2016-02-06. 
O tym stosunku świata do Izraela w ciągu ostatnich dziesięcioleci napisałem kilkaset artykułów, ta książka powstała jednak przypadkiem jako efekt śledzenia blogu Agnieszki Zagner „Orient Express”. Formuła listów pozwalała przedstawić te problemy w bardziej osobisty i bardziej przystępny sposób.
Antysyjonizm to wynalazek Moskwy po klęsce arabskich sojuszników ZSRR w 1967 roku; antysyjonizm to również główny filar islamizmu, nowej totalitarnej ideologii zmierzającej do podboju świata. Dlatego w tej książce czytelnik znajdzie nie tylko krytyczny ogląd stosunku zachodniego świata do Izraela, ale również głosy muzułmańskich dysydentów, widzących jak bardzo antyjudaistyczna obsesja blokuje możliwość wyjścia muzułmańskiego świata z błędnego koła cywilizacyjnego zacofania.
Dlaczego sprawa stosunku do Izraela jest dziś papierkiem lakmusowym pokazującym stosunek do kwestii praw człowieka, wojny, islamu, demokracji? Dlaczego Organizacja Narodów Zjednoczonych wydała więcej rezolucji potępiających Izrael niż wszystkie inne kraje łącznie? Dlaczego dopiero Jan Paweł II uznał, że Watykan jednak powinien uznać, że Izrael istnieje, dlaczego Ameryka do dziś nie pozwala, żeby ludzie urodzeni w Jerozolimie mieli w paszporcie podaną nazwę kraju – Izrael, dlaczego świat konsekwentnie żąda proporcjonalności – ma ginąć tyle samo Żydów, ilu ludzi, którzy próbują ich zabić? Dlaczego zabicie izraelskiego dziecka nie jest w oczach zachodniej prasy aktem terrorystycznym? Dlaczego dziennikarz BBC i pracownica ONZ rozpowszechniają zdjęcia dzieci zabitych w Syrii jako zdjęcia ofiar izraelskich?
Odpowiedzi na te pytania nie są łatwe. Nie jest również prawdą, że ta książka na te wszystkie pytania odpowiada.
Po jej napisaniu z ogromnym poczuciem niepewności wysłałem maszynopis do kilku osób. Mieszkający w Egipcie polski muzułmanin, dziennikarz i pisarz, Piotr Ibrahim Kalwas napisał:
Przeczytałem. Książka znakomita. Oj, będą na Pana niektórzy nieźle pomstować 🙂 Czytałem z ogromnym zainteresowaniem, momentami pesymistyczny obraz świata Pan przedstawia, ale w większości przypadków zgadzam się z Panem. Przedstawia Pan bez ogródek obraz współczesnego mainstreamowego świata islamu, to się nie będzie podobać tym „poprawnym”, którzy zazwyczaj tego świata nie znają, albo go idealizują. Obraz antysemityzmu arabskiego jest dokładnie taki jak Pan pisze. Ja to dobrze znam, bo ja w świecie arabskim od siedmiu lat mieszkam i go badam. Dobrze, że pisze Pan cały czas o muzułmanach i muzułmankach-liberałach i demokratach, muzułmanach otwartych, oświeconych, ich jest mało, ale cały czas więcej. To są siły, które bezwzględnie trzeba wspierać, a wolny świat tego nie robi. To są ludzie na pierwszej linii frontu walki z islamizmem, tradycjonalizmem, fundamentalizmem i – tak, tak – samym islamem jako takim, tym islamem zaskorupiałym, zastygłym, archaicznym, niszczącym. Niszczącym przede wszystkim swoich wyznawców. Książka bardzo potrzebna i bardzo cieszę się, że ukaże się na rynku.
