Ewa Sawinska: Debata prezydencka – Marine Le Pen francuską żelazną damą?

2017-05-05. Korespondencja z Francji.

[dropcap]W[/dropcap] środę 3 maja o g. 21 w debecie przed druga tura wyborów prezydenckich zmierzyli się Emmanuel Macron i Marine Le Pen. Kandydat En marche! – Macron – od samego początku cieszył się sympatia i poparciem mediów francuskich, które i tym razem stanęły po jego stronie stwierdzając, ze to on wygrał debatę. Tę samą pozycje przyjęły, nie wiedzieć czemu, polskie media. To nie Polacy zdecydują kto przejmie ster na Polach Elizejskich więc  media mogą pozwolić sobie na obiektywizm w ocenie debaty, bez lęku, że wpłynie to na opinie wyborców. Debatę prezydencką wygrała zdecydowanie Marine Le Pen. 

Wspomniane spotkanie kandydatów miało niemalże identyczną strukturę jak te odbywające się na polskiej scenie politycznej. Dwóch polityków i dwóch dziennikarzy, którzy zadawali pytania z wybranych kategorii. Politycy niejako nawiązywali do poruszanych kwestii i  zręcznie zmieniali temat na ten ich zdaniem “ważniejszy” i sprawnie przechodzili do ataków personalnych. Debata przypominała raczej wielka sprzeczkę niż konstruktywną rozmowę o losach kraju. Pierwsze ataki personalne miały miejsce już podczas powitania i pytania jak kandydaci czują się na te kilka dni przed wyborami. Przewodnicząca prawicowego Front National, to zdecydowanie polityk z powołania. Z kolei Emmanuel Macron w przeciwieństwie do niej nie ma wrodzonego talentu do wystąpień publicznych, natomiast widać było, że przygotował się do starcia. Jak mantrę powtarzał, że jego kontrkandydatka kłamie i przede wszystkim nie ma Francuzom nic do zaproponowania, nie ma programu. Ona z kolei zarzucała mu, że z polityką związany był za rządów François Hollanda i nie wprowadził żadnych pozytywnych zmian, dokonał jedynie prywatyzacji publicznych przedsiębiorstw; co więcej, chce tylko kontynuować obecną linię polityczną.

Kto ma program?

Emmanuel Macron – to polityk, który sam o sobie mówił w kampanii “nie jestem ani z lewicy ani z prawicy”. Pracował dla banku Rotschilda, następnie był sekretarzem generalnym François Hollanda w latach 2012-2014 i Ministrem ds. Ekonomii w latach 2014-2016. Wyraził wiec jasno swoje sympatie polityczne. Pokrótce można go określić jako liberała, który chce wyjść naprzeciw dużym korporacjom i dopasować prawo pracy do ich potrzeb, zamiast silnie wspierać prawa pracowników. Tu warto podkreślić, ze Francja to kraj bardzo socjalny, gdzie pełen etat wynosi 35 h tygodniowo, związki zawodowe maja dość silną pozycję, a Francuzi lubią swoje przywileje.

Macron jawi się jako polityk, który będzie kontynuował politykę obecnego i poprzedniego rządu. Nie należy spodziewać się po nim wielkich zmian, których pragnie społeczeństwo francuskie.

Z kolei Marine Le Pen to bardzo wyrazisty i zaangażowany polityk. Wbrew temu, co mówi lider En Marche! – ona ma program i zamierza go wprowadzić w życie. Do jej najważniejszych postulatów należą: wyjście Francji z Unii Europejskiej, a co za tym idzie przywrócenie celników i kontroli na granicach, odebranie naturalizowanym Francuzom obywatelstwa, wydalenie z kraju wszystkich osób podejrzanych o terroryzm – nie precyzuje na jakiej podstawie będzie się to oceniać – powrót do franka jako waluty narodowej, dodatkowy podatek dla firm, które zatrudniają obcokrajowców, sprzeciw wobec sankcji stosowanych w stosunku do Rosji. Jak Marine Le Pen zamierza dokonać wszystkich zmian, zważając choćby na fakt ze dziś imigranci stanowią blisko 12% populacji Francji (nie licząc osób naturalizowanych)? Cóż, politycy niejednokrotnie udowadniali, że nie ma dla nich rzeczy niemożliwych, a w kwestii finansów są skłonni do zadłużania kraju. Zatem jeśli tylko Le Pen będzie miała sposobność zrealizować swoje postulaty – zrobi to nie bacząc na konsekwencje.

Czy Le Pen nie wygra?

