Jako Polska.
Czy ktoś znów nas napadł ze Wschodu lub z Zachodu? Czy nasi „odwieczni” wrogowie znów nas zajęli? Och, nie.
Utraciliśmy Niepodległość na rzecz jednego człowieka. Człowieka „z naszej krwi”. Oraz jego licznej Armii. Armii bez mundurów i bez karabinów. Z niewidocznymi „zielonymi ludzikami”. Gotowej służyć swojemu Panu, dozgonnie i dożywotnio. Ślubując mu wszystko czego zażąda, „do krwi ostatniej”.
Oraz z ogromnej rzeszy ochotników, którym Pan daje „wikt i opierunek” tylko za to, aby na niego głosowali. A to im wystarcza, aby Pana wielbić głosując na niego.
Bo mamy „niezagrożoną demokrację”, skoro można głosować.
Co więc mamy robić My – Ci dla których Pan nie jest panem?
Nasza historia, po utracie Niepodległości, pełna jest przegranych powstań i niewielu udanych. Więc oczywiście kolejne powstanie nie ma sensu. (No chyba że „niewidoczna granica” zostanie przekroczona). Szczególnie, że (z wyjątkiem przewrotu majowego w 1926 roku) nie mamy tradycji wojny domowej.
A My nie chcemy nigdy i przenigdy żadnej krwawej wojny domowej.
No więc co mamy robić, w tej cholernej demokracji?
Która coraz bardziej pozwala, aby Polską — a i innymi krajami — rządzili paranoicy, frustraci i szaleńcy? Wybierani przez dosłownych głupków, nie rozumiejących samodzielnie niczego i gotowych oddać swoje głosy na dowolnego bufona, oszusta, szaleńca, dyktatora – wyłącznie za to, że obieca im albo kasę do ręki, albo że są rasą panów, albo wszelkie inne populistyczne bzdety i gówna?
Przykłady: Trump (USA), Erdogan (Turcja), Putin (Rosja), Cameron (Wlk. Brytania) itd. itd. A w historii : Hitler, Mussolini, Lenin-Stalin i wielu innych mniej znanych. U nas: Pan i Władca całej Polski. Praktycznie i dosłownie. Decydujący, jak każdy dyktator, o wszystkim.
A on jest dopiero na początku drogi do bezwzględnej dyktatury.
No więc – co mamy robić w tej cholernej demokracji, również u nas?
Jasnych rozwiązań nie ma nigdzie na świecie. U nas też. Bo skoro akceptujemy i popieramy Demokrację i demokratyczne wybory, to musimy zaakceptować ich wyniki. Nawet jak głosami głupków wygrywają je dyktatorzy, frustraci czy straszliwie niebezpieczni szaleńcy. Lub, jak u nas, nasz dzisiejszy Pan i Władca naszych dusz i ciał.
To koszmar.
Bo MY jako inteligencka mniejszość, która wie, widzi i czuje co się dzieje, nie mamy realnego wpływu na działania każdego z w/w szaleńców. Bo zawsze Armia tego szaleńca/dyktatora z nami wygrywa. Ilością głupków i służalców.
Pesymizm? Może troszkę. Lecz historia uczy że „koło historii się odwraca”. Czyli że każdy dyktator, wcześniej czy później, traci władzę. Często ją traci w sposób okrutny dla niego. Choć to żadnego dyktatora nigdy niczego nie nauczyło.
A nasze podwórko?
Oczywiście: Pan może porządzić do wyborów. Może jeszcze do następnych.
Ale nawet męcząc się dzisiaj – nie bardzo mamy wybór. Miedzy naszym ideałem szanowania Demokracji i Równości Wszystkich Obywateli a…?
A czym?
Wzywaniem do „fizycznej rewolucji” przez nas, tych cholernych inteligentów? Skoro jej nie chcemy, bo zaprzecza naszym ideałom.
Oraz, chłodno myśląc, a co będzie jak „masy” za nami nie pójdą? Bo im wystarcza 500+ i inne bzdety patriotyczno-nacjonalistyczno-ksenofobiczno-religijne. Kiełbasa i igrzyska. I wskazywanie „wrogów”, przez których „cierpią nędzę”.
To co robić?
Prosto. Tak jak do tej pory. Tylko mocniej.
11 Listopada też. Świętując Naszą dotychczasową Niepodległość. Radośnie – bardziej niż bardzo.
I dosłownie.
Nazywając pełzającą dyktaturę po imieniu.
