2016-11-02.
Budujcie Arkę przed potopem
Niech was nie mami głupców chór!
Budujcie Arkę przed potopem
Słychać już grzmot burzowych chmur!
Zostawcie kłótnie swe na potem
Wiarę przeczuciom dajcie raz!
Budujcie Arkę przed potopem
Zanim w końcu pochłonie was
(Jacek Kaczmarski Arka Noego)
Mam w sobie wiele pokory. Wystarczająco wiele, by nie oczekiwać, że mój apel dotrze do wielkich tego świata w postaci naszych lokalnych mężów stanu i strategów politycznych.Z drugiej strony trzeba próbować, czasem właśnie mała iskra, jeden tekst, jeden rzucony w idealnym momencie okrzyk rozpoczyna rewolucje.
Wspierając się więc autorytetem i potęgą Jacka Kaczmarskiego postanowiłem napisać raz jeszcze o naszej jedynej szansie, o wspólnym froncie w walce z PiS.
Nawet ludzie świeccy, nigdy niechodzący do kościoła znają opowieść biblijną o Arce Noego. Streszczał jej nie będę, nie o powodach budowy arki ma być ten tekst. Potop jak potop, ten w biblii był wodny, ale zgodnie z intencją autora, Sienkiewicz użył tego określenia opisując najazd wrogich sił. I o najeździe wrogich sił na Polskę chciałbym napisać.
Arka jest symbolem znalezienia sposobu na gniew boski. Ale do tego by z niego skorzystać trzeba uwierzyć w katastrofę ZANIM ona nadejdzie. Dla tych, którzy szukają sposobu na ratunek, gdy zaczynają spadać pierwsze krople deszczu, jest już za późno na ratunek.
Arka to także symbol zaniechania sporów i zawieszenia broni między wrogami. W obliczu potopu do arki wchodzą zgodnie i lwy i zające, jastrzębie i gołębie, ci, co zjadają i ci, co są zjadani. Gdy wyższa siła zagraża podstawom egzystencji, małe spory i wojenki przestają mieć znaczenie.
Arka wreszcie, to symbol zaufania szalonemu wizjonerowi. Komuś, kto wbrew powszechnie obowiązującym opiniom, widzi i czuje więcej i woła podczas suszy by budować arkę.
Wszystko to mamy i w biblii i o Kaczmarskiego. Pierwszy raz słuchałem „Arki” w stanie wojennym. Wtedy mocniej przemawiała do mnie „Obława”, słuchana po akcji zrywania czerwonych flag, czy demonstracji na krakowskim mocno przemawiała do młodych wilków. „Mury” śpiewaliśmy wtedy w stanie wojennym i śpiewamy teraz na demonstracjach KOD i wbrew pierwotnej intencji śpiewamy je, jako pieśń o nadziei.
Arka Noego (Live) – Kaczmarski, Gintrowski, Łapiński
Przemysław Gintrowski, Zbigniew Łapiński i Jacek Kaczmarski. Tekst piosenki został napisany przez Kaczmarskiego, muzyka przez Gintrowskiego. Koncert odbywał się 1992 w Starej Prochowni w Warszawie, koncert nosił tytuł „Powrót Bardów”. Jeśli ktoś szuka to albo inne nagrania Gintrowskiego czy Kaczmarskiego: http://chomikuj.pl/yalimba
Ale to „Arkę Noego” dziś powinniśmy wysłuchać i zrozumieć. Bo Arka niesie w sobie nie nadzieję jak Mury i nie wezwanie do walki jak „Obława”. Arka ma w sobie plan dla nas na dziś.
Tylko porzucając małe wojny i małe ambicje jesteśmy w stanie zbudować POROZUMIENIE PONAD PODZIAŁAMI wszystkich sił, dla których demokratyczna Polska jest ważniejsza niż stanowisko lidera, pozycja własnej partii lub dotacje państwowe po przekroczeniu progu wyborczego. Do tego trzeba pokory polityków partii opozycyjnych i organizacji, grup, stowarzyszeń społecznych i determinacji nas, zwykłych ludzi w dążeniu do porozumienia.
