Życie bywa tak zaskakujące, że człowiek niosąc do ust chleb, na którym położył ser nigdy nie może być pewien czy nadgryzając nie poczuje smaku ogórka.
Z kolei głosiciele hasła „Lenistwo motorem postępu!” twierdzą, że wystarczy położyć się nad rzeką i poczekać, a z pewnością kiedyś ktoś zbuduje tam most, po którym przejdą na drugą stronę. Kiedyś, za sto lat, dwieście, a czasem nieco krócej. I czekają.
Wysyp pomysłów jak pozbyć się szkodnika zatruwającego od ponad roku wodę w polskich studniach jest tak wielki, że złożyłaby się z nich niezła antologia „Mądrości niewykorzystanych”, która powinna być pozycją nr 1 w naszej narodowej literaturze.
Kierując się bardziej emocjami, niż chłodnym wyważeniem racji, autorzy zasypują nas coraz to bardziej oryginalnymi pomysłami, które na szczęście nigdy nie zostaną zrealizowane. Dlaczego?
Kiedyś podejrzewałem, że powodem jest nasza przecudowna cecha ślepej wiary w moc słowa. Tak ślepej, że czasem uznajemy wypowiedziane słowo za wykonaną czynność. I zadowoleni z siebie spoczywamy na laurach.
Czekamy, aż ktoś kiedyś zbuduje ten most.
Ze wszystkich ostatnio słyszanych recept, nierefundowanych niestety przez NFZ jedyna, która trafia mi do przekonania to ta, która mówi o tym, że prezes i jego akolici pozabijają się kiedyś o własne pantofle. Fakt – przebierają nóżkami w drodze do kolejnego etapu „dobrej zmiany” tak szybko, że wydarzenie to jest wielce prawdopodobne.
Pierwsze symptomy zauważyłem niedawno.
Po kilkakrotnym zarzekaniu się i prezesa i jego mafii, że nie pracuje się nad planem nowej ordynacji wyborczej do samorządów (choć namiar na samorządy widoczny był gołym okiem od miesięcy), co dla rozumiejących tę odmianę jęz. polskiego oznaczało, że plan jest dawno gotowy, prezes bez zająknienia oznajmił, że trzeba zmienić tę niezdrową sytuację, kiedy to jego wybrańcy nie zwyciężają we wszystkich okręgach.
Szczerze mówiąc rozumiem go dobrze. To rzeczywiście musiało być frustrujące. A poza tym co to za społeczeństwo obywatelskie, jeśli nie wygrywają ci co powinni? To ma być demokracja? Neee …
Powodzenie czasem ogłupia, rzecz znana nie od dziś. Ciąg sukcesów odniesionych przez prezesa porwał go jak prąd górskiego potoku i nie pozwolił na bieżącą kontrolę wyrzucanych z siebie słów.
Najpierw wywiad, w którym Kaczyński godzi się na to, że Polakom będzie żyło się gorzej, ale za to zgodnie z jego wizją Polski, a teraz kolejny, w którym bez żenady (taki nasz Monsieur Sans Gene) tłumaczy, że „gdyby odpowiednio zmienić granice okręgów wyborczych to p. Cimoszewicz nigdy by nie wygrał wyborów”.
Wywołująca zawsze u mnie litość nad losem Naszej Szkapy pani Mazurek usiłowała wprawdzie łagodzić wypowiedź szefa tłumacząc, że przecież chodzi „tylko” o to, by nowi prezydenci miast, burmistrzowie, wójtowie i in. mogli zatrudnić „swoich”, ale jak było widać, umiejętności tej pani znalezienia się w sytuacji wymagającej subtelnego balansowania w gęstwie słów są jeszcze na dość wczesnym etapie rozwoju i wyszło, co wyszło.
Majstrowanie przy ordynacji wyborczej dotyczącej samorządów przewidywaliśmy od dawna. Sam twierdziłem, że to będzie wielki test przez zmianą ordynacji wyborczej do parlamentu i twierdzę tak nadal. O możliwościach zmiany Konstytucji pod tym kątem pisałem całkiem niedawno, bo taka możliwość, wbrew pozorom, istnieje realnie.
Na razie szermuje się popieranymi przez ludzi o nieco zamglonej wyobraźni hasłami o dwukadencyjności samorządowców. Nie wiemy na razie czy z opcją zerową czy nie.
Ku mojemu zdumieniu ten pomysł popierają oficjalnie nawet posłowie Nowoczesnej, których podejrzewałem dotąd o nieco większy polot.
Prezesowi gwarantuje to powodzenie, a Nowoczesnej zapewnia wdzięczność onego na jakieś 10 minut. Raczył był ją zresztą już wyrazić.
Nie znam racjonalnych powodów, dla których prezydenci miast, burmistrzowie itd. dobrze pełniący swe obowiązki, popierani przez mieszkańców mieliby opuszczać swoje placówki, tylko po to, by zostawiać je na niepewny wynik wyborów. Opowieści o klikach, układach i innych patologiach należą od zawsze do poetyckiej narracji prezesa i nie sądziłem, że ktoś się na nie będzie nabierał.
Czy nie ma takich nagannych zjawisk? Oczywiście, że są. A badał ktoś jaka jest ich skala? Nie.
W takim razie postulat ów podobny jest żądaniu by wszystkich kierowców wsadzać do więzienia, ponieważ jeden z nich spowodował wypadek ze skutkiem śmiertelnym.
Nie będę już wspominał o takich drobiazgach jak ograniczenie praw obywatelskich mieszkańcom miast i wsi, którym zabiera się możliwość wyboru tego kogo chcą, bo takimi pierdółkami, jak czyjeś prawa – prezes się nie przejmie.