Wysłałem również maszynopis do profesora Stanisława Obirka, który odpisał już w formie recenzji dla wydawcy:
Koraszewski nie jest publicystą wdającym się w dziennikarskie utarczki. Jest moralistą, któremu zdarza się popadać w ponury i pesymistyczny ton. Można się z nim nie zgadzać, można mieć do niego pretensję, że się czepia nadmiernie, że przesadza. Ale to nie wystarcza by odrzucić jego przenikliwe i oparte na żmudnych lekturach tezy. Obawiam się, że ma rację gdy pisze: „Salonowy lekko w antysyjonizm udrapowany antysemityzm udziela coraz więcej przyzwolenia temu antysemityzmowi, który nie owija już niczego w bawełnę. Tysiące drobnych wydarzeń pokazują jak wzbierające strumienie zaczynają się zlewać w potężną rzekę”. To jest również powód by „Wszystkie winy Izraela” nie tylko przeczytać, ale i głęboko przemyśleć. Ta książka nie tylko prowokuje do myślenia, ona zmienia nasze spojrzenie na współczesny świat.
Mieszkający w Paryżu dziennikarz, Ludwik Lewin napisał krótko:
Wyśmienite, błyskotliwe, potrzebne, nawet jeśli pozostanie głosem wołającego na puszczy. Może dlatego, że do spraw Izraela mnie nie trzeba przekonywać, szczególnie ciekawe wydały mi się rozważania filozoficzne.
Publicystka „Gazety Wyborczej” Teresa Bogucka:
Przeczytałam jednym tchem. Dobrze, że się ukaże w formie książkowej.
Te pozytywne głosy cieszą, albo raczej łagodzą niepokój, przed oddaniem książki w ręce czytelników.
Kończąc tę książkę pisałem m.in.:
„Siedzę w wygodnym fotelu, przeglądając wiadomości ze świata. Moje sądy nie są zakorzenione w religii, ale są tysięcznymi nićmi powiązane z ludźmi, którzy porządkowali swój obraz świata, próbując po swojemu zrozumieć słowa świętych tekstów. Niektórzy bez wielkiej filozofii mówili, że warto być przyzwoitym.”
Nie twierdzę, że mam we wszystkim rację, próbuję w tej książce przedstawić moje argumenty oparte na znanych mi faktach. Centralnym problemem jest zagrożenie Izraela. Wielu ludzi twierdzi, że jest ono wyolbrzymiane przez izraelskich polityków i dziennikarzy. Wymaga ono uważnego zanalizowania. Mój pierwszy list do Pani Z. zaczyna się od słów:
Mam dla Pani pewną propozycję: Zagrożenie. Niech go Pani nie traktuje w odniesieniu do siebie osobiście. Wiem, że jest Pani bezpieczna, lubi Pani swój adres i nie zamierza go zmieniać. Proponuję Pani zagrożenie jako pewne pojęcie, jako część świadomości zagrożonych i grożących. Namawiam Panią na przyjrzenie się pojęciu „zagrożenie”.
Jest to oczywiście trawestacja początku jednego z listów do Pani Z. Kazimierza Brandysa. Książka Brandysa jest w tych rozważaniach silnie obecna, zaś, jak pisał jeden z pierwszych czytelników tej książki „Adresatka tych „Innych listów do innej Pani Z.” wydaje się być zaledwie pretekstem do podjęcia wielu pytań fundamentalnych dla dzisiejszego świata”.
Wydaną nakładem wydawnictwa „Błękitna kropka” książkę oddaję teraz w Wasze ręce. Mam nadzieję, że ci z Was, którzy ją kupią, przeczytają i uznają, że jest tego warta, zostaną również jej ambasadorami. Bez Waszej pomocy bowiem ta książka wpadnie w studnię, z Waszą pomocą może jednak dotrzeć również do tych, dla których okaże się inspiracją do dalszych poszukiwań i krytycznego sprawdzania jej treści.
Książka wychodzi z drukarni 12 lutego, można ją już zamawiać w księgarni Wydawnictwa Błękitna Kropka.
Andrzej Koraszewski
Od redakcji: gorąco polecamy. Szczególnie antysemitom i tzw. judeosceptykom, może dostaną masowo zawałów? Byłoby pięknie…

Studnia Opinii…Nie pamiętam już, kiedy wymyśliłem tę, konkurencyjną nazwę dla naszego Portalu. Plusk!
