Czy obywatele mają prawo zwracać się o pomoc międzynarodową?
Przed kilkoma dniami (12 marca) obchodziliśmy 17 rocznicę naszego członkostwa w najpotężniejszym sojuszu wojskowym świata.
Dołączenie do grona państw – członków wspólnoty euroatlantyckiej – było, oprócz uzyskania członkostwa w Unii Europejskiej, jednym z dwóch podstawowych celów polityki zagranicznej Polski w latach dziewięćdziesiątych. Wszystkim politykom i wszystkim partiom politycznym, które aktywnie współdziałały w osiągnięciu tego celu należy się nasza wdzięczność i szacunek.
Polska wzmocniła dzięki temu swoją pozycję na arenie międzynarodowej oraz uzyskała gwarancje bezpieczeństwa w postaci art. 5 Traktatu Waszyngtońskiego.
Zmieniające się na naszych oczach oblicze współczesnego świata, nowe zagrożenia (szerzący się terroryzm, wojna na Ukrainie, kryzys migracyjny w Europie) uzmysłowiły nam, że to nie tylko prestiż, ale realne zagrożenia i rzeczywiste korzyści.
Niezwykle ważny wizerunkowo wydaje się zatem zaplanowany na 8-9 lipca 2016 szczyt NATO, który ma odbyć się w Warszawie. W jego trakcie ma zostać stworzony schemat adaptacji Paktu do nowej sytuacji w zakresie bezpieczeństwa, aby był on zdolny bronić „wszystkich Sojuszników, przed wszystkimi rodzajami zagrożeń, z wszystkich kierunków” (Jens Stoltenberg).
Na szczycie w Warszawie mają zostać podsumowane działania, wdrożone po spotkaniu Newport, w tym przede wszystkim realizacja Readiness Action Plan, służącego zwiększeniu zdolności NATO w świetle pojawiających się zagrożeń, w tym wzmocnieniu Sił Odpowiedzi (włącznie ze sformowaniem jednostki natychmiastowego reagowania).
Ale… tu pojawia się „ale”.
Od jakiegoś już czasu słyszymy tu i ówdzie pytania i wątpliwości: czy szczyt NATO powinien zgodnie z planem odbyć się w Warszawie, czy może lepiej, jeżeli zostanie przeniesiony do stolicy innego państwa paktu.
Pytania te rodzą się zarówno w Polsce, jak i za granicą. I o ile zrozumiałe mogą być wątpliwości zagranicznych partnerów, poirytowanych postępowaniem polskich władz, o tyle bardziej fundamentalny charakter ma pytanie czy my, Polacy winniśmy chcieć „ukarania” naszego rządu, a przeto pośrednio naszego Państwa oraz nas samych sankcjami?
Zacznijmy od tego czym są międzynarodowe sankcje, jakie jest ich umocowanie w prawie międzynarodowym i kto ma prawo występować o ich zastosowanie.
Sankcje, według prawa międzynarodowego należy rozumieć szeroko jako negatywną reakcję społeczności międzynarodowej wobec państwa naruszającego jego normy. Są one jednym z instrumentów oddziaływania wobec podmiotów, które swoją działalnością powodują zagrożenie dla światowego bądź regionalnego pokoju i bezpieczeństwa lub przeciwstawiają się ogólnie przyjętym wartościom i zasadom, takim jak prawa człowieka i międzynarodowe prawo humanitarne. Zgodnie z przepisami prawa międzynarodowego i prawa europejskiego, a także Konstytucją RP, Rzeczpospolita Polska jest zobowiązana do stosowania sankcji nakładanych przez Radę Bezpieczeństwa ONZ, a także Unię Europejską.
Czy zatem my, jako naród mamy prawo występować do obcych państw oraz do instytucji międzynarodowych z prośbą o nałożenie na nas samych sankcji?
Czy pytanie to nie przypomina kontrowersji wokół osoby i działalności pułkownika Ryszarda Kuklińskiego? Przez jednych oskarżany o zdradę ojczyzny, przez wielu Polaków, i to z obu stron naszej współczesnej barykady, uznawany jest za bohatera, który w mundurze Wojska Polskiego, pomimo przysięgi, którą złożył, w akcie wyższej konieczności, powodowany nie korzyścią własną, ale najwyższym dobrem ojczyzny i troską o jej wolność podjął się rozpaczliwego aktu współpracy z ówczesnym wrogiem, dla zapobieżeniu potencjalnej i dramatycznej w skutkach inwazji sowieckiej.
