Cudzoziemcy starają się o taką kartę, bo pozwala ona przyjeżdżać wielokrotnie do Polski z bezpłatną wizą, pracować na warunkach takich jak Polacy i studiować bezpłatnie. Ale oprócz wykazania się rodzinnymi związkami z Polską i znajomością polskiego języka i obyczajów, trzeba jeszcze zdać egzamin, zwany rozmową. Ciekawe kto z Państwa by go zdał poza Stefanem Bratkowskim, pod warunkiem że by się nie wymądrzał i nie korygował błędów u egzaminatorów (jedna pani na pytanie który mamy rok odpowiedziała podając datę i oblała, bo należało powiedzieć że przestępny).
Wspominałem kiedyś co mi opowiadała pewna Ukrainka o tym że na egzaminie trzeba znać poczet królów polskich (kto z Państwa wymieni?). No to jeszcze proszę wyrecytować „Rotę”, powiedzieć co to jest Triduum Paschalne, które święta są ruchome i kiedy wypadają poszczególne święta katolickie. Warto też zacytować wierszyki patriotyczne czy wiersze dla dzieci.
W innych krajach, np. w USA – pisze w Gazecie Wyborczej Ola Stawińska – pytania dla cudzoziemców ubiegających się o obywatelstwo są publikowane wcześniej i wystarczy poprawnie odpowiedzieć na część z nich. Ale Amerykanie nie mają tysiącletniej historii, więc nie są dla nas żadnym wzorem.
I żeby nie było tylko na PiS – takie egzaminy są prowadzone od wielu lat.
* * *
Ranking zaufania do polityków w marcu br. (wg CBOS):- Andrzej Duda – 58% badanych
- Beata Szydło – 51
- Paweł Kukiz – 48
- Zbigniew Ziobro – 42
- Elżbieta Rafalska – 36
- Mateusz Morawiecki – 35
- Jarosław Gowin – 34
Był taki film z Peterem Sellersem „Wystarczy być”.
Katarzyny Lubnauer nie rozpoznaje 45% badanych.
Zagadka: Jakie stacje telewizyjne oglądali badani?
* * *
Myśliwi opowiadają bajki o tym jak to dbają o zwierzynę a odstrzeliwują tylko jej nadmiar. Kierownik ośrodka hodowli bażantów (rocznie 300.000 sztuk) powiedział, że hodują je wyłącznie dla myśliwych. Myśliwi je kupują, wypuszcza je się z klatek i urządza polowanie. To jakaś nowa definicja polowania. Fajnie jest coś zabić.
* * *
Sądząc po wyrazie twarzy Angeli po rozmowie z Trumpem – czy możemy patrzyć optymistycznie w przyszłość?* * *
Dziecko zaczęło się dusić, więc ojciec wsadził je do samochodu i pojechał do szpitala. Ponieważ na jezdni był tłok, zatrzymał się koło policjantów i poprosił ich o pomoc. Policjanci włączyli syrenę i poprowadzili samochód do szpitala.Od kilku dni mamy festiwal tego zdarzenia. Wypowiadają się policjanci, komentatorzy (?!), nie ma końca pochwałom. Widać solidarność i odruchy ludzkie są czymś wyjątkowym w naszym kraju, a słuchając polityków można było odnieść wrażenie że mamy je w genach.
* * *
Wystąpienie Janusza Palikota w Sejmie 18 listopada 2011 r. po expose premiera Tuska (z niewielkimi skrótami):
Pani Marszałkini, panie Premierze, Wysoka Izbo,
Obywatele udzielili panu premierowi Donaldowi Tuskowi niewiarygodnego kredytu zaufania, jakiego nie miał jeszcze żaden polityk polski po 89 roku. To jest bez wątpienia dowód uznania dla pańskich talentów politycznych, dla pańskiego sposobu uprawiania polityki. Ci wszyscy ludzie – to też jest rzecz niezwykła w polskiej polityce – zrobili to po raz pierwszy, dając wyraz temu, że polska demokracja się w jakiś szczególny sposób ustabilizowała, skoro to jest w ogóle możliwe. Że przestaliśmy chodzić od ściany do ściany, tak jak to bywało poprzednio, że jesteśmy zdolni jako społeczeństwo do takiej ciągłości. To absolutnie niezwykły fundamentalny fakt. Dlatego z wielką nadzieją wielu ludzi w Polsce, także i my oczekiwaliśmy na pańskie dzisiejsze wystąpienie. I muszę powiedzieć: nie ma pan pomysłu, panie premierze, nie ma pan pomysłu na Polskę. To co pan przedstawił, nawet jeżeli niektóre tego elementy poprzemy, to jest to coś w rodzaju egzaminu przed komisją agencji ratingowych, żeby dostać nie gorsze niż dzisiaj oprocentowanie obligacji, a nie żaden pomysł jak Polskę rozwinąć, jak uruchomić jakieś czynniki realnego wzrostu.
