Chamstwo i rewolucja to potrzebny i czekający na wydanie w Polsce pamflet, który byłby parafrazą utworu Włodzimierza Lenina Państwo i rewolucja. Jedną z metod i obowiązków rewolucji zdaniem Lenina (i Kaczyńskiego) jest rozbicie starego aparatu. Stary aparat nazywa się w Polsce „Tusk”.
Przytoczymy jeszcze jednego klasyka – Arystotelesa. Według greckiego mistrza oligarchia to władza mniejszości wbrew interesom ogółu. W Polsce wiadomo, kto nią jest. Zawężenie oligarchii do władzy jednostki przeciwko interesom ogółu nazywa się tyranią. Metodą przekształcenia oligarchii w tyranię jest demokratura, czyli zawłaszczanie skutku demokratycznych wyborów. Glebą, na której rośnie tyrania, jest populizm przekształcający się często w motłochizm i hołotyzm.
Brak wrażliwości na istnienie drugiego człowieka, czy w ogóle – człowieka, to chamstwo.
W Polsce rządzi warstwa raczej pionowa niż pozioma, dlatego socjologicznie nie ma co jej badać, natomiast warto zmierzyć. Jest to 25 procent elektoratu, czyli 12 procent społeczeństwa, rodzaj słupa, warstwy ustawionej – jak to bywa w geologii – skosem. Stratygrafię ustalają ruchy polityczne i społeczne. Skosy i krzywizny powstają na marginesie walki o dostęp do zarządzania i czerpania korzyści. Liberalizm deklaruje swobodę dostępu do czegoś, co gospodarka ogranicza. Wielki biznes pod przymusem poprze zawsze tego, kto rządzi. A rządzi zawsze ten, kto n i e umie produkować. Walka na marginesie tworzy walkę marginesu. Świat ponury, mroczny, agresywny.
Lumpenoligarchat, poza brakiem wrażliwości na istnienie drugiego człowieka, charakteryzuje się niedostatkiem inteligencji czyli poczucia humoru, butą, pazernością, mundurowym obyczajem, prostactwem, lekceważeniem protokołu czyli kindersztuby, fałszywą religijnością, manierami dworaka i pokrętnymi życiorysami. Marynarka na oligarchamie podobnie jak żakiecik na tłuku leżą dopiero w trzecim pokoleniu; co powiedziawszy podkreślam, że wnuki nie mogą się wstydzić z powodu postępowania ich dziadków z dzisiejszej elity władzy, która odsądza od czci i wiary naszych przodków i nas samych, niby-lewaków.
Krzysztof Mroziewicz
PS Czy ludzie urodzeni w czasach PRL mają jeszcze prawo żyć w naszej Rzeczypospolitej?


Cytując za klasykiem, można śmiało powiedzieć o „dyktaturze ciemniaków”…
Nieszczęście, które nas dotknęło 15.10.2015 r. nie jest przypadkowe. Narastało co najmniej od 1989 r. a pewnie i ze 100 lat wcześniej. Szczęście w tym nieszczęściu sprowadza się do konieczności zastanowienia się jak sobie poradzić z chorobą, prowadzącą wprost do śmierci chorego. Bez otwartej fazy tej choroby nadal zamiatalibyśmy pod dywan jej mniej drastyczne objawy. A tak musimy coś zrobić, bez gwarancji, że przeżyjemy. Jak nic nie zrobimy tym bardziej nie przezyjemy.
No to mam trzy uwagi.
1) Nie podoba mi się ton wyższości wyeksponowany w zdaniu o marynarce i żakieciku w trzecim pokoleniu. Nikt nie ma wpływu na to, w jakiej rodzinie się urodził; nie jest to ani jego zasługa, ani wina. Ten ton wyższości sprowadził onegdaj do grobu Unię Wolności. To jest m.in. to dziedzictwo, o którym pisze @SLAWEK. Pokolenie Unii Wolności napracowało się na obecny stan społeczeństwa, na kompletny zanik więzi i wzajemną nienawiść. Ludzie zwyczajnie nie lubią być pogardzani. Tak długo, jak trzecie pokolenie w żakiecikach i marynarkach nie zrozumie, że myśląc w ten sposób o pozostałej części społeczeństwa utrwala stratyfikację społeczną z czasów feudalizmu, i nie przestanie traktować tych w żakiecikach w pierwszym pokoleniu, z pobłażaniem i patriarchalnie, a nie jak równych sobie, nie ma żadnych szans na rozwinięte, nowoczesne, demokratyczne, egalitarne polskie społeczeństwo. Wygląda na to, że potrzebujemy naszej własnej rewolucji francuskiej.
.