Dopóki możemy, bo potem już możemy nie móc. I wymieniając się, przy każdej możliwej okazji, karteczkami ze wzajemnymi adresami i kontaktami.
SERIO. RÓWNIEŻ W NASZYCH STRUKTURACH.
Bo w Turcji już zamknięto FB, Twittera itd. A to tylko parę tysięcy kilometrów od nas.
No pasaran.
KMO i PMO.
Walter Chełstowski



Allons grand-peres de la patri…eee? Bez tych wnuków, cośmy sami pozwolili ich ogłupić, słabe szanse. Jedyna nadzieja, że ponieważ tak upajają się władzą, upiją się kiedyś, tak jak ten Straszny Dziadunio u Sindbada żeglarza i spadną nam z karku. Oby.
Walter prosił, by dopisać:
to proste, przyznawać się do błędów, odzyskiwać zaufanie społeczne, i przestać w końcu kombinować jakby tu ich bo to nie my, nie ma potrzeby przyznawać się do błędów innych. Gwoli wyjaśnienia, nie jestem z PiSu ani nie jestem agentem PiSu i sądzę, że gdyby programy pomocy społecznej jak 500+ były wprowadzane wcześniej, nie byłoby dla nich potrzeby, natomiast wypowiedzi, że to przekupstwo głupiego ludu są dla ludzi po prostu obraźliwe. Ludzie wcale nie są tacy głupi jak się szanownemu towarzystwu może wydawać. Rozumieją także, że sprawa z TK rozpoczęła się mianowaniem przed upływem kadencji Sejmu i rozumieją, że miałą skandaliczny ciąg dalszy. Moim jednak zdaniem skandal polega tu także na tym, że paskudne zasadne walki politycznej, uprawiane już wcześniej zostały przeniesione tam gdzie nie wolno. Byłem ostatnio na spotkaniu z Adamem Michnikiem we Wrocławiu i wydaje mi się, że to niezła okazja aby podzielić się na ten temat uwagą. Adam Michnik inteligentny jak zawsze lecz pytania z sali miałkie, wyglądało jakby KOD chciał sobie ołtarzyki budować, potem pewna pani którą przypadkowo spotykam w przypadkowych kapeluszach w przypadkowej księgarni powtarzała, że miała poczucie wspólnoty, ja nic nie miałem, nudziło mi się, z nastawieniem przyjaznym do większości której się przyglądałem. Ja może jestem prosty człowiek (zdaje się, że na zbyciu mam jedną habilitację z fizyki, profesorom więc też się przyglądałem) i mnie nie warto przekonywać, ale innych sądzę, że warto. Przekonywać a nie kombinować.
Nie mam habilitacji z fizyki (ani z innej dziedziny) więc ani chybi nie jestem nawet prostym człowiekiem, a zwykłym prostakiem, niemniej pozwolę sobie na polemikę. Zgadzam się ze stwierdzeniem, że „ludzie wcale nie są tacy głupi jak się szanownemu towarzystwu może wydawać”. Zgadzam się gdyż zgadzam się z komentarzem red. Lisa do tego stwierdzenia – są dużo głupsi. A na skromne poparcie tej tezy podam wyniki badań The International Adult Literacy Survey przeprowadzonych w latach 90-tych. Wg tych badań blisko 80% Polaków to analfabeci funkcjonalni. Obecnie dane te znacznie się poprawiły ale na pewno nie tak jak byśmy sobie życzyli. W jaki zatem sposób tych ludzi przekonywać? Próbował tego np. prof. Balcerowicz biorąc choćby swego czasu udział w dwustronnej debacie telewizyjnej z Grobelnym. Efekt? Znajomi z pracy dość zgodnie stwierdzili, że od razu było widać, że Grobelny to konkretny człowiek, który doskonale wie co robi i zapędził wymoczka Balcerowicza w tej debacie w kozi róg. A jak to się stało, że Bronisław Komorowski, który jeszcze na początku 2015r. miał wygraną prezydenturę w pierwszej turze, po kilku miesiącach przegrał sromotnie wybory z osobą rok wcześniej prawie nie znaną? Dlatego, że był kombinatorem, a sztab Dudy rzetelnie przekonał społeczeństwo, że PiS jest zdecydowanie lepszą partią, która lepiej będzie zarządzać krajem? To samo zresztą dotyczy wygranej PiS. Jak to się stało, ze idąc prawie łeb w łeb z PO w ciągu kilku miesięcy wysforował się tak do przodu, ze wygrał wybory z takim poparciem, że