Myliłem się i teraz zmieniłem zdanie.
Jeśli ktoś woli bardziej uczony termin, to powiem, że zmienił się paradygmat mojego myślenia i rozumienia. To oczywiście ani nic nowego, ani tym bardziej odkrywczego. Choć warto przypomnieć, że jako pierwszy zdał sobie z tego sprawę wybitny polski uczony Ludwik Fleck, którego napisana w 1935 roku po niemiecku praca najpierw została przetłumaczona w 1979 roku na język angielski i dopiero w 1986 roku na język polski jako „Powstanie i rozwój faktu naukowego”. Jednak dopiero prace amerykańskiego badacza Thomasa S. Kuhna spopularyzowały tezę Flecka. Ale samo pojęcie zmiany paradygmatu jest związane nie z odkrywcą, lecz z popularyzatorem.
Przypomniałem sobie o tym prze lekturze głośnio i szeroko komentowanych wyników sondażu Instytutu Badań Rynkowych IBRIS „cieszącego się wyjątkowym zaufaniem” dokonanego na zlecenie dziennika „Rzeczpospolita”. Co więcej, rzeczony sondaż podaje bardzo dokładnie wielkości procentowe zwolenników poszczególnych partii.
Jest to oczywiście ciekawe, ale – przynajmniej moim zdaniem – ma dość luźny związek z rzeczywistością.
O co tak naprawdę chodzi i dlaczego pozwalam sobie na tak radykalny osąd na temat „faktu społecznego”, którym od kilku dni żyje cała Polska, a ściślej wszystkie polskie media?
Otóż dowiadujemy się, że ponad 60% ankietowanych nie godzi się na korytarze humanitarne dla uchodźców. Najczęściej spotykany nagłówek brzmi: „Polacy nie chcą korytarzy humanitarnych dla uchodźców”. A kim są ci Polacy? Oto dokładne wyliczenie podawane przez wszystkich: „Najbardziej niechętni do tej formy pomocy uchodźcom są wyborcy Kukiz’15 – negatywnie odnosi się do niej 84 proc. respondentów. Niewiele mniej przeciwników korytarzy jest wśród sympatyków PSL (80 proc.) i Prawa i Sprawiedliwości (71 proc.). Najwięcej zwolenników korytarzy humanitarnych to elektorat Platformy Obywatelskiej (73 proc.) i Nowoczesnej (57 proc.)”.
Mim zdaniem te dokładne wyliczenia odsłaniają stopień uprzedzeń i ignorancji poszczególnych grup, a nie ich stosunek do humanitarnego rozwiązania proponowanego przez Kościół katolicki, zwłaszcza przez bpa Krzysztofa Zadarko. Ten odpowiedzialny za rozwiązanie problemu uchodźców w episkopacie hierarcha stwierdził słusznie w rozmowie z KAI, że wyżej cytowany sondaż:„pokazuje jaki jest efekt podtrzymywania w społeczeństwie strachu, wynikającego z budowania w mediach jedynie negatywnego obrazu uchodźców, jako osób powiązanych z terroryzmem”. Zadarko dodał też, że: „Te wyniki raz jeszcze potwierdzają tezę, że jesteśmy sterroryzowani strachem, który paraliżuje naturalne cechy naszego społeczeństwa i Kościoła: ofiarność i gościnność. To skutek utrwalania obrazu drugiego człowieka, widzianego jedynie przez pryzmat terroryzmu i skrajnych odłamów islamu”.
