Nasi i Unia5 min czytania

()

pe ue2016-01-21.

Dziwny spektakl, jakim była transmisja obrad Parlamentu Europejskiego w sprawie Polski – za nami.

W tym spektaklu imponujące było opanowanie (może po prostu: brak wyobraźni?) pewnej pani, która bez zmrużenia oka wylała z siebie jękliwy potok zwykłych kłamstw i sformułowań nie na temat, podpierając to przedziwną – kiepsko wyuczoną przez jakiegoś „coacha”, czy jak toi się tam teraz nazywa – bezsensowną gestykulacją. Smutny był obraz – niestety, wielu – eurodeputowanych, którzy pokazali całkowity brak kompetencji. No, ale to każdy widział i w żadnym wypadku impreza ta nie zasługiwałaby na umieszczenie w dziale „dobra nowina”, gdyby nie pewna pominięta przez większość mediów okoliczność.

Chodzi o to, że najważniejsza obecnie, choć nadal nieformalna, organizacja opozycji obywatelskiej, czyli Komitet Obrony Demokracji, którego powołanie – przypomnę – wynikło z opublikowanego na naszych łamach artykułu Krzysztofa Łozińskiego – weszła z pewnym hukiem na forum międzynarodowe. Oddam jednak głos jednemu z członków delegacji KOD, R. R. Szumeldzie, który tak na gorąco sprawozdawał na Facebooku:

kod strasburgPrzed chwilką wróciłem ze Strasburga.
Chciałbym podzielić się kilkoma swoimi wrażeniami, opiniami i wnioskami.
Uważam, że to ważne, zwłaszcza po tym, co można przeczytać o naszej wizycie w reżimowych mediach.
Razem z Mateuszem KijowskimHanną Szulczewską reprezentowaliśmy Komitet Obrony Demokracji w Parlamencie Europejskim w dniu debaty na temat kondycji polskiej demokracji, która odbyła się w Strasburgu.
Na wstępie kluczowa informacja.
Od początku do końca wyjazd oraz agendę organizowaliśmy sami, przy użyciu skromnych środków i pomocy wielu różnych przyjaciół. Pomoc przyjaciół polegała głównie na dostarczaniu nam numerów telefonów, adresów e-mail i innych kontaktów do szczególnie kluczowych postaci Europarlamentu bądź ich asystentów, co miało pomóc nam w umawianiu się na spotkania.
Udało się. Wtorkowy dzień rozpoczęliśmy o godz. 8.30, a zakończyliśmy ok. godz. 22.00.
Te kilkanaście godzin spędziliśmy na rozmowach z liderami chyba wszystkich demokratycznych i proeuropejskich frakcji Parlamentu Europejskiego.
Rozmowy niezwykle przejmujące, pokazujące jak wielkie jest zainteresowanie sprawami Polski, jak wiele jest wspólnej troski o nasz kraj, ale przede wszystkim dowiedzieliśmy się, jak wielu przyjaciół w Europie ma Polska.
W naszych rozmowach staraliśmy się przekazać, że Polki i Polacy to Europejczycy dumni z obecności naszego kraju w Unii Europejskiej. Staraliśmy się rzetelnie informować o bieżącej sytuacji w Polsce, zwłaszcza w aspekcie Trybunału Konstytucyjnego i mediów publicznych. Byliśmy pytani o bardzo wiele spraw, ale zapewniam, że nasz przekaz łagodził emocje.
Sądzę, że dla Komitetu Obrony Demokracji wczorajszy dzień to dzień przełomowy.
Nawiązaliśmy szereg kontaktów w całej Europie i wstępnie umówiliśmy się na kolejne rozmowy i spotkania, w tym również w Polsce.
Chcemy wspólnie pracować na rzecz wzmacniania standardów i wartości demokratycznych nie tylko w naszym kraju.
Wbrew reżimowym mediom nikomu nie skarżyliśmy się na nasz kraj, wręcz przeciwnie, opowiadaliśmy o wspaniałych ludziach, przywiązaniu do demokracji, wolności i europejskości. Natomiast o problemach związanych z konkretnymi decyzjami obozu władzy mówiliśmy w sposób niezwykle wyważony ale uczciwy.
Oprócz naszej trzyosobowej delegacji, która wzbudziła tak wiele agresji wśród prawicowych publicystów, w Europarlamencie była kilkusetosobowa delegacja członków klubów Gazety Polskiej, przywieziona autokarami z Polski i Niemiec. Dzień wcześniej ci sami ludzie byli w Brukseli, wczoraj byli w Strasburgu. Nie wiem, kto zapłacił za te autokary ani kto załatwił kilkuset osobom przepustki na galerię w sali obrad. Mogę się tylko domyślać.
Przykre jest to, że te grupy swoim zachowaniem zmuszały obsługę Parlamentu do wielokrotnych interwencji, co raczej nie przysłużyło się budowaniu reputacji nas, Polek i Polaków, w tym ważnym dla Europy miejscu.
Tak czy inaczej to była bardzo udana wizyta.
Mnie osobiście najbardziej poruszali zwyczajni pracownicy tej instytucji, z różnych krajów Europy, którzy podchodzili i prosili, żeby pozdrowić Polskę i by przekazać, że trzymają za nas kciuki.

„Spotkaliśmy się z wieloma znamienitymi politykami. Byli bardzo życzliwi i pozytywnie nastawieni. Mieliśmy okazję mówić w imieniu Polaków, którzy czują się Europejczykami i chcą być pełnoprawnymi członkami unijnej społeczności. Rozmawialiśmy między innymi z przewodniczącym grupy liberalnej – Guyem Verhofstadtem, Rebeccą Harms, współrzewodniczącą Zielonych; z Javierem Moreno Sanchezem – sekretarzem generalnym Grupy Postępowego Sojuszu Socjalistów i Demokratów w Parlamencie Europejskim; z Josefem Weidenholzerem – wiceprzewodniczącym Grupy Postępowego Sojuszu Socjalistów i Demokratów w Parlamencie Europejskim oraz z Estebanem Gonzalesem Ponsem – działaczem Partii Ludowej. To były dobre, pełne autentycznej życzliwości spotkania” – mówi Mateusz Kijowski.

Mam nadzieję, że to tylko początek. Spodziewam się, że sprzyjający demokracji oficjalni goście zagraniczni zaczną teraz szukać kontaktów z KOD-em – tak, jak niegdyś ku zgrzytaniu zębami ówczesnej władzy szukali kontaktu z Wałęsą czy przedstawicielami KOR-u. Może dzisiejsi rządzący pojmą (nadzieja niewielka, ale…), że obywatelskiej apolitycznej inicjatywy nie da się już „załatwić” rzucaniem oszczerstw i inwektyw. Że społeczeństwo nie akceptuje po raz kolejny lansowanej tezy o „jedności moralno-politycznej narodu”; ona się doszczętnie skompromitowała pod koniec minionej epoki politycznej i naprawdę trzeba mieć -łagodnie mówiąc –  specyficzny umysł, by tego nie wiedzieć…

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

3 komentarze

  1. Bogda1935 22.01.2016
  2. slawek 25.01.2016