Jerzy Łukaszewski: Po nas potop, a po potopie…9 min czytania

()

2016-04-26.

Jednym z ciekawszych aspektów ludzkiego życia jest chroniczna niezdolność człowieka do nauczenia się czegokolwiek. Oczywiście, można zaprzeczać tak postawionej tezie, ale…

Obserwując latami koty doszedłem do wniosku, że są to zwierzęta uczące się znacznie szybciej, niż my. Kot kiedy raz popełni błąd i zamiast wykonać podniebny lot z szafy na półkę z książkami spadnie nawet na miękką kanapę, drugi raz bardzo starannie wymierzy odległość i zastosuje odpowiednią siłę, która przeniesie go dokładnie tam gdzie powinna.

Człowiek obdarzony pamięcią zapisaną na kartach historii wciąż popełnia te same błędy i wciąż dziwi się ich skutkom, które kot byłby przewidział już po pierwszej wpadce.

Nic dziwnego, że w kocich oczach widzę tak często wyraz pobłażliwej wyrozumiałości, a bywa, że i politowania dla tak bezrozumnej istoty jak człowiek, która bez kota w domu zupełnie nie poradziłaby sobie z codzienną egzystencją.

Kiedy odkrywam moim kotom zdumiewające podobieństwa sytuacyjne z różnych wieków one nie rozumieją mojego zachwytu. Według nich to przecież takie oczywiste. Po prostu człowiek tak ma.

Obserwując niepowstrzymany pochód hord barbarzyńców przez współczesną Polskę można dostrzec sporo podobieństw do słynnego szwedzkiego potopu, tak emocjonalnie ujętego w powieści Sienkiewicza.

Jest ich naprawdę sporo.

Po pierwsze głód. Głód i obawa przed buntem kilkudziesięciotysięcznej armii, doskonale wyszkolonej, obytej z prochem w czasie wojny 30 letniej, ale nieopłacanej, bo na to Szwecja była zbyt biednym krajem, żyjącej dotąd z przygodnego rabunku i łupów spowodowały, że trzeba jej było znaleźć zatrudnienie. Oczywiście – istniały także pewne przesłanki polityczne – kwestia Inflant, cła gdańskie itd., ale kiedy patrzy się na skalę i przebieg  szwedzkiego przedsięwzięcia z 1655 roku to widać, iż były to w sumie sprawy drugorzędne, wcale nie najważniejsze w tym momencie historii.

Horda wygłodniałych, a wciąż trzymających się wodza wojowników mogła w którymś momencie dojść do wniosku, że nie zapewnia im on tego na co liczyli przez całe lata swego trwania w posłuchu.

Coś wam to przypomina?

Cała historia szwedzkiego potopu to historia rabunków. Rabunków na skalę dotąd niespotykaną, wręcz oszałamiającą, robiącą wrażenie nawet dziś, po kilkuset latach. W żadnej z dotychczasowych wojen nie widziano niczego podobnego. Znaleziska w Warszawie kilka lat temu kiedy poziom wody w Wiśle bardzo się obniżył pokazały, że wieści o szwedzkich rabunkach zapisane w kronikach ani trochę nie były przesadzone. Okradano zajęte ziemie dosłownie ze wszystkiego.

http://ruslan.pecado.pl/upload2/readfile.php?file=ruslan/a27.jpg

Procentowo zniszczenia z czasów potopu szwedzkiego były większe, niż w czasie II wojny światowej, niektóre miejscowości straciły nawet 60-80% mieszkańców i już nigdy nie podniosły się z ruin.

Karol Gustaw zdawał sobie sprawę, że nawet mając doskonałą armię nie jest w stanie utrzymać kontroli nad ogromnym terytorium Rzeczpospolitej, że nie wytrwa w nim wiecznie. Trzeba było je więc obrabować z czego się da i to dziś, bo jutro może być za późno.

Taka motywacja tłumaczy też dlaczego Szwedzi tak łatwo ustępowali w większości przypadków kiedy to natrafili opór, szczególnie na południu kraju. Jeśli okradli już teren ze wszystkiego nie było sensu dalej tam siedzieć. Cała reszta wojny to manewry mające umożliwić wykonanie podstawowego zadania.

