Telewizja pokazała (329)

2017-04-03.

Gdyby każde kłamstwo zmniejszało przyciąganie ziemskie w stosunku do kłamiącego, nie mielibyśmy kłopotów z PiS – dawno by się uniósł do stratosfery.

Strajkują nauczyciele. Są przeciwni chaotycznej, pośpiesznej „reformie” szkolnictwa, szkodliwej dla dzieci i skutkującej zwolnieniem kilkudziesięciu tysięcy nauczycieli. Wiceminister szkolnictwa z uśmiechem tłumaczy, że badania wykazały, iż przytłaczająca liczba uczniów jest za reformą. A co do nauczycieli twierdzi, że to dziwne, iż jedna z najlepiej zarabiających grup w Polsce, mająca tyle przywilejów, pewność awansu i krótki czas pracy, jeszcze strajkuje.

Wiceminister – jeśli wierzy w to co mówi – widać nigdy nie zetknął się z nauczycielami i stąd wyobrażenia o wysokich pensjach i szalonych przywilejach. Jeśli by nawet przyjąć, że nauczyciele to elita, to przecież strajkują po to żeby ich z tej elity nie wywalić.

Jak pan wiceminister będzie dalej kłamał to mu się na trwałe zrobi taka mina z wariackim uśmieszkiem jaką stale prezentuje pani minister.

* * *

 Marek Beylin:

Czy stać nas na ochronę klimatu? Czy potrzebujemy euro? Czy chcemy wspólnej armii? Jak ulepszyć sądy? Co poprawić w konstytucji? Jak inaczej, lepiej, mądrzej zadbać o wykluczonych? Jak i czego uczyć dzieci? Lista spraw, o których Nowoczesna i PO nie mają nic do powiedzenia, jest imponująca.

* * *

Włodzimierz Cimoszewicz (Gazeta Wyborcza) o konstytucji:

Konstytucja jest bardzo dobra. Kilka kwestii można było uregulować inaczej, jednak oferuje ona pełną możliwość sprawnego funkcjonowania państwa, gwarantuje szeroki zakres praw i wolności. Częste ostatnio przypadki łamania jej postanowień nie są dowodem słabości. Tak jak dziesięć przykazań nie traci swej wartości z powodu miliardów przypadków łamania ich od tysiącleci. (…)

Wiara w doskonałe rozwiązania prawne czy proceduralne jest naiwna. Bez świadomych obywateli nie ma republiki, bez demokratów nie ma demokracji. Naszym polskim problemem jest to, że mimo ponad ćwierćwiecza demokratycznego państwa duża część społeczeństwa nie wie praktycznie nic o państwie, prawie, gospodarce, finansach itd. A jednak decydują. Głosują na szarlatanów i znachorów, na objazdowych cyrulików i głosicieli cudów.

Ale jaki z tego wynika wniosek? Zmienić prawo? Czy pomóc rodakom w nauczeniu się i zrozumieniu. (…)

Jedyną bronią, która może wyeliminować próby zniszczenia demokracji, jest świadomość obywateli gotowych do realnego oporu. Przestępca może złamać każde prawo. Jeśli będzie miał gwarancje bezkarności, zrobi to. Dzisiaj Polska jest w rękach złoczyńców. Zwyciężyli w wyborach zarówno z powodu błędów poprzedniej ekipy, jak i w wyniku zastosowania na masową skalę kłamstw. Jeśli większość społeczeństwa wiarygodnie zademonstruje sprzeciw, jeśli stanie się jasne, że ci, którzy niszczą praworządność w naszym kraju, pójdą za kraty, wtedy obroni się i demokracja i prawo. (…)

W wielu przypadkach spornych mamy kłopot nie tyle z konstytucją, ile z jej interpretacją. Ta z kolei nosi z reguły znak firmowy ludzi, którzy jej dokonują. (…)

W 1966 r. przez kraj przechodziły demonstracje twierdzące, że konstytucja jest „nową targowicą, że odbiera dzieci rodzicom i niszczy dziedzictwo chrześcijańskie”.

To jest typowy dla większości polskiej prawicy styl dyskutowania. Inwektywy, kłamstwa, ciężkie oskarżenia, zero poczucia odpowiedzialności za słowo. Tradycja ciemnoty i warcholstwa. W tym sensie nie było to nic nowego. Później te same brednie wypowiadano w związku z przystępowaniem do UE. (…)

Można wprowadzać zmiany do konstytucji, nie należy zmieniać konstytucji na nową. Argumenty mówiące, że dwudziestoletnia konstytucja jest przestarzała, to brednie. W USA obowiązuje konstytucja, która weszła w życie dwa lata przed naszą ustawą 3 maja. Choć i im zdarzyło się wybrać człowieka szkodliwego na prezydenta, jakoś nie słychać nawoływań do zmiany konstytucji.

