…rozmawia z profesorem Leszczyńskim
Hazelhard: No i co, profesorku? Odgrażałeś się rok temu, że coś zmienisz w naszej Polsce, i co? I dupa!
Michał Leszczyński: Hazelhardziku kochany, z jednej strony wielka dupa, ale z drugiej…
H: Wiem, wiem, co jest z drugiej strony dupy, więc nie musisz wulgarnych wyrazów używać.
ML: To akurat jest spuścizna po średniowiecznym katolicyzmie, że intymne części ciała brzmią pejoratywnie. W Indiach na tę drugą stronę mówią „alabastrowy pręcik”, ale ja chciałem coś na poważnie powiedzieć.
H: Wiem, że nigdy nie mówisz na poważnie, ale spróbuj.
ML: Zacznę od mojej szkoły średniej, LO im. Jose Marti na Bielanach w Warszawie. Był tam Nauczyciel matematyki, Wincenty Łaźniczka, który od pierwszej klasy dawał nam zadania maturalne i z olimpiad matematycznych. Niektóre z tych zadań były tak trudne, że rozwiązywało się je przez tydzień, czasem przez miesiąc. Radość z rozwiązania takiego zadania była naprawdę wielka, a w nagrodę można było dostać czwórkę, a czasem nawet piątkę. Minęło 30 lat, nastała wolna Polska, moje Dzieci poszły do szkoły.
H: Profesorze Leszczyński! Czy Ty teraz zawsze tak przynudzasz? Kiedyś mówiłeś ciekawiej.
ML: Kiedyś też grałem lepiej w piłkę, ale nie przerywaj – zaraz dojdę do sedna sprawy. Otóż moje Dzieci miały naukę matematyki zupełnie inną niż ja. Robiły niesamowitą liczbę łatwych zadań, na każde poświęcając 3 minuty. Jak zadanie było zbyt trudne, to je omijały. Mój najstarszy Syn uczył się w ten sposób matematyki w najlepszym w Polsce Liceum im. Staszica, więc mam podstawy sądzić, że działo się tak wszędzie.
H: I co z tego?
ML: Z tego wynikają wszystkie nasze obecne problemy. Wystarczy pójść na dowolne zebranie – jakiejś rady nadzorczej, gminnego kółka, partii politycznej, rady naukowej, i można zobaczyć, że nawet jeżeli na początku postawiony jest istotny trudny problem do rozwiązania, to za chwilę wszyscy dyskutują o duperelach. Jeżeli, Hazelku, będziesz publikował ten wywiad, to napisz dużymi literami: NAJWAŻNIEJSZYM PROBLEMEM POLSKI (I NIE TYLKO POLSKI) JEST UCIECZKA OD ZAJMOWANIA SIĘ SPRAWAMI TRUDNYMI, A ISTOTNYMI.
H: Czy chcesz przez to powiedzieć, że Twoja działalność partyjna się nie udała, bo to, co Ty uważasz za istotne, inni nie za bardzo?
ML: Nie, nacisk bym postawił na wyraz „trudne”. Przykładowo, każdy, czy to z PiS-u., czy z Nowoczesnej, zgadza się, że przyszłość Polski zależy od tego, czy przekształcimy naszą gospodarkę w innowacyjną. Wyraz „innowacyjny” odmieniany jest na 100 różnych sposobów, ale z tego nic nie wynika. Natomiast rzeczywiste przestawienie polskiego przemysłu na innowacyjne tory jest zbyt trudnym zagadnieniem na głowy naszych Polityków, więc wolą o tym nie dyskutować.
H: A dasz jakiś przykład?
ML: Proszę bardzo. Pierwszy z brzegu to technologie kwantowe. Przyszłość informatyki, sensoryki, internetu rzeczy (internet of things) to technologie kwantowe. Fizyka kwantowa jednak jest niezwykle trudna do pojęcia nie tylko dla zwykłego inżyniera, ale i dla profesora fizyki. Możemy (i to robimy) więc uciekać od nauczania fizyki kwantowej, ale bez tego przyszłościowych technologii nie zbudujemy.
