2017-06-13.
Od soboty 10 06 2017 Białystok ma nowego ordynariusza.
Wszystko wskazuje na to, że abp Tadeusz Wojda jest z ducha papieża Franciszka. I to nie tylko, że przez wiele lat pracował w Watykanie (to, jak wiadomo, jeszcze o niczym nie świadczy), ale przede wszystkim dlatego, że od 1990 pracował w Papieskim Dziele Rozkrzewiania Wiary i Kongregacji ds. Ewangelizacji Narodów, a to oznacza, że doskonale zdaje sobie sprawę z katolicyzm polski jest czymś wyjątkowym w skali światowej (ufam, że nie cierpi na syndrom mesjański, jaki ostatnio kwitnie w niektórych środowiskach polskiego katolicyzmu). Mówiąc krótko jest nadzieja, że wprowadzi do nadwiślańskiego katolicyzmu nowe, chrześcijańskie i katolickie właśnie akcenty.
Jednak w euforię trudno wpadać jeśli przypomnieć, co przed kilku miesiącami abp Wojda mówił w wywiadzie dla KAI: „Jestem od ponad 30 lat na Zachodzie, więc Kościoła polskiego muszę się uczyć. Kościół z Polski na pewno jest wdzięczny za wielki pontyfikat Jana Pawła II. Pontyfikat Jana Pawła II z pewnością nadał bardzo mocną charakterystykę naszemu Kościołowi. Ale aby kwiaty rosły, to trzeba je nieustannie podlewać. Podobnie, aby Kościół w Polsce właściwie wzrastał, potrzebuje nowej ewangelizacji. Wiele mówi o tym papież Franciszek, który zachęca nas do nowego spojrzenia na misję Kościoła w dzisiejszym społeczeństwie. Niemniej jednak Kościół w Polsce jest dość dobrze uformowany i potrafi wiele dać Kościołowi powszechnemu”.
No więc – zobaczymy jak mu będzie ta nauka szła, bo ostatnie 30 lat to, zwłaszcza dla polskiego Kościoła katolickiego, szmat czasu. No i jest to zupełnie inny Kościół niże ten jaki w 1987 roku opuścił młody wówczas ksiądz pallotyn Tadeusz Wojda. Ciekaw jestem czy w istocie przejmie się naukami papieża Franciszka czy też zacznie „śpiewać w chórze”, którego tonacje już nazbyt dobrze znamy.
W każdym razie nowy styl kontaktu z mediami nie bez satysfakcji odnotowała „Gazeta Wyborcza”, z którą nowy metropolita chętnie rozmawiał (a to w polskim episkopacie raczej rzadkość! Redaktor Maciej Chołodowski w tytule swego tekstu (por. „Metropolita Wojda o puszczy, ONR, uchodźcach, homoseksualistach” GW 13.06 2017 ) wyeksponował sprawy, które na pewno nie spodobają się zwolennikom „twardego kursu” w polskim Kościele. Krótko mówiąc są to tematy zakazane, a jeśli już o nich się mówi w kościelnych to raczej zgodnie z linią obecnie rządzącej partii.
Tym chętniej odnotowuję to, co mówił dziennikarzom „Wyborczej” – wszak nie należy to do stałego repertuaru polskich biskupów. Dopytywany o nacjonalizm, którego propagowaniem zasłynął właśnie kościół białostocki, abp Wojda odpowiedział: „Kościół jest przede wszystkim do modlitwy, do spotkania z Bogiem. Niestety, czasem może się zdarzyć, że ktoś najpierw idzie do kościoła, a potem wszczyna jakieś rozróby. Kościół nie jest miejscem do manifestacji nacjonalizmu lub innych przekonań. Wszyscy są równi przed Panem Bogiem: czy to będzie prezydent, czy minister, czy zwykły człowiek. Czy z prawicy, czy z lewicy. Do jakiejkolwiek partii czy organizacji należy, nie ma to znaczenia. Przed Panem Bogiem wszyscy jesteśmy równi i w sumieniu odpowiadamy za to, co robimy”. Zobaczymy jak długo ten dystans do narodowców uda się nowemu metropolicie utrzymać. Jak sam twierdzi, nie bardzo wie, co się w Polsce dzieje i to nie tylko w polityce, ale i w Puszczy Białowieskiej.