Okazuje się, że inni politycy też. Brawo, panowie, brawo!
Dla polityków najwyraźniej obywatel to idiota na wzór akolitów prezesa, który sam nie wie co dla niego dobre i polityk musi mu to dopiero uświadomić.
Pochodzę z miasta, którego prezydent pełni swą funkcję od niemal 17 lat osiągając za każdym razem wynik w okolicach rekordu świata.
Czy naprawdę państwo sądzą, że ten wynik zapewniają mu jakieś kliki? Jak? Musiałyby mieć koło 300 tysięcy członków, a o takich jako żywo jeszcze nie słyszałem. Państwo słyszeli?
Śledzę uważnie programy wyborcze konkurentów p. Szczurka i z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że… ich po prostu nie mają.
Radna SLD, z która lata temu dyskutowałem rozśmieszała mnie tak, że omal zajadów nie dostałem.
— Dlaczego chce pani zmienić prezydenta?
— Noooo… żeby było inaczej.
— Tzn. jak?
— No… inaczej
Tak mniej więcej wyglądała rozmowa z tą panią. Z kolei kandydujący na tę posadę radny PiS odniósł sukces, osiągając ok. 4% głosów na podstawie programu zakładającego… likwidację wszystkiego, co się tylko da. Serio. Facet (jest teraz posłem) o wyjątkowym iloczynie inteligencji proponował nawet… rozbiórkę świeżo wybudowanej Gdyńskiej Szkoły Filmowej argumentując rzeczowo „no bo po co ona?”.
Nie przesadzam, wszystko, co napisałem – można sprawdzić.
No to teraz powiedzcie mi, państwo z Nowoczesnej, dlaczego mam pozbywać się starego prezydenta, dzięki któremu Gdynia kwitnie jak nigdy w swej historii i zatrudniać jakiegoś idiotę podobnego wyżej wymienionym tylko dlatego by durne, populistyczne hasełka, które z niezrozumiałych powodów wspieracie stały się ciałem?
Szermowanie przykładami patologii nie jest argumentem dla budowania tego rodzaju zasad, ale dla eliminacji zła tam gdzie się ono zalęgło, a nie wyciągania z jednostkowych przypadków wniosków uogólniających.
Jest w tym wszystkim jeszcze jedno niebezpieczeństwo. Jeśli prezesowi przy waszej bezmyślnej pomocy uda się przeprowadzić ten manewr, nie poprzestanie na nim. Przyjdzie kolej na ordynację wyborczą do parlamentu.
I tu zaczynam się martwić. Co będzie jeśli nowa ordynacja do sejmu i senatu także będzie zawierała zasadę dwukadencyjności? No bo niby dlaczego nie? Skoro tu jest „sprawiedliwie” to dlaczego nie tam?
I co z prezesem? Odejdzie z parlamentu? Siedzi w nim przecież już chyba siódmą. Boszsz … i co my bez niego zrobimy?
Odpadnie jedyny łącznik, który jako tako spaja niemal wszystkie pozostałe partie.
Nie mogę myśleć o tym spokojnie.
Wziąć udział w pożegnalnym bankiecie prezesa… marzenie, prawda?
Wasz utulony w żalu…
Jerzy Łukaszewski


No to teraz powiedzcie mi, państwo z Nowoczesnej, dlaczego mam pozbywać się starego prezydenta, dzięki któremu Gdynia kwitnie jak nigdy w swej historii i zatrudniać jakiegoś idiotę podobnego wyżej wymienionym tylko dlatego by durne, populistyczne hasełka, które z niezrozumiałych powodów wspieracie stały się ciałem?
………………
Będzie bolało….
http://alexjones.pl/aj/aj-filmy/max-tv/item/76508-poland16
Wie pan, szczerze mówiąc bardziej niepokoi mnie brak społecznej reakcji na to
„…Najpierw wywiad, w którym Kaczyński godzi się na to, że Polakom będzie żyło się gorzej, ale za to zgodnie z jego wizją Polski, a teraz kolejny, w którym bez żenady (taki nasz Monsieur Sans Gene) tłumaczy, że „gdyby odpowiednio zmienić granice okręgów wyborczych to p. Cimoszewicz nigdy by nie wygrał wyborów”.
Coraz częściej dochodzę do wniosku, że nie tyle nie ma się o co bić, ile dla kogo.
Oj tam, ok tam.
Mnie zastanawia jaką będzie społeczna reakcja na to: http://www.policja.waw.pl/pl/dzialania-policji/aktualnosci/41147,Kto-rozpoznaje-te-osoby.html
Coraz częściej dochodzę do wniosku, że nie tyle nie ma się o co bić, ile dla kogo.
Smutne ale prawdziwe.. To w Polsce.
A tak mówią stare światowe tuzy.
quote;
Podczas przemówienia na konferencji CFR (Council on Foreign Relations) Zbigniew Brzeziński wyraził swoje zaniepokojenie zmniejszającą się rolą Ameryki w światowym przywództwie oraz wzrostem globalnej świadomości rasy ludzkiej:
„Inną dużą zmianą jest fakt, że po raz pierwszy w historii ludzkości gatunek ludzki jest świadomy politycznie, to zupełnie nowa rzeczywistość… Ludzkość jest teraz świadoma i uważna. Kombinacja tych dwóch czynników: zróżnicowanego światowego przywództwa oraz świadomych politycznie mas, czyni sytuację jeszcze trudniejszą dla każdego światowego mocarstwa”
Przepraszam, ale co niby ma boleć i kogo? Zakładam, że link jest w kontekście artykułu p. Łukaszewskiego? Bo mnie osobiście po wysłuchaniu p. Kolonko rozbolały oczy i uszy.