H: Niedawno w notce w Studiu Opinii pisałem o robakach, które zjadają wyrzucane jedzenie, emitują mało gazów cieplarnianych i są źródłem wysokogatunkowego białka. Czy to też jest zbyt trudny temat?
ML: Poniekąd tak, ponieważ ludzie początku XXI wieku odsuwają od siebie ponurą wizję zniszczenia ekologicznego naszej planety za lat 20, 30, a może 50. Zniszczenia planety, ale i naszego gatunku, bo jesteśmy cząstką tej planety. Odżywianie się robakami nieco apokalipsę mogłoby odsunąć, ale, jak napisałeś, Nowoczesna robaków w swoim programie mieć nie chce.
H: No właśnie. Co z Nowoczesną?
ML: Na stronie Nowoczesna Powiat Piaseczno napisałem rok temu manifest „Dlaczego Nowoczesna jest nowoczesna?”. Był to jednak manifest mój prywatny, a nie część oficjalnego programu partii.
H: I co teraz?
ML: Z wychowywania moich Dzieci wyniosłem jedną ważną naukę. Mówisz Im przez kilkanaście lat różne rzeczy, i jakby przysłowiowym grochem o ścianę. Aż któregoś dnia słyszysz, jak cię pouczają używając twoich własnych argumentów. Dlatego się nie załamuję i dalej będę Ludziom starał się przekazać to, co gdzieś przeczytałem, a nawet to, co sam wymyśliłem.
H: No to powiedz, co wymyśliłeś?
ML: Sam tego nie wymyśliłem, ale jest na tyle istotne, że znowu napisz to wielkimi literami: POLITYCY, DZIENNIKARZE, NAUKOWCY! CZTERY OBSZARY NASZEGO ŻYCIA: MEDYCYNA, EDUKACJA, KULTURA I BADANIA NAUKOWE POWINNY BYĆ PONADPARTYJNE, BO ICH NAPRAWA TO ZADANIE NA WIELE LAT, ZNACZNIE PRZEKRACZAJĄC CZASOWO JEDNĄ KADENCJĘ SEJMOWĄ. DLATEGO NAJWYŻSZY CZAS ZACZĄĆ ZE SOBĄ ROZMAWIAĆ I SIĘ POROZUMIEĆ CO DO WIZJI POLSKI W TYCH CZTERECH OBSZARACH.
H: Panie profesorze! Ty tak na poważnie? Przecież to jakaś utopia.
ML: Wiem. Jak sobie wyobrażę panią Minister Zalewską dyskutującą o wprowadzeniu nauczania fizyki kwantowej w szkole podstawowej, to mi ręce i inne części ciała opadają. Ale znam kilku profesorów popierających PiS, z którymi doszedłbym w tej sprawie szybko do porozumienia.
H: A z ważniejszych spraw na zakończenie, to kto wygra Ligę Mistrzów?
ML: Hazelku, sercem jestem przy Juventusie i Barcelonie, ale boję się, że PSG może wygrać. Widziałem, jak roznieśli Bayern w pierwszym meczu. Teraz grają z Realem – będzie ciekawie!
Hazelhard


Panie Profesorze,
w ramach ucieczki przed sprawami trudnymi – ja o dupereli, choć irytującej.
Wielokrotnie czytałem u Pana, co dzieje się w powiecie Piaseczno. Czy to ten powiat, co leży w województwie Mazowsze?
Tak, Piaseczno to miejscowość na południe od Warszawy. Przed wojną zamieszkałe głównie przez Żydów. Teraz powiat składa się z jednej strony, z biednych mieszkańców, z drugiej bardzo bogatych, którzy wyprowadzili się z centrum Warszawy.
No cóż, nie udało mi się. Wiem, gdzie leży miejscowość Piaseczno, i że jest siedzibą starosty powiatu piaseczyńskiego. Nie – powiatu Piaseczno, podobnie z „województwem Mazowsze”.
