PIRS: Telewizja pokazała (225)7 min czytania

()

telewizja2016-04-13.

Mama mojej przyjaciółki jeździła na wczasy odchudzające. Towarzystwo, które się tam spotykało, bardzo sobie przypadło do gustu. Zaczęli się spotykać, powołali Klub Młodzieży Przedwojennej i wyjeżdżali razem na kolejne wczasy.

Czasem mam ochotę powołać Klub Młodzieży PRL-owskiej. Wstyd teraz przyznać, ale to były w sumie fajne czasy.

We wczesnej młodości spędzałem większość czasu na podwórku. Łaziłem do kina prawie codziennie, wtedy też pobiłem chyba rekord – ze 20 razy byłem na radzieckim filmie westernowo-wojennym „Śmiali ludzie”.

Nikt ze znanych mi rówieśników nie walczył wtedy z systemem, nie gryzł palców czytając relacje z obrad Biura Politycznego (nic to nas nie obchodziło), nie roznosił ulotek. Apele szkolne, gdzie czasem mówiono o osiągnięciach socjalizmu, spływały po nas jak woda po gęsi (stąd moja nadzieja, że obecna propaganda prawicowo-patriotyczna nie zatruje na dłużej poddanej jej młodzieży).

Późniejsi dysydenci żarliwie nawoływali wtedy do budowy jeszcze lepszego ustroju i to nas od nich odpychało. Nie dołączyłem do Hufca Walterowskiego i nie miałem ochoty wdrażać wskazań Makarenki. Skrzyknęliśmy się na jakimś obozie harcerskim i powołaliśmy Plemię Włóczęgów, a gdy nie pozwolono nam na odrębną organizację – dołączyliśmy jako szczep do harcerstwa. Drużyną dziewczyn zajmowała się przemiła Halina Krüger-Syrokomska, późniejsza himalaistka. W drużynie nauczyłem się grać w brydża, a papierosów nie paliłem nie dlatego żeby ktoś tego zabraniał, ale po prostu nie lubiłem. Po każdym obozie, wspólnym z innymi drużynami, dołączali do nas fajni ludzie. To było fajne harcerstwo, ani nie religijno-patriotyczne, ani nie ideowo socjalistyczne.

W „paczce szkolnej” spotykaliśmy się przez lata, już jako dorośli, z niektórymi znaliśmy się jeszcze z przedszkola albo z podstawówki, i nie pamiętam żadnej politycznej debaty.

Potem ta młodość nieco się zmieniła. Warto by było ją reaktywować.

* * *

 

Rocznica katastrofy smoleńskiej.

Ile lat można obchodzić żałobę? Przed pałacem prezydenckim uroczystości i składanie kwiatów (dlaczego tam?). Przed ambasadą rosyjską odbyły się protesty i niesiono transparenty z napisami „Mordercy”. Pani Anders pyta dramatycznie czy kiedyś poznamy prawdę o „Smoleńsku”. Reżyser Ewa Stankiewicz domaga się kary śmierci dla premiera Tuska za to, że oddał śledztwo Rosjanom.

Ja bym chciał zobaczyć przed pałacem prezydenckim transparent ze słowami wypowiedzianymi do pilota TU 154 przez pilota który trochę wcześniej cudem wylądował w Smoleńsku: „Wiesz co, ogólnie rzecz biorąc, to pizda tutaj jest. No, natomiast powiem szczerze, że możecie spróbować [lądować], jak najbardziej”.

Z okazji rocznicy harcerze odczytują teksty o zbrodniach w Katyniu i Smoleńsku. Kiedy słyszę kolejny raz o Katyniu, czuję się zażenowany. W kraju, gdzie hitlerowcy zamordowali w czasie wojny 6.000.000 obywateli (to około 87.000 miesięcznie), po przeszło 70 latach wspomina się ciągle tę jedną zbrodnię dokonaną przez NKWD na 22.000 oficerów, policjantów, urzędników. Przepraszał już Jelcyn, przepraszał Putin (za co przepraszali? za działania NKWD, które mordowało również setki tysięcy obywateli ZSRR?), ale to na nic. Liderzy PO uznali, że mord katyński jest „kamieniem węgielnym III RP”. Czy nie jest to jątrzenie na potrzeby aktualnej polityki?

Hipokryzja, kłamstwa, to cecha niemal całej naszej klasy politycznej. Bardzo im zależy żebyśmy żyli w nienawiści. Teraz ta nienawiść jest kierowana przeciw PO, którą wbrew faktom łączy się z wykreowanym wrogiem.

Jakoś małe wzięcie mają tu nauki Jezusa. To kreowanie nienawiści zemści się na tych marnych politykach; kto sieje wiatr zbiera burzę.

* * *

 

Zamach opolski?

Udzieliła mi się atmosfera „zbrodni smoleńskiej” i teraz już inaczej patrzę na zdarzenia z udziałem najwyższych władz. Czy nie mają Państwo wrażenia, że „Smoleńskiem” usiłuje się przykryć inne zdarzenie?