Całe pańskie expose można sprowadzić do zdania: mam pomysł na to żeby spowodować aby prawdopodobieństwo kryzysu było trochę mniejsze. I to wszystko. A to niestety nie to czego oczekiwaliśmy.
Wielu z nas oczekiwało od pana, właśnie patrząc na pański kunszt i talent z jakim pan się porusza w polskiej polityce, oczekiwało że pan dzisiaj poderwie ludzi, że po tym expose ludzie będą wiedzieli że nasz kraj realnie będzie się naprawdę rozwijał. Pan dzisiaj nie tylko nie zadowolił tak zwanych „tłustych kotów” – między innymi całą salę parlamentu i wszystkich tych którym się nieźle powodzi w polskiej polityce i w polskim życiu społecznym. Jaki oni wyciągają wniosek z tego co pan dzisiaj powiedział, te „tłuste koty”, te polskie elity? Wyciągają jeden wniosek, a mianowicie taki, że prawdopodobieństwo kryzysu jest większe niż dotąd myśleli. Skoro pan nie przedstawia żadnego pomysłu, a mówi o różnego rodzaju cięciach, to właśnie ci którzy mają jakiś kapitał do zainwestowania, którzy powstrzymali swoje decyzje inwestycyjne, taki właśnie wniosek oni wyciągnęli dzisiaj.
Ale czy pana wystąpienie poderwało biednych, oburzonych, ludzi z wyższym wykształceniem którzy nie znajdują pracy? Czy po wysłuchaniu tego expose oni mają poczucie, że wreszcie zostaną uruchomieni i Polska pójdzie do przodu, właśnie dzięki tej wielkiej rezerwie, tych piętnastu milionów ludzi w Polsce biednych i kilku milionom ludzi z wyższym wykształceniem, którzy nie mogą znaleźć pracy? Otóż nie, tak się nie stało. Wyrażam z tego powodu wielkie rozczarowanie.
Są dwa główne czynniki wzrostu, panie premierze, które trzeba uruchomić, jest jeszcze czas, kadencja dopiero się zaczyna.
Otóż największą nadzieją ludzi zamożnych, klasy średniej w Polsce są właśnie ludzie biedni oraz ludzie z wyższym wykształceniem którzy nie znajdują pracy. I muszą do nich trafić pieniądze. Muszą do nich trafić pieniądze różnymi ścieżkami.
I drugą naszą wielką rezerwą – ona już nie jest tak krótkookresowa, dłuższy czas będziemy czekali na jej efekty – jest budowanie większego kapitału społecznego zaufania. To przyjaciel Platformy, szef parlamentu europejskiego Jerzy Buzek, tu, w tym Sejmie, w 2007 roku mówił o tym co wszyscy wiemy, że mimo tego krzyża, mimo więzi religijnej (80% Polaków przyznaje się do katolicyzmu), mimo tego wszystkiego nie mamy do siebie zaufania. Paradoksem tego kraju jest to, że więź religijna nie tworzy zaufania między obywatelami, nie tworzy więzi społecznej. To szczególny paradoks. Więź religijna buduje zaufanie w życiu prywatnym, rodzinnym między ludźmi i mamy taki kapitał społecznego zaufania w rodzinach, ale nie mamy go w ogóle w życiu publicznym, społecznym. A bez tego nigdy żaden pakiet deregulacyjny nie ma sensu jeżeli ludzie nie będą sobie ufali. Bo właśnie niski kapitał zaufania w życiu publicznym oznacza zbiurokratyzowane państwo, które potrzebuje zaświadczeń, potwierdzeń, adwokatów, notariuszy do tego właśnie aby ten deficyt kapitału społecznego zaufania zasypać biurokracją.
