Prof. Krzysztof Konarzewski, były dyrektor Centralnej Komisji Egzaminacyjnej:
Reforma edukacji wydaje mi się zmianą jakiejś grupy przypadkowych szkodników, którzy usiedli i zastanowili się, co zrobić, żeby gruntownie zniszczyć to, co żeśmy wypracowali tak naprawdę od 1989 r.
Kinga Dunin o zapowiadanej pisowskiej reformie edukacji („Wychowanie patriotyczne, a po kiego grzyba?”):
Najkrócej mówiąc, zapowiada jeszcze więcej (a było tego wcale nie tak mało) wychowania patriotycznego, polityki historycznej, indoktrynacji i innych bzdetów. I nie chodzi tu tylko o jedynie słuszną narrację historyczną czy kanon lektur, który ma być narodowy – nawet jeśli dzieci nie przeczytają lektur, to i tak dowiedzą się, że czytanie to męka, a już na pewno lepiej omijać literaturę polską.
Dlaczego użyłam określenia indoktrynacja? Ponieważ nie tylko o wiedzę tu chodzi, ale i wychowanie i duszę młodego pokolenia: poćwiczenie sportów obronnych, nauczenie się pieśni patriotycznych i kibicowania, czyli manipulację emocjami. Uczeń już od najmłodszych lat nie tylko uczestniczy w obchodach i świętach narodowych, ale także „wczuwa się w ich nastrój i przyjmuje adekwatne do niego zachowania, np. śmieje się z zasłyszanych dowcipów, zachęcony włącza się do wspólnego skandowania, śpiewania”, jak czytamy w nowym programie. Najbardziej jestem ciekawa tych dowcipów.
Maciej Orłowski pisze w GW o sukcesie polskich 15-latków. Od 2000 r. OECD (Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju) bada poziom światowego szkolnictwa, oceniając nie stan wiedzy uczniów, ale umiejętności posługiwania się nią – na tym właśnie opiera się badania PISA.
Badanie PISA (Programme for International Student Assesment) sprawdza 15-latków z całego świata pod kątem ich zdolności do rozwiązywania problemów, analizowania, argumentowania i interpretowania. Bada umiejętność myślenia i przygotowanie do dorosłego życia. I tak np. gdy w ramach badania PISA oceniane jest „czytanie”, uczniowie dostają teksty, z którymi mogą spotkać się w codziennym życiu, np. fragmenty instrukcji obsługi czy artykułów prasowych. Badanie przeprowadza się co trzy lata i w każdym z kolejnych badań szczególny nacisk położony jest na zbadanie jednej dziedziny: w 2000 roku było to czytanie ze zrozumieniem, w 2003 – matematyka, w 2006 – rozumowanie w naukach przyrodniczych. W 2003 roku badano dodatkowo umiejętność rozwiązywania problemów.(…)
W 2000 r. Polska była grubo poniżej średniej OECD, stopniowo awansowaliśmy [nie tylko w Europie, obecnie polskie 15-latki zajmują 22 miejsce w świecie].
Myślę że można się obawiać, że po reformie oświaty wyniki polskich nastolatków się pogorszą. Ale może w kolejnych badaniach uda się wprowadzić nową dziedzinę – wychowanie patriotyczne?
* * *
Posłowie apelują do prezydenta, aby nie podpisywał ustawy o reformie edukacji. Ktoś chce się założyć czy podpisze?
Wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki, oczywiście z PiS, powiedział, że trzeba się spieszyć z reformą, bo trzeba naprawić to co zdewastowali poprzedni ministrowie oświaty.
Terlecki to ten kandydat sprzed paru lat na stanowisko prezydenta Krakowa, o którym Rokita (wówczas w PO) powiedział, że zupełnie nie nadaje się na takie stanowisko, ale trzeba go poprzeć żeby nie wygrał popierany przez lewicę prof. Majchrowski.
Stale mam wrażenie że PO i PiS podpisały kiedyś tajne porozumienie i zwalczają się tylko dla picu, żeby podzielić między siebie scenę polityczną. PO była zawsze tolerancyjna wobec PiS. Ostatni taki akt nastąpił kiedy po wielu perypetiach i oporach ze strony PO, udało się wreszcie sporządzić wniosek o postawienie Ziobry przed Trybunałem Stanu, a wtedy spora część posłów PO, z premier Kopacz na czele, nie przyszła na głosowanie. Może liczyli, że jak Kuba Bogu… Ale PiS nie będzie taki tolerancyjny, jest różnica między Kubą i Bogiem.
* * *
Niemiecki dziennik „Tageszeitung” opisuje odwołanie dyrektor Instytutu Polskiego w Berlinie. Według gazety polski MSZ zarzuca berlińskiej placówce m.in. „poświęcanie zbyt dużej uwagi tematyce żydowskiej”.
