Jerzy Łukaszewski: Trzej Królowie jadą…

2017-01-06.

Tradycja ponoć rzecz święta. Jeśli tak, to pozwolę dziś sobie poczęstować czytelników jej odpryskiem, a mianowicie fragmentem spektaklu „Herodowe pomuchle czyli jasełka gdyńskie”, który dokładnie rok temu został wystawiony w Gdyni poprzedzając uliczny przemarsz trzech królów przez ul. Świętojańską.

Jasełka nawiązując do dawnych jarmarcznych tradycji pomyślane były w ten sposób, by sprawdzić reakcje nas – wiernych synów i córki Kościoła, przesiąkniętych jego nauka na wskroś w sytuacji gdyby Boże Narodzenie przytrafiło się nam.

Z oczywistych względów (cała sztuka trwała półtorej godziny) przedstawię tylko jej fragmenty w nadziei, że i któryś z czytelników zechce sobie pośpiewać 🙂

Idealnie pasującą do klimatu przedstawienia muzykę napisał p. Adam Dąbrowski, wykonaną zresztą wspaniale przez studentki Akademii Muzycznej w Gdańsku, spektakl wyreżyserował Tomasz Podsiadły, a zagrała ekipa młodych ludzi z Teatru Scena 138 w Gdyni.

 

****

 

Józef składa podanie o przydzielenie mu lokalu socjalnego ze względu na sytuację rodzinną.

URZĘDNIK 1:

– Pańskie podanie jest niekompletne!
– ?…
– Oczywiście, oczywiście… wszystkiego tu brakuje.
– Czego?

/Urzędnicy rozpoczynają śpiew. Jeden z nich „wyrywa się” z tym „i numer konta!” wyższą nutą tak, by tworzył jakby parodię operetkowej arii/

Zaświadczenie, poświadczenie, oświadczenie, doświadczenie,
przeświadczenie, wyświadczenie, uświadczenie i świadczenie,
Kod pocztowy, ojciec – matka,
trzeba wpisać, tu jest kratka,
pesel, NIP i regon
i numer konta
numer konta
pesel, NIP i regon
i numer konta
numer konta
pesel, NIP i regon
i numer konta
numer konta
pesel, NIP i regon
i numer konta
numer konta
Mów tu prawdę i nie plątaj!

/Józef przerażony cofa się i jąka/

– Nic nie rozumiem… potrzebuję dachu nad głową dla żony…

/Urzędnicy śpiewają dalej/

Procedury, procedury
az do dołu, raz do góry.
Nie wytrzyma poniektóry,
– Panie – ucz pan się kultury! (to ten, który wyrywa się z tym „numer konta”)
Idzie papier, idzie papier
czasem biegnie
czasem człapie
nie nasza to wina,
inna jest przyczyna,
idzie papier, idzie, idzie,
idzie papier, idzie, idzie,
idzie papier, idzie, idzie…
– Pan przyjdzie za tydzień!
i numer konta
numer konta!

/Odmaszerowują w rytm tej samej muzyki/

DIABEŁ (Diabeł i Anioł śpiewają kierując się ku publiczności. Ponieważ tekst powinien zostać zrozumiany, muzyka w typie ballady)

Dziś się narodzić to za mało,
i wiele czeka cię mordęgi.
Gdy na świat przyjść ci się zachciało
wpisany zostać musisz w księgi.
Papieru szelest, pióra skrzyp
szybko podniosą twą powiekę.
Dadzą ci pesel, dadzą NIP
i wtedy staniesz się człowiekiem.

ANIOŁ

i o tym będzie dziś gawęda
o nas, wędrowcach pośród dróg,
po betlejemskich co urzędach.
krążą do umęczenia nóg.
A przecież można przyjść na świat
po prostu jeden dla drugiego,
by szczęścia delikatny kwiat
zakwitł na chwilę u każdego

ANIOŁ i DIABEŁ

Może pomyśleć czasem warto
w południe senne, ciemną nocą,
że jeśli w grze jesteśmy kartą,
kto nami zagra? No i o co?

(śpiew w typie podwórkowej ballady, jak ta „Za Ebru falą”)

ZŁOMIARZ 1

Co widać z bliska, a co z oddali?
Jak kwiat otwiera się Gdynia.
Jesteśmy tacy piękni, wspaniali…

ZŁOMIARZ 2

… ale Kowalski to świnia!

ANIOŁ

Serca otwarte są dla każdego,
kto czasem o coś poprosi.
Każdy tu kocha bliźniego swego…

DIABEŁ

… ale Wiśniewski donosił!

ZŁOMIARZ 1, ZŁOMIARZ 2, ANIOŁ, DIABEŁ

Tu jest przyjaźnie, tu jest pogodnie
i atmosfera jest taka,
że z każdym mówisz bardzo łagodnie…
…. ale nie lubisz Nowaka.

/wchodzą trzej królowie, muzyka zatrącająca Lewantem jako tło/

KACPER

– Od dalekich trzech narodów
przybywamy tu … z Zachodu.

MELCHIOR

– W Piśmie „Wschód” wyraźnie tkwi…

BALTAZAR (z niechęcią)

– Ale jak to dzisiaj brzmi!

KACPER

– Człowiek nie poradzi na to,
król być musi dyplomatą,
więc poprawność polityczną
wprowadzimy w szopce śliczną.

MELCHIOR

– Że parytet ma być, przeto
z nas co drugi jest kobietą,
lub w połowie wszyscy trzej
i poprawnie jest, że hej!

