Jerzy Łukaszewski: Kot i jego ogon

ogonek12016-01-31.

Rozporządzenie urzędowe

Nr 1 Dn. 1 maja 1792

[dropcap]D[/dropcap]eklaracja złożona przez ministra Jej Imperatorskiej Wysokości Bułhakowa w polskim ministerstwie w Warszawie, dotycząca wkroczenia wojsk rosyjskich w granice Rzeczpospolitej.

Wolność i niezawisłość Najjaśniejszej Rzeczpospolitej Polskiej zawsze przykuwały uwagę i były źródłem troski wszystkich jej sąsiadów.

Jej Wysokość Imperatorowa Wszechrosyjska przyłączając do tego szacunku uroczyste i konkretne zobowiązania wobec Rzeczpospolitej, tym bardziej starała się o zachowanie tych dwóch drogocennych filarów jej politycznego bytu.

Te nieprzerwane i wielkoduszne starania Jej Wysokości, owoc umiłowania przez Nią praworządności i ogólnego ładu; tak samo jak życzliwość i dobra wola wobec narodu mającego wspólne pochodzenie, podobieństwo języka i różne inne naturalne związki z ludem podległym Jej władzy, narodu który zwrócił na siebie Jej uwagę, krępowała oczywiście żądza dostojeństw i panowania ze strony tych, którzy nie zadowalając się udziałem w rządzeniu przewidzianym przez prawodawstwo państwowe, zechcieli go rozszerzyć z widocznym uszczerbkiem dla samej istoty praw. Dlatego nie zaniedbali niczego, by z jednej strony zniweczyć skutki opiekuńczej działalności Monarchini Imperatorowej zmierzającej do zapewnienia nienaruszalności praw i przywilejów znakomitego narodu polskiego, a z drugiej negować czystość i szlachetność jej zamiarów, przedstawiając je przy każdej okazji w sposób wypaczony. Tak działając zdołali oni podstępnie zniekształcić w nieoświeconych umysłach obraz aktu, którym Rosja przyjęła na siebie rolę gwaranta praw tego narodu, rolę będącą uciążliwym i upokarzającym ją jarzmem, gdy przeciwnie – inne liczące się państwa, w pierwszym rzędzie Niemcy, nie dość, że odrzucały możliwość takich gwarancji, to – co same przyznawały – widziały w nich poważne ograniczenie własnej samodzielności i niezależności.

W związku z tym zdarzenie, które jakiś czas temu miało miejsce pokazuje lepiej od wszystkich dowodów, które by można przytoczyć, jak takie gwarancje naprawdę mogą okazać się potrzebne i że bez nich Rzeczpospolita powalona ciosami swych wewnętrznych wrogów, do odbudowy swojej bez udzielenia ochrony przez Jej Wysokosć Imperatorową, nie miałaby wobec Monarchini żadnego tytułu prócz jedynie Jej przyjaźni i wielkoduszności.

Tymczasem niektórzy zachęceni sukcesem rozprzestrzeniania się wśród pewnej części narodu wszelkich mrzonek i błędnych wiadomości, a mając na celu jego ujarzmienie i unicestwienie jego dawnych wolności, oczekiwali jedynie na sposobny moment, by wprowadzić w czyn swoje zgubne zamiary.

Wydawała się być nim nieoczekiwana napaść na Rosję z dwóch stron.

Zaraz potem zebrał się sejm w Warszawie. Wszystkie województwa w instrukcjach danych posłom ziemskim zdecydowały, by był on wolny i zgodny ze zwyczajem. Lecz niespodziewanie zmienił się on w sejm skonfederowany bez żadnej znanej i widocznej przyczyny. Aktem konfederacji ogłoszonym i znanym całemu światu, objęte zostały sprawy, którymi zamierza zająć się konfederacja. Najważniejsze z nich sprowadzały się do utrwalenia wolnego, republikańskiego sposobu rządzenia, określenia zakresu władzy w dotychczasowych granicach i zachowania wolności obywatelskich.

Narodowi polskiemu samemu pozostaje osądzić po skutkach tego sejmu, na ile oddalił się on od spraw, dla których miał upoważnienie, zastąpiwszy je innymi, jawnie im przeciwnymi.

