Antoni Macierewicz otrzymał nagrodę Patrioty Roku im. Kazimierza Odnowiciela, przyznaną przez środowisko wydawnictwa Biały Kruk.
Pomyślałem: a dlaczego nie ma podobnej nagrody przyznanej przez Studio Opinii?
Wydawnictwo Biały Kruk – jak samo się przedstawia – jest niekwestionowanym liderem w dziedzinie albumów na polskim rynku książkowym. Od wielu lat promuje i propaguje rodzimą oraz światową sztukę i tradycję. Nasze książki o tematyce religijnej, patriotycznej i kulturalnej to wspaniała wizytówka Polski, jej historii oraz wielowiekowego bogatego dziedzictwa duchowego i materialnego. Jest m.in. laureatem nagród „Wydawca Dziesięciolecia 2001-2010”, „Lider Europy”, „Lider Małopolski” i „Gepard Biznesu” (?!), wydało ponad 120 albumów i książek poświęconych postaci Jana Pawła II.
Studio też ma się czym pochwalić. Sam Stefan Bratkowski wydał pewnie tyle książek, równie monotematycznych choć może mniej skutecznych, jako że interesuje go głównie poprawianie Polski. Redakcja Studia także ma parę osiągnięć, choć w dziedzinach mało przydatnych dla obronności naszego kraju, bo raczej nie umacnia właściwych postaw i nadmiernie deliberuje nad każdym tematem, niepotrzebnie wysuwając jakieś wątpliwości. Tak czy tak, grono jest szacowne i nagrodę może ustanowić.
Nie chciałem trudzić Redakcji i zająłem się sam tematem. Najpierw – czyjego imienia ma być nagroda? Kazimierz Odnowiciel już zajęty przez Białego Kruka, teraz trzeba zdecydować czy posuwamy się w stronę współczesności, czy cofamy do głośnych bohaterów przeszłości. Oczywiście to musi być Polak. Im bliżej współczesności, tym więcej sporów. Nawet tak świetlane postaci jak Józef Piłsudski i Lech Kaczyński budzą czasami kontrowersje, bezpieczniej będzie cofnąć się w przeszłość. Wydaje się, że najbezpieczniej będzie wybrać Mieszka I. Mało o nim wiemy, a że nie wiadomo gdzie jest pochowany, więc opinii o nim nie zakłóci nam ekshumacja. Dla „patriotycznej prawicy” to ten co wprowadził chrześcijaństwo w Polsce, a my, dzięki tekstom Jerzego Łukaszewskiego, wiemy, że dobrze kombinował i nie dał sobie w kaszę dmuchać. Byłbym za, ale sprawa jest otwarta, bo nie wiadomo co jeszcze wykryją szperacze historii.
Teraz – kto to ma być: polityk? Naukowiec? Działacz społeczny? Pisarz? Ja bym wybrał kogoś ze Studia Opinii. Nie ma chyba w naszym gronie nikogo, kto by zarzucił autorom Studia brak patriotyzmu, a to w końcu to grono dokonuje wyboru. Przebiegłem w myślach teksty autorów publikujących w Studio. Powiem szczerze – niemal wszędzie miałem różne „za” i „przeciw”. W końcu uznałem, że trzeba nagrodzić najbardziej śmiały tekst, apelujący do nas siłą argumentacji i imperatywem, tekst który wzbudził mój najwyższy podziw.
Ogłaszam więc swój wybór:
Zdobywcą nagrody Patrioty Roku Studia Opinii jest Hazelhard za tekst AIXTRON. (Hazelhard: AIXTRON) Przeczytałem Jego tekst cztery razy i wciąż nie wiem co to jest urządzenie do nakładania półprzewodnikowych warstw epitaksjalnych. Decydujące jednak były słowa Autora na końcu tekstu:
dobrze byłoby kupić kilkanaście najnowszych urządzeń AIXTRON-a, żebyśmy trochę dystansu do Tajwanu nadrobili.
Tylko wielki patriota mógł zachęcać czytelników Studia Opinii do takiego zakupu.
PIRS



Drogi Hazelu, jak zwykle „zrobiłeś mi dzień” swoim tekstem (You’ve made my day — czy w obiegu jest jakaś zgrabniejsza polska wersja, niz to, co ja napisałem?).