Chętnie się z biskupem Zadarko zgodzę, jednak dodałbym, że ten strach nie powstał w próżni społecznej, ale ma swoje łatwe do zlokalizowania źródła. Jednym z nich to oczywiście polityczne wygrywanie problemu uchodźców przez polityków, czego przykład dobrze znany dał w lipcu 2015 roku prezes zwycięskiej partii. Inni go tylko mniej czy bardziej udolnie naśladują. Napisał o tym dla OKO.press Adam Leszczyński w komentarzu do podobnego sondażu przeprowadzonego dla tegoż OKO.press przez inne, równie wiarygodne Biuro Badań Rynkowych IPSOS, ale tym razem dotyczącego popularności poszczególnych partii. Otóż Leszczyński powiada, że „PiS brutalnie rozgrywa politycznie sprawę relokacji uchodźców z terenów Afryki i Bliskiego Wschodu. Cały czas rozbudza w Polakach strach przed uchodźcami, pokazując ich (fałszywie) jako potencjalnych terrorystów. Następnie pokazuje się opinii publicznej jako jedyny obrońca bezpieczeństwa Polaków. I ten chwyt budzenia i kojenia lęku działa”. Trudno odmówić mu racji.
Jednak wracam do mojej głównej tezy. Gorąco komentowane sondaże niewiele mówią o Polakach i jeszcze mniej o uchodźcach. Natomiast bardzo wiele mówią o mechanizmach manipulacyjnych, jakim poddani są i jedni i drudzy. Nie wiem kto jest większą ofiarą: czy coraz bardziej ogłupiane przez media polityków i większość kleru katolickiego społeczeństwo polskie – czy uchodźcy, którym to samo „wstające z kolan” społeczeństwo „ustami swoich przedstawicieli” odmawia elementarnej ludzkiej solidarności.
Może więc warto wrócić do lektury mądrych tekstów Ludwika Flecka i Thomasa S. Kuhna i zastanowić się: czy nie nadszedł czas zmiany paradygmatu naszego myślenia zarówno o uchodźcach jak i o sobie samych.
Akurat w tym widzę ogromną rolę Kościoła i uniwersytetów. Nie jest to nadzieja płonna, skoro właśnie mój uniwersytet zorganizował konferencję, na której również przedstawiciele Kościoła wypowiedzieli ważkie słowa (pisałem o tym w SO: Stanisław Obirek: Może przełom…). Odbyło się ona bez udziału polityków i mediów. Co również uważam za symptomatyczne. Oczywiście oprócz instytucji religijnych (bo przecież nie powinniśmy się ograniczać do Kościoła katolickiego) i instytucji naukowych widzę ogromną rolę właśnie w tym procesie zmiany myślenia dla samorządów, organizacji pozarządowych i wszelkich ruchów obywatelskich, w tym również KOD-u.
Stanisław Obirek


Qote;
Przyczyniła się do tego w dużej mierze edukacja młodzieży szlacheckiej. Historycy są zgodni, że jezuici, którzy do końca naszej państwowości prowadzili większość polskich szkół, długo posługiwali się przestarzałymi metodami i programami nauczania. Pokazywali teologiczny obraz świata w sprawach, które wyjaśniała nauka.
…………………………………… to nie jest ad personam Profesorze.
https://wszystkoconajwazniejsze.pl/prof-andrzej-zybala-kultura-umyslowa-polakow-dlaczego-myslimy-myslimy/
Rozmowę prowadzi Marcin WANDAŁOWSKI
Jeden komentarz, też interesujący
ps. ciekawa stronka, czasem bywam.
Dla JK i PiS wywoływanie i podsycanie strachu przed uchodźcami jest metodą zdobywania i utrwalania poparcia. Spokojna praca i edukacja prowadzona zarówno przez KRK jak i środowiska naukowe w wyjasnianiu pomocy humanitarnej uchodxcom, zwłaszcza natury korytarzy humanitarnych, może poprawić nieco sytuację. Na poważniejsze zmiany opinii społecznej bym nie liczył, przynajmniej w krótkiej perspektywie. W dłuzszym horyzoncie eskalacja psychozy strachu spowoduje obniżenie poziomu lęków i spadek popularnosci PiS.
