2017-06-02.
Chciałbym odnotować przyznanie nagrody, o której pewnie nie wszyscy Czytelnicy SO słyszeli. Jest przyznawana od 1992 roku przez Polską Radę Chrześcijan i Żydów, której celem jest przyczynianie się do wzajemnego poznawania się i zrozumienia chrześcijan i Żydów, przezwyciężania stereotypów i pogłębiania kontaktów międzyreligijnych.
Szczególnie dobrze wspominam pierwszego rabina Byrona Sherwina, ucznia bliskiego mi myśliciela Abrahama J. Heschla, urodzonego w 1907 w Warszawie. Niestety Byron zmarł przedwcześnie 22 maja 2015 roku. Poznałem go na wykładach u jezuitów w Krakowie, potem spotykaliśmy się w Chicago, a raz nawet mieliśmy wspólny wykład na jezuickim uniwersytecie Loyola. Był wielkim rzecznikiem zbliżenia polskiego Kościoła katolickiego z Żydami. W Polsce wyszło kilka jego książek. Mam wrażenie, że dzisiaj jego działalność została zapomniana.
Znam wielu laureatów z poprzednich lat (informację można przeczytać na stronie rady):
stałe inicjatywy
Celem Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów jest przyczynianie się do wzajemnego poznawania się i zrozumienia chrześcijan i Żydów, przezwyciężania stereotypów i pogłębiania kontaktów międzyreligijnych.
Tegoroczny laureata profesor Andrea Riccardi również zasługuje na zauważenie bo nikt tak wiele nie zrobił dla ludzi potrzebujących we Włoszech jak on. W ostatnich latach założona przez niego w 1968 roku wspólnota Sant’Egidio zaangażowała się również w rozwiązywanie problemów związanych z napływem uchodźców. Podobnie jak z Byronem Sherwinem wiążę ze wspólnotą Sant’Egidio osobiste wspomnienia (samego Riccardiego nigdy nie spotkałem, choć czytałem jego książki i wiele życzliwych uwag o nim słyszałem we Włoszech), a dokładniej pamiętam, że był z nią bardzo ściśle związany kardynał Carlo Maria Martini, zanim został kardynałem. Studiowałem wtedy w Rzymie i doskonale pamiętam, że wspólnota Sant’Egidio była postrzegana przez konserwatywnych katolików jako organizacja prawie lewacka.
Dziś wprawdzie mówi się wiele o ich związkach z Janem Pawłem II, ale w latach 80. polski papież był kojarzony z innymi grupami. Mniej zainteresowanymi pomocą ubogim, a bardziej krzykliwym promowaniem konserwatywnego katolicyzmu – by wspomnieć tylko Opus Dei, Communione e Liberazione czy ruch neokatechumanalny. No ale to są drobiazgi i pewnie tylko nieliczni zdają sobie z tych subtelnych różnic sprawę.
Dzisiaj święty Jan Paweł II patronuje tak wielu sprawom, że straciłem w tym orientację i nie dziwi mnie, że również Riccardi uznał za stosowne, by na te związki zwrócić uwagę. Przyjmując nagrodę zadał ważne pytanie i udzielił na nie odpowiedzi: „Czy Europa zapomniała już nauczanie Jana Pawła II? Częściowo tak, większość ludzi pamięta je fragmentarycznie, co widać na przykładzie zamkniętych drzwi dla imigrantów”.
Przysłuchiwał mu się kardynał Kazmierz Nycz, bo uroczystość odbywała się w jego pałacu 28 maja. Ciekaw jestem czy wyciągnie z tego wnioski i w sprawie uchodźców zacznie się wypowiadać mniej dyplomatycznie. Komunikat KAI w tej sprawie nie brzmi zachęcająco, bo stwierdza, że „kardynał wyraził swoją aprobatę dla laureata, a także założonej przez niego Wspólnoty Sant’Egidio”. No, ale przynajmniej tyle, nie ma nic przeciw, że inni coś robią.
Mniej dyplomatyczny był Stanisław Krajewski, współprzewodniczący Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów, który stwierdził, że „Riccardi razem ze wspólnotą żywo reaguje na problem kryzysu uchodźczego, angażując się w organizację korytarzy humanitarnych we Włoszech. Jeśli nie będziemy w Europie kontynuować działań Andrea Riccardiego, będziemy mieli w Europie problem z ogromnym kryzysem moralnym, a może nawet z wojną”.