.
A propos patriotyzmu, to ja mam pewne propozycje. Ostatnio dużego rozgłosu nabrała sprawa organizowanej przez Antoniego imprezy o kryptonimie WOT (nawet Putin podobno, jak się dowiedział, to powiedział o Antonim: „Wot maładiec!”). Taka doniosła organizacja potrzebuje niewątpliwie hymnu, więc ja mam dwie propozycje:
.
— „Marsz Gladiatorów” Juliusza Fucika, tu link do Youtube:
https://www.youtube.com/watch?v=_B0CyOAO8y0
Gladiatorzy to przecież jedni z najdzielniejszych bojowników, jakich zna historia. A ponadto ten znakomity utwór Fucika (ja go autentycznie kocham! ) tradycyjnie grany jest na poczatku występów cyrkowych, więc doskonale wszak pasuje do imprezy, która ma w sobie bardzo wiele z cyrku!
.
— albo uwerturę do „Lekkiej Kawalerii” („Leichte Kavallerie” Franza von Suppe), tu pod batutą Karajana: https://www.youtube.com/watch?v=7PFcwxzYzpc
.
„Kawaleria” pasuje przecież jak ulał do bojowego nastroju, który Antoni chce wywowłać w narodzie; a po wtóre, „Lekka Kawaleria” to wszak sławna operetka, więc świetnie pasuje do takiej OPERETKOWEJ imprezki, jaką ma być ten cały TOW. No i sam Antoni to też przecież postać jak najbardziej operetkowa, nie?
Uwielbiam PIRSa za robienie sobie jaj, szczególnie ze zbyt wesołego Hazelharda.
Co do urządzenia do nakładania warstw epitaksjalnych, to fachowa nazwa brzmi „MOVPE”- metalorganich chemical vapour phase epitaxy. Do reaktora wpuszcza się pewne ściśle określone dawki związków metalorganicznych galu, indu, aluminium oraz amoniak. Te pierwsze się rozkładają w wysokiej temperaturze dając gal, aluminium i ind, a z amoniaku jest azot. Metale reagują z azotem dając warstwy GaN, AlGaN, InGaN. Jeżeli ta ostatnia ma 10% In i 90% Ga świeci na fioletowo. Jak ma 25% In i 75% Ga świeci na zielono. Można kliknąć w googlach „MOVPE’, albo „MOCVD” i wszystko będzie jasne! 🙂 Bez jaj, niestety!
No tak! Jeśli InGaN ma 10% In i 90% Ga – świeci na fioletowo. Nareszcie zrozumiałem!
Nic w tym nie ma dziwnego. Dodając indu do GaNu zmniejszamy jego przerwę energetyczną, dlatego rekombinacja elektronu z pasma przewodnictwa z dziurą z pasma walencyjnego odbywa się z emisją fotonu o coraz mniejszej energii, czyli przechodzimy od ultrafioletu do fioletowego, niebieskiego, i zielonego.
🙂
Ale na „poważnie”. Myślałem o tej nagrodzie. Może jednak lepiej byłoby mi przyznać nagrodę „europejskiego patrioty imienia Józefa Szwejka”? A jak nie taką, to chociaż „Onufrego Zagłoby”?
A w rzeczywistości 5% In, 45% Ga i 50% N. 😉
Masz rację, aczkolwiek w świecie półprzewodnikowym uważamy, że stosunek ilości atomów metali do azotu jest zawsze niemal idealnie 50:50, i dlatego jak piszemy/mówimy o InGaNie, to dajemy wzór: In0.1Ga0.9N.
