Andrzej Lubowski: Rosyjski pudel w Białym Domu1 min czytania

()

2016-12-18.

Odpowiedź na pytanie, czy Putin wspierał prezydencką kampanię Donalda Trumpa jest równie skomplikowana, jak na pytanie, czy to prawda, że po nocy nadchodzi dzień.

Mówiło się o tym od dawna – na długo zanim Trump zdobył nominację Republikanów. Donald od dawna nie szczędził komplementów władcy Kremla. Nie przeszkadzają mu fakty mordowania przez Rosję przeciwników politycznych Putina, aneksji Krymu czy rzezi Aleppo.

A gdy tezę o roli Putina w wyborze Trumpa potwierdza, za CIA i FBI, prezydent Barack Obama, Trump wyśmiewa amerykańską agencję wywiadu, bo to przecież ta sama agencja, która donosiła o broni chemicznej Saddama Husseina.

We wczorajszym „New York Timesie”, jeden z najbardziej cenionych amerykańskich dziennikarzy, dwukrotny laureat nagrody Pulitzera, Nikolas Kristof (nota bene o polskich korzeniach – jego ojciec Ladis „Kris” Kristof  urodził się jako Władysław Krzysztofowicz w zaborze austro-węgierskim), napisał:

Nigdy nie przypuszczałem, że kiedykolwiek ujrzę spór między amerykańskim wywiadem i morderczym obcym dyktatorem, w którym amerykański przywódca weźmie stronę dyktatora.  Żeby było jasne: to był atak na Amerykę, nie tak niszczący jak atak rakietowy, ale mimo to głęboko szkodzący naszemu systemowi. Nie twierdzę, że Trump i Putin zmówili się, aby ukraść wybory. Ale jeśli CIA ma rację, Rosja najwidoczniej starała się wybrać prezydenta, który niekoniecznie byłby kukiełką, lecz raczej czymś w rodzaju psa kanapowego – rosyjskiego pudla.

Andrzej Lubowski

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

3 komentarze

  1. Eternal 18.12.2016
  2. Marek Kusiba 18.12.2016
  3. PK 20.12.2016