Nigdy nie będziemy mieli tanich usług pocztowych, telekomunikacyjnych i innych w kraju w którym mamy niski kapitał społecznego zaufania. I nigdy nie będziemy mieli w Polsce w najmniejszym stopniu żadnej szansy na firmę globalną, chociaż jedną firmę globalną w skali świata, bo one zawsze powstają tylko w tych społeczeństwach które mają duży kapitał społecznego zaufania.
Zacznijmy od tego jak ten kapitał zbudować. Otóż są cztery czynniki wzrostu kapitału społecznego zaufania, możliwe w Polsce.
Oczywiście edukacja. Dzisiaj szkoła polska jest nastawiona wyłącznie na testy i indywidualny sukces. W swojej metodyce, w sposobie funkcjonowania nie uczy zachowań grupowych. Ludzie w wyniku przejścia przez polską szkołę uczą się myślenia w życiu publicznym wyłącznie o sobie. Nie uczą się tzw. team worku (jak w Ameryce) ani społecznej odpowiedzialności – idąc za Niemcami. To musimy do polskiej szkoły wprowadzić. A więc egzaminy zespołowe, praca domowa zespołowa i szereg różnego rodzaju innych zajęć które to tworzą.
Drugi czynnik wzrostu kapitału społecznego zaufania, o którym nie było w pana wystąpieniu, to jest relacja między obywatelami a biurokracją. Pan wspomniał, owszem, o deregulacji. Bardzo to cenimy i poprzemy propozycje z tym związane. Ale przecież istota rzeczy polega na tym, że dzisiaj administracja, nauczona przez lata, głównie funkcjonuje poprzez kontrole, sprawdzanie i że tak powiem zezwolenie na coś obywatelowi, a nie na pomaganie obywatelowi. Za to są dzisiaj premiowani urzędnicy. To nie wymaga żadnej specjalnej zmiany, żadnych ustaw ani żadnej specjalnej komisji. Wystarczy że minister finansów oraz minister spraw wewnętrznych i administracji zaczną za coś innego wynagradzać pracowników, żebyśmy po dwudziestu latach transformacji wreszcie ufali obywatelom i uznali że oni sami lepiej niż urzędnicy potrafią ocenić swoje takie czy inne zobowiązania i kompetencje.
Ta zmiana między obywatelem a urzędami ma wiele kwestii. Najprostszą z nich jest zasada, która znów nie wymaga od pana ministra Boniego żadnego programu elektryfikacji. Po prostu dokumenty z innych urzędów do urzędu dostarczają między sobą urzędnicy. Co z tego że wprowadzimy w tej chwili jakiś system oprogramowania, czy jakikolwiek system autonomizacji tych decyzji, skoro nie uporządkujemy tego w sposób fundamentalny. „Dlaczego ja mam nosić pisma z urzędu do urzędu?” powtarza sobie Polak przez 20 lat. „Dlaczego nie mogą tego załatwić urzędnicy?”
Trzeci czynnik wzrostu kapitału społecznego zaufania to jest skończenie z tą okropną populistyczną polityką delegalizacji wszystkiego co tworzy problemy społeczne. Tu niestety pan premier w ciągu ostatnich czterech lat wpisał się w tą niechlubną tradycję Jarosława Kaczyńskiego, PiSu i tamtego rządu i zwiększył jeszcze obszar polityki delegalizacji. Wiele czynników to pokazuje. Najprostsze – zmiany w kodeksie karnym. W latach 2005-2011 w Niemczech zmieniono cztery razy kodeks karny, w Polsce 38 razy – za PiSu 11 razy, 27 razy za Platformy Obywatelskiej. 27 razy zaostrzyliście przepisy kodeksu karnego. Dzisiaj w Polsce człowiek, który nie płaci 500 zł alimentów, trafia na dwa miesiące do więzienia, co kosztuje 7.000 zł. Człowiek, który prowadzi rower po dwóch piwach, trafi do więzienia. Człowiek, który wypalił jednego skręta, trafia do więzienia. Czy państwo uważacie że z powodu tych zaostrzeń nastąpiło w Polsce zmniejszenie konsumpcji marihuany, picia piwa, jeżdżenia samochodem? Czy miały miejsce jakiekolwiek inne czynniki społeczne jakich oczekujecie? Nie! Jest gorzej a nie lepiej. I nigdy, nigdy nie zbudujecie kapitału społecznego zaufania jeżeli jedynym pomysłem na problemy społeczne jest zdelegalizować i wsadzać do więzienia. To jest właśnie droga do społeczeństw zamkniętych, które ze sobą nie rozmawiają i nie są w stanie mieć do siebie zaufania. Od tego modelu zaufania dawno odeszły kraje, które chcemy naśladować.