Czy zatem w sytuacji gwałtu na porządku prawnym, zamachu na wszelkie normy demokratycznego ładu prawnego, podważania Konstytucji RP, negowania orzeczeń instytucji międzynarodowych (Komisja Wenecka) nie mamy prawa zwrócić się do państw sojuszniczych o tę dość ostateczną formę pomocy, która wszak dotkliwa będzie nie tylko wobec rządzących, ale każdego z nas?
Czy tego rodzaju apel nie rzuci na nas odium zdrajców ojczyzny? Ależ oczywiście, że tak. To, że nosimy w sobie gen zdrady wiemy już od jesieni ubiegłego roku. Czy mamy zatem potulnie znosić wszelkie zniewagi, godzić się pasywnie na postępujący demontaż naszego państwa i jego gospodarki? Jak długo jeszcze?
Nie wyobrażam sobie jakichkolwiek agresywnych form protestu. Tzw. polski majdan to coś, czego najbardziej bałbym się dla Polski, i niech ten oryginalny, niedawny, ukraiński stanowi dla nas wszystkich wystarczającą przestrogę do czego prowadzą rozłamy w społeczeństwie.
Ale po to właśnie jesteśmy członkiem Paktu Północnoatlantyckiego i Unii Europejskiej, by wraz z innymi państwami członkowskimi przestrzegać norm, które nam wszystkim przyświecają. Jeżeli teraz tak ostentacyjnie są na naszej ziemi łamane, niech Ci, którzy nie godziliby się na to u siebie, pomogą nam zatrzymać ten szaleńczy marsz ku zgubie.
Spośród zatem sankcji o charakterze zorganizowanym, opublikowane właśnie zalecenia Komisji Weneckiej stanowią sankcję korygującą, choć i ona zapewne zostanie przez rządzących zignorowana. Inną możliwością jest sankcja organizacyjna, wykluczająca. Trudno wykluczyć, że głos naszych dyplomatów za granicą zostanie zmarginalizowany. Należy poważnie liczyć się z utrudnianiem dostępu do strukturyzowanych źródeł finansowania, dotacji i funduszy. Takim krokiem mogłoby być pozbawienie Polski prawa organizacji szczytu Paktu NATO.
Łatwiej zapewne nałożyć na kraj sankcje psychologiczne, z czym jak się wydaje już powoli zaczynamy mieć do czynienia. Negatywne zaopiniowanie kandydatury europosła PiS Janusza Wojciechowskiego do Europejskiego Trybunału Obrachunkowego (ETO) przez komisję kontroli budżetowej PE za jego brak niezależności i stosunek do TK stanowi klarowny sygnał dla Polski. Tego rodzaju afrontów oraz wyrazów ostracyzmu będzie zapewne coraz więcej, jeżeli rządzący kontynuować będą swój arogancki, antydemokratyczny i antyeuropejski kurs.
Z bólem serca oraz ogromnym wstydem konkluduję, że nam, obywatelom, zatroskanym o los kraju, w sytuacji największego od 1991 roku antydemokratycznego zamachu ustrojowego przysługuje prawo do zwrócenia się do państw i instytucji międzynarodowych z apelem o negatywną reakcję wobec łamania ładu prawnego w Polsce.
Ewentualne nałożenie na Polskę tych, czy innych sankcji nie będzie dla nikogo z nas powodem do radości, żadnym. Dla narodu – zawstydzającym znakiem, że nie jesteśmy w tej trudnej sytuacji sami.
Czym dla rządzących, nie wiem. W ich retoryce z pewnością oburzającym mieszaniem się w nasze wewnętrzne sprawy, a czy w głowach i sercach czymkolwiek więcej, jakimś przyczynkiem do refleksji? Oby…
Jednocześnie musimy przyjąć na siebie obowiązek akceptacji wszelkich trudności i niedogodności z powyższym związanych, tak w sferze psychologiczno-społecznej, wizerunkowej i gospodarczej.
Rządzący wytoczyli narodowi wojnę; zidentyfikowano wroga, ograniczono obywatelskie prawa, rozpoczęto niezwykle brutalną walkę werbalną. Musimy ponieść w tej wojnie ofiarę. Jeśli ktoś jest wierzący, niech modli się, by nie była ona krwawa.
Dr med. Roman Mrozek



Prosić można o wszystko, nawet o rozbiór Polski i potem wyjaśniać pospólstwu, że to dla jego dobra..
A konkretnie, kto ponosi koszta tego szczytu?
