Odpowiedź na pytanie, czy Putin wspierał prezydencką kampanię Donalda Trumpa jest równie skomplikowana, jak na pytanie, czy to prawda, że po nocy nadchodzi dzień.
Mówiło się o tym od dawna – na długo zanim Trump zdobył nominację Republikanów. Donald od dawna nie szczędził komplementów władcy Kremla. Nie przeszkadzają mu fakty mordowania przez Rosję przeciwników politycznych Putina, aneksji Krymu czy rzezi Aleppo.
A gdy tezę o roli Putina w wyborze Trumpa potwierdza, za CIA i FBI, prezydent Barack Obama, Trump wyśmiewa amerykańską agencję wywiadu, bo to przecież ta sama agencja, która donosiła o broni chemicznej Saddama Husseina.
We wczorajszym „New York Timesie”, jeden z najbardziej cenionych amerykańskich dziennikarzy, dwukrotny laureat nagrody Pulitzera, Nikolas Kristof (nota bene o polskich korzeniach – jego ojciec Ladis „Kris” Kristof urodził się jako Władysław Krzysztofowicz w zaborze austro-węgierskim), napisał:
Nigdy nie przypuszczałem, że kiedykolwiek ujrzę spór między amerykańskim wywiadem i morderczym obcym dyktatorem, w którym amerykański przywódca weźmie stronę dyktatora. Żeby było jasne: to był atak na Amerykę, nie tak niszczący jak atak rakietowy, ale mimo to głęboko szkodzący naszemu systemowi. Nie twierdzę, że Trump i Putin zmówili się, aby ukraść wybory. Ale jeśli CIA ma rację, Rosja najwidoczniej starała się wybrać prezydenta, który niekoniecznie byłby kukiełką, lecz raczej czymś w rodzaju psa kanapowego – rosyjskiego pudla.
Andrzej Lubowski



Podobna sytuacja z Brexitem wokol sponsorow ktorego od wielu lat krecily sie atrakcyjne Rosjanki. Niestety nie wszystkie udalo sie sluzbom zdemaskowac i deportowac. W obu przypadkach wsparcia medialnego udziela obrzydliwy Murdoch ze swoim Foxem, Daily Mail itd.
Panie Andrzeju,
powtórzę ponure proroctwo, o którym wspomniałem w komentarzu do tekstu Urszuli Glensk, że na naszych oczach sprawdza się przepowiednia trapisty Thomasa Mertona z listu do Czesława Miłosza z roku 1961: „Pewnego dnia obudziwszy się zobaczymy Amerykę i Rosję razem w łóżku (proszę darować ten nieklasztorny obrazek) i uświadomimy sobie, że już od dawna były one sobie szczęśliwie poślubione”. 55 lat temu trapista z Kentucky zadał retoryczne dziś pytanie: „Ciekaw jestem, czy Rosjanom uda się społeczeństwo Stanów jako całość wprawić w tak histeryczny stan, że samo doprowadzi się do ruiny, bez pomocy bomb z zagranicy”?
Oby duchowny z Kentucky okazał się falszywym prorokiem…
Pozdrawiam,
marek kusiba, Toronto
na ten temat prezydent Barack Obama na swojej ostatniej konferencji prasowej:
– potwierdzenie rosyjskich cyberataków na serwery DNC (ang. Democratic National Committee, tj. zarządu partii demokratycznej) od początku lata
– jego uwaga do Putina aby zaprzestać, na początku września w Pekinie, odniosła skutek lecz ujawniane dane, także poprzez wikileaks, dominowały komentarze.
Komentarz prezydenta dotyczący odpowiedzialności i roli prasy w trakcie wyborów, nic dodać nic ująć.