A jeśli już o oporze mowa.

Niezbyt lubiany wbrew sienkiewiczowskiej wersji król Jan Kazimierz, nazbyt kontrastujący z postacią swego poprzednika i przyrodniego brata Władysława IV, wyjątkowy sobek i egocentryk – też miał coś do ugrania.

Niezbyt szczęśliwy przebieg jednoczesnej wojny z Rosją, za który go obwiniano (Janusz Radziwiłł) spowodował tak wielki upadek jego autorytetu, że niespotykane dotąd masowe przechodzenie szlachty i magnatów na stronę Karola Gustawa, jak by na to nie patrzeć, miało racjonalne przyczyny. Szukano po prostu kogoś kto pomoże Polsce opanować sprawę na wschodzie.

Oczywiście, że oczekiwanie takie pod adresem Karola Gustawa było naiwne, ale było spowodowane prawdziwą potrzebą chwili. Wśród tych, którzy uznali szwedzkiego króla był przecież i Jan Sobieski.

Jan Kazimierz właśnie dlatego chwycił się deski ratunku jaka się w samą porę pojawiła w postaci obrony Częstochowy.

Incydent bez żadnego znaczenia dla przebiegu wojny stał się propagandowym sztandarem porywającym Polaków do przeciwstawienia się wrogowi Polski i Najświętszej Panienki. Co to znaczy: stał się? Sam się nie stał, zrobiono z tego taki sztandar i to z pełną świadomością.

Ksiądz Augustyn Kordecki w swojej „Gigantomachii” opisał heroiczne zmagania nie zapominając o codziennej interwencji Matki Boskiej, zapominając za to o wiernopoddańczym liście wysłanym do króla szwedzkiego, który to list Szwedzi odnaleźli w XX w. w swoich archiwach.

W oficjalnej wersji propagandowej nie wspominano, że ikonie Czarnej Madonny nic nie groziło, bo jej w czasie oblężenia na Jasnej Górze nie było. O wiele wcześniej została wraz z zasadniczą częścią jasnogórskiego skarbca wywieziona do Lubińca, a potem do Głogówka. Nie wspominano, bo wrażenie byłoby o wiele mniejsze.

Paulini zresztą mieli wprawę w tego rodzaju „robieniu wrażenia” o czym świadczą choćby słynne „blizny” na twarzy częstochowskiego obrazu. Zrobione w czasie krakowskiej konserwacji po napadzie w 1430 roku, są wyciśniętymi zagłębieniami napuszczonymi barwnikiem, właśnie dla zrobienia wrażenia – przypomnienia najazdu heretyków na świętą górę (nie każdy wie, że tych „blizn” jest aż 10).

http://ruslan.pecado.pl/upload2/readfile.php?file=ruslan/a29.jpg

Straszliwe zmagania w obronie sanktuarium mają ciekawy bilans strat po obu stronach.

Jasna Góra przez półtora miesiąca oblężenia straciła 4 konie, złamane koło od armaty, 16 szyb i 4 ludzi. Wojska Millera kilkunastu zabitych.  Stalingrad to to nie był.

Liczyło się jednak nie to co było, ale to co można było z tego zrobić. Ojciec Kordecki jak prawdziwy mistrz PR rozpuścił wieści o nadprzyrodzonej pomocy  wiernym sługom nieba w chwili straszliwego boju. Na jego umiejętności wskazuje już sam tytuł  opisu – „Gigantomachia”.

Sprawę podchwycił Jan Kazimierz widząc w niej szansę dla siebie co w efekcie doprowadziło do tzw. ślubów lwowskich, uroczyście niedawno wspominanych, choć kompletnie bez zrozumienia ich roli, przez senat polski Anno Domini 2016.

Stąd wzięła się legenda Jasnej Góry i kompletne zapomnienie Gdańska i Pucka – miast, które mimo dwuletnich (!) oblężeń nie zostały nigdy zajęte przez Szwedów. Ich przykład nie był wystarczająco nośny dla pobożnego narodu.

Sienkiewicz śladem XVII wiecznej propagandy także nie wspomniał, że opór przeciw najeźdźcom zaczął się zanim gen. Millerowi przyszło do głowy oblegać Częstochowę, a więc nie był on wyrazem oburzenia na świętokradztwo.

