Tłumaczenia dosłowne, na przykład, na angielski prowadzą do takich ciekawostek, jak „Thank you from the mountain”, czy „Denmark from chicken”. Więcej takich wesołych tłumaczeń można znaleźć na:
Zabawne tłumaczenia na angielski
Sto zabawnych tłumaczeń na angielski. Nie powstrzymasz się od śmiechu!
Jeszcze do niedawna automatyczni tłumacze (np. Google Translator) nie potrafili sobie poradzić z najprostszymi tekstami. Teraz jednak już są niemal perfekcyjni. Co ciekawe, możemy sobie na telefonie zainstalować aplikację, że zbliżamy telefon do tekstu w jednym języku, a pojawia nam się tłumaczenie w drugim. To jednak nie koniec. Można powiedzieć coś do telefonu po angielsku, a on nam powie to po polsku. Nie ma jeszcze powszechnie dostępnego tłumaczenia w czasie rzeczywistym, ale to już kwestia czasu!
W wielu tekstach wcześniejszych agitowałem, że dzieci powinny uczyć się angielskiego, żeby móc się porozumieć z ludźmi na całym świecie. Ktoś jednak może powiedzieć, że mając smartfona będziemy mogli pogadać bez kłopotu z Chińczykiem, Brazylijczykiem, czy Norwegiem, bez znajomości jakiegokolwiek języka. Być może tak, ale należy pamiętać o jednym:
GDY KOMUNIKUJEMY SIĘ Z INNYMI LUDŹMI WAŻNE JEST NIE TYLKO TO CO MÓWIMY, ALE TAKŻE JAK MÓWIMY.
Inna jest komunikacja przez telefon, a inna osobista. Nawet Skype nie jest tym samym, co rozmowa tête-à-tête. Rozmawiając z kimś osobiście wysyłamy całe mnóstwo sygnałów nieuświadomionych (podprogowych), które powodują, że do jednego człowieka czujemy sympatię, a do drugiego niechęć, choć mogą mówić dokładnie to samo.
Dlatego automatyczni tłumacze bardzo nam ułatwią życie, ale… języków dalej się uczmy!
Hazelhard

plusiki… dużo żą podęcie tego tematu.
Guglarki z każdym rokiem lepiej tłumaczą i jak sie domyślam zapamiętują, wszystko i wszystkich.
Język polski jest wredny do tłumaczeń, pełen idiomów czasem nie do ruszenia bo jak przetłumaczyć „miłować” kogoś… I tłumaczenie na polski jest tez czasem zabawne, dla polskiego odbiorcy.
Jeszcze kilka lat i guglarka będzie perfekcyjna a wtedy…..
Pamiętacie Wieżę Babel? I Pan pomieszał im języki i nie mogli sie porozumieć… Daniken się kłania…
jeden przycisk i katastrofa… więc uczmy się języków obcych..
Co w głowie to nasze.
……..”plusiki… dużo żą podęcie tego tematu.”
Magogu….help…..nijak google przetłumaczyć tego nie chcą……….
…:-)
Kiedyś zgłębiałem temat tzw. schizmy wschodniej i Steven Runcimann bardzo klarownie wytłumaczył, że wielki problem miał bardzo prozaiczne i – wydawałoby się – mało istotne początki. Chodziło o tłumaczenie credo nicejskiego z greki na łacinę. Zachodni chrześcijanie doszli do wniosku, że nie da się go przełożyć dosłownie i aby była jasność pod względem teologicznym dodali nieszczęsne „filioque”. Wschód grecki zrozumiał to po swojemu i zaczęły się tarcia. A potem już poszło.
Dzięki niuansom językowym mamy od tysiąca lat rozłam w chrześcijaństwie.
Pytanie, czy był przyczyną, czy pretekstem?
Po części i tym i tym. Problemem językowym był ze względu na plemiona germańskie przyjmujące hurtem chrześcijaństwo w wersji ariańskiej, a doszły i osobiste ambicyjki hierarchów.
Dziś zresztą językożercy mówią podobnie – nie da się wszystkich niuansów jednego języka wyłożyć w drugim identycznie.
Jest nawet teoria dlaczego w poszczególnych epokach panował taki a nie inny język. Współczesne panowanie angielskiego tłumaczy się np., że jest to język najbardziej precyzyjny w biznesie, choć z samej natury dość prymitywny w porównaniu np. z greka 🙂
To nie moja teoria, proszę mnie nie bić 🙂
Być może w rzeczy samej guglarki się polepszają. Pamiętam ich wyczyny sprzed 15-tu chyba lat. Pokazałem jak to działa mojemu, nieżyjącemu obecnie przyjacielowi, wspaniałemu tłumaczowi, Robertowi Stillerowi. On wykonał prosty test. Wsadził to w komputerowego „tłumacza” . Potem kazał mu to przelecieć z powrotem na polski. Wynik był tak kuriozalny, że zrywaliśmy boki ze śmiechu. Nie zapamiętałem, a szkoda, bo tekst nie tylko był zupełnie odmienny od oryginału ale nawet lekko nieprzyzwoity. Najładniejszy przykład z dawnych lat wyczynów naszych władców peerelki, to była wizyta naszego ministra handlu zagranicznego we Francji. Uważał że już umie po francusku i obywał się bez tłumacza. W rozmowach na temat polskiej oferty handlowej zaproponował Francuzom renomowany polski produkt : merde artificielle !