Również o uchodźcach dziennikarzom „Wyborczej” Wojda powiedział ciekawe rzeczy – choć nader ostrożne: „Polska zawsze była krajem tolerancyjnym, który przyjmował wielu uchodźców. Obecnie mamy w Polsce około miliona Ukraińców, Białorusinów czy Czeczenów. Nie wiem, czy ci uchodźcy, o których się mówi w tej chwili, w ogóle chcą przyjechać do Polski. Wiem jeszcze z ostatniego okresu, kiedy przebywałem we Włoszech, że oni chcą do Szwecji, Niemiec, Anglii czy Holandii. Stoi pytanie więc: czy przenoszenie ich do Polski na siłę to jest rozwiązanie? Uważam, że ten problem powinien być rozwiązywany w tych miejscach, z których oni pochodzą. Tam trzeba im pomagać: wspierać ich kulturę, dawać im możliwości pracy, godnego życia. Europa nie jest w stanie wszystkich przyjąć. Emigracja była zawsze. Polacy też w różnych okresach historii byli uchodźcami, a Polska była zawsze krajem, w którym znajdowało się miejsce dla wszystkich i myślę, że i w tym przypadku zostaną znalezione rozwiązania”.
Media kościelne i prawicowe koncentrują się na „posłudze i głoszeniu” i poddają uczonej wykładni hasło jak ognia unikają „kontrowersyjnych” tematów, jak nacjonalizm czy uchodźcy. Ciekaw jestem czy nie przekonają nowego metropolity by na przyszłość unikał „niebezpiecznych kontaktów z liberalnymi i lewackimi mediami”, bo jak wiadomo te zawsze wszystko przekręcą.
Stanisław Obirek

Jeśli dobrze zrozumiałem wywód Autora, to „nowe” w postaci metropolity w Białymstoku polega na baaardzo ostrożnym poruszeniu tematów których nie poruszają inni polscy biskupi i nawiązaniu do mitycznych nauk Jana Pawła II (nikt dotąd nie wyartykułował co to są za nauki – może Autor by zechciał?). Cytowana wypowiedź to mętny dyplomatyczny język. Ta uwaga o konieczności podlewania kwiatów jako żywo przypomina wypowiedzi bohatera filmu „Wystarczy być”.
Może Autor zechciałby rozwinąć myśl biskupa: „Kościół w Polsce jest dość dobrze uformowany i potrafi wiele dać Kościołowi powszechnemu”? Ale prosiłbym o konkrety.
Proszę zauważyć, że mój wywód jest nader ostrożny już nawet w tytule pojawił się znak zapytania, a każdy przywołany cytat (potwierdzam każdy z nich nader podatny na różnorodne możliwości rozumienia) opatrzyłem też wątpliwościami. W przyszłym tygodniu jadę na konferencję gdzie będę mówił o JPII, z zwłaszcza jego recepcji w Polsce i obiecuję słów kilka w tej również złożonej materii. Nie będę się dobijał o wywiad u nowego metropolity, a zresztą SO nie ma funduszy na takie wypady, więc nie mogę się dopytać „co też jego ekselencja raczyła mieć na myśli”. Pozostaje więc cierpliwie czekanie, co raczy powiedzieć, a raczej zrobić w kwestiach o które dopytywał red. Maciej Chołodowski z GW. Inni nie dopytują nawet tylko się zachwycają. Ja pozostaję życzliwym obserwatorem.