Ciekawie zabrzmiało to, co poza wspomnianym pytaniem powiedział Riccardi w wykładzie pt. „Europa bez murów – dziedzictwo Jana Pawła II”. Jego zdaniem „to właśnie dzięki Janowi Pawłowi II w 1990 r. runął Mur Berliński”. Poza tym– jego również zdaniem – „papież-Polak odpowiadał także za burzenie muru między chrześcijanami a żydami oraz muru między północą a południem świata – bogatymi i biednymi krajami. Ta postawa pobrzmiewa również w jego podejściu do imigrantów. Papież apelował, by postawę miłości bliźniego okazywać także im. Ubolewał, że wiele krajów miało zamknięte drzwi. Wierzył, że w przybyszach z innego kraju spotykamy Jezusa Chrystusa, który pragnie byśmy Go kochali”.
Pamiętam, że takie teksty ukazywały się na portalu bliskim Watykanowi „Vatican Insider” przed przyjazdem papieża Franciszka do Polski w lipcu 2015. Jakoś nie zmieniły podejścia polskich polityków, tak chętnie powołujących się na „największego Polaka”. Tym razem mówi to założyciel Wspólnoty Sant’Egidio, która działa również w Polsce, ale bez wsparcia polityków; a wsparcie Kościoła katolickiego też jest mizerne.
Ciekaw więc jestem czy zdanie Riccardiego, że „chrześcijaństwo wyraża się w postawie otwartości na imigrantów” spotka się z jakąś reakcją. No bo skoro dostał nagrodę od tak ważnej Rady to jak rozumiem jego postawa jest godna naśladowania zdaniem zarówno polskich Chrześcijan jak i Żydów.
Dodajmy jeszcze dla porządku, że Andrea Riccardi (ur. 1950 r.) jest historykiem Kościoła, profesorem rzymskiego uniwersytetu Roma Tre. Naukowo zajmuje się m.in. tematem relacji pomiędzy religiami a nowoczesnością. A założona przez niego w 1968 r. w Rzymie Wspólnota Sant’Egidio skupia dziś ponad 65 tys. członków w 75 krajach, w tym jak wspomniałem również w Polsce. Ruch oprócz pomocy osobom ubogim, angażuje się na całym świecie w inicjatywy na rzecz pokoju i pojednania.
Stanisław Obirek

No to z grubej rury…
Biała człowiek zawsze niósł cywilizację dla „dzikusów”.
Obecnie nazywa sie to krzewieniem demokracji,
czyli narzucanie „dzikusom” siłą zachowań wygodnych dla biała człowiek.
Czasy się zmieniły, dawni niewolnicy uzyskali wolność i prawo do pobytu w domu dawnych panów.
I patrzcie, dalej mają pretensje do swoich właścicieli że mają o nich dbać!
I MAJĄ RACJĘ! Zostali zwyczajnie okradzeni, została im wyłącznie ich kultura związana z wyznawaną wiarą. Europa długo będzie jeszcze płaciła za swoje bogactwo oparte na grabieży.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Imperium_kolonialne
Polski na tej liście brak, choć II RP miała ochotę na własne kolonie i domagała się ich!
Teraz solidarnie z Europą Polska ma przytulać ludzi pokrzywdzonych przez tych co na liście w Wiki jak też mamy ponosić koszta współczesnego amerykańskiego kolonializmu.
Ci których przytulamy, natychmiast dają nogę do bogatych krajów, bo polska demokracja jakoś im nie leży. Może boją się polskich rasistów?
A ci są wszędzie! Wychowani na takich dziełach jak „W pustyni i puszczy” , Trylogia, czy wiedzy nabytej w dzieciństwie z elementarza i Murzynka Bambo.
ps.
Każda inicjatywa służąca wzajemnemu poznaniu się jest cenna.
Tylko to poznanie będzie będzie jeszcze trwało wieki, bo ludzie tacy są.
A tak od zawsze nęka mnie pytanie.
Czy my, Polacy, też jesteśmy zaliczani przez inne nacje do dzikusów?
Odnoszę wrażenie że tak…
E tam, to wcale nie z grubej rury. To dość powszechna wiedza „oświeconych elit w zachodnim kręgu kulturowym”. Niestety to, co się dzieje w Polsce od przejęcia władzy przez PiS potwierdza najgorsze stereotypy o Polakach. Po PiSie będzie je jeszcze trudniej przezwyciężać. No, ale najpierw do tego „Po PiSie” musi dojść by można w ogóle zacząć.
Cesarstwo rzymskie bało się chrześcijaństwa bo ono rozbijało jego podstawowe wartości – hierarchiczności, dominacji, przemocy, dyskryminacji itp. Chrześcijaństwo przestało się bać, i zaczęło żyć wobec własnych zasad. Rzym używał wtedyjedynej metody jaką znał i która dotychczas działała – przemocy. Zaś chrzescijanie widzeli w Jezusie miłość która przezwyciężała wszelką przemoc.
Idąc tym samym myśleniem, dialog mogą podejmować tylko ludzie mocni, którzy nie boją się rewidować własnych i czyichś przekonań i ewentualnie być gotowi na zmianę albo uzupełnienie swojej wiedzy.