* * *

Już cztery kolejne sondaże wskazały że PO rośnie i wszyscy się zastanawiają z jakiego powodu. Wskazuje się najczęściej na wybór Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej, a Tusk kojarzony jest wciąż z Platformą. Ale naprawdę nikt nie zna przyczyny.

Gusta „suwerena” są wciąż nieznane i wszystkiego można się spodziewać. Okazuje się, że partia nie musi nic robić żeby jej się sondaże poprawiły.

Przypomina się, co mówiono o rozumowaniu premiera Pawlaka. Miał on twierdzić, że są dwa rodzaje problemów: takie, które się same rozwiązują i takie, których nie można rozwiązać. W obu przypadkach nie ma potrzeby cokolwiek robić.

Ale wzrost w sondażach zanotowało także SLD (do 8%). Ponieważ w mediach partia ta jest nieobecna, a żadnych spektakularnych działań nie zaobserwowano, także nie wiadomo dlaczego wzrost nastąpił.

Wygląda na to, że PiS, zwalczając wszystkich, zniechęca do siebie coraz więcej wyborców. Przed wyborami miał poparcie np. służb mundurowych, ale czystki jakie przeprowadził, obniżenie emerytur i wyniesienie na piedestały tzw. żołnierzy wyklętych zniechęciły część jego zwolenników. Na tle PiS-u inne partie wyglądają sympatyczniej.

* * *

Komunikat na pasku ekranu telewizora: „Zawieszenie broni na wschodzie Ukrainy w związku ze zbliżającymi się prawosławnymi świętami Wielkanocy”. A więc chrześcijanie zmodyfikowali (nie pierwszy raz) religijny nakaz „Nie zabijaj” na „Nie zabijaj w święta”. To już tradycja.

* * *

Koszmarna jest natura ludzka. Jakoś bez większego echa przeszła informacja o polowaniu ministra ochrony środowiska na bażanty hodowane wyłącznie na potrzeby polowań. Mało też mówi się o rozpanoszeniu myśliwych, którzy mogą sobie polować na terenach ludzi, którzy sobie tego nie życzą i to ci ludzie muszą udowodnić przed sądem, że mają takie przekonania, które im nie pozwalają na zgodę na polowanie na ich gruncie. Zamiłowanie do zabijania nie wymaga żadnych usprawiedliwień.

W książce „Dwanaście srok za ogon” Stanisław Łubieński opisuje m.in. mordowanie ptaków.

Populacja gołębia wędrownego liczyła w Ameryce w XIX w. miliardy osobników. Ponieważ gołębie te niszczyły zasiewy, zabijano je masowo. W 1900 r. został zabity ostatni gołąb wędrowny. Autor pierwszej ustawy o ochronie przyrody powiedział: Daliśmy odrażający popis masakry i zniszczenia, który powinien być ostrzeżeniem dla ludzkości.

Podobnie wymordowano ptaki w innych częściach świata – alki olbrzymie, dodo, kulika.

Ale myśliwi panoszą się i teraz. Nie robią tego z głodu. Autor podaje przykład jednego z zamożnych Libańczyków i jego kolegów, którzy setkami zabijają ptaki i prezentują swoje zdobycze w Internecie. Ptaki, których nie wolno wywozić z kraju, są przemycane, np. z Rumunii do Włoch. W jednej tylko zatrzymanej ciężarówce straż graniczna znalazła sto dwadzieścia tysięcy paszkotów. Zagraniczni goście polujący w Rumunii mogą praktycznie zabijać nieograniczone ilości ptaków.

Autor pisze:

W Polsce również poluje się na ptaki. Legalnie, w wyznaczonym okresie można strzelać do trzynastu gatunków. Kłopot polega jednak na tym, że większość myśliwych kompletnie nie zna się na ptakach. Przecież na pierwszy rzut oka każda kaczka w locie wygląda podobnie, szczególnie w słabym świetle. Wielu myśliwych nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, że zabija gatunki chronione. Dlaczego w ogóle poluje się na ptaki? Podobnie jak w przypadku zwierzyny płowej argumentem są często straty w zasiewach, które powodują na przykład duże stada gęsi. Czy polowania prowadzą do zmniejszenia szkód rolników? Dlaczego na liście gatunków łownych znajduje się na przykład łyska, która nigdy nie ląduje na polach? Czemu winien jest mieszkający w puszczy jarząbek? (…)

Powoływanie się na te idylliczne czasy, gdy polowanie było istotną częścią codzienności, to ignorowanie faktu, że nasz świat zupełnie już nie przypomina tamtego. Dziś dzikich ptaków praktycznie się nie je, drób hodowlany jest tak tani, że każdy może sobie na niego pozwolić. Strzelanie do ptaków to raczej rodzaj emocjonującego sportu.