Dobra nowina, ciekawe czy nowy pasterz przybliży tę wiedzę owieczkom..
quote;
Żydowscy chrześcijanie – pierwsi chrześcijanie – nie wierzyli w niepokalane poczęcie. Wierzyli, że Józef był biologicznym ojcem Jezusa. Ich chrystologia zawierała „adopcjonizm” – myślano, że Jezus został adoptowany jako swoisty syn Boga w pewnym momencie swojego późniejszego życia. Pozostawało tematem spornym, kiedy to się stało: Marek sugeruje chrzest, Paweł – zmartwychwstanie.
…………..
https://pracownia4.wordpress.com/2015/01/02/wielu-z-tych-bogow-pochodzi-z-gwiazd-prawda-ukryta-za-swiatecznymi-przygodami-dziecka-o-imieniu-jezus/
Jeden biskup wiosny nie czyni, nawet w randze arcybiskupa. W morzu antychrześcijańskich zachowań większosci polskich hierarchów, ich szowinizmu, niechęci i nienawiści wobec wszystkiego co nowe, otwarte, tolerancyjne i światłe w świecie współczesnym, taka postawa bojaźliwej otwartości może byc jednostkowo cenna ale społecznie nie ma szans na zaistnienie. Szowinizm pisowski implikuje i przyciaga szowinizm hierarchów, wzajemnie się nakrecając i wzmacniając. Proces radykalizacji szowinizmu musi dojść do końca tak, aby nastapiło otrzeźwienie katastrofą i absurdem.
@SLAWEK
Mnie interesuje gdzie na świecie można znaleźć wzorce prawdziwie chrześcijańskich zachowań.
Ciężko będzie. Chrześcijaństwo to potężna organizacja z tradycją dwóch mileniów.
Stalin zmodyfikował administrację partyjną dokładnie na wzór KK .
Centrum w Moskwie i aż do parafii czyli POP, wraz z politrukami którzy pełnili te same funkcje co proboszcz. Komunizm zdechł niemal do końca a KK ma sie jeszcze dobrze, choć w zarządzie przybywa Gorbaczowów.
Schizmatycy jak widać, wychodzą na tych dobrych chrześcijan tak jak dobrzy uczciwi komuniści a znałem kilku takich. Powszechnie uważano ich za durni, poczciwych, uczciwych, ale durni.
Obieg informacji prawie nieograniczony powoduje duży problem dla wszelkiej władzy, fizycznej czy duchowej. Są dwa wyjścia, ocenzurować… co stanowi jeszcze problem techniczny albo zaśmiecić Internet do tego stopnia aby każda informacja była traktowana jako kłamstwo albo objawienie prawdy.
W mętnej wodzie dobrze się pływa i odżywia, jak wie się gdzie zdrowe żarełko leży.
Chaos to potężna obecnie broń dla tych co rządzą.
Więc kłamią dzisiaj niemal wszyscy choć wiedzą że przyjdzie czas rozliczeń tak jak w 1979 roku.
Ile rzeczy można było usłyszeć, ho ho.. a potem tę turbulencję opanowano.
Ot ciekawostka, jak to z gender było..
PRACowniA
13 czerwca 2017
Koncepcja tożsamości gender pochodzi od pedofila, człowieka eksperymentującego na ludziach..
https://pracownia4.wordpress.com
@MAGOG dla mnie prawdziwe wzorce chrzescijańskie można odnaleźć w kościołach powstałych w wyniku reformacji, odwołujacej sie do Jana Husa przez Marcina Lutra i Jana Kalwina, żeby wspomniec tylko postacie symboliczne. Piszę to jako laik i pewnie warto by prof. Obirka poprosić o szkic na temat uniwersalnych zasad i wartości chrześcijańskich.
*
Co do gender to dla mnie ważniejsze są współczesne studia i badania naukowe nad kulturowymi uwarunkowaniami płci, bo polska hierarchia dyskutuje ze swoim własnym, prymitywnym i wulgarnym rozumieniem tej kategorii. Tu też zresztą jestem wyłącznie laikiem.