Akurat jeśli chodzi o szczyt NATO to wolałbym by zbyt dużo myślicieli przy nim nie kombinowało. I to na tyle naiwnych, że wierzą, że kogoś w tym kontekście obchodzą wewnętrzne sprawy Polski. One co najwyżej mogą być pretekstem do czegoś. Jakoś nikt się w NATO nie przejmuje prawami człowieka (i nie tylko) w Turcji.
Jakiekolwiek więc „sankcje” mogą być jedynie pretekstem do zrobienia tego, co i tak chce się zrobić, np. odmówić budowania baz w Polsce czy wyposażenia ją w nowoczesną broń.
A igranie z własnym bezpieczeństwem bo się nie lubi PiSu jest nieodpowiedzialne. Nie lubię cioci to wysadzę dom w powietrze, tak?
Jest taki drobny problem, ze minister obrony RP prawdopodobnie jest radzieckim agentem. Wyrzuca wojskowych, albo wojskowi sami odchodzą. Niewykluczone, ze na ich miejsce werbuje agentow. Tajemnice NATO, jesli takie istnieją, nie mogą byc przekazywane polskiemu wojsku, na czele ktorego stoi agent. Co ma zrobic w tej sytuacji NATO, to ja nie wiem. Sam sojusz musi cos zadecydowac. Jesli nie bedzie szczytu, to moze nie z powodu sankcji, tylko BHP. Nie nalezy agentowi kłasc tajemnic na biurku.
.
Umyslnie napisalem „radzieckim”, jesliby ktos pytał. Jest całkiem niewykluczone, ze obecny minister od zawsze miał dwa etaty. A jesli ktos pyta, jak to mozliwe? Czy to takie dziwne, ze Rosjanom udało sie to samo, co kiedys udało sie Amerykanom? Przeciez Janukowycz pełnił te role na stanowisku prezydenta. Wiec obecny minister tez moze byc „z tych”. Jego działania na to wskazują.
.
To jest istotny problem dla sojuszu. Co zrobic z krajem, ktorego rząd jest na usługach Moskwy?
@narciarz2 – podejrzenie, że Macierewicz jest głęboko osadzonym rosyjskim agentem przewija się coraz częściej w Internecie, ale z dwóch przyczyn nie jestem skłonny włączyć takiej hipotezy do mego oglądu polskich spraw. Po pierwsze, reguła ogólna (w gruncie rzeczy odłamek brzytwy Ockhama): nie optujmy za teorią konspiracyjną gdy hipoteza zwykłej głupoty może wyjaśniać zjawisko. Po drugie, gdyby taką teorię przyjąć, do jakich wniosków by to prowadziło o zbawcy Ojczyzny, czyli tzw. prezesie? Uwierzyć, że i on jest agentem od czasów komuny to trochę za dobre. Wyobrazić sobie, że nie dostrzega kierunku działań swego brytana od tezy putino-tusko-spisku też się nie da, bo choć różne brzydkie rzeczy mówi się o nim, to jednak nikt go nie ma za zwykłego idiotę. No więc co, myśleć o kimś z manią samobójczą szukającym eksplozji na miarę kraju? Z pewnością istnieją i takie typy, ale czy nikt z jego otoczenia w PiSie by tego nie zauważył? Nawet „trzeci bliźniak”, wnikliwie i niemile go analizujący w piśmie, takich tez nie wysuwał.
@narciarz2 próbował pan przekazać te rewelacje kierownictwu NATO? Na pańskim miejscu bym to zrobił, bo przecież oni się w niczym nie orientują. Takie gamonie, nie?
j.Luk:
na razie przekazuje Panu. Zreszta rewelacje nie sa tylko moje. Dokładnie to samo ostatnio powiedział Andrzej Celinski (to taki gamon, gdyby Pan o nim nie słyszał), a sugestie o agenturalnosci obecnego ministra wyrazał takze pan Stefan Bratkowski. (Moze pan słyszał to nazwisko. Tez gamon.)
.
Przekazywac dowodztwu NATO o tyle nie trzeba, ze Studio Opinii jest dla NATO głownym zrodłem informacji o sytuacji biezacej oraz o historii Polski. Na ten ostatni temat tutaj sie czesto wypowiada niejaki Lukaszewski, ktory dla NATO jest autorytetem. Moim zdaniem to jest gammon nad gamoniami, ale skoro NATO mu wierzy, to kłaniam mu sie jak najnizej.
@narciarz2
Proszę nie iść tą drogą narciarzu co super inteligent prezes. Obrażanie kogo się da, łącznie z naszymi politycznymi guru z SO to zły pomysł.
Najlepiej nie odgryzać się za chałupniczy political fiction.