Polskie media wskazują Macrona jako faworyta, jednak Marine Le Pen ma równe szanse na wygranie. Warto podkreślić, że Francja – w przeciwieństwie do Polski – nie jest podzielona między dwie siły polityczne.  W pierwszej turze wyborów Macron uzyskał 23.9% głosów, a Le Pen 21.7%. Pozostaje zatem 54.4% spoleczeństwa, które ma inne preferencje polityczne i to oni zdecydują, kto znajdzie się na Polach Elizejskich.

Przewodnicząca Front Nationale wierzy w to, co mówi i jest dość konsekwentna w swoich poglądach. Dlatego ci, którzy pragną zmian, ufają jej i to daje jej znaczną przewagę nad Macronem. To ona wygrała wspomnianą debatę pokazując, że jest politykiem charyzmatycznym , który ma swoje poglądy i wie jak je wyrazić. Nie straciła panowania nad sobą nawet na chwilę.

Póki co, sondaże wskazują zwycięstwo Macrona. Natomiast z doświadczenia wiadomo, że sondaże nie zawsze zgadzają się z wynikiem wyborów. Ponadto, elektorat Marine Le Pen jest zmobilizowany –  to osoby, które na pewno pójdą do urn w niedzielę. Natomiast wyborcy Macrona to ludzie, którzy w niego wierzą, ale w większości tacy, którzy przede wszystkim nie popierają Marine Le Pen – więc nie maja innego wyboru; a taki elektorat nigdy nie jest zmobilizowany. W świetle sondaży mówiących, że to Macron wygra nie uwzględnia się, że jego potencjalny elektorat może pozostać w domach. Istnieje też znaczny procent osób, które chcą oddać głos nieważny, co również zadziała na korzyść kandydatki Front Nationale.

Zmiana sił na świecie

Przeciętny Francuz żyje znacznie lepiej niż przeciętny Polak i jeszcze długo sytuacja ta nie ulegnie zmianie. Natomiast w obliczu ataków terrorystycznych i obniżającego się prestiżu Francji na arenie międzynarodowej – od dawna interesuje nas głownie opinia Niemiec w kwestiach UE, a nie Francji czy Włoch –  Francuzi pragną zmian. Chcą nowej, dostosowanej do dzisiejszych realiów polityki – bo wiedzą, że stagnacja nie przyniesie postępu. W przeciwieństwie do Emmanuela Macrona, Marine Le Pen proponuje zmiany i to znaczne.

Co ważniejsze, ona w nie wierzy i jest w tym autentyczna a Macron jest tylko kolejną twarzą na scenie politycznej i odegra tę sama rolę, co jego poprzednicy.  Jest on wyborem mniejszego zła. Jednak jego wygrana wcale nie jest pewna. Jeśli sukces odniesie Marine Le Pen i uda jej się uzyskać większość w parlamencie – wyjście Francji z Unii Europejskiej spowoduje szereg gigantycznych zmian w Europie i na świecie. Nie wzmocni ona z całą pewnością pozycji Francji, doprowadzi raczej do izolacji kraju, co zdecydowanie obniży jego prestiż. Niemniej świat, w którym wśród przywódców najsilniejszych państw znajdują się Donald Trump, Władimir Putin i Marine Le Pen nie oznacza nic dobrego dla Polski rządzonej przez Jarosława Kaczyńskiego.

Fenomen francuskiego sytemu politycznego

Francuski system polityczny jest dość zbliżony do polskiego – istnieje zarówno funkcja prezydenta, jak i premiera. Jednakże to prezydent ma silniejszą pozycję i wpływ na kształt polityki.

W czerwcu odbędą się we Francji wybory parlamentarne. Na podstawie wyników pierwszej tury widać, że parlament będzie podzielony, a Front Nationale – nawet jeśli wygra wybory prezydenckie – nie będzie w stanie utworzyć samodzielnego rządu. Sytuacja jednak wygląda podobnie w wypadku Macrona, choć będzie miał on nieco większą zdolność koalicyjną.

W każdym razie o kierunku, jaki obierze francuska polityka, zdecydują wybory parlamentarne i to komu i z kim uda się utworzyć rząd.

Ewa Sawińska

Francja

Witamy na łamach. Rozumiemy, że mamy stałą korespondentkę z Francji. Jak widać z powyższego tekstu, nieskorą do ulegania stereotypom. I o to chodzi.

Print Friendly, PDF & Email

Jedna odpowiedź

  1. jacekm 2017-05-14
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com