Roman Mrozek: Czy szczyt NATO powinien odbywać się w Warszawie?6 min czytania

()

natoue2016-03-17.

Czy obywatele mają prawo zwracać się o pomoc międzynarodową?

Przed kilkoma dniami (12 marca) obchodziliśmy 17 rocznicę naszego członkostwa w najpotężniejszym sojuszu wojskowym świata.

Dołączenie do grona państw – członków wspólnoty euroatlantyckiej – było, oprócz uzyskania członkostwa w Unii Europejskiej, jednym z dwóch podstawowych celów polityki zagranicznej Polski w latach dziewięćdziesiątych. Wszystkim politykom i wszystkim partiom politycznym, które aktywnie współdziałały w osiągnięciu tego celu należy się nasza wdzięczność i szacunek.

Polska wzmocniła dzięki temu swoją pozycję na arenie międzynarodowej oraz uzyskała gwarancje bezpieczeństwa w postaci art. 5 Traktatu Waszyngtońskiego.

Zmieniające się na naszych oczach oblicze współczesnego świata, nowe zagrożenia (szerzący się terroryzm, wojna na Ukrainie, kryzys migracyjny w Europie) uzmysłowiły nam, że to nie tylko prestiż, ale realne zagrożenia i rzeczywiste korzyści.

Niezwykle ważny wizerunkowo wydaje się zatem zaplanowany na 8-9 lipca 2016 szczyt NATO, który ma odbyć się w Warszawie. W jego trakcie  ma zostać stworzony schemat adaptacji Paktu do nowej sytuacji w zakresie bezpieczeństwa, aby był on zdolny bronić „wszystkich Sojuszników, przed wszystkimi rodzajami zagrożeń, z wszystkich kierunków” (Jens Stoltenberg).

Na szczycie w Warszawie mają zostać podsumowane działania, wdrożone po spotkaniu Newport, w tym przede wszystkim realizacja Readiness Action Plan, służącego zwiększeniu zdolności NATO w świetle pojawiających się zagrożeń, w tym wzmocnieniu Sił Odpowiedzi (włącznie ze sformowaniem jednostki natychmiastowego reagowania).

Ale… tu pojawia się „ale”.

Od jakiegoś już czasu słyszymy tu i ówdzie pytania i wątpliwości: czy szczyt NATO powinien zgodnie z planem odbyć się w Warszawie, czy może lepiej, jeżeli zostanie przeniesiony do stolicy innego państwa paktu.

Pytania te rodzą się zarówno w Polsce, jak i za granicą. I o ile zrozumiałe mogą być wątpliwości zagranicznych partnerów, poirytowanych postępowaniem polskich władz, o tyle bardziej fundamentalny charakter ma pytanie czy my, Polacy winniśmy chcieć „ukarania” naszego rządu, a przeto pośrednio naszego Państwa oraz nas samych sankcjami?

Zacznijmy od tego czym są międzynarodowe sankcje, jakie jest ich umocowanie w prawie międzynarodowym i kto ma prawo występować o ich zastosowanie.

Sankcje, według prawa międzynarodowego należy rozumieć szeroko jako negatywną reakcję społeczności międzynarodowej wobec państwa naruszającego jego normy. Są one jednym z instrumentów oddziaływania wobec podmiotów, które swoją działalnością powodują zagrożenie dla światowego bądź regionalnego pokoju i bezpieczeństwa lub przeciwstawiają się ogólnie przyjętym wartościom i zasadom, takim jak prawa człowieka i międzynarodowe prawo humanitarne. Zgodnie z przepisami prawa międzynarodowego i prawa europejskiego, a także Konstytucją RP, Rzeczpospolita Polska jest zobowiązana do stosowania sankcji nakładanych przez Radę Bezpieczeństwa ONZ, a także Unię Europejską.

Czy zatem my, jako naród mamy prawo występować do obcych państw oraz do instytucji międzynarodowych z prośbą o nałożenie na nas samych sankcji?

Czy pytanie to nie przypomina kontrowersji wokół osoby i działalności pułkownika Ryszarda Kuklińskiego? Przez jednych oskarżany o zdradę ojczyzny, przez wielu Polaków, i to z obu stron naszej współczesnej barykady, uznawany jest za bohatera, który w mundurze Wojska Polskiego, pomimo przysięgi, którą złożył, w akcie wyższej konieczności, powodowany nie korzyścią własną, ale najwyższym dobrem ojczyzny i troską o jej wolność podjął się rozpaczliwego aktu współpracy z ówczesnym wrogiem, dla zapobieżeniu potencjalnej i dramatycznej w skutkach inwazji sowieckiej.

Czy zatem w sytuacji gwałtu na porządku prawnym, zamachu na wszelkie normy demokratycznego ładu prawnego, podważania Konstytucji RP, negowania orzeczeń instytucji międzynarodowych (Komisja Wenecka) nie mamy prawa zwrócić się do państw sojuszniczych o tę dość ostateczną formę pomocy, która wszak dotkliwa będzie nie tylko wobec rządzących, ale każdego z nas?