Ale swoja drogą ciekawi mnie dla kogo pracuje rosyjski rząd, jasne że nie cały.. tylko spec agenci.
Mam nadzieję że ci z NATO uważnie studiują nasze opinie..
Kwadratowe jaja, no nie?
Czy w PiSie są rosyjscy agenci? Patrząc na dotychczasową działalność Rządu i Prezydenta można faktycznie mieć takie podejrzenie, bo na razie tylko Putin zyskuje. Z drugiej jednak strony, wszystko to jest zbyt czytelne na akcję służb rosyjskich.
@narciarz2 proszę wybaczyć, nie miałem pojęcia, że i pan Celiński i pan Bratkowski …i pan do tego… boszsz… ukląkłem i chylę głowę.
Tyle, że ja o gamoniowatość podejrzewam kogo innego, co dość jasno (przynajmniej dla niektórych) wynika z mojego wpisu. To o nich się martwię 🙂
A tak serio i bez wygłupiania się, to uważam, że Autor przesadził jak prawdziwy Polak. Zbliża się szczyt NATO, mamy na nim coś do ugrania, nawet jeśli nadzieje Antoniego et cons. są mocno na wyrost. Rzecz w tym, że to co jest ew. do ugrania tak czy Nowak ma być jakąś korzyścią dla nas. I mnie jest wszystko jedno czy załatwi to Antoni czy ktokolwiek inny, bo to dotyczy bezpieczeństwa Polski.
Awanturować się z PiSem możemy (i z pewnością będziemy, sam pan to ładnie i dobrze robi), ale nie za cenę bezpieczeństwa kraju. Wystarczy, że Antoni w swym szaleństwie i Waszczykowski swym nieudacznictwem szkodzą mu jak mogą.
A podwórkowe dywagacje czyim agentem jest Antoni to możemy sobie snuć, kiedy to bezpieczeństwo będziemy mieli zapewnione. Teksty typu „zabierzcie nam zabawki, bo my nie lubimy Maciusia” to rozumowanie godne kochanej pani Krysieńki (c) by M. Stuhr.
Jeśli Panowie pozwolicie – o co chodzi z tą rosyjską agenturalnością? Jaki interes miałaby Rosja w płaceniu (jak rozumiem) ciężkiej kasy kretynom pokroju Macierewicza i Prezesa? Pytam, bo chcę zrozumieć. Jak już rosjanie osłabią naszą pozycję w NATO i UE – to co – zbudują kolejną nitkę mordstreamu???? Przecież w czasach jak mieliśmy (jak rozumiem) niebagatelną pozycję w UE i NATO spokojnie dogadywali się ponad naszymi sarmackimi czerepami w kwestiach handlowych i nie tylko. Więc ponowię pytanie – po jaką cholerę Rosji Polska???? Ma ktoś jakiś sensowny pomysł oprócz wskazywania coraz to nowych rosyjskich agentów? A może szefostwo PiSu to kretyni na własną rękę – bez zwalania winy na sąsiadów?….tak tylko pytam. I do szanownego Autora – to co Pan napisał to żenada najniższych lotów smoleńskich. Jak to mówią – medice, cura te ipsum.
Podzielam opinię @Autora i @narciarza2 bo:
-Nie chcę majdanu w Warszawie.
-Nie chcę dalszego zawłaszczania Polski przez paranoików i -schizofreników,którzy destrukcję zwą dobrą zmianą.
-Nie chcę by Polacy byli wytykani palcem przez wolny świat jako ci,którzy nie chcą być w międzynarodowych strukturach,które zapewiają pokój naszej części Europy.
—
Rodacy popełnili błąd przy urnie,którego teraz nie potrafią sami naprawić i dobrze sie stanie jeśli w naprawie tego pomoże ktoś inny niż zielone ludki Putina.
—
Przy okazji pytanko do powyższych odwiecznych krytykantów PO /szczególnie do jednego/:
-Krytykowaliście ciepłą wodę w kranie to teraz macie tam szambo.Jesteście zadowoleni?
Marian – to szambo wybiło z nadmiaru ciepłej wody w kranie. Zapytaj któregokolwiek z korzystających ze zbiornika na szambo – co się dzieje, jeśli na czas się zbiornika nie opróżni. Jeśli już sie bawimy w analogie i przenośnie……:-)
Kiedyś ZSRR nam pomagał naprawiać odwieczne krzywdy ludu. Widzę, że wciąż ma zwolenników ta metoda. Gratuluję.
