Stanisław Obirek: Fałszywy blask „Ognia”.

jozef_kuras_ogien

Ogień. Foto: Wikipedia

2016-12-07.

Pani Profesor Barbara Engelking wygłosiła krótką laudację na uroczystości przyznania pierwszej nagrody im. Israela Gutmana za rok 2015 Karolinie Panz.

Najpierw przypomniała niezwykłą postać Israela Gutmana i jego ogromny wkład w poznanie historii Zagłady Żydów polskich, a zwłaszcza warszawskich. Właściwie wszyscy zajmujący się tą problematyką czujemy się jego spadkobiercami. Bez jego pasji i znakomitych opracowań na pewno bylibyśmy w innym punkcie. Upamiętnienie jego wkładu w te badania poprzez ufundowanie nagrody jego imienia – to naturalny odruch Centrum Badań nad Zagładą Żydów, które powstało w 2003 roku.

Pierwszej laureatki nie można było wybrać lepiej. Oto uzasadnienie jakie przedstawiła Profesor Engelking:

„Karolina Panz otrzymuje to wyróżnienie za rzetelne opracowanie problematyki bardzo trudnej, obciążonej stereotypami, zmistyfikowanej, poddawanej manipulacjom i przekłamaniom, ciągle wywołującej gwałtowne emocje i spory. Chodzi o traktowanie Żydów ocalałych z Zagłady przez członków podziemia antykomunistycznego. Choć wcześniej pisano na ten temat wielokrotnie, Karolina Panz z jednej strony zweryfikowała lub uzupełniła ustalenia swoich poprzedników, z drugiej zaś potrafiła powiedzieć nam coś istotnie nowego. Nie tylko o sprawcach tych zbrodni, lecz przede wszystkim o ich ofiarach, traktowanych zwykle czysto instrumentalnie. Podejmowanie tego rodzaju tematyki w dobie promowanego przez władze kultu „żołnierzy wyklętych” i w wyjątkowo niesprzyjającym klimacie politycznym wymaga sporej odwagi. Wymaga też szczególnej dbałości o udokumentowanie stawianych tez i wszechstronne naświetlenie problemu. Z satysfakcją odnotowujemy, że Karolinie Panz udało się sprostać wysokim standardom rzemiosła historycznego”.

To wszystko brzmi uczenie, ale i nieco tajemniczo. Spotkanie w którym uczestniczyłem sprawę nieco rozjaśniło. Dodałbym jeszcze wrażenie ze spotkania, a zwłaszcza chciałbym zachęcić do lektury nagrodzonego artykułu opublikowanego w 11 numerze rocznika wydawanego przez Centrum z 2015 roku: „Dlaczego oni, którzy tyle przecierpieli i przetrzymali, musieli zginąć”. Żydowskie ofiary zbrojnej przemocy na Podhalu w latach 1945–1947. Przede wszystkim zdałem sobie sprawę jak ważna jest determinacja i pasja w tego typu badaniach. A przy tym temacie również odwaga.
<

(null)

(null)


Tak: w Polsce poruszenie pewnych tematów wymaga po prostu odwagi i przezwyciężenia oporu, przeważnie zresztą niewyrażonego słownie. Każdy, kto próbował badać dzieje wspólnot żydowskich i mechanizmy ich „znikania” w czasie II wojny światowej i w latach bezpośrednio po niech, wie o czym mówię.

Otóż Karolina Panz doskonale sobie z tymi trudnościami poradziła. Co więcej jej odwaga i determinacja została nagrodzona już tam gdzie mieszka, na Podhalu. Otrzymała wiele życzliwych, a nawet serdecznych telefonów: jak dobrze, że ktoś o tym napisał. Wspaniale, że przełamała Pani tabu, czego nikt z nas nie miał odwagi wcześniej zrobić.

Przy zachowaniu proporcji, przypomniała mi ta opowieść telefony, jakie się rozległy do redakcji „The Boston Globe” po opublikowaniu historii księży, którzy molestowali dzieci przez lata i nikt nie miał odwagi o tym napisać (ta historia została przypomniana przez film „Spotlight”, który został nagrodzony Oscarem).

Ktoś musiał to zrobić jako pierwszy. Dzisiaj dzięki determinacji dziennikarzy tego bostońskiego dziennika wiemy jak wielka była skala nadużyć, jak wiele cierpień małych dzieci, które stały się dorosłe zostało pokryte zmowa milczenia środowiska, które źle pojmowało interes Kościoła. To prawda, że głównym odpowiedzialnym był kardynał Bernard Law, ale faktem jest, że milczenie było możliwe tylko dlatego, że tysiące ludzi z nim współpracowało. Dziennikarzom chodziło tylko o jedno: o ukazanie prawdy – bo wierzyli, że prawda nas wszystkich wyzwoli. I tak się stało. Kościół katolicki przez ujawnienie pedofilskich skandali i przez ukaranie winnych stał się inny. Oczyszczony.