2) Autor niezasadnie wrzucił do wspólnego wora wszystkich „urodzonych w PRL”, bo niezgodę na rządy ciemniaków wyraża jedynie niewielka część urodzonych w PRL; reszta liczy na danie główne, lub ostatecznie na ochłapy ze stołu władzy, którą pogardza, ale kasa to kasa.
.
3) My, urodzeni w PRL i w nim wykształceni, niezgadzający się na jakość rządów PIS – czy mamy jakiś wpływ na cokolwiek poza sobą (a i to nie zawsze, bo jesteśmy na ogół neurotyczni) ? Nie chce nam się nawet utworzyć partii, na którą reszta wykształciuchów mogłaby głosować i dać jakiś wpływ na rzeczywistość społeczną. Ba, część z nas gładko wchodzi w obecne układy, a co najmniej nie chce się wychylać, bo biznes, bo urząd skarbowy, bo zlecenia, granty, przetargi, kredyty do spłacenia. Owszem, ruszyliśmy hurmem na manifestacje KODu, ale to wszystko, na co nas stać: pospacerować w tłumie podobnych do nas, którzy wymieniają uśmiechy zrozumienia, kiwają posiwiałymi głowami nad spsiałą rzeczywistością. A potem wracamy do domu, do swoich spraw, do pisania postów, artykułów i komentarzy. Jesteśmy doskonali w gadaniu, pisaniu i analizowaniu. Wiem, że generalizując, krzywdzę pojedyncze osoby, które działają „organicznie” we własnym otoczeniu; każdego, kogo dotknęłam tym wpisem, przepraszam z góry.
.
ps. do pkt. 1). kiedy czytam, jak młoda współczesna arystokracja pieniądza (pani Kulczyk i pan Lubomirski chcą pochylić się nad 'polską biedą’ dając (komu? na co ?) 100 mln, a drugą rączką tenże p. Lubomirski sięga po działkę pod polskim Sejmem wartą pewnie jakieś miliardy, która mu się 'należy’ z powodu 'świętego’ prawa własności, wiem, że wracamy do feudalizmu z czasów „Dobrej pani” Orzeszkowej i że nic w naszym kraju się nie zmieni.
Z ogólnie dostępnych w internecie informacji, a nawet poważnych demaskujących artykułów,
, wynika ze pan Lubomirski – Lanckoroński, pretendent do wartej miliardy ( chyba mocna przesada) działki pod Sejmem, nie ma i nie miał nic wspólnego z panią Kulczyk.,, Pochodzi mianowicie z zupełnie innego miotu i kojca niż jej były mąż, zdaje sie z tego samego co słynna dziennikarka Potocka, która podbiła swym osobistym urokiem Sejm przed kilkoma dekadami. No i cała puenta jakoś pani Magdalenie nie wypaliła.
@KOLARZ. Faktycznie, nie zagłębiałam się w tożsamość miotów. Jeśli ma Pan rację, to zmyliły mnie identycznie brzmiące imiona i nazwiska. W takim razie wycofuję się z puenty. Reszta bez zmian.
Magdaleno – puenta jest zasadna. To po prostu koszyki w których były mioty się troszkę pomieszały. Nie mówiąc o synapsach….co mnie (starą szlachtę) bawi do łez. Na dokładkę – większość tych „herbowych” nie ma pojęcia do czego służy sygnet.
Pozdrawiam
Dodając -dość powiedzieć, że tak jak dziedzic dbał o to, żeby we czworakach nie zabrakło rąk do pracy (z Maryną) …tak czworaki dbały o nie wygaśniecie linii dbających o ilość rąk do pracy w czworakach.
Pani Magdaleno, przykro mi bardzo, ale zwiodły mnie różne występy i fotografie pana LL gdy tylko przestał być mężem panny Kulczykówny . Myślę, że ma pani rację w swoim komentarzu. Jak wynika z wywiadów w Internecie, tak mu się w głowie przewróciło, że z cichego, nieznanego nikomu książątka całkowicie zmienił imidż oraz zaczął udawać regenta i władcę na Wiejskiej i popisywać się swoimi rodowodami z dwóch nazwisk, a także potęgą finansową. Czyżby po rozwodzie dostał parę miliardów „odszkodowania” ?
A to dobra ilustracja zjawisk, które zrodziły rządy lumpenoligarchii:
https://www.youtube.com/watch?v=v0BBpVl34I0&oref=https%3A%2F%2Fwww.youtube.com%2Fwatch%3Fv%3Dv0BBpVl34I0&has_verified=1
Najciekawsze, że Kurski wbrew własnej woli spopularyzował ten utwór, podobnie jak przyczynił sie do powszechnego bojkotu festiwalu piosenki polskiej dawnie w Opolu.
A oto typowy przykład „dowcipu” w wykonaniu wysokiego przedstawiciela inkryminowanej oligarchii:
https://www.facebook.com/wideonatemat/videos/708947129311167/