W czasach słusznie minionych, ale jak pokazuje historia nie takich najgorszych, wybory Komitetu Centralnego nie budziły wielkich emocji. Jeśli nie wydarzyły się nieuzasadnione przestoje w pracy, jeśli nie nastąpiło przesilenie u Wielkiego Brata, skutkujące zmianą strefy wpływów, to skład Komitetu znany był jeszcze przed wyborami. To wcale nie był przypadek. Nie ma nic lepszego niż pokazać, że rozdaje się karty, decyduje i nic nie zostawia przypadkowym wyborom. Członkowie Partii i lud mieli wiedzieć, że wszystko jest pod kontrolą. Wybory też.
Dlatego Pierwszy Sekretarz okazywał łaskę lub jej nie okazywał, co miało bezpośrednie przełożenie na skład Komitetu.
Na wskroś bolszewicki i mentalnie osadzony w stalinizmie nasz pierwszy sekretarz robi dokładnie to samo, czerpiąc pełnymi garściami z tamtych wzorców.
Dlatego wybory do Komitetu centralnego naszej Przewodniej Siły Narodu przeszły w społeczeństwie maszerującym ku lepszej zmianie praktycznie bez zainteresowania. Niesłusznie.
Oczywiście dużo istotniejsze są nieobecności niż obecności. Obecności daje się podsumować w paru zdaniach. Mierni-wierni starzy towarzysze broni z zakonu PC i siłowicy. To o tyle ciekawe, że wskazuje, że Pierwszy Sekretarz szykuje się na wojnę. Nie wiem czy dosłownie, ale na konfrontację na pewno i otacza się wewnętrznym kręgiem. To przeniesienie stanowiska dowodzenia do wysokiego zamku.
Powody mogą być dwa. Czeka nas zdecydowana konfrontacja ze społeczeństwem. Przyspieszenie łamania konstytucji — przez, na przykład, siłowe rozwiązania w kwestii Trybunału Konstytucyjnego, opozycji, niezależnych mediów.
Lub — co bardziej prawdopodobne — to objaw pogłębiającej się paranoi prezesa i czekają nas czystki w partii. Szukanie wewnętrznego wroga, zdrajcy i szpiegów Tuska. Spadną głowy wiernych, niewinnych, ale niezorientowanych żołnierzy PiS. Może być tak, że spadnie głowa ministra sprawiedliwości.
Za tą drugą opcją przemawia egzekucja na europośle Ujazdowskim. Kim używa do tego działka przeciwlotniczego, nasz Pierwszy Sekretarz jest znacznie łaskawszy, wyrzucił Ujazdowskiego z Komitetu politycznego za jedno zdanie odrębne. Wśród zastępców nie znaleźli się też wbrew zapowiedziom Morawiecki i Gliński. Widocznie nadchodzący czas nie pozwala na zmiękczenie żelaznej gwardii obcymi ciałami.
Z tych wyborów dwa komunikaty.
- Nadchodzi czas wojenny. Rewolucja zaczyna pożerać własne dzieci
- Drugi komunikat jest w istocie ważniejszy. Ujazdowski wiedział co robi. Wiedział, że słowa w obronie Trybunału Konstytucyjnego oznaczają gniew prezesa i koniec kariery w PiS. A mimo to zdecydował się na krytykę. Dlaczego? Dlaczego wieloletni wierny działacz PiS mówi dość?
Z muru wypadła pierwsza cegła.
Jacek Parol



Niech pan nie będzie naiwny. Nie takie cegły już z tego mury wypadały i co?
Konfrontacja ze społeczeństwem? A kogo uważa pan za społeczeństwo? Te 41% , które popiera prezesa to nie społeczeństwo?
Z opozycja parlamentarną, która swoja obecnością w spektaklu legitymizuje to co się dzieje? Z nimi nie ma konfrontacji. Oni są z tej samej bajki.
Żadna cegła nie wypadła.
Na dzień dzisiejszy PiS nie ma z kim przegrać.
