Hazelhard: Kto pyta, ten zdaje

maxresdefault2016-03-18.

[dropcap]C[/dropcap]zego powinna nauczyć szkoła?

Od lat powtarzam, że podstawowym zadaniem szkoły powinno być nauczenie stawiania pytań. Jak ktoś będzie umiał postawić pytanie, to i odpowiedź sobie znajdzie. Znajdzie w szkole, domu, Internecie, czy książkach. Dlatego gdybym ja był nauczycielem, oceniałbym przede wszystkim poziom zadawanych pytań. Gdybym zaś został kiedyś Ministrem Edukacji, to zasadę tę wprowadziłbym odgórnie.

Weźmy przykład lekcji o II wojnie światowej.

  • Pytanie bez oceny: „A kto to był ten Hitler?”
  • Pytanie na dwójkę: „Kto wygrał w końcu tę wojnę?”
  • Pytanie na trójkę: „A co by było, gdybyśmy w 1939 roku poddali się Hitlerowi bez walki?”
  • Pytanie na czwórkę: „Ile pieniędzy pożyczył Hitler i gdzie na zbudowanie potęgi militarnej?”
  • Pytanie na piątkę: „Ile i jakie amerykańskie fabryki pracowały w Niemczech w czasie wojny?”.

Pytania tego rodzaju zmusiłyby nauczyciela i uczniów do poszukania informacji, a potem mogłyby być tematem frapujących dyskusji.

Identycznie powinno być z każdym innym przedmiotem- fizyką, geografią, czy biologią. Najpierw pytanie, potem wybór najciekawszych pytań (ocenianych), przygotowanie odpowiedzi i dyskusja ukierunkowana na znalezienie odpowiedzi na pytanie. Ukierunkowana, co nie znaczy, że odpowiedź zostanie znaleziona. Jak nie zostanie, to nawet lepiej – będzie bodźcem do dalszych poszukiwań.

Przedmiotami wyłączonymi z zasady oceny za zadawanie pytań  byłyby jedynie języki obce, oraz wf, ale to dość oczywiste.

Podejrzewam, że jedyną grupą nauczycieli, którym zalecenie Ministra Hazelharda o ocenianiu pytań, a nie odpowiedzi, całkowicie by nie przypadło do gustu, byliby katecheci. Dla nich zmiana podejścia uczniów do nauki z podmiotu biernego na aktywny byłaby katastrofą. Wyobraźmy sobie kilka pytań (na czwórkę w mojej ocenie):

  1. Dlaczego Jezus w swoim nauczaniu nie odniósł się nigdy do Dekalogu, w którym Jego Ojciec mówi o sobie: „Bom ja jest Pan, Bóg twój, Bóg zawistny, który dochodzę nieprawości ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia”?
  2. Kto miał prawo słowa Boże z Dekalogu usunąć?
  3. Jaki sens ma nadawanie istocie boskiej (z definicji niepoznawalnej) cech typu: „dobry”, „miłosierny”, itp.?
  4. Czy chrześcijańska religia odpowiada za holocaust?

W mojej wymarzonej otwartej szkole na lekcje zapraszani byliby różni ludzie. Na lekcję o ewolucji chętnie zaprosiłbym kreacjonistę. Na lekcje religii powinni zaś przychodzić ateiści, żeby dzieci mogły poznać różne sposoby rozumowania i wybrać taki, jaki uważają za najlepszy/najciekawszy/najweselszy.

Dlaczego piszę niemal taki sam tekst pewnie po raz dziesiąty? Ano dlatego, bo uważam problem edukacji naszych Dzieci za problem absolutnie numer jeden, a obecna pani Minister Edukacji sprawia wrażenie, jakby tych moich tekstów jeszcze nie przeczytała i proponuje zmiany, które mają w Polsce odtworzyć „homo sovieticus” w katolicko-nacjonalistyczno-pisowskim wydaniu.

Hazelhard

Print Friendly, PDF & Email

7 komentarzy

  1. dawniej_kuba 2016-03-18
  2. j.Luk 2016-03-18
  3. Mr E 2016-03-19
  4. hazelhard 2016-03-19
  5. j.Luk 2016-03-21
  6. A. Goryński 2016-03-22
    • A. Goryński 2016-03-22
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com