W „Folwarku zwierzęcym” George’a Orwella władzę sprawowały świnie. Zwierzęta na farmie im zaufały i pozwoliły przewodniczyć, bo uważały świnie za najmądrzejsze i najbardziej kompetentne. Te jednak, wykorzystując swoją pozycję, zabierały sukom szczeniaki i szkoliły je na silnych policjantów, kradły żywność, tłumacząc, że muszą dbać o swoje zdrowie, aby miały siłę zapewnić innym zwierzętom bezpieczeństwo. Zwierzęta pod władzą świń głodowały i pracowały ponad swoje siły.
W „Małym księciu” Antonina de Saint Exuper’ego chłopiec podróżując po świecie, trafił na planetę Króla, który uważał się za monarchę uniwersalnego, absolutnego i rozsądnego. Władca mieszkał sam na swojej planecie. Kiedy chłopiec chciał odlecieć, obiecywał mu rożne posady, jednak ten nie skorzystał z propozycji. Wiedział ile może stracić, gdy zostanie poddanym Króla. Straci wolność.
W Warszawie pozostało jeszcze trochę wolności. Oto bowiem ujadające pieski dostały po nosie. Ich wysiłki, aby nie nazwać warszawskiego skweru na Woli imieniem Władysława Bartoszewskiego spełzły na niczym. Nie dlatego, że przestały ujadać. Dlatego, że jeszcze nie rządzą całą Warszawą.
Jerzy Klechta



W 2008 Jerzy Pilch zapisał ostatni, XXIX rozdział Marsz Polonia, jest tak krótki, że rozmawiając o książkach można go przytoczyć w całości:
Babka Zuzanna jest już w domu. Obracają się koła bryczki, stukają kopyta, bije serce.
– Co powiedziała ?
Dziadek Andrzej patrzy przez okno na wyłożone polnymi kamieniami podwórze, na jednookiego kota z przesadną ostrożnością stąpającego pomiędzy kałużami.
– Co powiedziała jasnowidzka ?
– Coś złego.
– O nas ?
– O Polsce.