Popatrzmy na wypadek samochodu prezydenta Dudy koło Opola. Pierwsze reakcje fachowców były szczere: „Taki wypadek w tym samochodzie nie mógł się zdarzyć”. Potem już nastąpiły krętackie wyjaśnienia. A to że stara opona (a przecież fachowcy mówią, że nawet na przestrzelonej oponie samochód mógł dalej jechać), a to, że to jednak nie była to ta opona, a to że najechano na jakiś mały przedmiot. Kto widział wybuch zarejestrowany przez przypadkowego kierowcę, musi przyznać, że nie wyglądało to na jakiś drobny incydent. Potem kierowcę, który nagrał wypadek, próbowano uciszyć i stawiano mu zarzuty, że kręcił film w czasie prowadzenia pojazdu. Podejrzane jest też to że prezydent nie miał zapiętych pasów. Policja przyjechała dopiero po godzinie, a badanie miejsca wypadku trwało kilka dni i wreszcie ogłosili że to jakiś mały przedmiocik zniszczył tę pancerną oponę. Ktoś to wszystko zaaranżował. Nie ten samochód na taką podróż, nie ta opona, nieodpowiednia eksploatacja, zarzuty się mnożą.

Komuś pan prezydent się naraził. Podobno chciał podpisać coś czego nie powinien, widziano też jak rozmawiał przyjaźnie z prezesem Trybunału, Rzeplińskim. Wyrażał się także z uznaniem o Putinie – nie bez powodu pominięto Polskę w rozmowach międzynarodowych z Ukrainą.  Więc kiedy miał się spotkać z prezydentem Obamą – Obama go zlekceważył. To był wyraźny znak dla Polski – z tym panem nie.

Co może zrobić człowiek, który kieruje państwem i napotyka taką przeszkodę i otrzymuje sygnał od wielkiego sojusznika? W przypadku osoby mianowanej może ją odwołać, ale prezydenta nie może. Kiedy wprowadza się dobrą zmianę, nie można czekać pięć lat do następnych wyborów prezydenckich. To ważny urząd i niepotrzebna jest osoba niepewna, która zamiast działać woli jeździć na narty. Teraz jeszcze można byłoby wygrać kolejne wybory, póki sondaże są sprzyjające. Odwróciłoby to też zainteresowanie zagranicznych i krajowych mediów stanem praworządności w Polsce, a sprawa Trybunału Konstytucyjnego musiałaby poczekać na decyzję nowego prezydenta.

Niczego nie sugeruję, to są po prostu sprawy wymagające wyjaśnienia. Konieczne jest powołanie bezstronnej komisji złożonej z niezależnych fachowców, może nawet z zagranicy. Nie można dopuścić do tego żeby szerzyły się bezpodstawne plotki o zamachu, choć oczywiście każdy ma prawo wyrażać swoje poglądy i protestować. Ludzie, którym bliska jest sprawa bezpieczeństwa prezydenta, na pewno dadzą wyraz swemu zaniepokojeniu i zobaczymy ich wkrótce pod Pałacem Prezydenckim.

* * *

 

10 kwietnia przypomina święto religijne. Nie można włączyć telewizora żeby nie natknąć się na przemówienia polityków, nabożeństwa, wspominki o tych co zginęli, dyskusje. PiS przebija wszystkich, zawłaszcza katastrofę smoleńską, ale wszyscy politycy czują się zobowiązani zabrać głos na temat katastrofy i swego stosunku do niej. Wypada to drętwo. Gdyby oni wszyscy zamknęli się na jeden dzień, oddaliby najlepszy hołd ofiarom. Zamiast tego eskalacja nadęcia patriotycznego, morze hipokryzji i drętwej mowy. Trzeba ustalić, kto jest większym patriotą i bardziej kocha Polskę.

Wiele lat temu wpadł do mnie przyjaciel, był bardzo roztrzęsiony. – Rozwodzę się – oznajmił ze zbolałą miną. Dałem mu coś na uspokojenie i zapytałem co się stało. Pokłócił się z żoną. Wrócił właśnie z dodatkowej roboty, siedzieli przy stole i postanowili napić się herbaty. – No to idź i zrób. – Idź ty, ja jestem zmęczony. – Ja się bardziej zmęczyłam. –  Ja jestem bardziej zmęczony, bo po pracy byłem w drugiej robocie i jeszcze zmokłem na deszczu. – Ale ja bardziej zmokłam. Pokłócili się i było o krok do rozwodu.

Szkoda że nasze partie polityczne nie mogą się z nami rozwieść i wyjechać do innych krajów.

* * *

 

Jeszcze o milczeniu Agaty Dudy.

Redaktor w TOK FM: Czy ktoś pyta męża Beaty Szydło o opinie polityczne? Nikt nie pyta i nikomu nawet nie przyjdzie to do głowy.

Renata Kim: Beata Szydło nie ma żadnej opinii politycznej, więc po co jej męża pytać.

PIRS

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

5 komentarzy

  1. j.Luk 13.04.2016
  2. otoosh 14.04.2016
  3. Magog 14.04.2016
  4. malec bartlomiej 14.04.2016
  5. slawek 14.04.2016