Tyle, że co innego używać w tym celu struktur typu UE czy RE, a co innego NATO. To JEST różnica, to jest przekroczenie pewnej granicy. Na dodatek bezsensowne, bo NATO nie ruszają takie kwestie, co łatwo – jak wspomniałem – zauważyć po stosunku do Turcji, chyba że będzie miało w tym cel. Np. wytłumaczenie nam, że baz nie było, nie będzie i nie potrzeba. Sami dajemy im do ręki argument skutkujący niekorzystnie. No chyba, że jakiś cymbał jest na tyle naiwny, by wierzyć, że w momencie odsunięcia PiS od władzy natychmiast przybiegnie Obama budować bazy w Polsce.
I pytanie do odwiecznych obrońców PO (szczególnie jednego): a któż to nam zafundował to szambo jak nie PO? Kto olewał kampanię teoretycznie swojego prezydenta i rozsiewał o nim w mediach nieprzychylne opinie? Nie politycy tejże partii? Kto zachował się jak głupia gówniara w czasie głosowania nad postawieniem Zera przed TS? Jak głupia gówniara, bo tłumaczenie „oj, co tam mój jeden głos znaczy…?” jest tłumaczeniem mocno niedorosłej panienki, a nie polityka w randze premiera rządu.
A na dodatek dziś używana argumentacja, boszsz…
Narciarz2 rzuca na Antoniego oskarżenia, które nie obronią się przed sądem. Czym więc to się różni od antoniowej bomby helowej, sztucznej mgły itd.?
Niczym. To argumentacja na tym samym poziomie, a przywoływanie na pomoc zatęchłych autorytetów wyrządza im tylko krzywdę bo sprowadza do tegoż smoleńskiego poziomu.
A potem się dziwicie, że młodzi wyborcy nie widzą różnicy między zwolennikami PiS a PO. Ja też nie widzę. Ta sama retoryka, to samo zaślepienie, ten sam brak jakiejkolwiek myśli.
A nie, przepraszam… jest jedna: „najważniejsze, żeby wyszło na nasze!”
Jest takie przysłowie:
Lepiej z mądrym zgubić 100 złotych niż z głupim znaleźć…
Wieszano psy na Tusku,na Kopacz,na PO na koalicji.Czynił tak aparat propagandy PiS przy ooogrooomnym wsparciu pożytecznych idiotów-m.in.na tym forum.PiSowcom nie dziwię się ale mądrym inaczej tak… i to bardzo.
Owszem rządy PO i PSL nie były nadzwyczajne ale mądra głowa widziała uwarunkowania jakie temu towarzyszyły,a więc:
-nikła większość parlamentarna;
-kapryśny koalicjant;
-wrzaskliwa opozycja;
-fałszywi zwolennicy-także na tym portalu.
Nie wiem czy ktokolwiek inny w takiej sytuacji potrafiłby lepiej kierować państwem niż czynili to Tusk i Kopacz?
—
-PO nie wsadziła Ziobro,chociaż należało mu się.
I dobrze,że nie wsadziła bo PiS miałby kolejnego męczennika.
-PO nie wykazała większej aktywności w wyborach prezydenckich.
A wy,dzisiaj narzekający na PiS,co wtedy pisaliście o prezydencie Komorowskim?A co wyprawiał PiS w czasie spotkań Komorowskiego z wyborcami?
To też jest wina Tuska i PO według Was?!
—
Stało się to co nie powinno się stać ale to można było przeeeewiiiidzieeeeć…
Jest takie przysłowie:
-Jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma!!!
Po co więc było to przywalanie PO?!
Nie rozumieliście-szczególne jeden z Was-że to było kapitalne wsparcie dla PiSowskiej propagandy.
Dzisiaj zamiast posypać sobie głowę popiołem nadal obarczacie PO za to co wyprawia rządzący PiS.
Alboście prawi i sprawiedliwi inaczej albo…
Aaa,nie kontynuuję bo Gospodarz nie zamieści.
—
PS.
Serdecznie pozdrawiam „zatęchłe autorytety”/wg Luka/.
Dla mnie nadal jesteście Autorytetami.Ja Was przepraszam za tego osobnika.
Zaiste Mariane – logika twego wywodu jest porażająca. Pani Kopacz tknięta palcem bożym nie chcąc robić z Zera Swiętego – olała głosowanie. Bo przecież jej głos nic nie znaczy. I pomimo, że TS i wyrok należały mu się jak psu miska, to głosowaniem załatwili mu uniewinnienie za Panią Blidę, wynoszenie dokumentów, Prof. Garlickiego…….Takie traktowanie prawa stawia Cię, Marianie, w jednym szeregu z Kaczelnikiem et consorses. Szkoda z Tobą polemizować. Chwalmy Pana.
