Sławomir Popowski: Skąpani w wódce15 min czytania

()

Gen azjatycki

Za to wszystko Rosja płaci dziś najwyższą cenę. Według oficjalnych danych statystyczny Rosjanin, wliczając w to niemowlaków, wypija rocznie ok 15 litrów czystego alkoholu rocznie, przy czym ok 80 proc tego spożycia stanowią alkohole od 40 proc wzwyż. To porcja, która — jak podaje Światowa Organizacja Zdrowia — prawie dwukrotnie przewyższa poziom, po przekroczeniu którego dany naród wchodzi w szarą strefę zagrożenia genetycznego.

Rosja znajduje się w takim właśnie stanie. Liczba nałogowych alkoholików, wśród których niemały odsetek stanowią dzieci — sięga milionów (ok 1,5 proc całej populacji). I obrazu tego w niczym nie zmieniają kolorowe obrazki z rozświetlonej neonami Moskwy. Ani też statystyki, z których wynika, że Rosjanie piją coraz więcej piwa.

Owszem, piją, ale zgodnie z rosyjską maksymą: „wodka bez piwa – dieńgi na wietier” (wódka bez piwa, pieniądze wyrzucone na wiatr). Bo, jak pisze z goryczą Wiktor Jerofiejew, w rosyjskim alkoholiźmie najważniejszy jest rezultat. Dlatego wódkę pije się tu szklankami, ilość wypitego alkoholu mierzy wiadrami i — na dobrą sprawę — z jednakowym skutkiem, wódkę można byłoby podawać Rosjaninowi — dożylnie.

Rezultat? — Rocznie z powodu zatrucia alkoholowego umiera 30 do 40 tys osób. To więcej, niż wynosiły straty rosyjskie w Czeczenii, i — jak podaje Jerofiejew — dwa razy więcej niż wyniosła liczba wszystkich radzieckich ofiar podczas 10-letniej wojny w Afganistanie. Ale to dane oficjalne, uwzględniające jedynie przypadki, w których bezpośrednią przyczyną zgonu było zatrucie złej jakości alkoholem. W rzeczywistości, jak wyliczają rosyjscy lekarze, ok. 30 proc wszystkich zgonów w Rosji co najmniej pośrednio związanych jest z nadużywaniem alkoholu. To jedna z głównych przyczyn, dla których średnia życia Rosjanina jest o wiele niższa niż w innych państwach europejskich, a sam naród — biją na alarm rosyjscy demografowie — znalazł się na granicy demograficznej katastrofy.

Wszystkie swoje kłopoty z wódką Rosjanie tłumaczą „genem azjatyckim”, którego obecność w ich organizmie — podobno potwierdzona przez naukowców u 2/3 Rosjan — powoduje, że mogą oni wypić 10 razy więcej niż przeciętny Europejczyk, co z kolei rodzi u nich permanentne uczucie „niedopicia” i pragnienie „poprawić”… Mają na to nawet swoje arcyrosyjskie słowo “niedopieriepit” –  w olnymj tłumaczeniu “niedoprzepity”: tj. taki  który wypił więcej niż by mógł i wiele, wiele mniej niż by chciał… Aż w delirium pojawią się anioły, jak u Wieniczki Jerofiejewa, podczas podróży z Moskwy do Pietuszek. Ale mogą być i demony. Zresztą bywają i złe anioły…

Kilka lat temu, w liście otwartym do George’a Sorosa, znany pisarz rosyjski Eduard Topol apelował, aby obiecane na cele dobroczynne w Rosji 500 mln dolarów — przeznaczył tylko na jeden cel: walkę z alkoholizmem. Bo — jak twierdził — w pijanej Rosji nie da się zbudować, ani kapitalizmu, ani demokracji. Kto wie, czy nie miał racji? Choć oczywiście nie wszystko da się wytłumaczyć wódką.

Sławomir Popowski

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

3 komentarze

  1. Courdeflaque 13.11.2012
  2. Angor 07.12.2012
    • medard 07.12.2012