Choć Autor był tak wspaniałomyślny, że moją opinię już przywołał, ale powtarzam Andrzeja Koraszewskiego czytać to obowiązek ludzi myślących, dla bezmyślnych są teksty, z którymi on polemizuje. Ufam, że nie jest to walka z wiatrakami. To kwestia przeżycia naszej cywilizacji. W tym sensie ma rację; zmasowany atak na Izrael zastanawia. Dlaczego tak mało uwagi poświęcają oburzeni łamaniu praw człowieka Korei Północnej, Węgrom, aż boję się dodać i Polsce. Ale ustawiamy się w tej niechlubnej kolejce nazbyt skwapliwie. Również dlatego czytajmy Koraszewskiego.
Książka już przestaje być aktualna.
Muzułmanie zastąpili Żydów.
Przykro mi.
.
Czy Pana książka ukaże się w formacie ebook albo pdf?
.
Mieszkam za granicą i zasadniczo mogę kupować i czytać polskie książki tylko w formatach elektronicznych.
@Therese Kosowski – Obecnie wydawca nie planuje (nie ma możliwości)wydania w wersji elektronicznej. To jest małe wydawnictwo prowadzone przez pasjonata, który robi to obok pracy zawodowej, dla samej satysfakcji wydawania tego, co sam lubi. Pisał mi jednak, że już jest sporo zamówień z innych krajów.
.
Rozumiem. Skoro wydawnictwo nie planuje wersji elektronicznej, mam ja propozycję:
.
Ponieważ na moim komputerze Apple’a mam program do przekształcania plików z tekstem na format ebook, mogłabym bez żadnych kosztów zrobić dla Pana, czy dla wydawnictwa taki ebook.
.
Tak się składa, że jest to coś w rodzaju mojego hobby: mam na iPadzie około 1800 ebooków, większość zrobionych przeze mnie z tekstów dostępnych w internecie.
.
Ponieważ w moim poprzednim życiu pracowałam w wydawnictwie książkowym, znam się co nieco na edytorstwie, więc moje ebooki są bardzo ładne, dobrze czytelne no i naturalnie funkcjonują w każdym systemie komputerowym.
.
Czy Panu podoba się ta propozycja?
Przekażę, ja się na tym zupełnie nie znam. Samo zrobienie elektronicznej wersji nie jest problemem. Załatwiłem to sobie z moimi wydanymi przed laty książkami, które udostępniam on-line na mojej stronie. Wydawca jednak musi myśleć o chociażby minimalnych zyskach, więc tysiąc pytań technicznych.
Chyba nic z tego nie będzie, mój wydawca przymierzał się do tego już wcześniej, obejrzał przepisy i próbował zorientować się, jak to wygląda od strony organizacyjnej oraz finansowej i (przynajmniej chwilowo) dał za wygraną. I tak ogromnie dziękuję, zawsze lepiej mieć propozycję niż żyć bez żadnej propozycji.
Trudno. Jeśli chodzi o mnie, to „strona finansowa” jest równa 0. Ale rozumiem, że są jakieś sprawy, których ja nie muszę rozumieć. W każdym razie moja propozycja jest aktualna.
.
Pozdrawiam
TK
mam paskudny nawyk krytycznego czytania wszelkich tekstów..
Stąd mam pytanie co do wątku który się pojawił już we wcześniejszych Pana tekstach – że „świat konsekwentnie żąda proporcjonalności – ma ginąć tyle samo Żydów, ilu ludzi, którzy próbują ich zabić?”.
Czytuję nie tylko polską prasę, a NIGDY, NIGDZIE w żadnej poważnej prasie takiej tezy nie widziałem.
Byłbym wdzięczny za link do takiej tezy.
Myślę, że na każdy konflikt warto patrzeć z dystansem, i szukać korzystnego dla wszystkich wyjścia. A jednostronność w tym nie pomaga..
A poza tym… (w związku z dopiskiem redakcji)
Jestem judeofilem i Izraelo-sceptykiem. (podobnie jak anty-sowieckim rusofilem, słowako- i germano-filem i ogólnie „władzo-sceptykiem”).
Czy ew. to też kwalifikuje mnie do tej kategorii, co to „lepiej na zawał”?