.
Bardziej znane polsko-niemieckie: bez ogródek – ohne Hinterobstgarten, a ja, nieborak w nogi – und ich, armer Himmelkrebs, in die Füße ! Masa tego.
Nie napisałem, co to był za Tekścik : „Wlazł kotek na Płotek”.
Google coraz lepszy w tłumaczeniu, i to całych zdań. Ale… Powtórzyłem zabieg z tłumaczeniem „wlazł kotek…” i oto co wyszło:
Wlazł kotek na płotek i mruga
Ładna to piosenka niedługa.
Po przetłumaczeniu:
He kicks the kitten on the hurdle and blinks
Nice song is not good.
Ponownie na polski:
Zabija kociaka na przeszkodę i miga
Ładna piosenka nie jest dobra.
Ciekawe są zwroty brzmiące podobnie w bliskich językach. Np. rosyjskie: A tieper’ razbieriomsa i budiem dokazywat’
oznacza: A teraz zorientujemy się i będziemy udowadniać.
Mi google przetłumaczyło: He fucks the kitten on the fence and blinks
Nice song is not good.
Profesorze! Miły!
Wszystko zniosę i wybaczę ale
„Mi google przetłumaczyło”
Tego Mi na początku zdania nie wybaczam…
Tata z synkiem…
Tatooo, ciebie sie jakiś pan kłania!
Nie ciebie a tobie… syneczku..
Miiii ?
Nie mi ale mnie! syneczku..
Toć powiedziałem że sie ciebie kłania, czegój chcesz!
Pozdrawiam serdecznie.
Misie „mi” podoba.
Eee tam – takie przykłady… A gdzie choćby:
Trousers are drinking in the step (lub niemieckie – Die Hosen trinken im Schritt!)?
Motto Sienkiewiczowskiej trylogii „Ku pokrzepieniu serc” zostało przetłumaczone jako „środek nasercowy”
Pointa OK, języków obcych trzeba się uczyć.
Jednakowoż żydowscy tłumacze przełożyli na grekę Pięcioksiąg, w którym jako żywo nie ma nic o Tej Dziewicy (bo chodzi o Septuagintę, prawda?).
Przekłady Nowego Testamentu to już nie ich robota.
Wish you were here……………o jaka szkoda….:-)
Niedługo Googiel będzie tłumaczył z PiSowskiego na polski 🙂
Przy okazji: Google Translate tłumaczy obecnie 103 różne języki w tempie 140 miliardów słów dziennie. Bardzo długo wykonywał to automatycznie, podstawiając słowa w oparciu o słownik i statystykę, jednak we wrześniu ubiegłego (2016) roku zapowiedziano zmiany, wdrożone 16 listopada. Od tej pory za coraz większą część tłumaczeń odpowiada system neuronowego tłumaczenia maszynowego (GNMT).
Zaawansowany projekt oparty na sieciach neuronowych obecnie obsługuje 9 języków, czyli 35% ogółu zapytań. W toku uczenia maszynowego bardzo szybko zetknięto się z nieprzewidzianą umiejętnością sztucznej inteligencji: „nauczona” tłumaczenia jednego języka na dwa inne, całkiem trafnie potrafiła przekładać dwa ostatnie między sobą!
Od niedawna sztuczna inteligencja Google obsługuje również nasz język. Jakość tłumaczeń skokowo poprawiła się z dnia na dzień.
Hazelhard > „Inna jest komunikacja przez telefon, a inna osobista. ”
_._ Ba, w Internetowych grupach, jak Fb itp jest jeszcze gorzej, bo nie ma nawet intonacji głosu. Stąd nawet niewinne uwagi prowokują zaostrzający się ciąg pyskówek . Dlatego jeszcze za czasów newsgroups wymyślono „uśmiechy” itp emotikony. Wygląda to czasem dziecinnie, czasem wręcz głupawo, ale pomaga w komunikacji.
_._ Oczywiście teraz są też nadużywane, szczególnie te duże, głupawe zastępujące cały komentarz..
Zachęcony konstatacjami, że ten program tłumaczący bez przerwy się udoskonala, spróbowałem kopnąć kocinę jeszcze raz. I rzeczywiście! On się nawet zorientował chyba, że to rymowanka, bo końcówka była „pretty song, not to long”. Ale wstecz wyszło „ładna piosenka, nie na długo”.
A jeśli już idzie o szmonces, nic nie przebije starego : – Dlaczego żydzi zawsze oddają pieniądze pierwszego? Bo mówi się „nie rób drugiego co, co ciebie nie miło”.