Dlatego, że jeśli muzyk nagminnie fałszuje, naciska nieodpowiedni klawisz, gra forte a nie fortissimo, piano a nie pianissimo oraz popełnia nagminnie inne błędy – z orkiestry wylatuje.
Gdy polityk pod dyktando wodza fałszuje – nie dość, że okłamując ludzi, społeczeństwo, wręcz cały naród oszukuje — to nadto wielkim ważniakiem się czuje. Bo wódz poklepał go po plecach. Potem ważniak z orderem paraduje i poucza maluczkich. Bełkocząc.
Wódz zaś i jego klakierzy na zielone mówią czerwone, łamanie prawa nazywają demokracją. Tych, którzy o nią walczą – agentami zachodniej moralności. Tych, którzy nie chcą dyktatu kłamstewek i kłamstw – ulicznymi łobuzami.
Wolę muzykę. Orkiestrę, która nie fałszuje, która odczytuję nuty jak Pan Bóg przykazał. A nade wszystko jak odróżnić dobro od tego co złe wiedzieć na pewno co białe a co całkiem czarne (Zbigniew Herbert).
Jerzy Klechta