Ustanawianie nagrody w kontekście „Patrioty Roku” przez SO może być tylko prześmiewcze, groteskowe i dotyczyć takichże osób jak nagrodzony. Gdyby ją ustanawiać powinna nosić wszelkie cechy anty nagrody obrazującej komizm czy tragizm, śmieszność, błazenadę bądź wprost głupotę nagradzanego. Z tego względu powinna nosić imię patrona fikcyjnego lub patrona nonsensownego. Propozycja im. Józefa Szwejka, pokazuje słuszny kierunek poszukiwań, jednakże obraża skądinąd zacnego bohatera, którego nie da się stawiać jako przykład kretyna. Szwejk to wszakże postać ciepła i wspaniała swoim dystansem do rzeczywistości. Chyba lepszym kierunkiem poszukiwać mógłby być Koziołek Matołek lub postacie podobne. Dla mnie szczytem kpiarstwa była umieszczona przez Bareję w „Zmiennikach” Spółdzielnia Pracy im. B. Tucholskich. W naszym konkretnym przypadku propozycja jej pełnej nazwy brzmiałaby: nagroda Idioty Roku imienia Borów Tucholskich. Analogicznie dla pewnego wysokiego urzędnika występowałaby w wersji: nagrody Szkodnika Roku im. P. Białowieskiej, tzn. imienia Puszczy Białowieskiej. Podobnie w przypadku pewnej nieszczęsnej niewiasty byłaby w wersji: nagrody Płaczki Roku im. B. Niskiego czyli imienia Beskidu Niskiego, etc., etc. Przyznawana raz do roku nagroda powinna być zmienna i dostosowana do „osiągnięć” konkretnego laureata tak, aby się nie powtarzała dla innych obdarowanych. W ten sposób powstałaby tradycja, swoista tradycja nazywana na cześć temu misiu (eks)tradycja. A mottem tego typu nagrody byłaby rozwinięta definicja (eks)tradycji: „jakby nam zwinęły furę, to nam muszą oddać samolot. A po kiego wała nam samolot jak my furą jeździmy?”
Sławku,
Do Szwejka mi blisko: http://www.mybook.pl/6/0/bid/22
Co ciekawe, okładka do tej książki miała na początku Koziołka Matołka, jak był w wojsku. Potem okładkę narysowała po swojemu moja Córka Monika Suska. Jutro Halloween, to obejrzyjcie Jej obrazek: http://www.hireanillustrator.com/i/portfolio/monika-suska/#lg=1&slide=13
@Hazelhard – Szwejk oraz organizacja wojska to wspaniałe studia absurdu wojny i armii sprowadzone do wymiaru pure nonsensu mającego oswoić i ocieplić piramidalne bzdury. Ilustracje Moniki Suskiej przypominają swoim klimatem jedne z najlepszych ilustracji „Alicji w Krainie Czarów”.
Zastanawiając się nad tym co robiłem w stanie wojennym oraz po jego najpierw zawieszeniu, a potem zakończeniu, przypomniałem sobie inne dzieło Haśka. Bracia Czesi rozumiejąc konieczność pokrzepienia naszych, polskich serc przesłali nam w 1982 r. pośmiertnie wydany zbiór szkiców Haśka z początku XX stulecia: „Politićke a socialni dejiny strany mirneho pokroku w meźich zakona” – Praha 1977. Moim zdaniem to najlepsze dzieło Haśka ponieważ zawiera ciekawą analizę miałkości i płycizny wszelkiej działalności politycznej. Czytaliśmy ją w oryginale, mając potrójny ubaw – z ładunku komizmu jakie niosą treści poszczególnych opowiadań, z osobno nas rozśmieszających słów i zdań czeskich. (Podobnie Czechów śmieszy język polski.) Największy ubaw mieliśmy sami z siebie kiedy się okazywało jak bardzo opacznie rozumiemy sens przez nieznajomość czeskiego. Kiedy kilka lat później przeczytałem tę samą książkę po polsku: „Historia partii umiarkowanego postępu w granicach prawa” – WL, Kraków, 1987, zrozumiałem jak wiele bym stracił gdyby nie pierwotny, czeski oryginał.
Po wyborach 25.10.2015 r. książka ta ponownie wpadła mi w ręce i odtąd ja studiuję. To najlepsze lekarstwo na „dobrą zmianę” jakie znam. Gorąco polecam: http://pobierajebooki.pl/ebook/24875/historia-partii-umiarkowanego-postepu-w-granicach-prawa/
Gdyby inicjatywa p. Sławka się przyjęła, Antoni mógłby zostać zasypany nagrodami tak, że nie ruszyłby się z miejsca 🙂
Nie wypada nam zupełnie abstrahować od tradycji judeochrześcijańskiej. Idąc tym tropem natknąłem się na: https://www.facebook.com/sokzburaka/photos/a.1452029521697738.1073741828.1452015088365848/1862299264004093/?type=3&theater