Reagowali i inni, też dość interesująco.

Chan tatarski Islam Girej IV przysłał do Jana Kazimierza list ze wsparciem, a do wojsk polskich w obozie szwedzkim stanowczy nakaz opuszczenia najeźdźcy i powrotu pod berło prawowitego króla. Otoczywszy z wielką armią Chmielnickiego zmusił go do podpisania zobowiązania pomocy dla Jana Kazimierza.

Skąd nagle taka miłość do Lechistanu u odwiecznego przeciwnika?

Chan doskonale wiedział, że zakwestionowanie sprawowania władzy przez legalnie wybranego króla może odbić się i na nim. Zasady obowiązują albo nie. Jeśli można opuścić jednego władcę, dlaczego nie zrobić tego z innym, np. z nim samym? Też miał opozycję na Krymie. Podkreślanie przez niego świętości legalnego przywództwa było skierowane tyleż do Polaków, co do jego własnych poddanych. Plus niechęć do umocnienia się Rosji w okolicy Dzikich Pól co świadczy o dobrym rozeznaniu politycznym.

Chan znał wartość przestrzegania obowiązującego prawa.

I jeszcze jedna, ale za to niezwykle ważna rzecz, także dla współczesnych.

Otóż w czasie szwedzkiego najazdu po raz pierwszy zdarzyło się, że partyzantkę organizowali – i to samorzutnie – chłopi.

Cóż się takiego stało, że ludzie nie będący i nie czujący się obywatelami, a niekoniecznie i nie wszędzie nawet Polakami, często w ogóle nie uznawani za ludzi, nagle chwycili za broń przeciw najeźdźcy?

Oczywiście poza wzburzeniem, jakie było efektem świętokradczego podniesienia ręki na Marię Pannę, przynajmniej w wersji oficjalnej.

Odpowiedź jest niezwykle prosta i pouczająca, a streszcza się do tego co powiedziałem na samym początku.

Rabunkowy charakter szwedzkiego najazdu dał się we znaki bez wyjątku wszystkim. Wróg z taką samą zaciekłością rabował szlacheckie dwory co chłopskie chaty. Wyobraźcie sobie co znaczyło dla chłopskiego gospodarstwa w listopadzie – grudniu 1655 okradzenie go ze wszelkich zapasów żywności i bydła. Znaczyło tyle co wyrok śmierci z głodu.

Opór więc był prostym odruchem samoobrony.

Nie miało więc znaczenia, że chłop był bydłem roboczym przed najazdem i po nim. W czasie najazdu bronił się przed śmiercią, która zajrzała mu w oczy.

Coś na co patrzył – dotknęło go osobiście i namacalnie.

Tak już bywało i bywa, że wielu  dopiero gdy poczuje kopniak historii na własnej sempiternie zaczyna reagować prawidłowo.

Król Jan Kazimierz jak rasowy polityk we Lwowie obiecał wszystko wszystkim, a że nie dotrzymał? Cóż – ludzie powinni sami wiedzieć czego tak naprawdę słuchają. Jeśli nie rozumieją – prędzej czy później poczują to jeśli nie na górnej nasadzie dolnych kończyn to przynajmniej na portfelu. Wtedy zareagują.

Wystarczy poczekać. Może jednak koty nie mają racji i człowiek mimo wszystko się uczy?

Jerzy Łukaszewski

P.S. Przy okazji gawędy o tamtych czasach nie odmówię sobie przyjemności pokazania czytelnikom kolejnego interesującego przykładu na politykę historyczną.

W znanych nam z powieści Kiejdanach stoi dziś pomnik bohatera narodowego Litwy… Janusza Radziwiłła.

http://ruslan.pecado.pl/upload2/readfile.php?file=ruslan/a28.jpg

Według litewskiej wersji historii – walczył on o niepodległość Litwy.

To też może czegoś nas nauczyć. O ile koty nie mają racji,  rzecz jasna.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

5 komentarzy

  1. hazelhard 26.04.2016
  2. malpa z paryza 26.04.2016
  3. PIRS 26.04.2016
  4. malec bartlomiej 28.04.2016
  5. slawek 29.04.2016