Wychodząc z mojego BB na Smolnej we wrotach bramy spotkałem grupę, która wyglądała na konferencyjną, wiec spytałem: — o czym jest ta konferencja? — A kim pan właściwie jest? — spytała pokaźna brunetka tonem, jakim podobne pytania zadawano w PRL. — Nikim, podałem swoje imię i nazwisko. W tym momencie ktoś mnie rozpoznał: – Konferencja KOD-u.. Zrozumiałem, że wróciła aura konspiracji i tak sobie w taksówce rozmyślałem.
Każdy kraj ma rząd, na jaki zasługuje; mówienie, że prawdziwa większość narodu jest przeciwko PiS-owi nie ma sensu, bo i tu i tam, w Ameryce, prawdziwa większość ma politykę gdzieś.
W fatalnej kampanii wyborczej Ewa Kopacz wyznała, że jej rząd za mało pracuje — ale powiedziała to dużo, dużo za późno. O wyniku wyborów zdecydowała pracowitość PiS-u i — choć zachwycałem się ćwierćmilionowa majówka ekranie TVN w Bostonie — nikt lenistwa PO nie odrobi.
„Demontażu państwa” nie czuję, bo mnie tu nie ma, ale jedno wiem: demagodzy przemówili silniejszym głosem — i na cztery lata, jak giełda, proces demokratyczny, zszedł na psy.
Przed nam wielki światowy spektakl polityczny: Clinton vs Trump. Kultura masowa dala rezultaty swojego prania mózgów. PiS to małe piwo wobec politycznego błazna z „reality television”, który mówi co mu ślina na język przyniesie, ale mówi dużo, głośno i -jak Hitler- powtarza w kółko te same zdania.
Porażka PiS w następnych wyborach będzie wymagać dobrego przysłuchania się wyborom amerykańskim, które demokracje zdefiniują na nowo. Najpierw odejdzie wielki Trump… a potem mały Kaczyński opuści scenę.
„Im gorzej, tym lepiej” jest często w polityce procesem twórczym, okresem edukacji i wykluwania się nowych talentów.
Marian Marzyński