Bo mnie osobiście po wysłuchaniu p. Kolonko rozbolały oczy i uszy.
,,,,,,,,,
Dlatego napisałem że będzie bolało..
Proszę zobaczyć – sytuacja w kraju z dnia na dzień gorsza, nowe pomysły szkodzenia wysypują się jak z rękawa,
…………………….
Jako że ponoć muzyka łagodzi obyczaje to posłuchałem pięknej muzyki z RMF Radio Clasik.
Muzyka filmowa, cudo dla mojej skołatanej duszy bo te klasyczną znam na pamięć a nagrania prezentowane to sieczka, tzw kawałki. Słuchałem i słuchałem aż usłyszałem informacje a w nich…
500+ zadziałało(?) bo ruszyła sprzedaż ubrań i jedzenia, producenci rączki zacierają a lud nareszcie może bez stresu wleźć do sklepów, ponoć poprawiło się. Budowlanka drgnęła i chyba zacznie działać coś tam jeszcze chwalili le już czekale na porcję muzyki optymistycznej.i takową dali. I tu pełna zgoda, muzyka łagodzi obyczaje.. Morricone to balsam dla duszy, dobry wstęp do zaprzysiężenia Prezydenta USA Trumpa … a może to jest taki Kaczyński ? Tylko cholernie bogaty
A może Panie Jerzy coś drgnęło w gospodarce? I co wtedy? Pójdą demonstrować?
Nie sądzę. Prawdziwi beneficjenci programu 500+ raczej nigdy nie demonstrowali i nie będą, cokolwiek by się nie działo. Co zaś do ruszenia to chwilowo ruszyła konsumpcja, to prawda. Ale po pierwsze na niej gospodarka się nie kończy, a po drugie wywołana w ten sposób wymaga ciągłego zasilania. A to się raczej szybko skończy. Chyba, że wrócimy do gospodarni typu PRL.
Ma pan rację co do muzyki filmowej. Ja od lat słucham tego samego kawałka z „The Last of the Mohicans” autorstwa Trevora Jonesa (Main Title) i wciąż nie mam dosyć 🙂 Tak jak śpiewów z „Zulu” 🙂
Phi – a pamiętasz J.Luku taką krotochwilną postać kandydata na szczurkowy stolec, co zwał się Wilk? Kaźmirz mu było.To dopiero była ( i jest) POSTAĆ. Najlepsza ilustracja powiedzenia, że im więcej od rozmówcy słychać o moralności i kościółkowości – tym mocniej trzeba pilnować portfela. I jedna tylko uwaga – Pan Szczurek nie bardzo nadaje się na generalizowanie. Bo to postać w Polsce dość wyjątkowa. Gdynia, z resztą też. Pozdrawiam.
Będę Nowoczesną namawiał, żeby zmieniła zdanie 🙂
Wiesz co? Ja czekam na jakąś partię, która wbrew swoim ciasnym interesom wyjdzie z programem całkowitego zakazu startu partii politycznych w wyborach samorządowych. Taka partię będę popierał z przekonaniem i mogę nawet agitować na jej rzecz.
W dłuższej perspektywie wyjdzie to partiom na dobre, bo zmusi obywatela „na dole” do większej aktywności w swoim środowisku, a jak on już się raz ruszy to i do jednej czy drugiej partii wstąpi i będzie w niej działał. Może wreszcie zniknie ta „milcząca większość”, która nie chodzi na wybory.
Ale kto dziś coś planuje w dłuższej perspektywie?
@Hazelhard : ja to”między ustami a brzegiem paskudy” parę razy w moim (77) życiu przeżyłem. Bo czasem miałem ochotę się do kogoś zapisać. A mój rodzony brat też się dał kiedyś nabrać na tę złudną teorię o rozrzedzaniu gówna czystą wodą. Na szczęście zawsze ony (różne) wykonywały akurat jakiś numer co mnie – w porę – odstręczył. Dlatego nie musiałem być nigdzie dysydentem – jak Ty – wkrótce. Bo: „der Mensch macht einenPlan/ der Plan geht ihm nicht aus… no właśnie. To z Brechta, co też myślał, że z jakąś partią jego jednoosobowa armia będzie miała silniejsze oddziaływanie. Miał dzięki temu większe nakłady. Ale jego ranga w niemieckiej literaturze jest od tego zupełnie niezależna. A w polityce, mimo tego autorytetu, oddziaływanie zerowe. Władcy, zarówno jak pretendenci do „wadzy” , nie zważają NIGDY na kwalifikacje fachowe doradców, (naukowe, artystyczne, jakie chcesz.) Bo ci pretendenci już wiedzą lepiej, a jak będą mieli środki, to zamiast oglądać się na Ciebie zatrudnią agencję od PR i ona im wykona na murze więzienia w Gdańsku reklamowy napis „Milion nowych miejsc pracy”
Jeśli to nieprawda, to piękna fikcja . Ale przecież to my, tysiące warszawiaków, oglądaliśmy przez dziesiątki lat napisy „3 X TAK” , wypisane na murze zakładu dla umysłowo chorych w Tworkach
rozumiem, że język polemiki dziennikarskiej rządzi się swoimi prawami i można też zrozumieć, że autorzy felietonów przeżywają chwile uniesień, jednak przedstawianie kogoś na pośmiertnym portrecie to przesada, to jest właśnie język nienawiści którego SO miało oduczać.
@PK. Masz rację i myślę, że warto zmienić to zdjęcie na inne.
