Lasy to skarb narodowy. Ponadpartyjny.
O ich ochronie w Polsce przed wszelkiej maści wrogami pomyślano tuż o odzyskaniu niepodległości w 1918 r. Lasy państwowe w II RP zajmowały powierzchnię 3,3 mln ha.
Po rabunkowych działaniach w czasie II wojny św. i bezmyślności w polityce leśnej władz PRL, dzisiejszy rozbój sięgnął dna.
Uchwała z 1991 r. nakazuje konieczność trwałego zachowania lasów. Prędzej czy później bandyci od niszczenia Puszczy Białowieskiej zostaną więc ukarani.
Ale nic nie przywróci życia zniszczeniom.
Puszcza jest klejnotem. Już dziś sądy powinny wszczynać procesy. Przyjdzie czas i na to.
Na razie rozbój – w blasku rządowych foteli – kwitnie i jego końca nie widać, tak jak odległa jest zmiana nie tyle dobra, bo to nic nie znaczący eufemizm, pustosłowie, lecz zmiana uczciwa.
Jerzy Klechta