Każdy zasługuje na szansę. Wśród białostockich katolików zmiana może być tylko na lepsze.Określenie ,, dość dobrze uformowany” nie jest najwyższą oceną.
Pochlebia mi zachęta Pana Slawka by napisać „szkic na temat uniwersalnych zasad i wartości chrześcijańskich”, ale obawiam się, że to zadanie niewykonalne. Dzięki uprzejmości tłumacza podczytuję sobie niezwykle ciekawy tom pism przyjaciela Nietzschego Franza Overbecka „FINIS CHRISTIANISMI” (https://ksiegarnia.pwn.pl/Finis-christianismi-Wybor-pism,85083163,p.html). Franz Overbeck znał chrześcijaństwo o wiele gruntowniej niż Nietzsche i pisał o nim w tonie radykalnej krytyki, która chyba nie została zrozumiana bo jej autor pozostał nieznany. Myślę, że dzisiaj warto podjąć nie tylko obronę tej religii, ale właśnie jej radykalną krytykę.
@OBIREK tytułem wyjaśnienia – mnie nie chodzi o apoteozę, ani nawet o obronę religii. Prosząc „o szkic na temat uniwersalnych zasad i wartości chrześcijańskich” chodziło mi raczej o to jak współczesny katolicyzm oddalił się od zasad chrześcijaństwa rozumianego tak jak np. za casów reformacji albo za czasów osadnictwa w USA, czy nawet jak oddalił sie od współczesnych kościołów protestanckich. Czytając wprowadzenie do wyboru pism Franza Overbeck (1837–1905) zdałem sobie sprawę, że czytelnicy SO moga być zainteresowani m.in. dlaczego stawiał tezy o zasadniczej wrogości między teologią a religią, apokaliptycznym horyzoncie wczesnego chrześcijaństwa i zbliżającym się finis christianismi. Może właśnie radykalna krytyka religii pozwoliłaby uchwycić uniwersalne wartości i zasady chrześcijaństwa obecne w teologii a nieobecne w praktyce religii.
„o to jak współczesny katolicyzm oddalił się od zasad chrześcijaństwa”
Nie można pominąć centralistycznej struktury katolicyzmu z pretensjami do władztwa tego wyznania na innymi. W tej pysze, sprzecznej przecież z zasadami chrześcijaństwa, wydaje się tkwić istota tego wypaczenia.
W tej pysze, sprzecznej przecież z zasadami chrześcijaństwa, wydaje się tkwić istota tego wypaczenia.
…………………………
Specjalista potrzebny od zaraz!
Może ktoś zada sobie trud i stworzy tabelkę w której znajdą się zasady trzech religii monoteistycznych?
Nie chcę Prof. Obirkowi zawracać głowy ale…
Jak zobaczę to w nowoczesnej tabeli wraz z prezentacją, może się nawrócę?
Może coś mi będzie pasowało?
Szanownym komentatorom chciałbym przypomnieć, że na pytanie „o to jak współczesny katolicyzm oddalił się od zasad chrześcijaństwa?” starałem się już odpowiedzieć w 2015 w książce „Polak katolik?” w której najważniejszym jest właśnie znak zapytania, bo postawiłem tam trzy proste pytania:
1. Czy chrześcijaństwo jest religią?
2. Czy katolicyzm jest religią chrześcijańską?
3. Czy katolicyzm polski jest religią?
Na wszystkie trzy udzieliłem negatywnej odpowiedzi. Dziś pewnie bym całą sprawę ujął inaczej, ale zasadniczo diagnozy bym nie zmienił. Dzisiejsza uroczystość Bożego Ciała, która w historii była pretekstem do najkrwawszych prześladowań wyznawców innych wyznań chrześcijańskich (nie wierzących w rzeczywistość obecność Chrystusa w kawałku chleba i innych religii (zwłaszcza Żydów oskarżanych za zabójstwo Boga) tak bezkrytycznie obchodzona w Polsce jest jeszcze jednym argumentem za wątpliwościami sformułowanymi w tej książce.