A poważniej – osobom zainteresowanym innym spojrzeniem na ten konflikt proponuję mój wcześniejszy artykuł z SO
„czy będziemy ginąć za Izrael”.
jest tu:
https://studioopinii.pl/pawel-dabrowski-nie-bedziemy-ginac-za-izrael/
Szanowny Panie, Faktycznie różnimy się w tym co widzimy. Zacznijmy od Pana stwierdzenia, że jest Pan judeofilem. Otóż ja, w odróżnieniu od Pana, nie mam sympatii czy antypatii do Żydów, ja ich (podobnie zresztą jak Polaków) rozróżniam. Powiada Pan, że nie udało się Panu dostrzec oskarżeń o brak „proporcjonalności” ani tysięcznych przykładów, że zginęło tak mało Izraelczyków, a w reakcji zginęło znacznie więcej Palestyńczyków. Obawiam się, że to tylko dowód, iż trochę nieuważnie czyta Pan to, co Pan czyta. Na te tysięczne oskarżenia odpowiadał na forum ONZ pułkownik Richard Kemp, (https://www.youtube.com/watch?v=MmeaUJ2NqPw ) wyjaśniając taktykę nadużywania terminu „proporcjonalność” w doniesieniach i komentarzach na temat Izraela. Oczywiście ciekaw jestem Pana reakcji z lektury mojej książki, może przestanie Pan być judeofilem i zacznie być neutralnym obserwatorem.
P.S. Umieranie za Izrael Panu nie grozi, natomiast Izraelczycy codziennie umierają z powodu łajdactwa świata.
Nie sądzę, by jakakolwiek książka zmieniła mój zachwyt dla Korczaka, oczarowanie Tuwimem, czy podziw dla Zamenhofa..
I trudno mi pojąć, jak Pan godzi zarzucanie mi braku obiektywizmu z niedostrzeganiem, że ginie znacznie więcej Palestyńczyków, a cała „wolna” Palestyna jest de facto wielkim gettem.
Obawiam się, że nie znalazł Pan czasu by zapoznać się z moim artykułem, więc tylko podrzucę jeden fragment:
>>>
Hipokryzja i jednostronne skrzywienie percepcji nie omija nikogo. Żadnej ze stron, rzadko kiedy sympatyków. Tym bardziej – jeśli chcemy trwałego pokoju, bez lęku, że palestyński kociołek wybuchnie – potrzebujemy dotrzeć do istoty rzeczy, do mechanizmów napędzających konflikt.
Trudno jest zaakceptować tezę o „szeroko zakrojonych bombardowaniach Izraela przez Hamas”, gdy ich ofiarą padają dwie-trzy osoby, i o „starannie wymierzonych, ograniczonych i przeprowadzonych z chirurgiczną precyzją atakach ADF”, których ofiarą padają dziesiątki i setki cywilnych ofiar. Ale nie sposób też zaakceptować krokodylich łez Hamas, gdy po ataku „bezbronnych” tłumów na Płot, czy na posterunki giną cywile… Bo niby co? Izraelscy żołnierze mieliby się dać zatłuc kamieniami???
>>>>
A co kluczowe, nie przedstawił Pan dowodów na istnienie tezy z którą i Pan, i Pan pułkownik polemizujecie..
cbdo
Więc powiada Pan, że kocha Pan już pomordowanych Żydów, ma Pan tylko atawistyczne pretensje do jeszcze żywych. Przepraszam za złośliwość, ale jest to postawa dziesiątków milionów nie-antysemitów. Pisze Pan, że nic Pana nie przekona i niepotrzebnie próbowałem wykładać moje argumenty w całej książce, bo posiada Pan swoje zdanie i je podziela. Rozumiem i szanuję Pańską determinację. Powiada Pan, że Richard Kemp nie przedstawił dowodu takiej interpretacji „proporcjonalności” i przytacza Pan fragment swojego artykułu, właśnie ten, który ja również chciałem przywołać na dowód Pańskiej nie do końca moralnej oceny i Pańskiej sympatii dla palestyńskich islamofaszystów, ale nie dla Palestyńczyków. Spróbujmy przyjrzeć się Pańskim słowom, które Pan z taką dumą i nie wstydząc się przytacza.