Nie wchodząc w szczegółowe wyliczanie sprzeczności i naruszeń praw Rzeczpospolitej, których dopuścił się skonfederowany sejm, czy też wskazywanie rządzącej nim partii, wystarczy uwidocznić, że przechwycił, zmieszał i przywłaszczył on sobie prerogatywy wszelkich władz, których skupienie w jednym ręku jest nie do pogodzenia z republikańskimi zasadami, każdej z tych władz używał na sposób tyrański, przedłużył swoje obrady do ponad trzech i pół roku, którego to przykładu nie znajdziemy ani razu w polskich kronikach, oraz że na koniec uwieńczył swoje zgubne przedsięwzięcia tym, że 3 maja 1791 roku wstrząsną do fundamentów gmachem rządów, pod którymi Rzeczpospolita przez tak liczne wieki rozkwitała w dobrobycie.

Tego dnia ów gmach runął, a na jego zgliszczach powstała monarchia, która zgodnie z nowymi prawami, uchwalonymi jakoby dla jej ograniczenia, sprzecznymi samymi w sobie, niezgodnymi z dawnymi, stwarzając we wszystkim niedostatek,  nie pozostawiła Polakom nawet cienia tej wolności tych przywilejów, zgodnie z którymi zawsze za równych się uważali. Tron z wybieralnego zmieniony został w dziedziczny a prawo, mądrością ich przodków ustanowione, które zakazywało obierania za życia króla jego następcy, zostało zuchwale naruszone, jak i te prawa, które ubezpieczały niewzruszoną stałość Rzeczpospolitej. Do przeprowadzenia tych wszystkich gwałtów użyto odpowiednich środków. W dniu przemiany państwowej Pałac i Izba Sejmowa wypełnione były warszawskim pospólstwem i zbrojnymi, a armaty wyciągnięte z Arsenału miały odstraszać tych, którzy chcieliby sprzeciwić się  przechodzącemu w czyn spiskowi, pułk artyleryjski i gwardia litewska wspierające pospólstwo pobudziły jego zawziętość przeciw tym, ze strony których spodziewano się sprzeciwów.

Licznym posłom trwającym przy swoich patriotycznych zasadach grożono utratą życia. Spośród nich Suchorzewskiego, posła kaliskiego, który odważnie zbliżył się do podnóża tronu, by przypomnieć królowi o uczynionej im świętej przysiędze, o zachowaniu paktów konwentów – tego świętego i nierozerwalnego węzła łączącego króla z narodem, bez litości skopano nogami nie bacząc na nietykalność jego stanu i prowokując tym każdego Polaka nie wyzbytego do cna poczucia własnej godności i swobody.

W taki sposób dokonano zmiany, którą sprawcy ośmielają się przedstawić jako swobodny i dobrowolny wybór narodu.

Lecz owi sprawcy nie zadowalając się przyczynieniem swej nieszczęsnej ojczyźnie opłakanych skutków w sprawach wewnętrznych, usiłowali na wszystkie sposoby sprowadzić je także z zewnątrz, zachęcając do konfliktu i otartej wojny z Rosją, odwieczną sojuszniczką oraz najlepszą i najwierniejszą przyjaciółką narodu polskiego.

Dla zapobieżenia opiniom skrajnym, na które Monarchini Imperatorowa była bezustannie wystawiona, niezbędna była cała Jej wyrozumiałość, szczególnie zaś poczucie sprawiedliwości i przenikliwość z jaką Jej Wysokość przywykła odróżniać opinie ludzi stronniczych od poglądów obiektywnych. Krótkie opisanie wypadków wykaże prawdziwość tego stwierdzenia.

