Co prawda rodziny frankistów (Żydzi , którzy przyjęli chrzest) trzymały się na ogół ze sobą. Z jednej strony spotykała ich nieufność wśród Polaków, z drugiej – ze strony dawnych współwyznawców.
W końcu XIX wieku żydowski neofityzm był zjawiskiem wyraźnym i silnym. Ale już wtedy zaczęły się – mówiąc kolokwialnie – schody.
Nastroje antysemickie zaczęły się nasilać. Dotykały w istocie wszystkich. Czy to Żyda wierzącego, czy przechrztę, Żyda – polskiego patriotę, czy lewicowca upatrującego przyszłość w szeregach Międzynarodówki.
Coraz głębsze nastroje antysemickie łączyły Żydów. I to nie oni, lecz ruchy antysemickie sprawiły, że Żydzi zaczęli się wzajemnie wspierać. Przechrzta był teraz dla antysemitów wychrztą – czyli obcym ciałem w rodzinie itp.
Niemniej część Żydów w okresie pozytywizmu, gdy wśród inteligencji żydowskiej zaczęło maleć znaczenia wiary i wyznania, wrastała we wspólnotę inteligencką Polaków. Wspólnie z nią stała się fundamentem polskiej literatury, poezji,nauki, muzyki, nauk historycznych itp.
Parch jednak pozostał parchem. Nawet po dramacie wojennym, po straszliwych mordach hitlerowskich.
Rocznica Marca 68 pokazała, że „król jest nagi”. Ohydnie zdemontowane zostały zwyczaje dawnej Rzeczpospolitej. Długa jest lista zbrodni. A postawy antyżydowskiego plebsu w czasie okupacji hitlerowskiej i później? Czy to w Jedwabnem, czy w Kielcach?
Dziś antysemitów również nie brak. Nie jest wcale tak cacy-cacy, nawet, gdy politycy Polski i Izraela odtrąbią jedno czy drugie spotkanie na szczycie. Spalenie kukły Żyda we Wrocławiu zostało zbagatelizowane nawet przez sądownictwo, ot! spalił, wielka rzecz. Parch to parch!
Jaskółką niech będzie, że polski Żyd, od pokoleń przechrzta, wspaniały poeta Bolesław Leśmian, mimo że władze nie chciały, aby rok 2017 był w III RP oficjalnie Jego Rokiem – i tak wynoszony jest na piedestał przez ludzi myślących. Jest to ruch spontaniczny, którzy sprawia, że Poeta został naszym Królem.
Jerzy Klechta


Najpewniej to z oswieconej litosci, lecz zamiast krola tu Gaska zagosci, i kaduceusz niechciany z wyboru odda wnet skrybie, co na uslugach dworu, a jeszcze nie daj bog wam podpowie, ze litosc owa kierujcie ku sobie.
W 1853 r. wydano „Bajarz Polski”, A. Glińskiego. Zawierał on kolosalny zbiór ludowych opowiastek dla dzieci. Sam czytałem dopiero nie wiem które wydanie, z lat 30-tych. Był tam diabeł, ubrany jak „niemczyk”, żyd Icek-Popycek, i Chłopek-Roztropek, który zawsze potrafił przechytrzyć tych dwóch odwiecznych wrogów, co usiłowali go nieustannie skusić i okraść. Pokonany diabeł zapadał się jak niepyszny pod ziemię, natomiast paskudny Popycek (ciekawa etymologia!) cierpiał doraźne, śmieszące nas, dzieci, kary z rąk mocarnego roztropka. Myślę że musiało to boleć. Stare wydania były w dwu tomach. Moje wydanie miało rozmiar (i kolor) nie do odróżnienia od „Poematu Pedagogicznego” Makarenki. Tak, że czasem mi się myliły. Myślę, że pedagogiczne oddziaływanie na umysły polskich dzieci (przez niemal sto lat) miał Gliński olbrzymie. Dodajmy współdziałanie Kościoła i dziś mamy co mamy.
Ala ma kota, a As to Ali pies. Zaczyna się moze niewinnie, ale murzynek Bambo to przepraszam z czego nie chcial zejsc ?