ON: Będzie wojna?
JA: A po co nam wojna?
ON: Bo to co się dzieje, to się w pale nie mieści.
JA: Pałą dostałem w połowie XX wieku, w Październiku 56′. Bolało.
ON: Wraca stare, nie bój się pan.
JA: Bez przesady. Zresztą pan na poprzednich też narzekał i słusznie, te zegareczki, pistoleciki, nie byli tacy bezgrzeszni.
ON: I teraz pluję sobie w brodę. Panie! Jak to jest możliwe, że cała Europa mówi, że ci dzisiejsi złamali prawo i demokrację, a oni mówią, że ich słoneczko świeci i tak ma być, bo to jest sprawiedliwie.
JA: A na kogo pan głosował?
ON: Na nich. Ale mnie oszukali i wie pan, że ten najważniejszy robi wszystkich na szaro, bo on nic nie podpisuje, pójdzie żywcem do nieba.
JA: Bez przesady. Najpierw będzie czyściec.
ON: No i jeszcze ten Putin.
JA: A co on ma do tego?
ON: Panie, on tylko czeka, zrobi podpuchę i pójdą za nim.
JA: Kto ci?
ON: Nie udawaj pan Greka. Za kimś trzeba pójść. W pojedynkę Europy się nie pokona.
JA : Ale oni przecież kochają ojczyznę.
ON: Nie zna pan takich. Mówią, że kochają i zdradzają. Nie zna pan takich. Przecież to diabeł ogonem na mszę dzwoni.
Jerzy Klechta


zwraca uwagę dogłębność analizy politycznej
„Suweren” tak ma…