„Trudno jest zaakceptować tezę o „szeroko zakrojonych bombardowaniach Izraela przez Hamas”, gdy ich ofiarą padają dwie-trzy osoby, i o „starannie wymierzonych, ograniczonych i przeprowadzonych z chirurgiczną precyzją atakach ADF”, których ofiarą padają dziesiątki i setki cywilnych ofiar. Ale nie sposób też zaakceptować krokodylich łez Hamas, gdy po ataku „bezbronnych” tłumów na Płot, czy na posterunki giną cywile… Bo niby co? Izraelscy żołnierze mieliby się dać zatłuc kamieniami???”
Na Izrael spada tysiące rakiet wystrzeliwanych przez organizację mającą w swojej konstytucji deklarację zniszczenia Izraela i walkę z Żydami do Ostatecznego Dnia. (Nazwa Hamas pojawia się w Pana artykule jeden raz i to właśnie w tym cytacie.) Ich rakiety zabijają stosunkowo niewielu i to Pana niepokoi, Izraelczycy poświęcają astronomiczne sumy na budowę schronów, systemy ostrzegania, żelazną kopułę (i to jest Pana zdaniem zbrodnia przeciw ludzkości). Powie Pan, że przypisuję Panu jakieś brzydkie intencje i sądy. O.K. Jak ocenić ten cytat, w którym nie ma ani słowa potępienia ostrzeliwania sąsiedniego kraju z zamiarem spowodowania maksymalnych strat wśród cywilnej ludności? Wzorem tysięcy innych stara się Pan zbagatelizować zbrodnię wojenną. Pytam zatem, akceptuje Pan ostrzeliwanie tysiącami rakiet ludności sąsiedniego państwa? To jest Pana idea pokojowego współżycia. Nie pytam ani o to, czy mówiłby Pan to samo, gdyby te rakiety leciały na Pana głowę. Opłakuje Pan marność tych rakiet, nadmierną siłę obrony, lichość kamieni, które zabijają Żydów tylko czasami, a przecież mogłyby wszystkie. Nie wspomina Pan o losie Palestyńczyków, (nie tym rzekomo spowodowanym przez jakaś „okupację”, a tym spowodowanym przez politykę odmowy pokoju i wzywania do nienawiści) ani tych w Gazie, ani tych na Zachodnim Brzegu, a o tych w Syrii zapewne Pan nawet nie słyszał. Czy wie Pan ile wystrzelonych z Gazy rakiet nie doleciało do celu, którym były żydowskie dzieci i zabiły dzieci palestyńskie? Jeśli Pan wie i celowo to przed czytelnikami ukrywa, to jest bardzo z Panem źle. Jeśli Pani nawet tego nie wie, to bardzo się Pan stara. Izrael, proszę Pana, ma jeszcze lepszego niż Pan negocjatora pokoju, nazywa się John Kerry. Problem w tym, że Palestyńczycy zasłużyli na lepsze władze i na lepszych obrońców na świecie, nie tylko takich, co to deklarują, że tak bardzo kochają już zamordowanych Żydów i tak bardzo współczują islamofaszystom, że mimo tak wielkiego wysiłku, tak słabo im to idzie. Pana pewnie to nie przekona, dla innych, śledzących tę wymianę zdań proponuję krótkie nagranie słów młodej kobiety na której głowę te nie szkodzące Panu Dąbrowskiemu rakiety lecą. https://www.youtube.com/watch?v=bBYtKaUFDjA
Piękny wzruszający film Panie Andrzeju, jak tu jest strasznie w tym cudownym Izraelu, ciągle lecą bomby na głowę, terroryści kopią długie tunele niemal pod drzwi wejściowe naszych domów a dzielni izraelscy synowie giną w naszej obronie, płaczę po każdym zabitym palestyńskim dziecku i próbuję radować sie ptaszkami i cudowną muzyką której słucham między spadającymi bombami, tylko nie zapominajcie odwiedzić nasz cudowny kraj w momentach kiedy jest spokój…. Czyż nie cudowne?
