PIRS: Telewizja pokazała (202)6 min czytania

()

telewizja2016-02-19.

Nie ma ludzi bez skazy. W senacie miała miejsce dyskusja w związku z propozycją, aby rok 2016 ustanowić rokiem Jubileuszu 1050-lecia Chrztu Polski i tu pojawił się dylemat. Otóż Mieszko I, który sam chrzest przyjął i wprowadził Polskę w chrześcijaństwo, nie pasuje prawicowym senatorom. Zarzucano mu, że uczynił to ze względów politycznych, a nie ze szczerej chęci uszczęśliwienia i zbawienia współbraci pogan. Mieszko sprzedawał Słowian jako niewolników, prawdopodobnie też palił i gwałcił. No jednym słowem nie tak powinien wyglądać i zachowywać się chrześcijański władca, któremu senatorowie chcieli oddać hołd.

* * * Ustawa o znieważeniu Narodu lub Rzeczpospolitej Polskiej nie była dotąd stosowana, co bardzo pogorszyło obraz Polski za granicą. Od lat nikt nie skorygował opinii kronikarza, biskupa Thietmara, który napisał o Polakach: – Lud jego [Mieszka I] wymaga pilnowania na podobieństwo bydła i bata na podobieństwo upartego osła. To zapewne jest jedną z przyczyn dla której niemieccy politycy tak lekceważąco wyrażają się o stanie demokracji w Polsce.

* * * Niedawno widziałem rysunek przedstawiający „sławojkę” a na jej drzwiach napis SZALET PUBLICZNY. Słowo „Publiczny” było przekreślone i dopisano NARODOWY.

Tak już teraz mamy, wszędzie Polska (jej interes, racja stanu, żądania, ruina, wstawanie z kolan), Polacy (ich godność, są dumni, wspaniali, nie pozwolą na…). Ale przecież Polacy szalenie się różnią, czasem nawet mam wrażenie że mówią odrębnymi językami. Czy można ze spokojnym sumieniem powiedzieć „my, Polacy”?

Na naszym kontynencie trwa wielki eksperyment, którego rezultatem będzie stan, kiedy będziemy o sobie mówić „my, Europejczycy”. Może uda się pójść krok dalej i zaczniemy myśleć o sobie „my, ludzie”.

* * * Całe PiS jest przesiąknięte tym samym myśleniem, tymi samymi fobiami. Oto wypowiedź wicepremiera, ministra kultury i dziedzictwa narodowego, prof. Glińskiego o Piotrze Kraśko, do niedawna dziennikarzu TVP, który musiał odejść bo nie pasował nowej władzy: – Miałem z panem Kraśką do czynienia i wiem, jakie miał zlecenia. Można było poznać te zlecenia po sposobie przeprowadzonych przez niego wywiadów.

Począwszy od Kaczyńskiego aż do szeregowego członka czy zwolennika partii, każdy, kto się nie podoba pisowcom, od razu jest pomawiany o najgorsze rzeczy, oczywiście bez żadnego dowodu.

Prof. Glińskiego, który podobno jest dobrym socjologiem (!?), podejrzewano o pewne standardy i kulturę. Jaki jest koń, każdy widzi.

Red. Passent przypomniał teksty z 1968 r. przedstawicieli i zwolenników ówczesnych władz, które to teksty szalenie przypominają obecne publikacje. Tak jak wtedy oskarża się przeciwników politycznych o celowe działania na korzyść Niemców (wbrew interesom Polski), Europę przedstawia jako źródło zgnilizny i pustki (ci obrzydliwi liberałowie), takie samo jest grzebanie w życiorysach parę pokoleń wstecz. Niestety, nie można powiedzieć że obecni politycy i publicyści odziedziczyli to w genach. Tak się po prostu przejawia pewien typ umysłowości i charakteru.

* * * Św. Franciszek Salezy, patron dziennikarzy, ostatnio bardzo dba o swoich podopiecznych. Morderstwo popełnione przez Kajetana P. oraz teczki z domu Kiszczaka, a szczególnie teczka Wałęsy, zapełnią media na wiele tygodni. Jeszcze nic nie wiadomo, a już mamy dziesiątki opinii. Tematy, jeśli tak można powiedzieć, już mi się nieco przejadły.