* * *
Pisowska sprawiedliwość dziejowa uderzy w jedynego polskiego kosmonautę. Właściwie to dziwne, że jeszcze nie siedzi. Mirosław Hermaszewski przecież służył „totalitarnemu państwu” jako wojskowy, więcej – był członkiem Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego, którą porównywano u nas z siepaczami Pinocheta i reżymem północnokoreańskim. No i z kim wyleciał w Kosmos? – z radzieckim (pardon – sowieckim) wojskowym. Jak on się dotychczas uchował, kiedy tylu porządnych obywateli musi żyć z marnej emerytury? Teraz i jemu obniżą emeryturę i znowu zadziwimy świat.
Hermaszewski powiedział, że czeka na rozwój sytuacji, zbierając pieniądze na ewentualny zwrot za zużyte paliwo rakietowe.
* * *
Parę lat temu pewna skandynawska minister zapłaciła za swoje prywatne zakupy służbową kartą kredytową. Podniósł się szum i musiała podać się do dymisji. Kiedy jakiś polityk na bardziej cywilizowanym Zachodzie skłamie, postąpi nieetycznie, skutek jest natychmiastowy – wycofuje się z polityki. U nas ta zasada nie działa. Co więcej, PiS robi wszystko żeby nie działała. Tworzy własne „elity”, a w ich opinii żaden przekręt czy kłamstwo nie są tym czym są, a opinie innych to przecież tylko polityczne zagrywki wrogów PiS. Dlatego zawstydzanie polityków PiS przynosi coraz mniejsze efekty, bo czego się mają wstydzić skoro ich „autorytety” mówią że wszystko jest w porządku? Można się zachowywać jak cham w czasie posiedzeń Sejmu czy Senatu a „swój” marszałek nie widzi w tym nic zdrożnego. Nie ma mowy o żadnej dyskusji, nasila się tylko chamski jazgot.
Pojęcia tracą swoje znaczenie. Wykazanie komuś kłamstwa nazywane jest przez tę osobę „wściekłym atakiem” czy „przemysłem pogardy”. Mamy „cywilizację śmierci”, „politykę prowadzoną na kolanach”, „Polskę, która jest kondominium” itd.
Czeka nas przywrócenie znaczenia pojęciom i nazwom. Mówił już o tym 2.500 lat temu Konfucjusz i widział to jako pierwsze swoje działanie po ewentualnym objęciu rządów. Powiedział:
Jeżeli nazwy nie są prawidłowe, to mowa nie zgadza się ze stanem rzeczy; jeżeli mowa nie zgadza się ze stanem rzeczy, to obowiązki służbowe względem państwa nie są wypełniane; jeżeli obowiązki służbowe nie są wypełniane, to obyczaje i muzyka nie kwitną; jeżeli obyczaje i muzyka nie kwitną, to kary nie są trafnie stosowane; jeżeli kary nie są trafnie stosowane, to lud nie wie jak posługiwać się rękami i nogami.
* * *
Zbliża się kolejna rocznica stanu wojennego. Im dalej od tego zdarzenia tym straszniej się je pokazuje. „Władza wystąpiła przeciwko narodowi”, „zbrojny związek mafijny” itd. Przeszłość wykorzystuje się do aktualnej walki politycznej.
Płk. Adam Mazguła, który zdobył sympatię opozycji krytykując rządy PiS, teraz stracił w ich oczach, bo stwierdził że nie działo się wtedy na ulicach nic szczególnie strasznego (Nie powiem, oczywiście były tam jakieś ścieżki zdrowia, ale generalnie najczęściej jednak dochowano jakiejś kultury w tym całym zdarzeniu). Pułkownik tłumaczy się, że niewłaściwie się wyraził, a w rozmowie z Jarosławem Kuźniarem w Onecie wspomina że współpracował w tamtych czasach z Solidarnością, minimalizuje też swoje członkostwo w PZPR.
Cała ta historia brzydzi mnie. Uważałem wówczas wprowadzenie stanu wojennego za usprawiedliwione, za mniejsze zło. Koledzy, którzy działali w zakładach pracy, zarówno członkowie PZPR jak i Solidarności, mówili, że w warunkach jakie wtedy były nie dało się już dłużej działać, że czekała nas katastrofa gospodarcza i kompletny rozkład dyscypliny pracy. To był klincz. Nie było szans na dogadanie się i realne zmiany w kierunku demokratyzacji. I od razu dodam, że wina nie leżała tylko po jednej stronie, co przyznają również uczestnicy tamtych zdarzeń.
Nie uważam też, że członkostwo w PZPR jest czymś dyskredytującym (sam nigdy nie należałem do żadnej partii, uznałem że lepiej popełniać błędy na swoje konto). Nie podoba mi się oczernianie w czambuł wszystkich członków partii, ani narastająca nienawiść do wszystkiego co się działo w PRL i ludzi którzy wtedy działali. Ci, którzy próbują poniewierać i dyskredytować ludzi z tamtego okresu, są bardzo często marnymi postaciami i nie mają żadnych podstaw aby oceniać ludzi i czasy o których mało wiedzą.
