To dla rygorystów ciężki dzień.
Nie tylko papież Franciszek przedłużył prawo udzielania rozgrzeszenia za dokonanie aborcji zwykłym księżom (a właściwie udzielił tego prawa bezterminowo), to jego bliski współpracownik abp Rino Fisichella uznał, że prawo kanoniczne powinno ulec zmianie, czyli powinno to prawo usankcjonować. To nie jest byle kto, bo abp Fisichella od 2010 jest przewodniczącym Papieskiej Rady do spraw Nowej Ewangelizacji. Mówiąc wprost jest odpowiedzialny za język jakim dzisiejszy katolicyzm się powinien posługiwać. Ciekaw jestem czy ten fakt odnotują nasi nadwiślańscy specjaliści od prawa kanonicznego (czytaj: od znęcania się nad katolikami).
Wyjaśniając te nader zawiłe kwestie Fisichella powiedział na konferencji prasowej, że do tej pory to wykroczenie było w gestii biskupów (spowiednik musiał się każdorazowo odwoływać do biskupa, co w praktyce oznaczało, że nie tylko takiego rozgrzeszenia nie udzielał, ale zwykle się w konfesjonale awanturował i stawał się źródłem dodatkowych traum dla katolickich kobiet), od teraz (tzn. od 20 listopada, czyli w dzień po zakończeniu Roku Miłosierdzia) to zostało przekazane wszystkim spowiednikom.
Fisichella powołał się na list jaki otrzymał od papieża Franciszka 1 września 2015 roku, w którym papież zapowiadał właśnie wspomniany przywilej, jakiego miał zamiar udzielić wszystkim spowiednikom. Papież pisał: “Przebaczenie Boga nie może być odmawiane komuś, kto żałuje, zwłaszcza wtedy gdy dana osoba zbliża się do Sakramentu Spowiedzi ze szczerym sercem z pragnieniem pojednania się z Bogiem”. Swoją drogą to zaskakujące, że te oczywiste zdawałoby się stwierdzenia budzą do dzisiaj wątpliwości nie tylko polskich biskupów (może nie wszystkich, ale ci nieliczni, którzy podzielają zdanie Franciszka jakoś milczący), ale i wielu hierarchów na całym świecie.
Głośno było ostatnio o czterech kardynałach, który zwrócili się we wrześniu do Franciszka z listem żądającym wyjaśnień szeregu wątpliwości. Ci prałaci są znani z konserwatywnych poglądów: Amerykanin Raymond Burke, Włoch Carlo Caffarra, i dwóch Niemców Walter Brandmüller i Joachim Meisner. Jak dotąd nie otrzymali odpowiedzi i raczej nie otrzymają. Trzech z nich to emeryci, a jeden (Burke został przesunięty z odpowiedzialnej funkcji na kapelana Zakonu Kawalerów Maltańskich).
Ma rację redaktor Paweł Lisicki, że się martwi. Jeśli papież Franciszek jeszcze parę lat pożyje (co daj Boże) to skład gremium kardynalskiego radykalnie się zmieni i poglądy owej zbuntowanej czwórki przejdą do historii, podobnie jak poglądy niektórych polskich publicystów, uważających się za katolickich.
Stanisław Obirek



Profesor Bartoś mówi w TVN24, że i przed papieżem Franciszkiem dostawało się rozgrzeszenie za aborcję. Jedynie początkujący księża nie mogli takowego dawać.
Ja pamiętam artykuł sprzed lat, w którym zanotowano wypowiedzi kobiet, że wolą wyspowiadać się z aborcji, bo to jednorazowa sprawa, a nie korzystać ze środków antykoncepcyjnych, bo to nieustanne grzeszenie. Więc chyba rozgrzeszali z aborcji.
Prof. Obirek niechcący umocnił mnie w mojej niechęci do Franciszka. Niby dlaczego nie odpowiada na listy tych czterech biskupów? Takie samo chamstwo i wyniosłość, jak milczenie w przypadku ks. Lemańskiego. Stare metody.
Jedno jest pewne – polska rydzykowa schizma tego nie uzna i nie ogłosi…
Dwóch najwybitniejszych, samozwańczych polskich teologów – niejaki Lisicki i Terlikowski,obalą lewackie zapędy Franciszka, choćby mieli ogłosić antypapieżem „byznesmena” Rydzyka. Ich bóg musi być bezlitosny, karzący, mężny i okrutny i nie ma przebacz.
Prof. Bartoś ma o tyle rację, że z aborcji mogli rozgrzeszać zakonnicy, ale nie księża diecezjalni. Pisze o tym jezuita Marek Blaza na jezuickim portalu deon.pl: „W Kościele rzymskokatolickim także przed 1 września 2015 roku niemało kapłanów miało władzę rozgrzeszania i zdejmowania ekskomuniki zaciągniętej za aborcję. Najczęściej byli to wyżsi przełożeni zakonni (np. generałowie, prowincjałowie), prałaci, kanonicy, dziekani, wicedziekani, proboszczowie, administratorzy parafii.”