BALTAZAR

– Nieco dręczy nas problemat:
jest syn boży – córki nie ma.
Zanim kilka lat zliczycie,
będzie córka. Zobaczycie!
Póki co zaś Józef stary
niech odbierze od nas dary.

KACPER:

Przyjmij mirrę, drogie Dziecię,
najwspanialszy lek na świecie,
jest skuteczny, wszystkim znany,
chociaż nie refundowany.
Będziesz mógł, jak pan stworzenia
tworzyć listy uleczenia.
Ślepi przez maj, miesiąc cały,
chromi zaś za dwa kwartały.
Wszystko to się pewnie stanie
gdy dostaną skierowanie.

MELCHIOR

To kadzidło znakomite,
kiedy dobrze jest użyte
i rozsieje zapach boski,
pousuwa wszystkie troski.
Jeśli sekret wolno zdradzić:
dobrze ma się ten, co kadzi.
Okadzony – mogę ręczyć,
też potrafi się odwdzięczyć,
Takie życie, cóż poradzę,
on mi kadzi, ja mu kadzę.

BALTAZAR:

Dar przyniosłem z wielkim trudem,
przeto mówię bez ogródek:
dzisiaj wszystkim jest na świecie
szczere złoto, drogie Dziecię.
Czy to euro, czy złotówka,
najważniejsza jest gotówka,
Za nią kupić dziś się uda
władzę, zdrowie, nawet cuda.
Jeśli wolno szepnąć słówko:
nie rozstawaj się z gotówką!

/wchodzi PLEBAN/

– Proszę! Tak się sprawy mają!
Ledwie przyszedł, już mu dają.

/śpiew/

Coś ten lud mój bogobojny
zrobił się zanadto hojny.
A jak prosić go na tacę
to, że bieda zaraz płacze.
Mirra, złoto i kadzidło,
mydło, szydło i powidło.
Zaraz sklepy wszystkie złupią
na chrzest mu iPhona kupią.
Na okazje lud zawzięty
zamiast modłów da prezenty,
a cóż temu dziecku trzeba,
gdy on wszystko ma, bo z nieba?
Tak nie może być już dalej.
Do Heroda swoje żale
pójdę zanieść, niech rozsądzi,
niech im powie, kto tu rządzi!
Józefowi nosa przytrą,
sprawdzą czy to nie in vitro!
Wszyscy cieszą się w zabawie,
lecz metrykę ja wystawię!
/odchodzi grożąc palcem/

DIABEŁ /deklamacja w stronę publiczności/

I o co tutaj tyle hałasu?
Skarbówka strasznie się pieni.
Dajcie rządzącym troszeczkę czasu,
a stary zwyczaj się zmieni.
Życia potrzeby kieszeń pustoszą
zanika ten zwyczaj stary.
Dziś trzej królowie nic nie przynoszą,
chcą by to im dawać dary.
Otwarta kiesa jest ponoć cnotą,
cóż możesz na to poradzić?
Płacisz za mirrę, oddajesz złoto
i jeszcze musisz im kadzić.

 

 *****

 

Jak Czytelnicy zauważyli, nie wszystko tam było do końca zgodne z Pismem, ale to właśnie najstarsza tradycja jasełkowa, od średniowiecza począwszy. Może dlatego Kościół tak zażarcie zwalczał … i jasełka i kolędy. Tak, tak! Pomimo franciszkańskich prób „ucywilizowania” takich przedstawień, mamy jeszcze i w XVIII wieku ślady tego potępiania.

W naszych jasełkach, zgodnie z tradycją były też całkiem współczesne kolędy i pastorałki, niektóre z „przytykami”, niektóre zaś po to tylko by się uśmiechnąć. Np. „Tango Heroda” (Herod na scenie rzeczywiście tańczył tango, chyba po raz pierwszy w jasełkach). Na nagraniu – przedostatnia pozycja.

Szaleje opętańczo tłum
taniec zbłąkanych to cieni.
O co ten gwar i o co szum?
Przecież tu nic się nie zmieni.
Wydarzeń takich już było sto,
mówić nie czas o powodach.
Ludziom się zdaje, że zniknie zło,
kiedy obalą Heroda.
Lecz inną drogą historia szła
choć dziś wspominać niemiło,
że Herod na świat nie przyniósł zła.
To ono jego stworzyło.
Póki więc słońce wciąż świeci nam
niech będzie z tego nauka
Ciemniejszej strony niech każdy sam
głęboko w sobie poszuka.
Herod? Cóż Herod? Nie ten, to ów.
Zwykła to rzecz jest na świecie.
Gdy któryś waszych nie spełni snów
szybko drugiego znajdziecie.
Zawsze jakiegoś znajdziecie
zawsze jakiegoś znajdziecie…

(nagranie pochodzi z próby, stąd słyszalne jeszcze niedoskonałości)

Na szczęście dziś czasy nieco inne (nieco) i możemy takimi występami po prostu się bawić nie obawiając się potępienia z niczyjej strony.

Wspominając spektakl sprzed roku trudno nie wspomnieć o publiczności, która oglądała go przy … dziesięciostopniowym mrozie i wytrwała.

Czasem po prostu trzeba się uśmiechnąć, bez względu na wszystko.

Czego i Czytelnikom życzę.

Jerzy Łukaszewski

Print Friendly, PDF & Email

3 komentarze

  1. spycimir mendoza 2017-01-08
  2. Magog 2017-01-09
  3. Malgorzata Tymiankowska 2017-01-09
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com