ECHA WYDARZEŃ: Ruch w sporcie – niebywały ruch na szosie. W Tour de France – obrazek mistrza pędzącego pod górę na piechotę, bo rower nie do użytku; Rafał Majka – znów góral nad góralami. W Tour de Pologne – taki kłopot (przez pogodę), że przyszło rywalizację zawieszać, a przecież kolarze to naród bardzo twardy… Dyskobol Małachowski wciąż rzuca daleko, pani Anita mówi, że już się sprawdziła, a teraz to pokaże się na rzutni w Rio…
Rio! Igrzyska Olimpijskie. Otwarcie 5 sierpnia 2016; Zamknięcie 21 sierpnia 2016 Na stadionie Maracana, który w historii sypał emocjami piłkarskimi… Teraz – czas pięciu kół znamionujących pięć kontynentów. Mistrzostwa świata razy … tyle, ile specjalności w programie olimpijskim…
Raz na cztery lata takie święto sportu oraz szczyt aspiracji i nadziei. Ostatnimi czasy bywało po 10 medali. Trzykrotnie. Mniej niż drzewiej, stąd czasem emocje po części powiązane z niedosytem. Teraz ma być – mówią w PKOl, mówi minister sportu – nawiązanie do dawniejszej tradycji. Nie mam nic przeciw temu, by urzędowy optymizm pokrył się z dokonaniami.
PKOl podał do wiadomości skład ekipy, która ma nam zadowolenie przynieść i sportowy dorobek pomnożyć. Rachunek przedolimpijski jest z grubsza taki:
„… Wysyłamy łącznie 448 osób w tym: 240 zawodników (100 kobiet i 140 mężczyzn);. 8 zawodników rezerwowych (staną się olimpijczykami w momencie wystartowania w zawodach olimpijskich); 198 osób współpracujących z zawodnikami w tym: • 102 trenerów • 16 lekarzy • 33 fizjoterapeutów • 2 psychologów • 2 sparingpartnerów • 5 mechaników • 3 statystyków • 1 weterynarza • 1 luzaczkę • 5 kierowników ekip poszczególnych sportów • 17 prezesów Polskich Związków Sportowych. • 11 członków Misji Olimpijskiej . • 2 członków Kierownictwa Reprezentacji …”
Jak znam życie oraz tradycję – poza wymienionymi są jeszcze jakieś miejsca dla sponsorów, jest tzw. program kulturalny, może jakiś ślad parlamentarny znów się pojawi… jeszcze to i tamto, czyli pewnie znów będzie remis w porównaniu: startujący – towarzyszący… Co nie wywoła pewnie żadnych uszczypliwości, jeśli medalami Igrzyska nam sypną; będzie krytycznie podkreślane, jeśli optymizm urzędowy nie zechce się zgodzić z tabelą medalową… Cóż, takie jest życie. Było, jest, będzie…
Lista zawodnicza jest … jaka jest. Trzeba było osiągnąć odpowiednie wyniki – MKOl-owskie normy oraz krajowe, związkowe, często jeszcze surowsze, przebrnąć przez eliminacje, rankingi itp. To nie była droga różami wyłożona, lecz piekielnie trudnymi przeszkodami… Nic w tej części listy na kredyt i li tylko za sprawą nominacji, wszystko przez dokonania.
No, a liczba ogólna – jeśli są gry – w naszym wydaniu piłka ręczna, siatkówka – suma automatycznie rośnie… A że nie ma znów tym razem piłki nożnej, (więc pewnie i prezesa Bońka) to tylko kolejny dowód, że wielki sport to dziś wyraźny podział na dwa autonomiczne mocarstwa – olimpijskie i futbolowe. No i gdzieś w tle informacja, że PZPN ma piłkę olimpijską programowo w głębokim poważaniu… Ostatni raz inaczej było w Barcelonie, a to przecież rok 1992!