Dzisiaj, w uroczystość bożego ciała, byłem we wsi Spycimierz, w środkowej Polsce, w okolicach Uniejowa. W tej parafii od ponad dwustu lat (tak się reklamuje parafia) w ten swiąteczny dzień odbywa się układanie dywanów kwiatowych na trasie procesji. Byłem tutaj 3-ci raz z rzędu, zainteresowany estetyką i wzornictwem oraz samą pracą ludzi układajacych dywany kwiatowe, corocznie w inne wzory. Chodziłem wsród pracujących parafian i osób odwiedzających ponad 3 godziny. W oczach i uszach wyniosłem wrażenia święta, podniosłości, uprzejmosci, wzajemnej pomocy, współpracy, zaciekawienia i zaangażowania. To co budzi moje uznanie dla tych parafian to fakt, że ich zaangazowanie i praca dotyczą rzeczy niecodziennych dla nich samych oraz dla odbiorców. Rzeczy, których założeniem jest dostarczanie wrażeń piękna a nie jakiejkowiek wartosci utylitarnej. (Nawiasem mówiąc jednymi z układajacych swój wzór, zresztą bardzo ciekawy, byli Włosi, specjalnie przyjeżdżajacy na tę okazję.)
Mimo kontaktu z setkami ludzi nie zanotowałem ani grama niechęci, złośliwości, złości, nienawiści czy braku życzliwości. I choć nie takich wrażeń tutaj szukam co roku, po raz trzeci w kolejnych latach wracam zbudowany, że jeszcze może nie jest z nami tak źle skoro istnieją zgromadzenia wolne od manipulacji politycznej, niechęci oraz retoryki kłamstwa, nienawisci i wojny domowej. Dzień wcześniej chcąc się dowiedzieć o godziny w których warto przyjechać zadzwoniłem do parafii. Odebrał ksiądz a jego uprzejmość i życzliwość, oraz serdeczność z jaką zapraszał do odwiedzin Spycimierza, wobec nieznanego rozmówcy, wzbudziła moje uznanie i sympatię.
Może właśnie tacy ludzie jakich spotkałem nadają religii prawdziwy sens i wymiar?
*
@OBIREK – moim zdaniem dzisiejszy stosunek Pana Profesora do treści własnej książki sprzed dwóch lat byłby znakomitym materiałem szkicu na SO. Tym bardziej, że taka swoista autorecenzja i autorefleksja byłaby dla nas pouczajaca w zakresie teologii i religii.
Dokładnie tak..
Poszedłem na procesję centralną na Krakowskim Przedmieściu z aparatem.
Zatrzymałem się przy jednym ołtarzu, odsłuchałem śpiewów (znakomitych, z nagrań), wysłuchałem śpiewanej Ewangelii na żywo, też znakomitej. Patrzyłem na celebrantów i ludzi zgromadzonych przy ołtarzu zbudowanym przez Cech Rzemiosła, patrzyłem na tradycyjną oprawę uroczystości i odczuwałem satysfakcję że nalezę do Tej Nacji, do tej Kultury i do tych ludzi. To był ten moment bez polityki.
Podróż w czasie…
Mój ateizm w niczym nie przeszkadzał w odbiorze tego fragmentu mojej Kultury Narodowej.
Żadna fotografia nie odda tego co tam istniało.
Taki Kościół będę wspierał zawsze bo to wiąże się z istnieniem mojego narodu który ma te same przywary co inni ale jakże inną cudowną Kulturę.
Dziękuję za sugestię, rzeczywiście od wyborów w 2015 i państwo i kościół znalazły się w nowej sytuacji, o której warto napisać.