Nie tylko myśliwi powodują zmniejszenie się populacji ptaków, także duży wpływ mają zmiany wprowadzane w środowisku – masowe wykorzystywanie środków chemicznych, usuwanie drzew, krzewów, zarośli, miejsc nadających się na lęgi itp.

Według badań naukowców z uniwersytetu w Exeter w latach 1980-2009 populacja ptaków w Europie zmniejszyła się o czterysta dwadzieścia jeden milionów. Badania obejmowały dwadzieścia pięć krajów. Spadki dotyczą głównie najpospolitszych gatunków, takich jak wróbel, szpak, skowronek, co świadczy o gwałtownie pogarszającym się stanie środowiska. Te czterysta dwadzieścia jeden milionów robi jeszcze większe wrażenie, kiedy uświadomimy sobie, że to aż dwadzieścia procent całkowitej liczby ptaków w Europie.

W Zoo w New Yorku zobaczyłem klatkę z napisem: Najgroźniejsze zwierzę na Ziemi. Kiedy podszedłem, okazało się że jest tam tylko lustro, w którym człowiek może się przejrzeć.

* * *

Janusz Głowacki, fragmenty wywiadu:

Towarzysz Gładkow w 1934 wygłosił w Biurze Politycznym KC KPZR przemówienie: „My nie chcemy obiektywnej prawdy, potrzebna jest nasza własna proletariacka prawda. A moralne jest to, co służy partii”. Wszystko, co piękne, wraca. (…)

W Brukseli rząd polski przegrał mecz o stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej 27 do 1. Strzeliliśmy bramkę honorową czy strzeliliśmy sobie w łeb?

Do tej pory moją ulubiona sceną  na lotnisku była ta z filmu „Casablanca”. Ale powitanie premier Szydło było znacznie bardziej wzruszające. Skromny gest, za pomocą którego prezes pokazał Europie, że nie jest nas godna. Trochę brakowało mi asysty wojskowej. (…)

Taki SMS dostałem, że minister [Macierewicz] zwrócił się do NATO, prosząc o broń nuklearną, uspokajając że to tylko na użytek wewnętrzny.

* * *

Za 30 mld zł Polska zamierza zakupić osiem baterii rakiet Patriot. Dwa lata temu pisałem o tym pomyśle:

Polska zamierza kupić od USA rakiety Patriot. Jeszcze 6 lat temu, kiedy była mowa o tarczy antyrakietowej, na łamach Polityki ukazał się wywiad z byłym szefem wydziału do spraw testowania broni w Pentagonie i asystentem ministra obrony USA, Philipem F. Coylem. Powiedział on kilka ciekawych rzeczy:

  • Tarcza nie ma sensu, przy jej budowie upierają się głównie koncerny zaangażowane w ten projekt.
  • Do zestrzelenia jednego pocisku balistycznego potrzeba co najmniej pięciu rakiet, a więc tarcza w Polsce mogłaby zestrzelić co najwyżej dwa takie pociski [mówiono wówczas o 10 rakietach].
  • Rakiety Patriot mają w warunkach bojowych skuteczność od 0 do 4 procent. W 2003 r. w Iraku rakiety te zestrzeliły wprawdzie samoloty, ale… amerykański i brytyjski.

Z pewnością rakiety, które zakupimy, będą to już nowoczesne wersje. Nie zmienia to jednak sytuacji, gdyż do budowy tarczy potrzeba większej ilości rakiet Patriot niż Polska byłaby w stanie zakupić – te kilka baterii, które z dumą pokazywano u nas w ramach ćwiczeń, nie obroniłoby nawet Warszawy. Z okazji obecnych rozmów o zakupach wystąpił w TV ekspert amerykański, który powiedział, że rakiety te nie są w stanie zestrzelić pocisków manewrujących takich jak np. rosyjskie Iskandery i przyrównał tarczę z takich rakiet do dziurawego parasola który nie uchroni nas od deszczu.

PIRS

Print Friendly, PDF & Email

Jedna odpowiedź

  1. wejszyc 2017-04-03
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com