Nie musimy się jednoczyć, nie musimy mieć jednych celów , wizji i lidera. Nie musimy rezygnować z własnych planów na Polskę i ambicji. Musimy na czas potopu wejść bez waśni do arki i wygrać wybory jako jeden blok.
To ciężka praca, mimo że arka jest tylko na jeden pierwszy i ostatni rejs. Lider, który to zrozumie przejdzie do historii. Jeśli MY tego nie zrozumiemy historia zapamięta nas, jako pokolenie, które straciło demokratyczną Polskę.
Jacek Parol


O ile wiem, to .Nowoczesna postanowiła Arki nie budować i nie wsiadać do niej. Mam obawy, że marzenie/plan pana Parola się nie ziści. Musimy chyba znaleźć się na dnie, jak nasi rodzice w latach II wojny. A i tak, po chwili oddechu, przyjdzie później inny Kaczyński, Trump, Putin i to całe morze czerni.
Potop już jest. Wody wzbierają, lecz jeszcze nie podchodzą do gardła. Tyle symboliki.
A poza tym każde słowo w artykule jest słuszne. Partyjna pazerność odbiera rozum i wyłącza instynkt samozachowawczy.
Na razie nie będzie żadnej Arki. Ambicje wielu partii i ruchów społecznych przesłaniają obraz ogólny. Petru i Nowoczesna chcą koniecznie być liderem opozycji. PO takoż, choć nie obudziła się ze snu o własnej ważności i potędze. PSL walczy o przetrwanie na własną rękę. SLD nie ma i chyba nie będzie. Pani Nowacka buduje swój lewicowy ruch w incydentalny sposób. Partia Razem ze współpracy ma tylko nazwę. KOD, który to powinien integrować prowadząc nieustanne negocjacje, sam się marginalizuje uporem zarządu, że nie będą zwalczać PiSu a także wewnętrznymi problemami, które powodują że zamiast organizacji masowej są organizacją elitarną. Pozostałe organizacje są albo za słabe albo jednorazowe jak „czarny protest” i nic z nich nie pozostaje. Lech Wałęsa jak zwykle działa w pojedynkę. Na razie nie ma w Polsce osoby czy osób, które podjęłyby się odegrać role Noego a szkoda, bo paru kandydatów miałoby szansę. Nam wszystkim pozostaje pomodlić się o zdrowie, bo na rozum za późno lub za wcześnie.
Wydaje mi się, że kontekst się zmienił. W 1981 „Arka Noego” miała inną wymowę, bo przeciw społeczeństwu stanęła uzbrojona władza wspierana przez obce wojska. Dziś demokratycznie wybrana władza wspierana przez Kościół prowadzi nas na wschód – sami to sobie robimy. Nie mamy do czyniena z obcym spiskiem, tylko z własną głupotą, W twórczości Kaczmarskiego ten wątek pojawia się chyba tylko w piosence „Okładający się kijami”.
Arka nie uchroniła przed potopem. Potop i tak miał miejsce. Arka słuzyła tylko temu, żeby przetrwać i rozpocząć od nowa po potopie, a nie potopowi zapobiegać.
Potop był karą za grzechy: zachłanność i pycha najmożniejszych („sławnych mocarzy”, którzy brali, co chcieli) była główną przyczyną.
Arka miała uchronić skromnego i prawego Noego, a tamci zostali wygubieni.
.
Jeśli czeka nas potop, to raczej nie uda się przetrwać z balastem na pokładzie – z potopu przyczyną. Im szybciej zrozumiemy, że nie ma powrotu do III RP do rządów zaniechania PO tym szybciej uda się arkę skonstruować. Próby ratowania PO spełzną na niczym.
Daremne żale, próżny trud, bezsilne złorzeczenia
Przeżytych kształtów żaden cud nie wróci do istnienia
(…)
Wy nie cofniecie życia fal! Nic skargi nie pomogą
Bezsilne gniewy, próżny żal! Świat pójdzie swoją drogą!
Dodam jeszcze felieton A. Celińskiego.
Polecem zwłaszcza pierwszą jego część:
http://celinski.blog.polityka.pl/2016/10/27/swieta-wdowa/