Co dalej „mówi” lista? Kopiuję z danych PKOl:
„ZAPROSZENI GOŚCIE OFICJALNI: Witold Bańka Minister Sportu i Turystyki Jarosław Stawiarski Sekretarz Stanu w Ministerstwie Sportu i Turystyki Irena Szewińska Członkini Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego Monika Pyrek – kandydatka do Komisji Zawodniczej MKO; Bp Marian Florczyk Delegat Konferencji Episkopatu Polski ds. duszpasterstwa sportowców”
Jasne. PKOl organizuje, ubiera, wyposaża, przewozi, akredytuje… ministerstwo sportu z budżetu finansuje przygotowania, odpowiada za jakość… Itd.
Dalej: Misja Olimpijska. Poza ścisłym kierownictwem reprezentacji, czyli „pod jej szefem” – prezesem PKOl i „pod” sekretarzem generalnym. W Misji sami fachowcy klasy najwyższej. Tacy, którzy praktykę ruchu olimpijskiego znają od podszewki, i których ruch olimpijski też zna znakomicie.
Na czele Pani Marzenna. Dawno temu Panna Marzenka, potem Pani Dyrektor Marzenna. Całe zawodowe życie w PKOl. Urok, uroda, wiedza doświadczenie, takt… i tak dalej. Podwładni Pani Dyrektor – też doświadczeni fachowcy. Włącznie z kapelanem, Salezjaninem; przypomnę„ Salos stał się członkiem PKOl, chyba „za Kwaśniewskiego”, jako prezesa… Nawiasem – ksiądz Edek wielbi też… dziennikarstwo oraz jego internetowe wydanie. Wdzięcznie wcielał się w rolę relacjonującego np. zimowe igrzyska, więc pewnie i o letnich będzie opowiadał… Pan Sypniewski – szermierczy medalista olimpijski; jak wiceszef całej ekspedycji – Adam Krzesiński, sekretarz generalny PKOl…
Ma też misja attaché prasowego. Kiedyś nie miewała, pewnie z oszczędności, od czasów Andrzeja P. w PKOl – ma. Gdy red. Andrzej Person wszedł w wielką politykę, pozycja się zwolniła. Teraz jest redaktor Henryk, mój stary przyjaciel m.in. z Wyścigów Pokoju. Jako radiowiec najpierw „Głos PKOl” (piękny głos, taki mikrofonowy), długo ktoś w rodzaju konferansjera, z czasem rzecznik i attaché. Szczerze? Zazdroszczę, choć zazdrość to ponoć brzydkie uczucie… Dlaczego zazdroszczę? „Attaché prasowy. Uprawnia do zamieszkania i wyżywienia w wiosce olimpijskiej, korzystania z oficjalnego transportu olimpijskiego oraz do wejścia na obiekt startowy i treningowy”… Bywałem sprawozdawcą olimpijskim. Zagoniony, spocony, niewyspany; bywało, że głodny, bo dietki maciupkie; daleko od głównych bohaterów – zwłaszcza po monachijskim dramacie, a tu – luz, spokój, wszystko pod ręką… Jakaż to frajda i szansa dla człowieka zawodu. Ile to się musiał napracować taki Passent by kiedyś opisać w książce igrzyska monachijskie, a tu ludzie i tematy sami się pchają pod pióro… Opiszesz to pięknie Henryku, jeśli złapałeś taką szansę? Mam nadzieję, czekam.
I tak to z grubsza wygląda bieżący raport olimpijski. Przed Rio. Teraz już ONI zaczną dopisywać do historii nowy rozdział. Jaki? Ile – złotymi zgłoskami, ile – srebrnymi, ile – brązowymi? Kto, jak? I – kto flagę w defiladzie otwarcia poniesie? Tego wyboru jeszcze nie dokonano. Z chętnymi – słyszę – pewien kłopot. Sportowcy – narodek przesądny – a tu – bywało różnie… Odpukuję…

Andrzej Lewandowski