Natomiast, co do braku odpowiedzi na list czterech kardynałów to Wejszyc się myli porównując do braku odpowiedzi na list ks. Lemańskiego. Ten pierwszy wyrażał wątpliwość wobec liberalizacji przepisów, a ten drugi prawdopodobnie do Franciszka nigdy nie dotarł. Natomiast pełna zgoda, co do reakcji nadwiślańskich ekspertów, o której pisze Otoosh i Slawek.
„poglądy owej zbuntowanej czwórki”
.
http://www.catholicherald.co.uk/news/2016/11/14/pope-declines-to-answer-four-cardinals-amoris-appeal/
.
„One of the four cardinals to have signed the letter, Cardinal Raymond Burke, had a private audience with the Pope last week. The subject of their discussion is unknown.
The blogger Fr John Hunwicke said it was a cause for “sadness” that the Pope had not replied to the letter sent in September, adding: “If this pontificate was not already in crisis, it most certainly is now.”
The letter is not the first appeal to Church authority. In September, six bishops – including Cardinals Burke and Caffarra – signed a “Declaration of Fidelity” to Church teaching which has since gained 7,000 signatures. In July, 45 priests and theologians wrote to the world’s cardinals asking them to request clarification from the Pope.
One of those 45 signatories, Dr Michael Sirilla, Professor of Dogmatic and Systematic Theology, at Franciscan University of Steubenville, praised the cardinals’ letter, saying: “Faithful Catholics owe a debt of gratitude to these cardinals. The grave confusion that has followed Amoris Laetitia involves fundamental goods of the Eucharist, matrimony, and the objective standards of moral good and evil.”
Zdaje się, że obce jest Panu zjawisko nowomowy kościelnej. Zarówno „zatroskani hierarchowie” jak i ich medialni klakierzy mówią tylko tyle, że wiernych należy kontrolować bo są jak dzieci, które bez ścisłych wytycznych się pogubią. Franciszek mówi, że trzeba odwołać się do wolności sumienia. Pan jak rozumiem jest za ścisłą kontrolą i tym samym uważa kościelny bełkot na wyraz debaty. To tak jak w realnym socjalizmie przymiotnik „socjalistyczny” unieważniał, to co określał, tak w każdym religijnym fundamentalizmie „troska” i „wdzięczność za troskę” unieważnia niezależne myślenie. Polecam lekturę książek Michała Głowińskiego poświęconych właśnie temu zjawisku. Pewnie niebawem o tym napiszę w SO bo widzę, że jest to potrzebne dla takich Czytelników jak Pan dawniej_kuba.
„Pan jak rozumiem jest za ścisłą kontrolą”. No to Pan nie zrozumiał.
.
Mnie chodziło tylko o to, że poglądy owej 4ki, być może, są troche popularniejsze niż mogłoby się wydawać.
A skoro tak, to przepraszam, rozumiem, że obaj jesteśmy za tym samym. Jednak na przyszłość proszę łaskawie opatrywać przywoływane opinie własnym komentarzem by uniknąć nieporozumień:-).
Może mnie Autor z błędu wyprowadzi, ale ja mam wrażenie, że spowiednicy sami sobie czasem udzielali prawa do rozgrzeszania. Jeszcze w czasie studiów podpytywałem ostrożnie (sprawa jest tak drażliwa, że o żadnych badaniach mowy nie ma) jak sobie wierzące panie radzą z środkami antykoncepcyjnymi przy spowiedzi. Kilka razy dowiadywałem się, że w studenckim środowisku (a takie rozmowy możliwe są tylko, kiedy znajomość jest wystarczająco bliska, żeby móc zapytać), dzielono się informacjami, których księży należy unikać, a z którymi wolno otwarcie rozmawiać. Wiele lat później (już w Anglii, czytałem artykuł katolickiego księdza, który pisał, że nigdy nie miał zahamowań, żeby rozgrzeszać. Gdzie zatem przebiega granica swobody decyzji kapłana?
W istocie wielu rozsądnych księży (zwłaszcza dobrze wykształconych) w istocie decydowało nie tylko w sprawach antykoncepcji (to można było rozgrzeszać bez biskupiego pozwolenia), ale i aborcji. W pewnym sensie Franciszek sankcjonuje istniejącą praktykę. Dlatego oburzenia czy zachwyty powinny być wpisane w kontekst. Zwróciłem na ten fakt Czytelników SO bo dla wielu to jednak „czarna magia”, albo jak kto woli „święta tajemnica”. Tymczasem wiele zależy od zdrowego rozsądku, zwłaszcza papieży. Ten zdaje się go używać częściej niż poprzednicy.