Wreszcie czwarty czynnik i też nie ma lepszego w Europie – to jest kultura. Pan premier na temat kultury w ogóle się nie wypowiedział, co jest już tradycją Platformy Obywatelskiej, niestety. Nie ma w Europie lepszego narzędzia do budowania więzi społecznej niż rozwój instytucji kultury i używanie kultury do budowania właściwych relacji społecznych.
Chciałbym jeszcze powiedzieć o innych bardzo ważnych rzeczach, a mianowicie co zrobić żeby biedni, którzy mają aspiracje żeby żyć trochę lepiej, przynajmniej żeby zapłacić swoje rachunki w ciągu miesiąca i móc spokojnie myśleć o następnym dniu, co zrobić żeby ci biedni oraz wykształceni którzy nie znajdują pracy – mogli ruszyć z miejsca. Skąd wziąć na to wszystko pieniądze?
Zacznijmy od odpowiedzi na to podstawowe pytanie. Otóż po pierwsze cały pakiet ustaw antytransferowych. W Polsce jest gigantyczny transfer za granicę różnego rodzaju. Poprzez konsumpcję przez bogatych ludzi produktów importowanych. I poprzez transfery do „matek” z „córek”. Poprzez bezkarność w przenoszeniu produkcji z kraju do kraju i szereg tego typu rozwiązań. I trzeba to uszczelnić, trzeba z tym skończyć. Mają to Niemcy. W Niemczech zamykasz fabrykę, to płacisz od zamknięcia specjalny podatek, tzw. wychodne. Inne kraje – Francja czy Wielka Brytania – mają podobne rozwiązania.
I po trzecie, bardzo ważna rzecz, która by może zachęciła „tłuste koty” do działania, a mianowicie rozróżnienie podatków inwestycyjnych i konsumpcyjnych w podatkach dochodowych. Wprowadzenie tej kategorii. Już nawet najbogatsi ludzie w Stanach Zjednoczonych proponują tego rodzaju rozwiązania, a my w Polsce nie jesteśmy w stanie się na to zdobyć. Jaki jest powód? Ludzie bardzo zamożni, bogaci, wydają głównie na produkty importowane. Nie ma żadnego powodu żebyśmy to tolerowali. Trzeba te pieniądze za wszelką cenę w kraju zatrzymać.
Wreszcie bardzo ważnym instrumentem zwiększenia kapitału w Polsce na to żeby te pieniądze dać biednym i tym co chcą ruszyć, a są do tego przygotowani z powodu wykształcenia, jest tzw. prawo do małego błędu dla małego i średniego biznesu. Żeby ludzie wiedzieli że mogą się pomylić i państwo za to nie wsadza ich zaraz do więzienia.
W Wielkiej Brytanii przedsiębiorca, kiedy zaczyna, przez trzy miesiące nie płaci żadnych podatków zanim zdecyduje czy chce dalej kontynuować swoją działalność. Musi ocenić, czy będzie w stanie utrzymać z tego swoją rodzinę, państwo dopiero od czwartego miesiąca liczy mu podatek. Prawo do błędu może być realizowane także w ten sposób, że zawiadamiam o takiej a nie innej interpretacji przepisów i przyjmuję, że jeżeli jest inaczej, to dopóki nie otrzymam w tej sprawie wyjaśnienia z administracji to obowiązuje moja interpretacja.
