,
Godzien lepszego losu, godzien tej przemiany?
Jeżeli mają wieki ALEXANDRA sławić
Taki to JEMU pomnik należy wystawić.

Za Aleksandra wstawmy śp. Wiadomo Kogo. Za „Króla jak Anioła Stróża” też Wiadomo Kogo. Lud na to czeka. Na pewno to pokażą w telewizji i omówią w radiu.

Wróćmy do historii, podobno jest nauczycielką życia. Nad wystawieniem pomnika Wskrzesicielowi z uniesieniem rozwodzono się jeszcze w czerwcu roku 1830. Przynajmniej to zostało w gazetach. Co po domach mówiono – nie wiemy. Bo za miesięcy kilka miało się okazać, że jednak lud chciał czegoś zupełnie innego. Ale to już zupełnie inna historia.

Alina Kwapisz-Kulińska

Print Friendly, PDF & Email

One Response

  1. slawek 19.01.2016