@ AG. To nie jest tak, że są „oni”-politycy, i „my”-wyborcy. To wszyscy jesteśmy „my”. Jaki suweren, tacy politycy. A my, lepiej wykształcona część polskiego Suwerena, odpowiadamy za Niego, i pośrednio, co robią i mówią politycy. W roku 2015 okazało się, że Suwerena ukształtował nam PiS i Kościół, i JEST TO WYŁĄCZNIE NASZA WINA, że mieliśmy wyłacznie swoje prywatne sprawy. Dlatego namawiam wszystkich Wykształciuchów: wstępujcie do Nowoczesnej, PO, SLD, PSL, a jak Wam te partie nie pasują, to zakładajcie własne. To jest jedyna droga, abyśmy nie stali się Białorusią w następnych latach.
masz rację, źe mam rację
„jednak przedstawianie kogoś na pośmiertnym portrecie to przesada, to jest właśnie język nienawiści ”
Ma Pan rację z jednym ale. Nie można zapominać, że trwa wojna JK z narodem. To nie jest rycerski pojedynek wg. jakichkolwiek zasad. To kwestia walki o przetrwanie z przeciwnikiem nie przebierającym w środkach, który bez względu na nasze postawy, jeśli tylko da radę, to nas zniszczy.
tu nie ma co lamentować, to jest plan realizowany punkt po punkcie. Jarek realizuje to perfekt. Niestety ludzie dają się na to nabierać. Jak obsadzi wszystko co możliwe swoimi ludźmi to żegnajcie się na lata. Będzie robił co chce unikając odpowiedzialności, a ludzie będą wierzyli że tak ma być. SUWEREN i po sprawie
„Wysyp pomysłów jak pozbyć się szkodnika zatruwającego od ponad roku wodę w polskich studniach jest tak wielki, że złożyłaby się z nich niezła antologia „Mądrości niewykorzystanych”, która powinna być pozycją nr 1 w naszej narodowej literaturze.” To jest etap zgłaszania pomysłów w społecznej burzy mózgów pt. jak z jajecznicy zrobić z powrotem jajko.
Nawet jeśli większość to są pomysły z gatunku „Mądrości niewykorzystanych” to budujący jest sam fakt ich powstawania. Nawet w warstwie werbalnej są ważne i potrzebne. Te wszystkie pomysły są rozpracowywane przez wiadome służby, które nie mogą ich lekceważyć, nie wiedząc czy któryś nie jest serio realizowany. Daje to zajęcie tym służbom a szkodnikowi materiał do refleksji politycznej. I nawet jeśli w końcu potknie się o własne nogi, to te pomysły są kłodami rzucanymi pod nie. Lekceważąc kłody ryzykuje potkniecie, a traktując je serio ryzykuje jeszcze większe prawdopodobieństwo potknięcia. Najbardziej to widać po zapewnieniach różnych żołnierzy szkodnika a także po coraz częstszych zapewnieniach samego szkodnika, ze będą jeszcze rządzić … bardzo długo. To zaklinanie rzeczywistości świadczy o słabnięciu formacji. Świadczy też o tym, że szkodnik nie ma żadnego jednolitego pomysłu na Polskę. Sam jest zdumiony, że zaszedł tak daleko, bo się tego nie spodziewał. Podobnie jak Napoleon czy Hitler wyprawili się na Moskwę. Szkodnik powiela jeden z najlepszych żartów o planowaniu strategicznym – z 80 piętra wieżowca na Wall Street rzuca się bankier inwestycyjny, który stracił cały majątek na giełdzie i leci głową w dół. Przy każdym mijanym pietrze powtarza taki tekst jak do tej pory nie najgorzej. A gleba czeka… W przypadku naszego szkodnika, podobnie jak u tego bankiera, działa jeszcze przyspieszenie związane z grawitacją. Upadek będzie spektakularny a smród wielki….
*
Grzebanie przy ordynacji wyborczej zgodnie z doświadczeniami europejskimi kończy się zwykle gorzej dla grzebiących niż dla oponentów. Pomysł na 2 kadencje w samorządach jest pochodną postulatów dwóch kadencji parlamentarnych jako rzekome remedium na zabetonowanie sceny politycznej. W obydwu przypadkach to leczenie skutków a nie przyczyn. Pomysł na zmianę ordynacji wyborczej do samorządów może wreszcie obudzi wspólnoty lokalne w Polsce aby lepiej podstawić nogę szkodnikom. Na razie samorządy zachowują się jak bezradne dzieci we mgle. Tymczasem połączenie deformy oświaty i zmian w ordynacji może wreszcie obudzi masowe protesty ludzi, których dotykają, a dotykają większości z nas….
*
Portret żałobny szkodnika i nadzieje na jego rychły (polityczny) koniec są najważniejszym przesłaniem artykułu. Autor jako pisarz historyczny wykorzystuje konwencję Sienkiewicza (Henryka), a śnieżną zimą każde pokrzepienie serc jest w cenie. „Tośmy Bohuna usiekli”.
Drodzy panowie. Wydaje mi się, że czasem warto odejść od wypracowanej w bojach nadętości i powagi na rzecz żartu (tak, zaraz dowiem się, że nie najwyższych lotów, w odróżnieniu…)
Mnie bawi myśl, że pomysły forsowane przez obecną władzę mogą bardzo szybko obrócić się przeciw niej. I będzie trzeba żegnać prezesa 🙁 Pewnie, że politycznie, innego pożegnania nie wyobrażam sobie. Przed procesem.
Ale oczywiście szanując Waszą wrażliwość, mogę tylko prosić MB o zmianę zdjęcia.
Panie Sławku, mnie trochę niecierpliwi fakt, że w naszym pięknym kraju czyny tak rzadko idą za myślami. Tylko o to mi chodzi. Od kłód werbalnych wolałbym bardziej fizyczne, wszystko wówczas szło by szybciej.