Szkoda że płk. Mazguła starał się wybronić w taki sposób. Przecież chodzi nie o zdarzenia sprzed 35 i więcej lat, ale o teraźniejszość i przyszłość. To, że pan Misiewicz urodził się dopiero 26 lat temu nie upoważnia go do wypowiadania się lekceważąco i oskarżania płk. Mazguły. I reszty towarzystwa też nie upoważnia do wystawiania moralnych cenzurek.
* * *
Budowaliśmy już drugą Japonię, miała być druga Irlandia, ciekawe czy obecne władze mają swój ideał. Drugie Węgry? Kierunek indoktrynacji młodzieży przywołuje różne wzorce.
Teraz telewizja pokazała przedszkolaki w Japonii. Poranek w przedszkolu zaczyna się tam od odśpiewania hymnu, potem odczytuje się reskrypt cesarski o wychowaniu. Zmartwiłem się, że ogląda to ktoś z polityków PiS, ale potem zreflektowałem się. W moim dzieciństwie wprawdzie siepacze komuny nie wciskali nam ideologii w przedszkolu ale w szkole przed lekcjami mieliśmy apel, gdzie ktoś, zwykle nauczyciel historii, mówił coś o budowie socjalizmu, o przyjaźni ze Związkiem Radzieckim itp. Jak to w tym wieku, nie słuchaliśmy tego uważnie, a potem się okazało że to wszystko i tak po nas spłynęło jak woda po kaczce. Po dzisiejszej młodzieży może też spłynie.
* * *
Nowym metropolitą krakowskim w miejsce kardynała Dziwisza (przechodzi na emeryturę) został abp Marek Jędraszewski. Oto kilka jego wypowiedzi:
Kościół nie zabrania miłości, nie zabrania osobom homoseksualnym kochać. Mogą kochać, ale nie osoby tej samej płci.
Wypowiedź podczas mszy w rocznicę Powstania Warszawskiego:
-
Konwencja antyprzemocowa i ustawa o in vitro oraz przyjęta przez Sejm ustawa „o uzgodnieniu płci” mogą być uznane jako zdrada wobec tych wartości moralnych, dla których Powstanie w ogóle wybuchło.
-
To co się dzieje, te czarne marsze są przerażającą, współczesną manifestacją cywilizacji śmierci.
-
Mogę sobie łatwo wyobrazić, że za jakiś czas, mam nadzieję, że sam tego nie dożyję, że w roku 2050 nieliczni biali będą pokazywani innym rasom ludzkim – tu, na terenie Europy – tak jak Indianie są pokazywani w Stanach Zjednoczonych w rezerwatach. Byli sobie kiedyś tacy ludzie, którzy tu zamieszkiwali, ale przestali istnieć na własne życzenie, ponieważ nie potrafili uznać tego, kim są od strony biologicznej.
Arcybiskup wypowiadał się też o katastrofie smoleńskiej, dziwiąc się, że po uderzeniu samolotu o ziemię nie powstał lej, co jego zdaniem zaprzecza prawom Newtona.
Ciekawe, która z wypowiedzi arcybiskupa skłoniła papieża Franciszka do powierzenia mu urzędu.
PIRS



Pan Marek Jędraszewski jest oczywistym durniem (piszę o facecie, który przebiera się w sukienki, tych sukienek akurat nie oceniam – jeśli go to kręci, to jego sprawa, pamiętamy film Woody Allena). Nie dziwi mnie też, że durniem okazał się Franciszek. Niezmiernie jestem ciekaw opinii prof. Obirka, opinię prof. Hartmana już poznałem.
Druga sprawa. Nie wiem już, co sądzić o gimnazjach i testach PISA, w których nasza młodzież wypada rewelacyjnie i „umiejętnie rozwiązuje problemy”. Jak to jest, że rewelacyjne rozwiązywanie testów PISA nie przeszkadza młodym ludziom głosować, i realnie, i w szkolnych para-wyborach – i to od lat – na osobników z rzędu naczelnych, gatunek Mikke i Kukiz. Pominę dziesiątki anegdot o poziomie studentów i audycje „Matura to bzdura”. Od lat piszemy (tzn. ludzie piszą, a ja czytam) w SO o fatalnym poziomie edukacji w Polsce… i nagle zachwyty. Oczywiście PiS spieprzy wszystko jeszcze bardziej. Ale nie oszukujmy się. Nie było dobrze.
Czeka nas przywrócenie znaczenia pojęciom i nazwom.
………………….
Ciekawy jestem wykładni „genetyczny idiota”….
@WEJSZYC
Prof. Hartman twierdzi, że papież Franciszek nie panuje nad kurią i urzędnicy podsuwają mu co chcą. Gdyby papież znał dzieła towarzysza Lenina wiedziałby, że najważniejsze są kadry. Przykład osobisty jest przeceniany.