Zacznijmy od tego co się każdemu należy. Tak więc według kolejności za tytułem, stosownie do dzisiejszego niedzielnego czytania, najpierw grzesznych pouczać: słowa mojej głębokiej dezaprobaty dla (tak mówią sondaże) większości brytyjskiego społeczeństwa, które w zbliżającym się referendum chce opowiedzieć się za opuszczeniem UE przez Wielką Brytanię.
Potem słowa szczerego uznania dla Komitetu Obrony Demokracji, który — choć istnieje od raptem pół roku, choć dopiero zaczyna formalnie przyjmować deklaracje członkowskie — dokonał już wystarczająco dużo, by zyskać uznanie przedstawicieli państw UE.
I
Co tu mamy: z jednej strony państwo, naród, jeden z największych i najbogatszych w UE, będący członkiem UE od 1 stycznia 1973 roku, którego rola w Europie i świecie, potęga przemysłowa, naukowa, finansowa, kulturalna i ideowa nie wymagają jakiegokolwiek uzasadniania.I teraz — w imię bardzo, ale to bardzo partykularnych, materialnych, a przy tym mglistych interesów — ta Wielka Brytania, Albion, chce z tej wspólnoty wyjść. To tak małostkowe, tak krótkowzroczne, tak egoistyczne podejście, że jego skutki dla Europy trudno przewidzieć.
Unia Europejska to nie są bowiem tylko dotacje, fundusze europejskie, Komisja Wenecka, Parlament Europejski, Przewodniczący Tusk, wspólna waluta, strefa Schengen i tak dalej.
Unia Europejska to wielka idea, owoc wizjonerstwa ojców założycieli, owoc pracy i współpracy milionów jej obywateli. To idea, dla której trudno znaleźć podobieństwo w świecie. Można wiele, — bardzo wiele — złego o UE powiedzieć, można wyśmiewać rozważania nad stopniem krzywizny banana, konieczność drukowania instrukcji obsługi kaloszy w 10 językach, normy odległości szczebli w produkowanych w UE drabinach itd. Można utyskiwać nad panoszącą się biurokracją i samoograniczaniem gospodarczym UE, które sprawia, że coraz trudniej konkurować naszym gospodarkom z prężniejszymi krajami — jak Chiny, czy kraje Ameryki Południowej.
Ale trzeba pochylić z szacunkiem głowy przed wszystkimi wielkimi ideami które wyrosły na gruncie wspaniałej, a czasem bardzo bolesnej europejskiej historii, religii chrześcijańskiej, wolności myśli i wyznania, tolerancji, zdobyczy nauki, przemysłu, pracowitości.
Tak, współczesna Unia Europejska to nie czas od utworzenia Europejskiej Organizacji Wspólnoty Gospodarczej, i nie od chwili utworzenia Ligi Narodów, to setki lat naszej wspólnej historii.
Czy Wy, Brytyjczycy, wiecie co chcecie uczynić?
Czy zdajecie sobie sprawę z odpowiedzialności za potencjalne konsekwencje Waszego czynu?
Z pewnością nie, bo inaczej nie przyszło by to Wam nawet do głowy.
II
Europejska Nagroda Obywatelska, ustanowiona przez Parlament Europejski w 2008 roku, przyznawana jest za szczególne dokonania w promowaniu wartości europejskich.
To bardzo doniosłe wydarzenie i wyraz uznania dokonań i roli KOD.
Jak sądzę większość Europejczyków, czyli obywateli państw członkowskich UE, mało wie co się u nas dzieje, zajęta problemami swoich krajów.
I my też — jak sądzę — niewiele interesujemy się tym co za naszą wschodnią, południową czy zachodnią granicą. Może budzimy się trochę sprawdzając ceny benzyny czy informacje o zagrożeniach przed wakacyjnym wyjazdem…
Jesteśmy usprawiedliwieni: mamy przecież ogromne kłopoty w Polsce i musimy bronić ojczyzny przed inwazją wewnętrzną. Ale czy na pewno? Czy to nas usprawiedliwia?
Od kilku miesięcy budzimy się z letargu wolnościowego. Od kilku miesięcy zaczęliśmy rozumieć, że książka o historii nowożytnej Polski nie jest do końca napisana, że bolesnych kart jest kilka, ale są jeszcze i puste miejsca. A do edycji i redakcji szaleńczo dorwał się jesienią ub. roku PiS.
Zaczęliśmy rozumieć pojęcia DEMOKRACJA, PRAWO, KONSTYTUCJA, SPOŁECZEŃSTWO OBYWATELSKIE. Zaczęliśmy dbać o coś więcej, niż swoja rodzina/swoja praca/swój czubek nosa. Trochę za późno, co? Może gdyby wcześniej, może nie musiałby powstawać KOD, nie musielibyśmy… sami wiecie. Ale większą winą niż popełnianie błędy jest niewyciąganie z nich wniosków.
Więc zamiast puszyć się z dumy z uzyskanego honoru — zastanówmy się: co znaczy, że jesteśmy Europejczykami i zacznijmy dbać o naszą wspólną Europę. Żeby znowu nie było za późno, żebyśmy znowu nie musieli teraz bronić Jej w strukturach jakiegoś paneuropejskiego „KOD” przed kolejnym exitem (Br…, Gr…, POL…, …), przed tym, że ktoś ją rozwali, bo ogranicza jego suwerenność, przed tym, że ktoś zrobi z niej „Kalifat Algierii Północnej” (wiem, mocne, ale wbrew temu co myślicie nie chodzi mi by spakować Arabów na statek i wysłać do… gdzieś).
Zanim będzie za późno, wbrew szaleństwu pisowskiemu, stańmy się europejskim prymusem, stańmy się najbardziej proeuropejskim narodem w Europie.
Wiem, hasła, trudniej przekuć je w działania. Pomyślmy razem jak to zrobić. A zacznijmy symbolicznie.
Skoro nasze urzędy państwowe nie chcą afiszować przynależności do UE, skoro pani premier unika europejskiej flagi, a inna pani nazywa ją europejska szmatą, zróbmy to my.
Niech na każdym domu, w oknie każdego mieszkania zawisną dwie flagi; polska i UE. Nie od święta, ale ciągle. To nie obciach, to duma.
Roman Mrozek


Tekst oryginalny;
http://katehon.com/article/nazi-roots-european-union
Przekład;
https://pracownia4.wordpress.com/2016/06/14/nazistowskie-korzenie-ue/#more-9721
Potrzebny jest historyk..