Alina Kwapisz-Kulińska: Obrazki z Warszawy

2017-03-10.

[dropcap]K[/dropcap]rakowskie Przedmieście dzisiaj, czyli 10 marca roku 2017, jest miejscem szczególnym. Okoliczne ulice zresztą też.

Mocno starsza pani, z którą odbywałam popołudniowy spacer, dziwiła się: czemu tak wiele policji? Czy znowu mamy stan wojenny? Nie mogła pojąć, że policja na Trakcie Królewskim – i to w takiej liczbie! – pojawiła się tylko dlatego, żeby jeden niewysokiego wzrostu pan mógł się wieczorem, o godzinie 20, pomodlić pod Pałacem Prezydenckim. Zapomniała już – bo pamięć daleko nie ta – że tu urzędował, jako prezydent naszego kraju, brat tego pana. Zmarły w katastrofie samolotowej, w patriotycznej podróży, która miała zapoczątkować jego kampanię wyborczą i reelekcję (szanse na nią miał małe).

– Dlaczego ten pan od kilku lat za brata modli się właśnie tu? – spytała mocno starsza pani.

– Tu urzędował jego brat. Ale dlaczego musi się modlić w miejscu jego pracy, chyba nikt tego niewysokiego pana po prostu nie spytał. Zwolennikom cichych rządów tego pana, czynionych z pomocą swoich wiernych przedstawicieli, wydaje się to oczywiste.

Ale nie wszyscy mogą to znosić. Są tacy, którzy wreszcie powiedzieli, że tak być nie powinno. Ani żeby ten pan – nie podlegający żadnemu prawu i za nic nie biorący odpowiedzialności – rządził krajem, ani żeby co miesiąc od siedmiu lat urządzał tu – razem ze swoimi wiernymi – modlitewne hapenningi. Bo jak inaczej nazwać ten ołtarzyk z eleganckim zdjęciem brata-bliźniaka owego pana? Jak inaczej potraktować krzyż ułożony na trotuarze ze zniczy białych i czerwonych? Jak – jeżeli nie jak na dzieło sztuki naiwnej – patrzeć na krzyże zbite z brzozowych patyków wetknięte w łańcuchy okalające Pałac Prezydencki?

Obywatele RP od niedawna i wreszcie protestują. A niewysoki pan w otoczeniu swojego dworu zjawia się tu, przy Krakowskim Przedmieściu po raz osiemdziesiąty trzeci! Naprawdę. Ochraniają go liczne siły policyjne. Okolice Krakowskiego Przedmieścia są znów – jak w marcu roku 1968, jak podczas znamiennych dat w czasie stanu wojennego – pełne policyjnych wozów, niegdyś nazywanych obrazowo sukami.

Ile kosztuje ochrona hapenningu organizowanego przez niewysokiego pana? I te wszystkie dekoracje, łącznie z gustownym czarnym namiocikiem, być może kryjącym słynną drabinkę, na którą niewysoki pan się wspina, by odprawiać to, co nazywa modlitwą, do której sam sobie przyznał prawo…

– Chcę  już wrócić do domu, boję się – oświadczyła mocno starsza pani. – Tyle tu ich stoi – wskazała na młodych policjantów w mundurach i odblaskowych kamizelkach, zabraniający nam przejść po chodniku, którym zwykle się poruszamy.

Alina Kwapisz-Kulińska

A oto kilka obrazków…

Kliknięcie na obrazku powiększa go na cały ekran.

Print Friendly, PDF & Email

3 komentarze

  1. j.Luk 2017-03-10
  2. Kazimierz 2017-03-13
  3. Kazimierz 2017-03-13
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com