Dzialania Macierewicza mozna zrozumiec na trzy sposoby. (1) Wariat. (2) Agent. (3) Jedno nie wyklucza drugiego. To, ze j.Lukowi sie to nie podoba, nie zmienia ani rzeczywistosci, ani logiki wywodu.
.
Mozna takze rozdziawic oczy i nie dyskutowac, dlaczego ten akurat osobnik zostal mianowany szefem waznej instytucji, ktora demontowal za pierwszego rzadu PiSu i teraz demontuje. Mozna krytykowac mnie za stawianie takich pytan.
.
„A podwórkowe dywagacje czyim agentem jest Antoni to możemy sobie snuć, kiedy to bezpieczeństwo będziemy mieli zapewnione.”
.
Tego bezpieczenstwa nie bedzie, jesli na czele waznej instytucji stoi idiota sprawiajacy wrazenie agenta. Czy moze na odwrot. Jak zwal, tak zwal. Zarowno instytucja jak tez caly kraj robia wrazenie na tyle niepowazne, ze trudno sie spodziewac powaznego traktowania.
@narciarz2 mniej emocji, więcej rzeczowości, proszę. W swojej wypowiedzi nie rozróżnia pan inwektywy od oskarżenia. Gdyby pan napisał, że „Antoni zachowuje się jakby był agentem…” – ok, to uznałbym za normalne, tym bardziej, że rzeczywiście takie sprawia czasem wrażenie. Natomiast pan go oskarżył nie mając żadnych materialnych dowodów, a to już jest pomówienie, czyli tradycyjna metoda religii smoleńskiej.
I właśnie TO mi się nie podoba, że krytykując PiS zachowujemy się tak samo.
Jest pan od nich lepszy? To proszę to pokazać także w argumentacji, bo ja znam pana motywację i ją podzielam, ale większość młodych wyborców, od których zależy nasza wspólna przyszłość patrzy i nie dostrzega różnicy, czemu trudno się dziwić.
Mają wybierać między czym a czym? Między lepszymi lub gorszymi inwektywami i pomówieniami?
Zapewniam pana, że oleją jedne i drugie.
ufff’
Rabin ma rozsądzić spór między dwoma Żydami o coś tam..Pilny uczeń dostaje przyzwolenie na przysłuchiwanie się rozprawie.
Wchodzi pierwszy poszkodowany, opowiada co i jak i słyszy, masz rację.
Wychodzi zadowolony..
Wchodzi drugi poszkodowany, opowiada co i jak i słyszy, masz rację.
Wychodzi zadowolony..
Uczeń do Rabina, to można tak? Jeden i drugi ma rację? To jest sąd?
Rabbi do ucznia, ty też masz rację..
Marian, 100% racji.
Nic dodać, nic ująć.
Polecając powyższy artykuł na Twitterze, spowodowałem u kilkunastu propagatorów tzw. „dobrej zmiany” olbrzymie oburzenie. Przy czym jeden z nich, postanowił zaszczycić autora rozmową telefoniczną i przemądrym wpisem na swym blogu.
https://piotrstr.wordpress.com/2016/03/18/kazdy-ma-prawo-do-swoich-opinii/
j.Luk:
dobrze, będę się bardziej starał. Na swoją obronę mogę napisac, ze tu nie zagladają ani zwolennicy PiSu, ani młodzi wyborcy. Rozmawiamy we własnym gronie. Co nie znaczy, ze te rozmowy nie mają sensu. Ale raczej nie mają publicznosci.
Wracajac do ad remu. W wypowiedzi Autora pojawiły sie ciekawe motywy. Proste zdanie, ktore po chwili zastanowienia przestaje byc proste.
.
1. Czy zatem my, jako naród
.
2. mamy prawo występować do obcych państw oraz do instytucji międzynarodowych
.
3. z prośbą o nałożenie na nas samych sankcji?
.
Ad. 1. Jakim cudem ja, my, czy ktokolwiek, może wystepowac jako naród? Zeby moc to zrobic, trzeba by (a) zdefiniowac „naród”; (b) otrzymac upowaznienie od narodu (w jaki sposob?); (c) w wiarygodny sposob przekonac adresata, ze moja/nasza wypowiedz ma podstawy merytoryczne. Zaden z tych krokow nie wydaje mi sie wykonalny. W tej sytuacji #1 wydaje mi sie figurą retoryczną, jakich ostatnio pelno w mediach. Dobrze wyglada, ale nic nie znaczy.
.