Pan AK ma nas za idiotów i podsyła link filmu nagranego w studio przez aktorkę. Ja podsyłałam inny link zbieżny z moim współczuciem, że książka już jest zdezaktualizowana. Toż to dorobek wielu lat..
https://pracownia4.wordpress.com/2016/01/20/islamofobia-w-usa-napedzana-jest-przez-kontrolowane-przez-syjonistow-media/#more-9509
ps.
Klasyk powiedział, nikt mnie nie przekona że białe jest białe a czarne jest czarne.
Niech Pan polemizuje Panie Dąbrowski
@magog – rozumiem miłość do islamofaszyzmu, nie jest magog osamotniony, tłumy, miliony zgoła. Nie pytam jak się magog tego nabawił, bo i po co, przecie uczciwie nie odpowie, może nie móc, uczciwość wymaga myślenia.
drogi panie andrzeju, to panu zawdzięczam ten islamo-faszyzm, pan mnie przekonał jeszcze na http://www.racjonalista, pan dzielnie mnie edukował podobnie jak innych dyskutujących, pan przekonał mnie do czytania autorów z innych witryn, aż nagle pojął pan ze należy założyć własny portalik obarczony tylko jedną wadą, trudno dyskutować ze swoimi jednomyślnymi, więc pojawił sie pan na so aby wreszcie móc być znowu sobą i z kimś pogadać od serca nie zatracając nawyków z całego życia, wiem że pewne sprawy bolą ale takie to nasze życie jest, wypełnione słowami poparcia dla idei noszonej w sercu od zawsze.
życzę panu sukcesów w dalszych polemikach na so i oby słuszna sprawa zwyciężyła.
pozdrawiam serdecznie,
zawsze zatroskany pana tfu,rczością
magog
ps.
dziękuję za ciepłe jak zawsze słowa nasycone wzajemną sympatią.
No prosze, siódmy nick (by nie powiedzieć maska) a jaki rozpoznawalny. (A tak na marginesie, jaką kawę pan kupuje?) Wie pan, z tym islamofaszyzmem to ciekawa sprawa, Jak pan tyle czytał moich tekstów, to wie pan przecież, że to nie moje pojecie, to muzułmańscy badacze historii i zawartości idei islamizmu pokazali związki tej idei z faszyzmem. Związki historyczne, czyli od początków lat trzydziestych ubiegłego wieku, powiązania Bractwa Muzułmańskiego z nazizmem i czerpanie wzorów działania, (ale i w drugą stronę, czyli pokazanie kto był wzorem Hitlera) i jak Hitler doszedł do wniosku, że ludobójstwo będzie bezkarne. Wzmocnienie tego wpływu nazizmu na islamski ekstremizm po zakończeniu wojny. Rola oficerów SS w Egipcie, Syrii i Iraku. Tak, proszę pana, Hamas, Fatah, al-Kaida, Boko Haram, Islamski Dżihad, Bractwo Muzułmańskie i kilka innych, to grupy na wskroś faszystowskie, pan sympatię (by nie powiedzieć miłość) deklarował do tej idei już na portalu „Racjonalista”.
No prosze, siódmy nick (by nie powiedzieć maska) a jaki rozpoznawalny.
……………………
oczywiście pudło z nikiem i rozpoznawalnością, ale obsesja jest faktem..
@ magog.
nie będę już polemizował, szkoda czasu.
Nie da się prowadzić dialogu z kimś, kto przekręca Twoje wypowiedzi i zwalcza zaciekle zmyślone tezy.
A na kłótnie to szkoda czasu.
Jedno, czego nie rozumiem, to faktu, że tylu inteligentnych i wykształconych ludzi kupuje to coś…
Jedno, czego nie rozumiem, to faktu, że tylu inteligentnych i wykształconych ludzi kupuje to coś…
………………
do czasu…. precedensy są.
Rozumiem, że panowie już się dogadają bez mojego udziału, zawsze milej we własnym dobranym towarzystwie.
Bardzo zainteresowała mnie Pańska książka. Przeczytałam ostatnio recenzję książki B.-H. Levy „L’esprit du judaisme”, która ukazała się 2.02 we Francji. Polecam ją Panu. Recenzje można znależć na stronie http://www.lacanquotidien.fr nr 565. Może się przyda?
Pozdrawiam