Województwo mazowieckie, powiat piaseczyński, ale gmina Lesznowola, a nie lesznowolska. Czy „Powiat Piaseczno” jest określeniem błędnym? Nie wiem. Przydałby się językoznawca :-).
„Robiły niesamowitą liczbę łatwych zadań, na każde poświęcając 3 minuty. Jak zadanie było zbyt trudne, to je omijały. Mój najstarszy Syn uczył się w ten sposób matematyki w najlepszym w Polsce Liceum im. Staszica, więc mam podstawy sądzić, że działo się tak wszędzie.”
Matematyczna renoma XIV Liceum im. Staszica opiera się tylko na jednym rodzaju klas – matematycznych eksperymentalnych tzw. matex, gdzie matematyki uczą nauczyciele akademiccy z UW. Nie mogę uwierzyć, żeby w tych klasach prowadzono zajęcia tak jak Pan pisze. Czy Pana syn chodził do matexu?
Sława matexu datuje się na czasy Gottwalda. Potem współpraca UW i LO się bardzo rozluźniła. Mój Syn chodził do klasy „normalnej”, ale i tak to był poziom znacznie wyższy niż w innych liceach w Polsce. Sądząc po sukcesie profesjonalnym (skończył informatykę na Politechnice) edukacja zła nie była, ale inna, niż ja miałem. Być może dla bycia wspaniałym informatykiem wcale nie trzeba rozwiązywać zadań przez miesiąc. Ale mi chodzi o coś innego- o uciekanie od trudnych problemów.
Chłopak z matexu wziął dziewczynę z matexu na romantyczny spacer wieczorem. ierze ją za rękę, patrzy prost
No i cały dowcip diabli wzięli. Jeszcze raz.
Chłopak z matexu wziął dziewczynę z matexu na romantyczny spacer wieczorem. Bierze ją za ręką, patrzy prosto w oczy i pyta:
– Czy myślisz o tym samym co ja?
– Tak!
– To ile ci wyszło?
drogi profesorze, nieposłusznie melduję, że przynajmniej z fizyką kfantową nie jest tak źle jakby można było przypuszaczać, mam na to trzy dowody poszlakowe:
1. moja sąsiadka (niestety wyprowadziła się) mówiła mi kiedyś, że kolega profesor, między nami mówiąc zwykły pupek, to znany fizyk kwantowy, pewnie go skwantowało
2. bosman Czesiu, między nami mówiąc twardy chłop, na morzu Pólnocnym zapytał mnie nagle co to fizyka kwantowa (nieźle wiało, halsowaliśmy więc po kanale La Manche i nie bardzo było co robić)
3. na mieście pytają mnie co to kubity, że to jakieś takie małe i kwantowe.., no nie wiem
także pęd do wiedzy jest
no i za co te minusiki ? Czesiek pytał, Karol pytał, Monika mówiła, czyli zainteresowanie jest, ważne jest żeby wcześnie zacząć:
https://youtu.be/dksWoLwU56w
(dla bardziej dociekliwych na serio, że rzeczywiście edukacja i fizyka kwantowa są ważne, wykład autora tej publikacji:
https://youtu.be/PK8zLKLv_2A )
i zobaczycie, że od rosnącego pędu do wiedzy wkrótce nie będzie można się opędzić (zmiana pędu bywa w fizyce nazywana popędem)
Przyjmowałem niedawno trzech kandydatów na doktorantów do pracy (grant FNP) i pytałem o kota S. Dwóch nic nie wiedziało, a trzeci powiedział, że zamykamy kota do pudełka i on tam jednocześnie jest i go nie ma. 🙂
Przyznam się, że nie jestem pewny, czy podejście w „Quantum Physics for babies” jest prawidłowe. To znowu są orbity atomowe, a elektrony są jak kuleczki. Nam się nie chce pomieścić w głowie, że elektron jest jednocześnie w kilku miejscach zanim nie zrobimy pomiaru, i uciekamy od mówienia o tym, bo jest to dla nas za trudne. A od tego bym zaczął naukę. Pod żadnym pozorem nie uczmy nikogo, że elektron to mała kuleczka.
do tego podobno się kręci, ale to przecież pytanie o dopuszczalne uproszczenia w celu, budowania intuicji na tyle niezobowiązujących lecz pomocnych, że można je potem opuścić budujac następne; zawsze możnaby też zacząć od chemii kwantowej nie mówiąc że to fizyka.