Po wypowiedzeniu przez Portę Ottomańską wojny Rosji poseł Jej Imperatorskiej Wysokości złożył wizytę w ministerstwie Rzeczpospolitej, pomiędzy obradami sejmu, by zawiadomić ją o wkroczeniu wojsk rosyjskich w granice Polski, oraz by uzyskać wyznaczenie dla województw właściwych tym miejscom, gdzie się owe wojska rozlokowały, komisarzy z którymi będzie się można porozumieć co do dostaw żywności i furażu oraz co do zapłaty za nie. Wszystko zostało postanowione i zarządzone w duchu przyjaźni i dla wzajemnej wygody nie bacząc na oznaki braku dobrej woli jakie już wtedy zaczęły się ujawniać. Lecz kiedy zebrał się sejm i zamiary obalenia Rzeczypospolitej, które już wówczas zostały wyciągnięte na światło dzienne, przeważyły nad wszelkimi chęciami zachowania pokoju wewnętrznego i zewnętrznego, wówczas nie tylko zażądano, żeby wojska rosyjskie bez pozostawienia nawet straży w małej liczbie dla ochrony zorganizowanych tam magazynów bez zwłoki wyprowadzone zostały z Polski, lecz także wymyślono wszelkie utrudnienia w zaopatrzeniu wojsk rosyjskich w żywność poprzez zakaz budowy nowych magazynów i żądano by już istniejące wywiezione zostały poza granice Rzeczpospolitej. Przy okazji  komisja skarbowa zgłosiła nieuzasadnione pretensje do pobrania cła wywozowego przy przeprawie przez Dniestr od tychże magazynów zorganizowanych wielkim nakładem sił i ku wielkiemu pożytkowi obywateli polskich. Takie postępowanie nie miało bynajmniej nic wspólnego z szacunkiem jaki winien występować w stosunkach między dwoma sąsiednimi państwami, związanymi na dodatek przyjaźnią i sojuszem. Wyrządzanie wszelkiego rodzaju krzywd poddanym Monarchini Imperatorowej zaszło już tak daleko, że niektórzy prowadzący działalność handlową w granicach Rzeczpospolitej pod ochrona traktatów i prawa państwowego, zdradziecko obwiniani byli o podburzanie mieszkańców do buntu i pod tym zarzutem osadzani w więzieniu. Sędziowie, którym powierzono przeprowadzenie procesów, nie znajdując śladów zarzucanego im przestępstwa, uciekali się do stosowania okrutnych tortur w celu wydobycia zeznań, a po uzyskaniu tym sposobem choć jednego, nieludzcy ci sędziowie skazywali ich na kaźń, która w sposób męczeński była  na nich dokonywana.

Ten przejaw niepraworządności, nieludzkości i okrucieństwa otworzył szerokie pole do wszelkiego typu dochodzeń, na które najbardziej narażeni byli mieszkańcy tych prowincji, gdzie była wyznawana wiara grecka, prawosławna – nie unicka. Biskup perejasławski i archimandryta słucki, choć poddany Monarchini Imperatorowej, stał się ofiarą tej nagonki. Nie bacząc na wysoką godność duchowną, nie patrząc na czystość charakteru i niezłomność zasad, rzucano na niego podejrzenia o przestępstwa, które można było wymyślić tylko w chwili napadu wyjątkowej złości i wzburzenia.

Ten archirej został zatrzymany i odwieziony do Warszawy, gdzie po dziś dzień cierpi okrutną niewolę.

Nawet i w samej stolicy prawo nie lepiej było przestrzegane, także w stosunku do ministrów Jej Imperatorskiej Wysokości, gdyż do cerkwi należącej do poselstwa mającej na zewnątrz rosyjski imperatorski herb jasno oznaczający miejsce uprzywilejowane, wdarła się grupa polskich żołnierzy, którzy schwytawszy sługę świątynnego, zawlekli go bez najmniejszej przyczyny przed sąd, któremu podlegać nie powinien. Należące się z tego tytułu ministrom rosyjskim zadośćuczynienie odłożone zostało z błahych powodów i – jednym słowem mówiąc – nie tylko wszystkie uroczyste umowy jednoczące Rosję z Polską zostały naruszone i złamane w najważniejszych punktach, to jeszcze wrogość posunięta została tak daleko, iż wysłano nadzwyczajne poselstwo do Turcji, będącej wówczas w otwartej wojnie z Rosją w celu zawiązania zaczepnego sojuszu przeciw temu ostatniemu państwu, na co w archiwach ministerialnej korespondencji warszawskiego gabinetu znajdują się odpowiednie dokumenty i dowody. Również szacunek należny Osobie i uświęconemu dostojeństwu Monarchini Imperatorowej nie był widoczny w czasie posiedzeń sejmowych, przywódcy zaś partii łamiącej prawa Rzeczpospolitej zamiast hamować te nieprzystojności – sprzyjali im i pochwalali je. Najlżejsze z tych obelg, nie wspominając o tych, które przemilczymy dla skrócenia listy dowodów, byłyby wystarczające dla usprawiedliwienia i uzasadnienia przed Bogiem i światem tych wszystkich restrykcji jakie Jej Imperatorska Wysokość uznałaby za stosowne dla uzyskania należnego Jej publicznego zadośćuczynienia.

Lecz Ona bynajmniej nie po to kazała obecnie wyjaśnić sprawę owych obelg. Przyrodzone Jej poczucie sprawiedliwości nie pozwala żądać rachunku przez cały naród polski za poczynania tej jego cząstki, która zdobywszy oszustwem jego zaufanie wykorzystuje je do złych celów.