Ad 2. Jestem obywatelem Polski, Unii, i Stanow Zjednoczonych. Nikt mi nie moze zabronic wystepowania do instytucji polskich, unijnych, albo amerykanskich. Mam do tego pełne i niezbywalne prawo. Jednakze nie jako narod, tylko jako jednostka. Ja, osobiscie. Bez zadnego narodu za plecami.
.
Ad. 3. Takie postawienie sprawy jest niedorzeczne. Moge, i pewnie powinienem, podpowiadac działania naprawcze. Jesli tymi działaniami bedzie nacisk, to w porzadku. Sankcje sa rodzajem nacisku. Wiadomo, ze mało skutecznym. Proszenie o sankcje jest przeciw skuteczne. Natomiast proszenie o naciski ma sens. (Inna sprawa, czy poproszony raczy nadstawic ucha.)
.
Take rozwazania wygladaja zupełnie inaczej w Polsce niz w USA. Wiadomo, ze Polacy maja głeboko zakorzeniony kompleks zdrady. Politycy szantazuja tym kompleksem w celu wywolania poczucia winy. (Wszystko ma pozostawac w domu. Wynoszenie czegokolwiek przed publicznosc to zdrada.) Natomiast USA zostaly zbudowane przez imigrantow i nikogo tu nie dziwi, ze imigrancji zachowuja łacznosc z macierzystym krajem. Z tutejszego punktu widzenia odwolywanie sie do Departamentu Stanu to nie zbrodnia. Inna rzecz, czy moze ono odniesc jakis wymierny skutek.
Obywatel nie ma potrzeby ciągle czuc sie winnym. Jesli obywatel złamie prawo, to tak, a jesli go nie złamie, to nie. Natomiast podstawowym kaczym zabiegiem socjotechnicznym jest wywołanie permanentnego poczucia winy. Niewolnik ma sie czuc winien nie wtedy, gdy łamie jakies prawo (co byłoby normalne), tylko przede wszystkim wtedy, gdy z niego korzysta. Niewolnikowi nie wolno korzystac z zadnych praw (nawet, jesli są mu formalnie przyznane) bez zezwolenia wlasciciela.
.
Niewolnik ma sie czuc winnym z powodu swojego samodzielnego sukcesu, bo niewolnikowi samodzielnosc się nie nalezy. Jedyne, co sie pozytywnego nalezy niewolnikowi, to jałmuzna (*). Po otrzymaniu jałmuzny niewolnik ma się cieszyc łaskawoscią pana. A jesli niewolnik sam cos zrobi nie czekajac na jałmuznę, to jest automatycznie winien nielojalnosci i nieposłuszenstwa.
.
Autor zapytał „czy mamy prawo występować”. Odpowiedz brzmi: nie mamy prawa występować do kogokolwiek, krajowego czy miedzynarodowego, bo wystąpienie to wypowiedzenie posluszenstwa panu. Niewazne, do kogo. Niewazne, z czym. Wazne, ze bez zezwolenia. Niewolnik nie ma prawa zrobic czegokolwiek samodzielnie. Nie ma takze prawa sam osądzic, czy miał takie prawo. Jedyne, co wolno niewolnikowi, to pytac o pozwolenie. Jesli kaczka pozwoli, to niewolnikowi wolno zrobic to, tamto, czy owo. Ale najpierw trzeba poprosic o zgodę.
.
Najwiekszą i niewybaczalną winą TK jestto, ze TK nie prosi kaczki o pozwolenie. Cala reszta jest mniej wazna. KOD takze nie pyta, czy mu wolno, i dlatego KOD jest smiertelnym wrogiem. Nie ma innej mozliwosci w kaczym swiecie. Autor tez wydaje sie miec wątpliwosci, czy mu wolno i czy dobrze zrobi. Autor jest na dobrej drodze. Widac, ze ziarno zostało zasiane.
.
Dla sprawiedliwosci trzeba przyznac, ze kaczka tego nie wymysliła. Podporządkowanie sumienia zwierzchnosci to sedno oczekiwan koscioła katolickiego.
.
*) Warto moze zwrocic uwage, ze 500+ ma wiele wspolnego z jalmuzną.
@narciarz2 no ma pan w zasadzie rację. W zasadzie, bo to co ja u Autora skrytykowałem, to nie prawa obywatela do zwracania się do instytucji zagranicznych, ale „grzebanie” przy NATO. I nazwałem to zgodnie z przewidywanym efektem. Nic poza tym.
Po to m.in. jesteśmy członkami unii, a ta ma odpowiednie instytucje właściwe dla takich spraw i tam powinniśmy, a nie tylko możemy się zwracać.