@ Hazelhard i PK,
A może dla zmylenia przeciwnika wprowadzić religię kwantową? Absolut jako ten elektron, który jest w 3 osobach, może być wszędzie i absolutnie nie jest kuleczką? Przy okazji wyjdzie świetne ćwiczenie filozoficzne – jak to jest, że Bóg jest wielki,a jednocześnie może być tak malutki?
I tylko czekać aż w zestawie pytań maturalnych pojawi się coś typu:
„Jaką zbrodnię popełnił Ikar? Wyjaśnij na podstawie lektury powieści Fiodora Dostojewskiego”
Czytając Penrose’a jesteśmy już bardzo blisko religii. Warto Go posłuchać i poczytać. Wystarczy w googlach wpisać: penrose quantum theory consciousness
Przypomina mi się seminarium dotyczące metod obliczeniowych m.in. ekonofizyki, którego z ciekawością ostatnio wysłuchałem, z ciekawością odnotowując pod jego koniec fakt, że występowanie stanów równo prawdopodobnych niektórzy uznają za prawdopodobny dowód na indeterminizm jako cechę nadrzędną opisu fizycznego (kompatybilność determinizmu i wolności w ujęciu Ingardena – w każdym systemie kryteriów określanych przez warunki zewnętrzne, a więc zarówno uświadamiane i nie uświadamiane przez podmiot można zachować wolność woli wyboru, nie wydaje się do utrzymania w religii, jako, że podejmowana wtedy kwestia odpowiedzialności będzie zawsze warunkiem sine qua non a więc ograniczającym). Superpozycja stanów i splątanie kwantowe jako zjawiska determinujące powstanie świadomości (istotne rozróżnienie pomiędzy: determinujące a w naturalny sposób istniejące na poziomie powstawania elementarnej konkluzji (tak wprowadziłbym do opisu „kwant świadomości” ) pozostawimy tu i tak własnej intuicji, powinny więc także spełniać jakąś rolę wobec istotnych cech świadomości: nastawień, tendencji i intuicji właśnie.
Penrose jest zdaje się znany, oprócz rozważań z zakresu teorii unifikacji na których się nie znam, z klasycznego, ścisłego opisu układu fizycznego o wielu stopniach swobody, kiedy posługując się pojęciem przestrzeni fazowej sformułował najbardziej podstawowe prawo zachowania jako prawo zachowania wektora definiującego stan układu, wyznaczającego tym samym konieczną hiperpowierzchnię w takiej przestrzeni fazowej na której musi pozostawać ewolucja układu. W ramach ulubionych nam ćwiczeń wyobraźni proponuję więc potrenować z wektorem fazowym 6N wymiarowej przestrzeni, z racji koniecznej przecież superpozycji stanów odrobinę przynajmniej dynamicznym w istocie, nie zapominając o prawach zachowania, być może włączymy kwantowe splątanie. Ciekawe co na to Pan Bóg ? podejrzewam, że się uśmiecha.
„Nam się nie chce pomieścić w głowie, że elektron jest jednocześnie w kilku miejscach zanim nie zrobimy pomiaru, i uciekamy od mówienia o tym”
Co by trochę odskoczyć od przykrego tematu polskiej polityki: a jest rzeczywiście w wielu miejscach naraz, czy też nie ma możliwości deterministycznego pomiaru jego pozycji?
https://www.uw.edu.pl/wydzial-artes-liberales/
i to..
http://radzyninfo.pl/felieton/wprowadzenie-do-trivium/
i to..
http://trivium.wybudzeni.com/2016/02/03/trivium-edukacja-jan-irvin-red-ice-radio/
dla fizyki kwantowej też jest miejsce ….