W obecnym kryzysie z uchodźcami chrzescijanie muszą zrewidować swoje przekonania, a może i lęki – jeśli wogule takie mają. Czy chrzecijanska miłość „… wszysko przetrzyma, wszysko zwycięży”? , tak przynajmniej uważał Paweł z Tarsu. A jeśli nie, to możemy tylko wypatrywać powstania nowego 'Rzymu’ i nowej przemocy.
Pełna zgoda „dialog mogą podejmować tylko ludzie mocni”, jeden z moich mistrzów Walter Ong powiadał, że „„Podejście dialogiczne oznacza, że ty nie wiesz gdzie ono cię zaprowadzi. Możesz być zmieniony przez drugiego człowieka, a on może być zmieniony przez ciebie”. Tego się trzymam. Co do uchodźców, to już wielokrotnie o tym na SO pisałem i dyskutowałem. Przypominam tylko, że kraj taki jak USA zbudował swoją potęgę przyjmując uchodźców.
Przypominam tylko, że kraj taki jak USA zbudował swoją potęgę przyjmując uchodźców.
………… jeśli można….
To nie byli uchodźcy, to byli emigranci ekonomiczni..
USA (i nie tylko) nie przyjęło uchodźców którymi byli Żydzi..
vide raport Karskiego….
quote; Wyuczył się go na pamięć i streścił w 18 minutach, tak aby nie „nudzić” słuchaczy. Jednak nigdzie nie znalazł zainteresowania tragedią narodu żydowskiego. Wiele osób, z którymi rozmawiał, nie wierzyło w jego relacje i uznawało je za propagandę rządu polskiego na uchodźstwie. To, co opowiadał Karski, niektórzy jego rozmówcy określali jako niewiarygodne i być może byli szczerzy. Polski emisariusz nie był jedyny. Napływały inne relacje, w tym od samych Żydów. Po wyzwoleniu obozów koncentracyjnych dominującą reakcją był szok.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Karski#Raport_w_sprawie_Holocaustu
Proszę się łaskawie cofnąć do XVII i XVIII wieku, wtedy to byli uchodźcy prześladowanie w Europie za przekonania religijne (tak jak dzisiaj na Bliskim Wschodzie, tzw. Państwo Islamskie prześladuje tych, co nie wierzą tak jak oni) i w rodzących się Stanach znaleźli przystań. To oni w dużej mierze, dzięki zaprzestaniu bratobójczych walk, dali przykład jak się buduje cywilizację. Wiek XX i sprawa żydowska to rzecz wstydliwa dla nich samych vide znakomitą książkę Petera Novicka, „The Holocaust in American Life”. Oni się przynajmniej tego wstydzą, u nas brak elementarnych odruchów przyzwoitości i pamięci o tym jak niegdyś, uciekinierzy i uchodźcy właśnie byliśmy przygarniani…
Miasto ruin;
https://www.google.pl/search?client=opera&q=film+miasto+ruin&sourceid=opera&ie=UTF-8&oe=UTF-8
Podobnie wyglądają miasta w Syrii a wcześniej Irak, Libia Afganistan itd.
Tylko środki do ich zniszczenia są niezwykle skuteczne, bo to demokracja dba aby nie zdechła.
Gdyby Hitler miał polowe tego co dawni alianci to … szkoda gadać.
Ja naprawdę współczuję ludziom z tych miejsc tylko do jasnej cholery te miasta burzą im krasnoludki?
Każde g.. no do zabijania kosztuje jak cholera, to są niezwykle bogate krasnoludki.
Oni opróżniają magazyny z bronią a ja mam przygarniać tych co jeszcze nie zdążyli zabić?
Rozwiązanie?
Wyrżnąć z korzeniami krasnoludki i nie dawać im nawet na coca-colę pieniędzy.
Nie chcę się wdawać w drobiazgowe analizy „skąd się biorą uchodźcy i jak zaradzić ich problemom” bo po pierwsze brak mi potrzebnych kompetencji, a po drugie inni to robią znacznie lepiej ode mnie, ot choćby na dzisiejszej konferencji na UW, na którą się wybieram, a chętnych zachęcam (http://fsrz.pl/projekty/uchodzcy/). Natomiast, skoro dyskutujemy na marginesie przyznanej założycielowi wspólnoty zajmującej się m.in uchodźcami właśnie, chciałbym przypomnieć, że najczęściej i najchętniej zapraszanym przez nich prelegentem był zmarły niedawno profesor Zygmunt Bauman. Jego książka „Obcy u naszych drzwi” powinna być lekturą obowiązującą dla każdego, kto na ten temat się wypowiada. To gorzka lektura zwłaszcza dla nas Europejczyków przekonanych o własnej wyższości.