Krzysztof Mroziewicz: Turcja oddala się od Europy

turcja pucz2016-07-16.

[dropcap]T[/dropcap]urcja przeżywa konwulsje wywołane zarówno przez demokratycznego autokratę, prezydenta Erdogana, jak i przez wojsko (jego część), które od stu lat jest gwarantem przemian cywilizacyjnych w tym kraju.

Erdogan walczył o wprowadzenie Turcji do Unii Europejskiej, ale nie akceptował wolności słowa. Niszczył „Turków górskich” czyli Kurdów. Był sojusznikiem frontu antyislamskiego, ale od ISIS brał ropę naftową, którą handlował potem jego syn. Stanął przeciwko reżimowi Asada w Syrii, a w Stambule, którego kiedyś był merem, kazał wycinać drzewa pod zabudowę placu, na którym miano utworzyć galerię jego syna (znowu!), aby przeciwnicy nie mieli gdzie gromadzić się na wiecach. Rozkazał zestrzelić nowoczesny samolot wielozadaniowy Rosji, wkraczając na drogę konfliktu NATO-Rosja. Zezwalał na ostrożny powrót do „wartości islamskich” w życiu społecznym i kulturalnym kraju i rządził twardą ręką ograniczając przywileje armii.

Erdogan zmienił atmosferę wokół władzy i wokół Turcji. Jego współpracownicy głosili hasło mające niby opisywać sytuację kraju: zero konfliktów na granicach. Erdogan zburzył ten porządek. Niemal na każdej granicy ma problemy.

Wojskowe zamachy stanu zdarzały się w Turcji co dziesięć lat. Wielokrotnie dochodziło do korekt polityki pod wypływem wojskowych, którzy dokonując zamachu na rządy Erdogana powiedzieli, że bronią demokracji. Brzmi to cokolwiek groteskowo, albowiem armia nie jest siłą stworzoną do takich zadań.

Pucz, będący próbą zorganizowaną przez pułkowników – a jest to zwykle bardzo krwawa impreza – załamał się po kilku godzinach. Erdogan wrócił z urlopu i do władzy, której nie utracił. Odbędą się teraz okrutne czystki w wojsku a Erdogan przez najbliższe miesiące będzie sprawował władzę dyktatorska, której już nie odda. Stąd przypuszczenia, że za puczem stał on sam.

Niejasna w puczu jest rola wywiadu wojskowego. Jeśli nie wykryto spisku na czas, to znaczy, że wywiad brał w nim udział.

Grupa pułkowników, choć liczna, nie miała za sobą dowództwa sił powietrznych, które zresztą w zamachu stanu odgrywają drugorzędną rolę (marynarka się nie liczy). Samolotem czy okrętem nie można wjechać na dziedziniec pałacu prezydenckiego. Ponadto – organizując pucz w kraju takim jak Turcja, trzeba mieć zgodę sektora przemysłu zbrojeniowego, a ten jest w Turcji potęgą. Dość powiedzieć, że Turcja produkuje swoje własne F-16.

Na marginesie – prezydent Erdogan zrobił nieprawdopodobną reklamę smartfonowi, przez który wezwał obywateli do rozbrojenia puczystów. Gdyby nie smartfon, zamach mógłby się powieść.

Ostatnią próbę zamachu w Turcji można porównać do puczu Janajewa, w którym próbowano obalić Gorbaczowa. Ale na tym podobieństwa miedzy „pierestrojką” a islamizacją oraz miedzy Gorbaczowem i Erdoganem zostają wyczerpane.

Krzysztof Mroziewicz

Print Friendly, PDF & Email

3 komentarze

  1. slawek 2016-07-17
  2. malpa z paryza 2016-07-18
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com