Chyba jako stary wywrotowiec jestem na czarnej liście bo każdy komentarz moderowany.
Nie. Nie mam pojęcia, czego się Akismet czepia.
Eternalu,
Pytasz, czy nie ma możliwości deterministycznego pomiaru pozycji elektronu. Chyba źle zadajesz pytanie. Jak już zrobisz pomiar, to wiesz, gdzie on jest. Dopóki nie zrobisz pomiaru, nie jesteś w stanie tego przewidzieć ze 100% prawdopodobieństwem. Weźmy przykład z eksperymentu z kotem S. Jest tam radioaktywny atom. Może się on rozpaść po 1 sekundzie, po godzinie, albo po 100 latach. Prawdopodobieństwo rozpadu w danym czasie możemy określić obserwując milion atomów. Natomiast jeden albo się rozpadnie, albo nie. Nie jest to łatwe do pojęcia, bo wszystkie atomy jednakowe, i chciałoby się znaleźć jakąś ukrytą cechę, która determinuje, że atom rozpadnie się, np., po 123 sekundach. Póki co jednak takiej cechy nie znaleziono.
@Magog
Linki ciekawe, zwłaszcza ostatni. Problem jednak jest w formie różnych przekazów. Są one zbyt trudne i zbyt nudne jak na wspólczesnego Młodego Człowieka. Niestety, zrobić coś atrakcyjnego w formie to duża sztuka i niewiele osób to potrafi.
@HAZELHARD
Fakt, przedstawienie trivium w sposób prosty jest co najmniej trudne i nie wywołuje entuzjazmu. Przecież każdy myśleć potrafi…
Ten drugi link jest tego przykładem, próba maksymalnego uproszczenia zwyczajnie nie powiodła się.
Zamieściłem ten link świadomie.
Uczeń musi operować równie szerokim słownictwem jak nauczyciel a niejednoznaczność użytego słowa powinna być wyjaśniona. Zawsze na pytanie czego nauczą się moi uczniowie i kiedy, odpowiadałem, że najpierw nauczą się języka polskiego a muzyki przy okazji.
W moim zawodzie trivium do głowy wbija się już dziecku bo inaczej nie „ugryzie” gry na instrumencie. Dalszy proces to matematyka ogólna okrojona do potrzeb muzyki i niezbędna rozwinięta wyobraźnia, co bezpośrednio właśnie wiąże się z matematyką.
Dlatego zawsze zabiegałem aby nauka muzyki i gry na instrumentach była powszechna w społeczeństwie a matematyka obowiązkowa.
Nauki wyzwolone powracają na uniwersytety, ale to kropla w morzu ignorancji…
Pozdrawiam
Magog
Magogu! Sorry, wypiłem butelkę bardzo dobrego wina hiszpańskiego (rocznik 2009) i mam nadzieję, że się nie obrazisz, ale… całuję Cię za Twoje wpisy.
@HAZELHARD
Winko, 2009.. z pewnością bardzo dobre… też bym kielicha…
Co uczyniłem po komentarzu…
No i …. spłoniłem się …. jak to po winku..
@H: „Jak już zrobisz pomiar, to wiesz, gdzie on jest.”
Przepraszam, nie wiedziałem, że dokładny pomiar położenia x(t) pojedynczego elektronu wogóle jest możliwy… Fizyki uczyłem się dosyć dawno, ale czy stara zasada nieoznaczoności Heisenberga została już pokonana?
Eternalu, Nie można jednocześnie zmierzyć dokładnie prędkości i położenia elektronu. Natomiast można „złapać” elektron w bardzo małą pułapkę, i wiedzieć, gdzie on jest, ale wtedy nie wiemy jaką ma on prędkość. Zobacz eksperyment z dwoma szczelinami https://en.wikipedia.org/wiki/Double-slit_experiment.