No i wreszcie podatek transakcyjny od operacji finansowych. Mówi już o tym cała Europa i cały świat. Dlaczego my nie mielibyśmy właśnie wprowadzić opłat transakcyjnych od tych często fikcyjnych operacji finansowych? Tu chodzi o gigantyczne pieniądze, które tak na końcu napychają kieszenie tylko i wyłącznie instytucjom finansowym. Polska z tego nic nie ma.
To niektóre tylko przykłady że można zatrzymać niektóre pieniądze czy wygenerować pieniądze, które posłużyłyby na środki na rzecz osób biednych, tak żeby ich energia, ich ambicja dała nam wszystkim wzrost.
Te środki powinny być skierowane na następujące programy.
Prawdą jest, że w Polsce brakuje mieszkań na wynajem. Mamy kiepską relację, 20% mieszkań w Polsce to są mieszkania na wynajem, 80% na własność. We wszystkich krajach starego Zachodu jest odwrotnie. Musimy coś z tym zrobić żeby rynek pracy był bardziej elastyczny i żeby ludzie mogli szukać pracy poprzez łatwość przenoszenia się i poprzez niski czynsz. Wymaga to pewnego programu związanego z partnerstwem publiczno-prywatnym. Być może tym rozwiązaniem które zaproponował premier Kaczyński, z pewnym przekazaniem ziemi do tego typu przedsięwzięcia na rzecz budowy mieszkań na wynajem, ale bez tego nie ruszymy tej grupy ludzi.
Szalenie ważną sprawą dotyczącą osób najbiedniejszych jest po prostu szereg zwykłych trywialnych świadczeń socjalnych. Ulgi to jest jakiś żart, panie premierze. Ulgi są dla tych którzy w ogóle mają z czego zapłacić, mają jakieś dochody i dopiero wtedy mogą sobie odpisać. Teraz sytuacja jest taka, że nawet jak są ulgi, ludzie nie są w stanie kupić wyprawki do szkoły, zanim potem dostaną za to zwrot poniesionego nakładu. Zwiększenie płacy minimalnej, zwiększenie kwoty wolnej od podatku, świadczenia na dziecko, świadczenia socjalne nie były od pięciu – ośmiu lat waloryzowane. Te progi podatkowe są od wielu wielu lat takie same.
Pan mówi, że o 15% wzrosła polska gospodarka, a dlaczego nie zmniejszyła się polska bieda? Co dzieje się z tymi pieniędzmi, z tym wzrostem gospodarczym, że on nie trafia do tych najsłabszych, do tych najbiedniejszych? Ludzie nie mają poczucia że w ich życiu coś się zmieniło.
Ponawiając pytanie, skąd na to wziąć pieniądze – a po co nam Senat? Dobrze wyraził absurdalność Senatu pan senator Kutz na inauguracji, mówiąc że skoro wszystkie poprawki Senatu mogą być odrzucone przez Sejm to jest to tylko strata pieniędzy. A dlaczego w tej Izbie nie mielibyśmy mieć 360 posłów zamiast 460? Platforma to wielokrotnie proponowała, poprzemy tego typu zmiany. Po co nam powiaty? Powiaty nie są żadnym rozwiązaniem dla obywateli, tylko dla partyjnych działaczy. Po co nam Urzędy Wojewódzkie skoro mamy Urzędy Marszałkowskie?
Po co nam wreszcie ZUS i KRUS oddzielnie? Ja się cieszę, że pan zaproponował pewne zmiany w KRUSie i poprzemy te zmiany, nasz klub, ale dziwię się że pan nie zgadza się na połączenie obu tych instytucji. Po co to utrzymywać, tym bardziej jak pan chce ujednolicać stawkę?
Agencja Rynku Rolnego, Agencja Nieruchomości Rolnych itd., można mnożyć przykłady instytucji, które można bez żadnych ciężarów dla obywateli zlikwidować i wziąć z tego pieniądze na m.in. te transfery socjalne, bez których nie wzrośnie ani konsumpcja ani nadzieja że coś się może w życiu Polaków zmienić.
