2016-12-17.
Jest nim niski poziom umysłowy polityków.
Są na ogół niedouczeni, gołym okiem (czy uchem) widać i słychać, że nie czytają książek, że nie znają nawet rodzimej historii, nie chodzą do teatru ani na koncerty (i Bogu dzięki, bo skąd biedacy mogą wiedzieć kiedy bić brawo i komu). Nie mówiąc o braku znajomości języków obcych, rodzimego nie wyłączając. I wcale przykład nie idzie z góry.
Pan prezes J. K. jest wszak oczytany.Ale to mało, aby zarazić doły. Zresztą trzoda nie władająca rozumem jest bardziej posłuszna i bez żenady plecie bzdury. Władza ma przy tym posłuch u kilku milionowej gawiedzi, która tworzy armię półanalfabetów.
Prawdę mówiąc intelektem nie błyszczały również poprzednie ekipy. Jednakowoż aktualna daje popis „intelektu”, dotychczas nad Wisłą nieznany. I to jest główny powód tego, co mamy.
Zaś to co się wydarzyło 16 grudnia br. w gmachu polskiego Sejmu, nie jest jeszcze klęską większości sejmowej. Ale jest początkiem ich końca. Pytanie: kiedy i jakim kosztem?
Jerzy Klechta



To końcowe pytanie przypomniało mi stary, kiepski dowcip. W sądzie podsądna zapytywana jest przez sędziego, z czego się utrzymuje. „Ciągnę druta”. Ile i w jakiej instytucji? – pyta sędzia. (Jakiś taki Sasin?)