samodzielnie był w stanie tworzyć rząd? Bo PO kombinowało, a PiS rzetelnie przekonywało społeczeństwo do swoich racji? A jak to się stało, że Raport Gęgaczy był praktycznie niezauważalny, natomiast większość społeczeństwa łyknęło hasło „Polska w ruinie”? Autorzy Raportu kombinowali, a PiS rzetelnie przekonywał Polaków o rzeczywistym stanie państwa? Oczywiście nie – wygrywają nie ci, którzy rzetelnie przekonywują, a populiści kombinujący i manipulujący rzeczywistością. A z konkretnych przytoczonych przykładów. Nawet pomijając ekonomiczną sensowność programu 500+, to nawet gdyby taki program wcześniej wprowadziła PO, to PiS i tak byłby górą twierdząc, że są to tylko ochłapy i obiecywaliby np. program 1000+. Populiści tak mają. Sprawa z TK. Wątpię czy ludzie coś ze sprawy z TK rozumieją, wątpię nawet czy ta sprawa w ogóle ich obchodzi i czy nie traktują TK tylko jako wrogiej siły, która robi wszystko, aby uniemożliwić ludowemu rządowi działanie. Zbytniego skandalu z działaniami poprzedniej ekipy w sprawie TK to ja w świetle nominatów z ramienia PiS do tego gremium nie widzę. Po prostu w obliczu zagrożenia, które niestety ziściło się z nawiązką zaczęto wykonywać zbyt późne, a przez to nerwowe i nieprzemyślane ruchy. Gdyby nie przekombinowano z wyborem owych dwóch kontrowersyjnych sędziów to wg mnie w sprawie z TK i tak nic by się nie zmieniło. Po prostu PiS miałby zaledwie jeden argument mniej, a sytuacja z TK byłaby taka sama jak jest obecnie. Dlatego uważam, że owszem należy przekonywać i uświadamiać społeczeństwo ale należy zdawać sobie również sprawę, że do wygranej to niestety nie wystarczy. Tu potrzebne są (co z bólem stwierdzam) niskie piarowskie chwyty, które trafią do wspomnianych wcześniej analfabetów funkcjonalnych stanowiących wciąż większość społeczeństwa. I dotyczy to nie tylko Polski ale również – jak ostatnio widać – dużo bardziej rozwiniętych społeczeństw Zachodu z USA na czele.
Proponuję, by wzorem WKP(B) zmienić nazwę PiS na PiS(K) – „Prawodawca i Suweren (Kaczyński)”.
To będzie odzwierciedlało świetlaną rolę JarKacza w „kolejnej RP”.
Wiadomo co robić: działać. Rozbijać od środka struktury, które szkodzą Polsce. Stworzyć most dla zbiegów z PiS ( a takich będzie sporo, gdy pojawi się widmo odpowiedzialności), rozmawiać z Kościołem aby powstrzymał się od szaleństwa popierania tylko jednej partii. Nie wdawać się w polemikę z glupkami (np. tymi od „deportacji” czy „niepatriotycznych autostrad”) tylko piętnować i izolować głupotę i zmyślenia. Wyrażać sprzeciw i nieposłuszeństwo obywatelskie tam, gdzie łamane są prawa. Pomagac skrzywdzonym w swoim otoczeniu.
I przede wszystkim przestać usprawiedliwiać działania rządzących jakimś rzekomym dobrem socjalnym, traumą czy też wydumanymi krzywdami z przeszłości. Łamana jest Konstytucja, prawo, obyczaje a kłamstwo i hejt szaleją bezkarnie w biały dzień. Dzieje się zło, dla którego nie ma usprawiedliwienia.
Inteligenci mają swoja broń: słowo, a ludzie im wierzą, szczególnie gdy nie mają innego wyjścia. Tymczasem daliśmy sobie narzucić PiSowską nowomowę, w której nie mozna nawet wyrazić wolności i godności, a homo sovieticus (dziś pod nazwą „zwykły człowiek”) jest bohterem naszych czasów. To moim zdaniem pole do pracy dla inteligencji.
A że to nie przynosi natychmiastowych skutków? Stawka jest wysoka: Polska w Europie albo powrót grona zapyziałych państwa satelickich z dobrym baćką Jarosławem i gronem otaczających go „mędrców” i „moralistów”. Nasze pokolenie ryzykuje, że odda bez sprzeciwu władzę małej grupce nadętych pacanów. Nie będziemy mogli spojrzeć w oczy dzieciom ani wnukom. Lepiej więc działać, póki można.