Co się stało że człowiek tak utalentowany, z takimi dokonaniami jak pan, nie ma w tej chwili odwagi na prawdziwą politykę, tylko pan w pewnym sensie udaje politykę. Reaguje pan tylko na najtrudniejsze sytuacja żeby przetrwać do następnego kwartału czy następnego roku. Co się takiego stało? Odpowiedź na to pytanie może być szokująca. Otóż pan w ogóle nie zaproponował żadnego rządu dla Polski. Pan zaplanował rząd dla Platformy Obywatelskiej, żeby rządzić Platformą Obywatelską a nie polskim państwem. Skasował pan Schetynę, musiał pan dowartościować Gowina. To jest jedyna logika tych postępowań. My się na to nie możemy zgodzić, bo Polska oczekuje na rząd dla Polski a nie dla Platformy Obywatelskiej.
I powiem na koniec tak. Niestety, nie możemy poprzeć pańskiego rządu. Nie możemy go poprzeć także symbolicznie z powodu osoby Jarosława Gowina. Nie tylko z powodu braku pomysłów, ale także z tego powodu że powołał pan na ministra sprawiedliwości funkcjonariusza Kościoła katolickiego, człowieka który nie może być nawet podejrzany że będzie sprawiedliwy. Jak ktoś tak stronniczy może być sprawiedliwy? Już pomijam to, że nie ma w Europie drugiego człowieka który słyszy krzyk zarodków. Z tego powodu nie poprzemy tego rządu, ale poprzemy niektóre zaproponowane przez pana zmiany. I apelujemy o to, żeby pan z możliwości zaufania jaką dali panu rodacy i ze swojego talentu zechciał wreszcie skorzystać.
PIRS



„Człowiek, który wypalił jednego skręta, trafia do więzienia. ”
.
Przecież palikot głosował za zwiększeniem kar za uprawę konopi i posiadanie środków odurzających. Na wymioty się zbiera.
„Otóż po pierwsze cały pakiet ustaw antytransferowych. W Polsce jest gigantyczny transfer za granicę różnego rodzaju. Poprzez konsumpcję przez bogatych ludzi produktów importowanych. I poprzez transfery do „matek” z „córek”. Poprzez bezkarność w przenoszeniu produkcji z kraju do kraju i szereg tego typu rozwiązań. I trzeba to uszczelnić, trzeba z tym skończyć.”
.
Ojoj jakie to urocze. Dwie wklejki:
.
newsweek.pl:
.
„Newsweek” dotarł do akt tego postępowania. Palikot przyjął w nim kuriozalną linię obrony. Zeznał, że błędy w jego oświadczeniach były niezamierzone, że on sam „nie przywiązywał zbyt dużej wagi do dokumentacji i że jest to niestety jego cecha osobista”. Z kolei doradca finansowy Waldemar Wasiluk, który w jego imieniu sporządzał oświadczenia, dodał, że samolot nie został wykazany, gdyż polityk po prostu o nim zapomniał. Stwierdził też, że Palikot nie przywiązuje wagi do majątku i formalności. „Ze swoim filozoficznym podejściem do życia zawsze mało dbał o dokumenty” ”
.
Rp.pl:
.
„Jej udziałowcem jest JP Family Foundation z siedzibą na Curacao (Antyle Holenderskie). W efekcie Palikot formalnie stracił kontrolę nad Polmosem. – Biegły ma ocenić wartość ewentualnej szkody wyrządzonej pani Nowińskiej w wyniku tej transakcji – mówi „Rz” Mateusz Martyniuk, rzecznik warszawskiej Prokuratury Okręgowej. Nowińska twierdzi, że była to jedna z kilku transakcji, które miały pomóc posłowi PO ukryć przed nią rzeczywistą wartość jego majątku. W sumie domaga się od byłego męża 40 mln zł. Sugeruje też, że za tajemniczą spółką z Luksemburga kryje się sam Palikot. JP Family Foundation założył bowiem Waldemar Wasiluk, najbliższy współpracownik posła PO z Polmosu Lublin.
Mecenas Roman Giertych, pełnomocnik Nowińskiej, w rozmowie z „Rz” przyznaje, że jego klientka straciła na sprzedaży akcji Jabłonny.”
.
Może by były poseł dał przykład? Mógłby na przykład powiedzieć koledze przy winku: „Waldek! Po co Ci spółka w jakiś Anylach? Działaj w Polsce!”. No ale przecież palikot nie dba o papiery, więc pewnie nie ma na co liczyć..