Niedawno pod artem Hazelharda dyskutowaliście panowie o think tankach i tym podobnych. A zastanawialiście się, kto będzie ich słuchał? Bo ja na razie nie widzę chętnych.
Proszę zobaczyć – sytuacja w kraju z dnia na dzień gorsza, nowe pomysły szkodzenia wysypują się jak z rękawa, a co robi opozycja plus KOD? Zamyka się we własnych gronach, miesza herbatę bez cukru i nie szuka nawet jakichkolwiek rozwiązań długofalowych.
Po co tworzyć think tanki dla tego rodzaju ludzi, a jeśli nie dla nich to dla kogo? Dla siebie? Po co? Aby się lepiej poczuć?
Na razie nie widzę sensownego rozwiązania tego problemu. Wygląda na to, że wszyscy oni jedynie reagują na bieżące wydarzenia, nic więcej. Na dziś, no w wyjątkowych wypadkach na jutro. Nic dalej.
@J.LUK – wczoraj Panu odpowiedziałem, a teraz z wiarą, miłością i nadzieją czekam na moderację mojego tekstu. Moja pokora jest tym większa, ze dzisiaj padła strona SO więc pewnie są ważniejsze prace. Ukłony.
@ J.LUK – muszę przyznać, że tylko częściowo połapałem się w żartach. Mnie najbardziej rozbawił portret żałobny gdzie szkodnik śmieje się (pewnie z nas) do rozpuku i ma wszystko w nosie, przepraszam w …dziobie. Odczytałem to raczej w konwencji „Ucha prezesa” zupełnie nie znajdując mowy nienawiści. Przyznaję, jednak że natłok wieści poważnych oraz ponurych przytłacza i stępia moją skłonność do żartów. Tymczasem natłok jest tak wielki, że może być humorystyczny. Oto przed przeczytaniem pańskiego wpisu na jakimś portalu wyczytałem, że Szydło poważnie bierze się za generalną reformę służby zdrowia z zadaniem zmniejszenia kolejek dla pacjentów. http://fakty.interia.pl/polska/news-premier-liczymy-ze-reforma-sluzby-zdrowia-skroci-kolejki,nId,2339878 Jeszcze tego nie sknocili więc do dzieła. Potkną się o własne nogi to pewne, ale dlaczego mnie to nie śmieszy?
^
Dlaczego mnie nie śmieszy, że „wielki” lider ruchu społecznego, będący nadzieją gorszego sortu rodaków skręcił kasę na lewo ze składek społecznych a przyłapany na tym upiera się, że to prowokacja PiSu. Kiedy go zarząd KOD w składzie z pomysłodawcą Panem Krzysztofem Łozińskim poprosili o rezygnację lub zawieszenie funkcji w zarządzie odmówił pod hasłem a dlaczego miałby to robić? Dlaczego skoro popierają go tysiące zwolenników. I co mu mogą zrobić? Po tym desperackim akcie odmowy zamieścił na stronie fb KOD mema pod hasłem „Wilk nie martwi się tym, co myślą o nim barany” https://www.google.pl/search?q=wilk+nie+martwi+sie+co+my%C5%9Bla+o+nim+barany&espv=2&biw=1600&bih=832&tbm=isch&imgil=mzsfXPT-dkQH3M%253A%253BY4ni2KKKAYEjWM%253Bhttp%25253A%25252F%25252Fdemotywatory.pl%25252F4637789%25252FWilki-nie-przejmuja-sie-tym-co-mysla-o-nich-barany&source=iu&pf=m&fir=mzsfXPT-dkQH3M%253A%252CY4ni2KKKAYEjWM%252C_&usg=__KoTab8A1TDSAYxcUdbLt3iuXIqE%3D&dpr=1&ved=0ahUKEwjnrdKzm8_RAhWjFZoKHUy5AL8QyjcIMw&ei=2TeBWKfdJqOr6ATM8oL4Cw#imgrc=mzsfXPT-dkQH3M%3A
I dalej zamieszcza wybitnie manipulatorskie odezwy do swoich zwolenników nie ogladając sie na nic innego jak własny interes. Zastanawiam się czy liczy na to, że będzie dożywotnio golił kasę ze swoich baranów, przepraszam – wyznawców?
Żeby było śmieszniej, komentatorka o nicku PAT pod tekstem Redaktora Skalskiego FUGU nawołuje do tego aby nowy lider KODU został wyłoniony w „starciu bezpośrednim” z MK a nie wyborach. Zadałem tej Pani pare pytań zobaczymy co odpowie, o ile w ogóle!
*
Krótka wymiana zdań z Hazelhardem o „think-tankach” odbyła się pod artykułem J. Parola o Radzie Plemienia i wzięła się z oświadczenia Hazelharda o tym, że ma stworzyć w ramach .N taki zespół d/s innowacyjności. Natomiast poważniejsze rozważania o think-tanku pod nazwą Rada Plemienia odbyły się z Andrzejem Pokonosem oraz innymi dyskutantami. Dla mnie ważne aby taki zespół odpowiedział na pytanie jak urządzić Polskę po PiS. Nie jest ważne, że teraz nikt nie słucha. Ważne aby być gotowym na ten okres. Pamiętam jak premier Mazowiecki szukał reformatora gospodarki w 1989 r. Było wówczas wielu znamienitych ekonomistów, ale tylko jeden z nich pracował przez 10 lat wraz z zespołem i przygotował co najmniej dwie różne wersje reform gospodarczych. Nazywał się Leszek Balcerowicz.