Jej Wysokość wychodząc naprzeciw szczeremu przekonaniu, że większość narodu nie miała nic wspólnego z tym co zrobiono w Warszawie przeciw Niej i Rzeczpospolitej, odwiecznej Jej przyjaciółce, gotowa jest zapobiec nieszczęściu pokładając nadzieję, że stosownie do Jej wielkoduszności i łagodności nowy sejm wyrówna wszystkie te krzywdy, wypełniając z wielką dokładnością instrukcje swych wyborców, odmiennie niż sejm obecny, który w sposób jawny je naruszając, doprowadził swymi nielegalnymi działaniami do tego, że wszystkie jego uchwały są nieważne jako niezgodne z prawem.

I choć Jej Imperatorska Wysokość nie życzy sobie dawać folgi odruchom odwetu za doznane krzywdy, jednakże nie może nie skłaniać się ku prośbom zanoszonym do Niej przez licznych Polaków, między którymi niemało znajduje się znamienitych tak urodzeniem i pozycją w Rzeczpospolitej jak i zasługami i zdolnościami w służbie państwowej. Płonąc najczystszą i najchlubniejszą gorliwością w zbawieniu ojczyzny swojej, a także przywracaniu poprzedniej wolności i niezależności swojej, uchwalili pomiędzy sobą zawiązanie zgodnej z prawem konfederacji jako jedynego możliwego środka dla odwrócenia nieszczęść przyczynionych narodowi przez nielegalną i gwałt stosującą konfederację warszawską. Na koniec prosili o pomoc i poparcie Monarchinię Imperatorową, która nie ujawniając tych i innych ich zamiarów, dała zapewnienie przyjaźni i dobrej woli wobec Rzeczpospolitej dokładnie wypełniając swe zobowiązania.

W następstwie tych obietnic Jej Wysokość poleciła części swoich wojsk wkroczyć w granice Rzeczpospolitej. Jako zaprzyjaźnione pozostaną tam dla wspierania odbudowy jej praw i przywilejów.

Wszystkim, którzy uznają taki ich charakter, puszczone będą w niepamięć rzeczy przeszłe, zapewniona wszelka pomoc, bezpieczeństwo osobiste i całkowita nienaruszalność własności.

Jej Imperatorska Wysokość ma nadzieję, że każdy szlachetnie rozumujący Polak doceni zamiary Jej Wysokości i przyzna, że najlepiej będzie chronić swe interesy, gdy szczerze  i gorliwie sprzyjać będzie wielkodusznym wysiłkom przez Nią podjętym w zgodzie ze wszystkimi prawdziwymi synami ojczyzny dla przywrócenia Rzeczpospolitej wolności, przywilejów i praw, które jej odebrała bezprawna konstytucja 3 maja. Jeśli niektórzy martwią się przysięgą, którą nierozważnie złożyli, lub którą im wydarto siłą bądź podstępem, to powinni pomyśleć, że jedyną uświęconą i prawdziwą jest ta, którą klęli się przestrzegać i bronić do ostatniej kropli krwi kształtu Rzeczpospolitej, w jakim się urodzili i że tylko odnowieniem wcześniejszej przysięgi mogą odkupić jej złamanie jakiego się dopuścili składając nową.

Lecz jeśli się znajdą ludzie, którzy z okrucieństwem, zaślepieni rozpustą sprzeciwiać się będą dobroczynnym działaniom Jej Imperatorskiej Wysokości i patriotycznym dążeniom swoich współobywateli, to tylko sobie powinni przypisywać nieprzyjemności i kłopoty na jakie narażeni będą o tyle sprawiedliwie, że od nich samych zależeć będzie uwolnienie się od nich szybkim i gorliwym pokajaniem się.

Niżej podpisany nadzwyczajny wysłannik i minister pełnomocny, na którego nałożono obowiązek oznajmienia o tych zamiarach Jej Imperatorskiej Wysokości i o prawdziwych intencjach, które ją do nich skłoniły, ma także obowiązek wezwać zacny naród polski, by wszelkie nadzieje swe związał z wielkodusznością i bezinteresownością jakimi kieruje się Jej Wysokość w swych usiłowaniach i które każą Jej życzyć sobie widzieć jak najprędzej Rzeczpospolitą umocnioną w swoich fundamentach rozsądnym stanowieniem równowagi władz nią rządzących, jako najpewniejszym środkiem do osiągnięcia trwałego pokoju wewnętrznego i zgody ze wszystkimi sąsiadami.

Pełny Zbiór Praw, Petersburg, br, nr 17044

tłum. Jerzy Łukaszewski

 

Print Friendly, PDF & Email

4 komentarze

  1. Mariusz Malinowski 2016-01-31
  2. Marian. 2016-01-31
  3. Bogda1935 2016-02-01
  4. slawek 2016-02-01
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com