No i pan „Dawniej Kuba” wreszcie rozprawił się z Palikotem. Jednak z drugiej strony, wszystko co napisał pan Palikot w sprawach polityki podatkowej,, można było wdrożyć i bez wątpienia TRZEBA BYŁO TO ZROBIC. Gdyby to zrobiono, nie mielibyśmy teraz na głowie ani gnoma, ani tej całej jego bandy z najgorszą ekipa rządowych ignorantów w historii ostatnich kilkuset lat i która wlaśnie rozwala cały kraj. Ma pan, panie „Dawniej Kuba” gdzieś w biurku, komputrze albo nawet w piwnicy, jakiś lepszy program od Palikota to napisz pan. Chętnie przeczytamy.
Oj Panie @Kolarz…
.
Ekspertem ds.”podatkowych” był u palikota prof.Witold Modzelewski (w 2012 otrzymał ponad 300 tys. PLN z Funduszu Eksperckiego Ruchu palikota). W wikipedii możemy znaleźć ciekawą wzmiankę w haśle poświęconym panu profesorowi: „15 lutego 2014 został członkiem rady programowej partii Prawo i Sprawiedliwość”. Ale to w ramach ciekawostki.
.
Skoro ten palikot miał takie świetne pomysły to mógł działać. Przecież był prominentnym posłem rządzącej partii (wiceprzewodniczącym klubu parlamentarnego).
Zaprzepaszczenie szans drugiej kadencji PO wydaje się TERAZ oczywiste. Jakie to smutne, gdy widać takie zmarnowanie ludzkiej pozytywnej i modernizującej energii. Tego Polacy chcieli? A o niebezpieczeństwie uprzedzano. Dodajmy, wspomniane niedawno, wystąpienie sejmowe z 2014 roku w jasnych słowach oskarżające Donalda Tuska o nieprzygotowanie kraju na szykujące się rządy Partii.
.
Przypomnijmy, że Janusz Palikot od razu, prawie od razu, stał się przedmiotem szyderstw w mediach, nawet tych liberalnych(?). Nie podołał temu atakowi i skutecznie zwekslowano go na błahostki, a w partii nie znalazł rozsądnego wsparcia. Czy teraz, ci szydercy, choć trochę żałują swoich zachowań?
Czy winą szyderczych mediów jest, że z ponad 40 posłów zostało 12 i rozsypał się klub poselski?
Jak zwykle – teoria rozmija się z praktyką, ale całkiem ciekawe teorie głosił ten Palikot, a gdzie on teraz jest, może należałoby go odkurzyć?
Ech, Panie DK ,
Ja myślałem że Pan rzeczywiście ma jakiś pomysł , nawet pomyślik malutki na temat wzrostu gospodarczego i społecznego dla naszego umęczonego kraju, głęboko schowany w piwniczce, a tym czasem Pan sprzedaje nam stare plotki personalne. A nie zauważył Pan czasem, że ani PIS nie wykorzystuje projektów prof. Modzelewskiego, na temat VAT, ani prof. Modzelewski nie zachwyca się bzdurami emitowanymi przez mędrców ekonomicznych z PIS ?
Palikota nie lubiłem i nie ceniłem bo zawsze wydawało mi się, że różne problemy, które zauważał i podnosił miały nie tyle być rozwiązane, co służyć autopromocji. Do Palikota nie miałem zaufania – tak samo, jak do zdecydowanej większości polityków.
Natomiast zawsze próbuję odróżnić to, kto mówi, od tego, co mówi. (osobną kwestią jest to, dlaczego mówi, co mówi).
I zacytowane wystąpienie Palikota jak najbardziej trafia mi do przekonania.
Ze zdziwieniem odbieram kompletnie niemerytoryczną krytykę tego wystąpienia.
a) – jako prominentny członek PO…
Bzdura. Palikot nie był prominentnym członkiem – był mocno spychany na tor boczny. Zamiast miejsca w rządzie dostał komisję sejmową, której wnioski zostały zignorowane tak samo, jak np. wnioski komisji śledczej d.s śmierci Barbary Blidy.
Być może był to jeden z powodów, dla których Palikot w końcu wyszedł z PO i wygłaszał przemówienie jako opozycjonista.
b) – Spółki Palikota.