*
Lepiej, żeby powstawało wiele pomysłów bez realizacji, niż choćby jeden fatalnie zrealizowany, jak idea KOD. Nieprzemyślanych za to zrealizowanych idei w Polsce mieliśmy dosyć o czym Pan często pisze, począwszy od reform Sejmu Wielkiego i Konstytucji 3-go Maja, przez powstania narodowe z Warszawskim włącznie. Udało się niewiele – Powstanie Wielkopolskie i częściowo Powstania Śląskie. Więc może lepiej najpierw nabić a dopiero potem strzelać … ale kto wie? Może mamy „inny klimat”?
Kluczem do sukcesu w polityce jest granie na emocjach. Racjonalna argumentacja działa później, o ile w ogóle się pojawia. Jest na ten temat bogata literatura. Wiem, że to może mało eleganckie metody ale albo to, albo pozostaje na dnie z honorem lec.
o, nie, jestem jak najbardziej za dwukadencjnoscia samorzadow! Uwazam sprawowanie wladzy przez kilka kadencji nie tylko wykancza psychicznie i fizycznie dana osobe ( wywiad z prezydentem Poznania!) gdzyz jest to âraca na wysokich obrotach, po 16 godzin dziennie, a wiec nie ma tutaj cudow. Albo ktos to robi dobrze albo udaje i mam sztab ludzi co haruja na niego.. Po drugie, dwukadencja pozwolilaby na zmobilizowanie spoleczenswta, na ksztaltownia sie postwa obywatelskich, wciagniecie do zycia spoleczenego, do postawy obywatelskiej, bo otworzylaby sie mozliwosc dzialania, wrescie polityka, troche by sie odbetonowala, pozwolila na lansowanie nowych trawrzy, mlodych ludzi…
przyklad jak dal autor, jak to pieknie Gdynia sie rozwija, jest prozny, bo jak Pan moze porownac? czy ma Pan rownolegle innego prezydenta, ktory byl ruinowal maisto? Nie wiemy, czy inni byliby lepsi, gorsi.. ale wlasnie z system dwukadencyjnym bedzie dawac taka mozliwosc, bedzie dynamiczny, ba bedzie wszytkich mobilizowal mieszkancow jak i prezydenta, urzednikow. Tylko trzeba dobrze napisac prawo, a tutaj nie mam zadnego zaufania do piS.
ooo, o tu madry czlowiek powiedzial, http://wyborcza.pl/7,75398,21267149,jak-sie-zmieni-ordynacja-wyborcza-pis-szykuje-budapeszt-nad.html#BoxGWImg
to co Malpa sama wymyslila 😉
Argument o wyczerpującej pracy jest także próżny, bo co on oznacza? Jakieś konkrety z imionami i nazwiskami? Ktoś nie dał rady, ktoś zrezygnował? Praca górnika też jest wyczerpująca i co? Też powinien rezygnować po „dwóch kadencjach”?
Natomiast istotne jest to co Pani napisała dalej – ekipa. Zna Pani jakieś miasto, w którym pracuje prezydent, burmistrz, mer, a reszta leży na łące?
No i właśnie całe niebezpieczeństwo polega na tym, że PiS nie szykuje się tylko na posady prezydentów. Pierwsze co zrobi ichni prezydent to zmieni ekipę, która latami pracowała na to co jest. Zamiast tych, którzy osiągnęli tak wiele, przyjdą zastępy Misiewiczów. W imię czego?
I tak, znam gminę, która doznała posiadania złego wójta i wiem co taki człowiek może narobić. Ale po to są wybory. Jeśli wyborcy nie chcą by ktoś niszczył ich gminę to go nie wybiorą. W tej, którą znam tak zrobili. I nie trzeba było do tego dwukadencyjności.
Efekt synergii definiowany jest często najprościej jako całość, która jest czyms wiecej niz prosta suma części. W przypadku współdziałających ludzi można ten efekt w uproszczeniu wyrazić dla dobrych urzędników 2+2 = 4+ Dla urzędników pisowskich będzie to 0 + 0 = 0 -, w porywach do -5. Wszystko sie kumuluje i nic nie ginie….
panie redaktorze, podam tylko dwa przyklady na moja „teorie”. Paryz, Chirac byl maire przez nie cale 3 kadencje, zrezygnowal kiedy zostal wybrany na prezydenta Francji, placz byl taki dobry maire, wszytko funkcjonowalo, maisto sie rozwijalo etc etc.. do wyborow zostal Tiberi i nagle przyszedl Delanoé i co? Powstala niesamowita dynamika rozwoju miasta, zostaly otwarte nowe horyzonty, projekty… Po dwoch kadencjach rezygunje, bo stwierdzil ze cche dac szanse innym, bo jego zapal , energia sie wyczerpala.. uczciwie.
inny przyklad ; Gliwice, prezydent tego maista jest od 7 kadencji! to miasto jest martwe, wszytko jest zablokowane jesli nie jest po mysli Frankiewicza, jesli sa protesty to nastepnie sa naciski na ludzi, na stowarzyszenia etc. Frekwencja chyba jest jedna z najnizszych w Polsce w czasie wyborow! Calkowita obojetnosc obywateli, bo niestety ma dlugie rece.
daltego jestem miedzy innymi za dwu kadecyjnoscia, bo da to dynamike, nie zaprzeczam, ze sa wyjatki, bo to jest regula, ale rwoniez napislam powyzej obawiam sie, ze wykonaniu PiS do bedzie jakis gniot.
i wrzask sie podniol aby go niezmienaic, bo wszytko jest ladne, funkcjonuje miasto etc etc.. przyszedl De
„… Frekwencja chyba jest jedna z najnizszych w Polsce w czasie wyborow!”
No i ma Pani odpowiedź na wszystko co powyżej. W gminie, którą znam ludzie postąpili dokładnie odwrotnie i wójt nie ostał się na drugą kadencję. Nie prościej tak? Trudno raczej dowieść, że jakaś mafia oplata całe Gliwice nie pozwalając ludziom chodzić do wyborów, prawda? Co to znaczy: ma długie ręce? Zagląda ludziom w kartki podczas głosowania? No nie żartujmy.