Jeśli idzie o pana Kajetana to sądzę że chciał pójść w ślady Hannibala Lectera, ale w praktyce chyba okazało się że nie ma apetytu.

Co do Wałęsy to historycy IPN-owscy są zaskakująco wstrzemięźliwi, natomiast dziennikarze, nawet rozsądna Eliza Michalik, już by chcieli widzieć na stronach internetowych IPN wszystkie materiały zabrane z domu Kiszczaka. Pisowscy politycy tłumaczą, że gdyby w porę ukarano współpracowników UB, takich jak Wałęsa, to by Polska teraz zupełnie inaczej wyglądała. Ale co zrobić skoro Jarosław nie mógł się wtedy zdecydować żeby przeskoczyć przez płot.

* * * Wicepremier Morawiecki przedstawił jasną wizję Polski. Za 30 lat dogonimy Zachód w ogóle, a jeśli idzie o pensje to już za 14 lat będą one wynosić 80% tego co na Zachodzie. Tym razem nie mamy jednego wzoru, a budowaliśmy już drugą Japonię i drugą Irlandię. Agnieszka Wróblewska (https://studioopinii.pl/agnieszka-wroblewska-bedzie-niebo-bedzie-raj/) wątpi czy uda się znaleźć pieniądze na ten rozwój i tak się sprężyć żeby dogonić i przegonić.

Mam propozycję. Trzeba utworzyć Ministerstwo Dobrego Eksperymentu. Powinno otrzymywać wszystkie pieniądze jakie uda się panu Morawieckiemu zdobyć i co roku przeznaczać je na jeden cel. Na przykład w pierwszym roku zwiększyć wszystkim płace żeby były takie jak na Zachodzie. Nie wszyscy mogą czekać tyle lat, a tak każdy chociaż raz posmakuje jak to jest być bogatym Europejczykiem. W drugim roku wszystkim wykupić wczasy w Egipcie, co postulował kiedyś Jarosław Kaczyński. Jak się ma jeden cel to łatwo się skupić, a tak człowiek sobie szarpie nerwy żeby to wszystko razem poskładać.

* * * Chyba nikt nie ma odwagi powiedzieć panu Waszczykowskiemu że jest ministrem spraw zagranicznych. On sam chyba tego nie zauważył, bo w czasie wizyt zagranicznych kręci jakby zwracał się do swoich wyborców, a teraz wdał się w rozważania jak to bezpieka sterowała Wałęsą w czasie jego urzędowania.

Także pani premier warto uświadomić, że w Brukseli nie siedzą Polacy którzy zapomnieli języka i można im wcisnąć każdy kit, taki jak o dobrym traktowaniu przez władze Trybunału Konstytucyjnego czy o milionie uchodźców ukraińskich w Polsce. Akurat ten „elektorat” umie czytać i ma własne źródła informacji.

A może to i dobrze? Politycy zagraniczni, słuchając wystąpień pana ministra i pani premier, lepiej sobie uświadomią czym nas się tu karmi na co dzień i na czym polega „dobra zmiana”.

* * * Przeczytałem wywiad z synem Hansa Franka, który od dawna demaskuje i potępia zbrodnie tatusia. Niklas Frank martwi się sytuacją w Polsce, którą na Zachodzie porównuje się czasem do Niemiec z lat 30.

Pomyślałem sobie, jak trudno jest czasem wytłumaczyć komuś spoza Polski to, co tu się dzieje. Jak wyjaśnić „miesięcznice” odbywane pod Pałacem Prezydenckim? Po co są robione i dlaczego tam – a nie przy grobie? Czemu nikt z dziennikarzy nie zapytał o to kogoś z uczestników, tak jakby uważano, że to normalne?

Co by Państwo powiedzieli jakiemuś znajomemu zagraniczniakowi, który by o to zapytał?

PIRS

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

3 komentarze

  1. A. Goryński 20.02.2016
  2. Marian. 20.02.2016
  3. Bogda1935 26.02.2016