Natomiast propozycja szkodzenia własnemu krajowi – bo do tego sprowadza się propozycja Autora – jest kompletnie nieodpowiedzialna. Jutro PiS odejdzie, a szkoda zostanie na długo.
O tyle masz rację od samego początku, że NATO i tak zrobi co zechce (ma od tego specjalne gremia doradcze i researcherskie i żadne nasze petycje nic tu nie zadziałają). Tyle, że mogę się założyć, że niektórzy polscy oficerowie „porzedmacierewiczowscy” nie stracą posad w NATO, zaś ci „nowi” – nie otrzymają. A cała manifestacja – oby nastąpiła! – będzie polegała na podaniu tego do publicznej wiadomości. Lub nie. W gruncie rzeczy tylko o tę demonstrację biega.
@j.Luk pisze:
„Natomiast propozycja szkodzenia własnemu krajowi – bo do tego sprowadza się propozycja Autora – jest kompletnie nieodpowiedzialna”.
A proszę zacytować ten fragment artykułu,na podstawie którego suponuje Pan Autorowi „szkodzenie własnemu krajowi”.
***
@narciarz2 pisze:
„Obywatel nie ma potrzeby ciągle czuc sie winnym. Jesli obywatel złamie prawo, to tak, a jesli go nie złamie, to nie”.
Bingo!…
Ale dotyczy to tylko „gorszego sortu” bo ten „lepszy sort” sam ustala kiedy złamał prawol a kiedy nie-vide poczynania poczynania prezesawolskiego przy demolce TK.
Z tym szkodzeniem własnemu krajowi to też nie tak prosto: nie da się tego chyba zobiektywizować. Ktoś na przykład będzie chciał wywalić z Polski nuncjusza i zakazać obnoszenia się publicznie z jakimikolwiek symbolami religijnymi – a drugi wręcz przeciwnie. I obaj będą uważali, że ich dążenia mają na cel dobro kraju. A dlaczego przyjmować, że przyjaźń z jednym państwem jest be, a z drugim – cacy? Prawdę mówiąc, szkodzenie własnemu krajowi jest tylko – moim zdaniem – wtedy, gdy robi się to za pieniądze, licząc się z fizycznym zagrożeniem dla innych ludzi (ludzi, nie władzy państwowej!).
@BM a Ty sądzisz, że gdyby Putin zrealizować chciał np. najście na nas to on rozróżni Ciebie od Kaczora? I będzie strzelał wyłącznie do członków PiS?
Po co wstępowaliśmy do NATO? Z miłości i w przyjaznych zamiarach wobec Rosji?
No to wypadałoby być konsekwentnym.
Nie widzę związku logicznego.
Oczywiście, że masz rację co do pobudek naszego wstąpienia do NATO; ale chyba nie masz racji, że jakiekolwiek nasze działania dziś mają znaczenie; chyba tylko w tym sensie, że szefostwo NATO straciwszy zaufanie do p. Macierewicza et co nie uwzględni w swoim planowaniu na tym kierunku strategicznym wojska polskiego.
A jeśli sądzisz, że nasze mówienie i apelowanie – w te, czy w tamtą – ma tu jakikolwiek wpływ na cokolwiek, to jesteś – powtarzam – w mylnym błędzie i nie rozumiesz roli ambasady USA i jej attachatu militarnego oraz placówki CIA. Oraz odpowiednich agend NATO. Z twojej opinii wydaje się wynikać, że „skoro poskarżymy się NATO i Amerykanom” to będzie u nas mniej bezpiecznie, bo oni – bidacy! – wezmą to pod uwagę; to jest w moim przekonaniu skrajna naiwność. Jak im to będzie wygodne, to wezmą – a jak nie będzie, to nie wezmą. A wiedzą sami wszystko.
@BM no to przecież o tym piszę od początku. Oczywiście, że nie ma to żadnego znaczenia, najwyżej może być pretekstem dla dyplomacji NATO, która tym łatwiej wytłumaczy dlaczego nie może zrobić dla nas tego czy owego. Jasne, że zrobi to co jej pragmatyzm podpowiada, a ten niestety nie jest dla nas korzystny, choćby Kaczyński zapisał się do PO. Już słychać z tamtej strony niefajne rozważania nas „przesmykiem suwalskim” (a mnie skóra cierpnie, bo przypomina mi się „korytarz pomorski”).
No więc po co te pomysły z lataniem na skargę? Ani to właściwy adres, bo od tego mamy Unię, ani to mądre, ani potrzebne.
No dobra, już nie pyskuję 🙂