Natomiast trzeba przekonywać ludzi, że to od nich zależy, a nie jak eks premierka Kopacz („a co tam mój jeden głos znaczy”).
To co Pani napisała o Francji to prawda. Ale tam była alternatywa programowa. U nas na razie jest tylko partyjna, dlatego jestem przeciw. Podtrzymuję to co napisałem: będę agitował za partią, która zobowiąże się trzymać z dala od samorządów. Taka jest na razie polska rzeczywistość i jeszcze trochę czasu upłynie zanim się zmieni.
Podtrzymuję także jeszcze coś: nikt nie przedstawił ani jednego racjonalnego argumentu za dwukadencyjnością. Jednostkowe przypadki to patologia, a nie zasada.
Spinoza powiedzial: nie plakac, nie smiac sie ale zrozumiec; i dlatego tez stralam sie zrozumiec dlaczego w moim miescie zycie zamiera, wyborcy sa obojetni. Mimo ze mieszkam w Paryzu bylam zaangazowana w kilku projektach dla miasta, prosze sobie wyobrazic, ze byly naciski na moja rodzine! oczywiscie zrezgnowlam. Ciagle sa starcia mieszkancow z urzedem. Kolesiowctwo na kazdym szczeblu. posel Martyniuk byl z Gliwic, czesto z nim rozmawialam. Blokada wszedzie.
ile jest takich maist, miasteczek, wsi?
nigdy nie zrozbiono badan. a moze, tylko moze sa niewygodne.
dlatego bede popierala ( mam prawo glosu w Polsce! i jak we Francji !) dwu kadencyjnosc, bo bedzie to mobilizowalo spoleczetwo, jak nowe twarze w polityce moga zaistniec. odbetonuje sie troche Polska 🙂
A może Pani powiedzieć coś bliższego o tych naciskach? Bo jak na razie to nadal nie słyszę żadnego argumentu. Samo słowo może oznaczać wszystko.
Naciski na ponad 100 tys. wyborców? Ciekawe, chętnie usłyszę.
chyba nie rozumiemy sie, ja mowie o systemie a Pan mnie prosi o dowody.. inaczej; jesli w krajach demokartycznych jest dwukadencyjnosc na prezydenta panswta, to dlaczego madrzy ludzie doszli do takiego rozwiaznia? aby ustrzec sie przed „autoritarisme”, korupcja, kolesiowstwem.. A czy Pan mysli, ze jesli ktos ma wladze przez kilka kadencji nie dochodzi do tych zjawisk na nizszych szczeblach administracji? Nie bazdmy naiwini! zlwaszcza w karju gdzie ta demokracja pelznie i dopiero sie rodzi. w bolach.
a co do nasiskow, osoby, ktore maja to samo nzawiski co ja mieli wizyty policji, zgloszenia do roznych urzedow i musieli sie tlumaczyc.. wesolo.
Owszem, proszę Panią o dowody jak można wywierać „naciski” na 100 tys. wyborców tak, by głosowali na tego kogo ktoś sobie życzy. Inaczej będzie to typowo polskie pustosłowie. Clou problemu leży w aktywności wyborców, a nie w unikaniu „nacisków”.
Korupcja itp. dotyczyć może administracji nawet na najniższych szczeblach, tak jak Pani pisze, ale to nie administracja wybiera prezydenta miasta, ale mieszkańcy.
W wizyty policji i wezwania do urzędów mające związek z wyborami nie wierzę, chyba że ktoś w ten sposób zasłania jakieś własne grzeszki mówiąc, że to sprawa polityczna. Rzecz dość rozpowszechniona w Polsce, niezależnie od opcji.
Gdyby to było tak jak Pani przedstawia, byłby huczek na pół Europy. Może to Pani poprzeć dowodami? Obawiam się, że nie.
Gliwice zostały wywołane do odpowiedzi! Jestem!
Gliwice, to przykład, gdzie początkowe działania prezydenta ZF znajdywały poparcie większości mieszkańców, teraz jest inaczej. Stał się autokratą, posuwa się nawet do działań niecnych. Przykładów można podać kilka:
– budowy trasy średnicowej: analizowano kilka możliwości wybrano, mimo konsultacji społecznych i opinii fachowców z Politechniki Śląskiej rozwiązanie mocno kontrowersyjne i, chyba, najgorsze: wielopasmową drogę przez środek miasta, w starym korycie Kanału Gliwickiego (powierzchnia jezdni poniżej poziomu wód gruntowych – stałe odwadnianie, problemy podczas deszczy),
– likwidacja komunikacji tramwajowej. Jednym z argumentów prezydenta było, iż jest ona nieekologiczna, bo przecież prąd mamy z węgla. No tak, lepsze są autobusy, które dmuchają nam nieoczyszczonymi spalinami w nos! Likwidację tramwajów poprzedziło referendum. Proszę sobie wyobrazić, że (tajemnica poliszynela) ZF posunął się do tego, że zawisły w mieście fałszywe zawiadomienia o referendum, z fałszywą datą! Jak przyszło do głosowania, to, oczywiście, frekwencja była znikoma (dzięki dezinformacji). Fajne, co?
– budowa hali widowiskowo-sportowej „Podium”. To kolejny przykład wykolejenia władzy, która zadłużyła miasto, by budować halę, dla której nie będzie odpowiedniego „obłożenia”: zakłada się (materiały przetargowe na administratora obiektu!), że w hali odbywać się będzie ok. 100 (sto) imprez rocznie! To więcej, niż w renomowanym Spodku w Katowicach (30 km z Gliwic, 20 minut A4)! Przeforsowano do tego fatalną lokalizację, która podnosi koszty – teren z kurzawką, wszystko stoi na palach.