No cóż prof. Zybała choć mądrze mówi, zwłaszcza gdy określa nowoczesnych Polaków jako „wspólnotę ludzi otwartych na analizę, poszukujących nowych argumentów, aby stale uwiarygadniać swoje poglądy, skorych do weryfikowania swoich stanowisk i wiedzy oraz zdolnych do przyznawania się do błędów. Wykazujących pokorę przed złożonością rzeczy oraz zjawisk. Analizujących je w oparciu o określone reguły rozumowania, z których zdają sobie sprawę. Dostrzegających poziom meta oraz mechanizmy przyczynowo-skutkowe. Niepodatnych na stereotypy i uproszczenia”. Niestety sam „stereotypom i uproszczeniom” ulega gdy wypowiada się o jezuitach. No, ale nie tu miejsce na polemikę, „ciekawą stronkę” czytuję i nawet na SO już polecałem. Źródeł obecnej sytuacji poszukiwałbym raczej w Toruniu i Łagiewnikach niż w kolegiach jezuickich. Natomiast w istocie wierzę w siłę argumentów i połączoną z nią zmianą myślenia. Stąd mój apel o wspólne działanie. Mam nadzieję, że dożyję czasów, że nie będę sobie w stanie przypomnieć rządzącej obecnie partii ani jej prezesa, ani premiera, ani prezydenta, nie wspominając o dziwnych ministrach sprawiedliwości i obrony narodowej. Na razie ich obecność jest boleśnie odczuwalna, podobnie jak i fetowany przez nich prezydent zaprzyjaźnionego mocarstwa, który niebawem tu zawita. Ale to tylko chwilowy szum medialny. Minie, minie naprawdę!
Miejmy nadzieję, że minie! A jeśli o Jezuitów chodzi: co Pan Profesor myśli o wybranym właśnie nowym Prefekcie Kongregacji Nauki Wiary?
Z uszanowaniem,
Tomasz Doliński
Miałem okazję go spotkać przed laty, jego książki czytałem szczególnie utkwiła mi w głowie jego „Wprowadzenie do antropologii teologicznej” wydanej przez Wydawnictwo WAM w 1997 roku. Ludzie jak wiadomo się zmieniają, zwłaszcza pod wpływem różnych „ważnych funkcji”. Mam nadzieję, że pozostanie sobą i wniesie do tej niecieszącej się dobrą sławą Kongregacji (to następczyni inkwizycji, co szczególnie ostatni prefekci przypominali) nowego ducha. W każdym razie jeśli interesuje Pana, co tym myślą watykaniści, warto rzucić okiem na ten tekst: https://www.ncronline.org/news/vatican/francis-replaces-cardinal-muller-deputy-ladaria-head-doctrinal-congregation
Uchodźcy, uchodźcy. Post-temat. Temat zastępczy. Temat ściemniający. Temat tani. Histeryczny i pełen hipokryzji. Temat odwracający uwagę.
Dopóty dopóki CIA, Izrael i Arabia Sudyjska będą wspierać ISIS oraz AlQaidę finansowo, logistycznie i dostarczać im broń, ten krwawy teatr reżyserowany wg zasady dziel i rządź będzie trwał a rzeka uchodźców nie będzie miała końca. Ci naiwni, którzy sądzą, że zwariowałem powinni włączyć krytyczne myślenie i ograniczyć czerpanie wiadomości z mediów mainstreamowych. Wikileaks mające wiele materiału na ten temat, sygnalizatorzy z CIA tacy jak Robert David Steele, uczciwi politycy tacy jak amerykańska kongresmenka Tulsi Gabbard, niezależni i doświadczeni dziennikarze tacy jak mieszkający w Damaszku brytyjczyk Tom Duggan czy John Pilger , Eva Bartlett, Udo Ulfkotte i inni jak także wiele portali nie mających nic wspólnego z mainstreamowymi fake-news-mediami dostarcza wystarczająco wiele info i dowodów na to jak jesteśmy nieustannie okłamywani ws tzw wojny z terrorem i sytuacji na Bliskim Wschodzie w imię wyjątkowo podejrzanej agendy politycznej.