O to samo chodzi w konfrontacji z dokumentami jakie skrywają archiwa, czy to w Nowym Targu czy w Zakopanem, czy w Krakowie czy w Warszawie. Po prostu wszędzie. Ale też chodzi o wydobycie prawdy, którą jako społeczeństwo w sobie nosimy. Zapewne większość z nas pragnie jej ujawnienia bo wierzy, że ona nas wyzwoli. I tak na pewno się stanie jeśli powstanie więcej takich tekstów jak ten opublikowany przez Karolinę Panz.

A chodziło tylko o przypomnienie twarzy tych, którzy zginęli zupełnie niepotrzebnie. Jedynym powodem było to, że żyli i znaleźli się w niewłaściwym miejscu w niewłaściwym czasie. W tym sensie mógł zginąć każdy. W historiografii zgodnej z polityką historyczną pisze się, że celem zabijania była walka z instalowanym w Polsce komunizmem.

Czy tak w istocie było? Z mozolnej historycznej rekonstrukcji wyłania się obraz człowieka, którego jednym ze sposobów na życie było zabijanie. Józefa Kurasia, pseudonim „Ogień”. Ale zabijał nie tylko działaczy komunistycznych. W ferworze zabijania ginęły dzieci i kobiety.

Dziś ta postać jest przypominania i czczona jako bohaterska.

Karolina Panz stawia pytanie: czy słusznie? Lektura jej artykułu jest obowiązkowa dla wszystkich, którzy chcą zrozumieć tragiczne losy Żydów w powojennej Polsce (od razu chcę dodać, że podobnych tekstów jest więcej, ale piszę o tym, bo ten został wyróżniony). Tych nielicznych ocalałych z Holocaustu, którzy próbowali w swoich rodzinnych miejscowościach odbudować swoje życie. Z trudem przeżyli by zginąć. Zupełnie bez powodu i niepotrzebnie.

Jak wspomniano, tekst powstał w oparciu o niezwykle staranną kwerendę archiwalną. Niemal każde zdanie jest opatrzone przypisem i wskazaniem na źródło. Lektura jest porażająca właśnie dzięki tej pieczołowitości. Czytając ten obszerny (prawie 50-stronicowy) tekst Czytelnik jest prowadzony przez Autorkę poprzez labirynt zeznań, tłumaczeń, usprawiedliwień i racjonalizacji. Czasem zaprzeczeń i przeinaczeń. Jednak najbardziej przejmująca jest cisza, która pogrążyła ofiary w całkowitej niepamięci.

Niepamięć o ofiarach została przerwana. Wydobyte z niebytu twarze (są w tekście reprodukowane cudem odnalezione fotografie) patrzą na nas i domagają się upamiętnienia. Pamięć o nich rzuca cień na bezkrytycznie czczonych „bohaterów”. Jednym z nich jest właśnie Józef Kuraś „Ogień”. Blask jakim świeci ten ogień jest fałszywy, bo przebłyskują przezeń twarze niewinnych ofiar. Zresztą nie tylko żydowskich, ale i polskich i słowackich. One wszystkie zasługują na wydobycie z niepamięci.

Oddajmy na koniec głos Karolinie Panz:

„Nie sposób oprzeć się wrażeniu, ze przywracanie sławy i pamięci żołnierzy wyklętych, w tym przypadku „Ognia” i jego podkomendnych, odbywa się niejednokrotnie kosztem pamięci o ich ofiarach i konsekwencjach wyrządzonego zła”.

No właśnie. Warto tak uprawianą politykę historyczną skorygować.

Stanisław Obirek

 

 

Print Friendly, PDF & Email

16 komentarzy

  1. slawek 2016-12-08
    • dawniej_kuba 2016-12-08
      • dawniej_kuba 2016-12-08
        • Rafal 2016-12-08
  2. Alina Kwapisz-Kulinska 2016-12-08
  3. slawek 2016-12-08
  4. dawniej_kuba 2016-12-08
  5. BM 2016-12-08
  6. J.S. 2016-12-08
  7. J.S. 2016-12-08
  8. narciarz2 2016-12-09
  9. narciarz2 2016-12-09
  10. Obirek 2016-12-09
  11. J.S. 2016-12-09
  12. Obirek 2016-12-09
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com