Na koniec fatalna polityka dotycząca zielenie miejskiej: ZF i jego urzędasy chcieli wyciąć jedną z najpiękniejszych alei lipowych w mieście. Sprawa została uratowana dzięki wojewódzkiemu konserwatorowi zabytków, jednak UM z Gliwic pisał pisma do odpowiednich ministerstw, by, UWAGA!, zmienić interpretację niektórych przepisów tak, by można wyciąć stare drzewa!
Nie wierzycie, brzmi niewiarygodnie? To poszukajcie o wszystkich co powyżej tu:
http://info-poster.eu/
Dzięki za wyjaśnienia. Jeszcze tylko brakuje mi jednego o co prosiłem poprzednią dyskutantkę. Dowodów na to, ze to Wasz pan prezydent osobiście wypełnia wszystkie karty do głosowania wybierając sam siebie na kolejną kadencję.
Pan pokazał co złego on robi. Takich jak on jest z pewnością więcej. Ale to mieszkańcy głosują. Do czego potrzebna jest w takim razie dwukadencyjność? Do tego żeby odszedł „z automatu” bo mieszkańcy nie potrafią ani zorganizować referendum w sprawie jego odwołania, ani iść na wybory i wybrać kogoś innego?
Po co w takim razie w ogóle samorządy, skoro i tak państwo ma wszystko za mieszkańców załatwiać?
j.Luk:
na lżejszą melodie. Moze by Pan zaprojektował znaczki pocztowe dla San Escobar? Poszukałem na stronie San Escobar i nic nie znalazłem. Jakze to tak, kraj bez znaczków pocztowych?
https://www.facebook.com/sanescobarcountry/
panie J.Luk.
cytat: Dowodów na to, ze to Wasz pan prezydent osobiście wypełnia wszystkie karty do głosowania wybierając sam siebie na kolejną kadencję.
czy Pan tak na powaznie?
nie widzi Pan co sie dzieje na scenie politycznej, wystarczy jak sie zawiaze jaks opozycja, stowarzyszenie to wystarczy mu polozyc klody aby szybko sie wywrocila. I tak jest wlasnie w Gliwicach, ile razy byly glosy protestu, ludzi laczyli sie przeciw prezydentowi, czy to byla Politechnika, komitet obrony tramwaju etc ect.. Prezydent zawsze znalazl bata aby pogonic towarzystwo, a potem nikt nie idzie na wybory.. Bylo referendum, ludzi bali sie, nie poszli..
Owszem, poważnie, bo to wynikało z Pani poprzedniego wpisu i z obecnego też.
Proszę mi wytłumaczyć jaki bat można znaleźć na obywatela, który idzie za kotarę i zaznacza osobę wartą wg niego wyboru? W Gliwicach nie ma parawanów w lokalach wyborczych? Pan prezydent sprawdza wszystkim kartki przed wrzuceniem? Nie? No to kto go wybrał? Anieli niebiescy?
Chyba, że – tak jak Pani napisała – obywatel NIE idzie na wybory, ale wówczas, bardzo przepraszam, wykazuje się skrajną głupotą i pretensje niech ma do siebie, a nie do całego świata.
Jest w tym też to o czym pisałem w tekście – wiem, że zdarzają się nieprawidłowości, to było i będzie zawsze, nie tylko w Polsce. Ale jakim czołem ktoś na podstawie jednostkowych przypadków chce tworzyć zasady odbierające w rzeczywistości obywatelom prawa wyborcze? Dlatego, że w Gliwicach obywatelom nie chce się ruszyć tyłka w dzień wyborów, to reszta kraju ma przez to cierpieć i pozbywać się dobrych ludzi zarządzających ich miejscowościami?
Panie Jerzy, tu może chodzić o naciski na ewentualnych kontrkandydatów, członków ich sztabów wyborczych, rodzinę itd. (przy założeniu, że kontrkandydat jest miejscowy). W takiej sytuacji szanse mają kandydaci partyjni ale przecież nie o to chodzi; w pełni popieram Pana zdanie: będę agitował za partią, która zobowiąże się trzymać z dala od samorządów.
ps. NIE jestem za ograniczaniem kadencji w samorządach, JESTEM za dwukadencyjnością w Sejmie.
wypowiedz prof. Rzeplinskiego na temat wyborwo wojtow: https://vod.pl/programy-onetu/stan-wyjatkowy-andrzej-rzeplinski-250117/ccr3b8d
jescze jedno, to pytanie nalezy sformulowac do sociologa, dlaczego ludzie niechca isc na wybory…
tak samo dlaczego studencie nie wyszli na ulice?
ja tylko chce aby byla metoryczna debata w Polsce za i przeciw dwukandecyjnosci. ale jak zwykle wszyscy sie czepiaja przyslowieko przecinka zle postawionego w tekscie, niz samego tekstu.
Ja również, ale w takim razie musi Pani zacząć od merytorycznych argumentów. Te, które Pani przedstawiła, do nich nie należą. Chyba, że przedstawi Pani jakiś dowód na ich poparcie.
Dwukadencyjność jest odbieraniem obywatelom ich prawa wyboru. I to jest argument merytoryczny, najważniejszy. Aby mu coś przeciwstawić nie wystarczy wymyślić jednego czy drugiego przypadku i to na zasadzie „ludzie mówią”.
Dlatego ludzie nie chodzą na wybory – to jest bardzo ważne pytanie i dyskutowaliśmy już o tym nie raz, ale ma Pani rację, tę dyskusję trzeba wznawiać do skutku.