Czy tego rodzaju apel nie rzuci na nas odium zdrajców ojczyzny? Ależ oczywiście, że tak. To, że nosimy w sobie gen zdrady wiemy już od jesieni ubiegłego roku.  Czy mamy zatem potulnie znosić wszelkie zniewagi, godzić się pasywnie na postępujący demontaż naszego państwa i jego gospodarki? Jak długo jeszcze?

Nie wyobrażam sobie jakichkolwiek agresywnych form protestu. Tzw. polski majdan to coś, czego najbardziej bałbym się dla Polski, i niech ten oryginalny, niedawny, ukraiński stanowi dla nas wszystkich wystarczającą przestrogę do czego prowadzą rozłamy w społeczeństwie.

Ale po to właśnie jesteśmy członkiem Paktu Północnoatlantyckiego i Unii Europejskiej, by wraz z innymi państwami członkowskimi przestrzegać norm, które nam wszystkim przyświecają. Jeżeli teraz tak ostentacyjnie są na naszej ziemi łamane, niech Ci, którzy nie godziliby się na to u siebie, pomogą nam zatrzymać ten szaleńczy marsz ku zgubie.

Spośród zatem sankcji o charakterze zorganizowanym, opublikowane właśnie zalecenia Komisji Weneckiej stanowią sankcję korygującą, choć i ona zapewne zostanie przez rządzących zignorowana. Inną możliwością jest sankcja organizacyjna, wykluczająca. Trudno wykluczyć, że głos naszych dyplomatów za granicą zostanie zmarginalizowany. Należy poważnie liczyć się z utrudnianiem dostępu do strukturyzowanych źródeł finansowania, dotacji i funduszy. Takim krokiem mogłoby być pozbawienie Polski prawa organizacji szczytu Paktu NATO.

Łatwiej zapewne nałożyć na kraj sankcje psychologiczne, z czym jak się wydaje już powoli zaczynamy mieć do czynienia. Negatywne zaopiniowanie kandydatury europosła PiS Janusza Wojciechowskiego do Europejskiego Trybunału Obrachunkowego (ETO) przez komisję kontroli budżetowej PE za jego brak niezależności i stosunek do TK stanowi klarowny sygnał dla Polski. Tego rodzaju afrontów oraz wyrazów ostracyzmu będzie zapewne coraz więcej, jeżeli rządzący kontynuować będą swój arogancki, antydemokratyczny i antyeuropejski kurs.

Z bólem serca oraz ogromnym wstydem konkluduję, że nam, obywatelom, zatroskanym o los kraju, w sytuacji największego od 1991 roku antydemokratycznego zamachu ustrojowego przysługuje prawo do zwrócenia się do państw i instytucji międzynarodowych z apelem o negatywną reakcję wobec łamania ładu prawnego w Polsce.

Ewentualne nałożenie na Polskę tych, czy innych sankcji nie będzie dla nikogo z nas powodem do radości, żadnym. Dla narodu – zawstydzającym znakiem, że nie jesteśmy w tej trudnej sytuacji sami.

Czym dla rządzących, nie wiem. W ich retoryce z pewnością oburzającym mieszaniem się w nasze wewnętrzne sprawy, a czy w głowach i sercach czymkolwiek więcej, jakimś przyczynkiem do refleksji? Oby…

Jednocześnie musimy przyjąć na siebie obowiązek akceptacji wszelkich trudności i niedogodności z powyższym związanych, tak w sferze psychologiczno-społecznej, wizerunkowej i gospodarczej.

Rządzący wytoczyli narodowi wojnę; zidentyfikowano wroga, ograniczono obywatelskie prawa, rozpoczęto niezwykle brutalną walkę werbalną. Musimy ponieść w tej wojnie ofiarę. Jeśli ktoś jest wierzący, niech modli się, by nie była ona krwawa.

Dr med. Roman Mrozek

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

30 komentarzy

  1. Magog 17.03.2016
  2. j.Luk 17.03.2016
  3. narciarz2 18.03.2016
  4. andsol 18.03.2016
  5. j.Luk 18.03.2016
  6. narciarz2 18.03.2016
  7. Magog 18.03.2016
  8. hazelhard 18.03.2016
  9. j.Luk 18.03.2016
  10. Sir Jarek 18.03.2016
  11. Marian. 18.03.2016
  12. Sir Jarek 18.03.2016
  13. j.Luk 18.03.2016
  14. Marian. 18.03.2016
  15. Sir Jarek 18.03.2016
  16. narciarz2 18.03.2016
  17. j.Luk 18.03.2016
  18. Magog 18.03.2016
  19. jmp eip 18.03.2016
  20. PiotrG 18.03.2016
  21. narciarz2 19.03.2016
  22. narciarz2 19.03.2016
  23. narciarz2 19.03.2016
  24. j.Luk 19.03.2016
    • BM 19.03.2016
  25. Marian. 19.03.2016
    • BM 20.03.2016
  26. j.Luk 21.03.2016
    • BM 21.03.2016
  27. j.Luk 21.03.2016