Palikot twierdził, że obowiązkiem państwa jest zachęcać, albo przynajmniej nie zniechęcać do prowadzenia działalnościw Polsce. To nie Palikot miał zachęcać „Waldka” by przeniósł firmę. To państwo powinno zlikwidować bariery przeszkadzające w prowadzeniu działalności.
„której wnioski zostały zignorowane tak samo, jak np. wnioski komisji śledczej d.s śmierci Barbary Blidy.”
.
Pamiętam falę krytyki pod adresem komisji „Przyjazne państwo”. Na szybko znalezione:
.
bankier.pl:
.
„”Puls Biznesu” pisze, że sejmowa komisja „Przyjazne Państwo” zawiodła oczekiwania przedsiębiorców. Gazeta przyjrzała się dokładnie osiągnięciom, którymi chwali się poseł Janusz Palikot i wnioski nie są zbyt korzystne dla lubelskiego posła.
Co najmniej od roku komisja kierowana przez Janusza Palikota straciła impet. O ile w pierwszym roku działalności odbyła 202 posiedzenia i przygotowała 97 projektów, to w 2009 oku posiedzeń było 119. W tym czasie członkowie komisji przyjęli 33 projekty ustaw. Do sierpnia tego roku komisja Palikota zebrała się 55 razy, by przyjąć 12 mało znaczących wniosków. ”
.
polityka.pl:
.
” Komisja pracowała z posiedzenia na posiedzenie, bez planu, hierarchii problemów. Sprawy błahe mieszały się z ważnymi, jak choćby przepisy dotyczące rejestracji zabytkowych pojazdów i podatki – uważa Witold Michałek, ekspert BCC”
.
rp.pl
.
„komisja Palikota działała w dużo bardziej medialny sposób. Organizowała konferencje prasowe, a jej pierwszy slogan brzmiał „Sto projektów ustaw w sto posiedzeń”. Większość propozycji komisji „Przyjazne państwo” utknęła w Sejmie, a Palikot musiał często odpowiadać na zarzuty, że korzysta z projektów przygotowanych przez lobbystów. Największa afera dotyczyła ustawy liberalizującej obrót bonami towarowymi, którą napisali przedstawiciele organizacji zrzeszającej hipermarkety.”
Dziękuję za przytoczenie fragmentów artykułów potwierdzających moje słowa. Efekty komisji przyjazne państwo utykały w Sejmie, praca komisji była ignorowana = czas poświęcany na pracę tam był czasem zmarnowanym => członkowie komisji przestali działać, bo szkoda czasu i sił marnować.
Tak, tak. Oczywiście.
Właśnie patrzę, że zarzuty wobec Palikota wysnuwła nie „społeczność SO”, a tylko jeden użytkownik, za to w trzech wpisach – stąd moje wrażenie mnogości negatywnych opinii i zdziwienie, któremu dałem wyraz.
Swego czasu głosowałem na Palikota. O powodach już kiedyś wspomniałem: miał śmiałość poruszać problemy, które i politycy i dziennikarze omijali szerokim łukiem. Dzięki temu że poruszał je jako poseł, zaczęły być dyskutowane i w wielu przypadkach rozwiązywane. Wprowadził też ciekawych ludzi do Sejmu.
Jakie miał swoje kalkulacje to inna sprawa i tego nie będę dociekał, bo to byłoby domyślanie się intencji.
Jako szef partii niestety się nie sprawdził i rozpieprzył kapitał zaufania. Niemniej trzymając się zasady „nie po słowach a po owocach nas sądźcie” oceniam jego dokonania wysoko. Powinien utrwalać i rozbudowywać partię, a nie bawić się w zagrywki taktyczne.
Szkoda że go nie ma w Sejmie, porównajmy to wystąpienie z miałkością obecnych wystąpień sejmowych,
To przemówienie Palikota i jego artykuły publikowane w różnych miejscach zawsze do mnie trafiały. Miał i ma trzeźwy i trafny ogląd rzeczywistości. Niestety, jako polityk okazał się bardzo nieudolny. Wiele bliskich mi poglądów, a głoszonych przez Palikota, jest dziś wyśmiewanych i odrzuconych przez ludzi właśnie dlatego, że były wypowiadane przez niego. Wolę go czytać niż widzieć w działaniu.