Ja tylko stwierdziłem fakt. Bardzo bym chciał, żeby PiS z kimś przegrał.
Prosiłbym tych 'minusujących’ mój komentarz o dodanie kilku słów. Notowania głównych partii od miesięcy są stabilne, 'ulica’ nie interesuje się sporem o TK.
Co realnego może stać się w najbliższym czasie?
PO do spółki z Nowoczesną zaproponują 1000+?
A ja uważam, że następne cegły będą z samej góry. Szydło albo Ziobro. Czas pokaże. Sekretarz polityczno-wojskowy – Antoni na razie nie do odstrzału. Za dużo wie. Ale i na niego przyjdzie kryska. Towarzysz JK nie takie głowy wycinał. Wykształciuch jeden.
Tow. Stalin mordował kolejnych oddanych towarzyszy, i jego władza robiła się coraz silniejsza. Tow. Kim Dzong Un rozstrzeliwuje kolejne ofiary, i tez robi się coraz silniejszy. Tow. Kaczyński podąża podobnym szlakiem. Trzeba jednak przyznać, ze jak dotąd nie rozstrzelał nikogo. Blida to był wypadek przy pracy.
@Narciarz2: ma Pan rację, to tylko dowodzi, jak skuteczni są paranoicy. Ale oni niczego nie budują. Odchodzą prędzej czy później.
Lepiej by odeszli prędzej.
Jestem z pierwszej połowy ubiegłego wieku, nie mogę długo czekać…
Ale oni niczego nie budują.
Buduja jak najbardziej. Buduja armie, bomby, oraz organizuja narod w sposob, ktory narodowi odpowiada. Zbudowanie bomby atomowej to jak najbardziej jest zbudowanie. To wcale nie jest latwe. No, a potem kaza narodowi rzucac te bomby i mordowac tych wrogow, co narod robi z entuzjazmem. Prosze nie mowic, ze to nie jest osiagniecie. Dol wypelniony ludzmi to jest osiagniecie jak najbardziej. My nie chcemy takich osiagniec, ale narod prowadzony przez paranoika chce. Uznanie takich osiagniec za osiagniecia tylko kwestia czasu, propagandy, oraz izolacji.
.
Odchodzą prędzej czy później.
Raczej pozniej niz wczesniej, niestety. Przykladem jest dynastia Kimow. Tow. Stalin tez rzadzil dlugo i wytrwale. To, ze w skali geologicznej jego rzady to bylo mgnienie oka, nie jest wielkim pocieszeniem.
Niestety, histora ma swój kalendarz, nasz jej nie obchodzi…
Ooops, to było dla @Otoosh’a…
@Narciarz2: obawiam się, że myli Pan demolkę z działaniem twórczym. Każdy głupi może niszczyć, ale potem trzeba bardzo mądrego, aby to naprawić. W tym cała różnica. Broń atomową wymyślili mądrzy ludzie w pierwszej połowie ub wieku. Jeszcze nie bardzo zdając sobie sprawę z konsekwencji. Psychopaci natomiast wykradali a nie wymyślali tę broń. Stalin dostał to w podarunku od przestraszonych amerykańskich fizyków… A Kim.. Szkoda słów. Nie ma co mylić demolki z tworzeniem czegokolwiek. Dziś dzicy terroryści obracają w perzynę zabytki kultury sumeryjskiej. Apo co? Podobnie można zapytać obecnych władców Polski, po co tę Polskę demolują?
Ale Ujazdowski to żaden „wieloletni wierny działacz PiS”. Był w Przymierzu Prawicy, tak jak i np. Zalewski. Później porzucił prezesa. Do europarlamentu startował z list PiS ale wydaje się ze to PiS w równym stopniu potrzebował znane nazwisko, jak KMU wsparcia struktur w kampanii. Raczej koalicja niż poddaństwo.
Dlatego też tak wielkiej wagi bym nie przywiazywal do samodzielnego głosu Ujazdowskiego, który i tak byl z boku.