Dopóki nie „detekujemy” elektronu, to przechodzi on przez obie szczeliny, ale już na kliszy (lub detektorze) daje jeden bardzo mały punkcik. Wtedy wiemy, gdzie on jest. Wzór maksimów i minimów otrzymujemy dopiero po zarejestrowaniu tysięcy (milionów) elektronów.
Dzieki wielkie Hazelhardzie, pamietam i to, ale nadal jestem skonfundowany. Prosze popraw mnie jesli sie myle ale nic w double-slit experiment nie dowodzi ze jeden elektron rozumiany jako czastka-punkt znajduje sie jednoczesnie w dwoch miejscach? Dopiero jak puscimy strumien to obserwujemy paski interferencyjne.
„An important version of this experiment involves single particles (or waves—for consistency, they are called particles here). Sending particles through a double-slit apparatus one at a time results in single particles appearing on the screen, as expected. Remarkably, however, an interference pattern emerges when these particles are allowed to build up one by one ”
https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/7/7e/Double-slit_experiment_results_Tanamura_2.jpg/200px-Double-slit_experiment_results_Tanamura_2.jpg
Oczywiscie caly szkopul w tym dlaczego czastki elementarne zachowuja sie w taki niedeterminityczny a jednak w miare regularny sposob. Podoba mi sie koncepcja QFT:
http://www.quantum-field-theory.net/electron-look-like/
Czyli mowiac „elektron w ruchu jest jednoczesnie w dwoch miejscach” mozemy tylko laikom takim jak ja ktorych nauczono ze elektron=punkt mocno namieszac w glowie, bo ten punkt nie jest w dwoch miejscach jednoczesnie, tyko prawdopodbienstwo jego polozenia w ruchu jest niezerowe na pewnym obszarze. A moze jako statystyk jestem skrzywiony w kierunku takiej interpretacji 😉
Na wypadek jakby juz nie bylo okazji: Wesolej Przerwy Sezonowej i Szczesliwego 2018!
http://fizyka.net.pl/aktualnosci/aktualnosci_t5.html
https://www.perimeterinstitute.ca/research/research-areas/quantum-fields-and-strings/more-string-theory
ps. reprezentacja przestrzeni fazowej o której wspomniałem wyżej wydaje mi się przydatna w budowie intuicji dotyczącej stanu splątanego – hiperpowierzchnia wyznaczająca ewolucję układu określona zostałaby odpowiednikiem zasady Heisenberga dla układu złożonego, poprzez rozkłady prawdopodobieństw stanów w superpozycji, tzn. tak mi się wydaje (nie jestem fizykiem teoretykiem)
Eternalu,
Czy elektron przechodzi przez obie szczeliny jednocześnie? Eksperyment wskazuje, że tak, bo zasłonięcie jednej, a potem drugiej, daje zupełnie inny obraz na kliszy (detektorze) niż przy odsłoniętych obu szczelinach. Oczywiście masz rację, że operujemy prawdopodobieństwami i interferencja jest matematycznie prawdopodobieństw, a nie samej materialnej cząstki. Ja jednak tego sobie zupełnie nie mogę wyobrazić, bo to jest tylko (może „aż tylko”) matematyka, a nie fizyka. W moim świecie interferencja jest czegoś materialnego- np., wody, czy światła, no i tego elektronu samego ze sobą. Natomiast żeby prawdopodobieństwa interferowały, to mam za małą głowę, żeby to pojąć. 🙂
nie rozumiem dlaczego jeżeli za naturalne uznać określenie pozycji cząstki rozkładem prawdopodobieństwa wyznaczonym kwadratem funkcji falowej, nie uznać za naturalne określenie rozkładem prawdopodobieństwa tzw. obrazu interferencyjnego (podejście Poppera bywa całkiem przyjemne, Logika odkrycia naukowego, Warszawa 2002) ; natomiast rzeczywiście skomplikowana fizyka doświadczalna za konsekwencją oddziaływań i przywracaniem koherencji fazowej, np. Gustavsson etal. New J.Phys, czerwiec 2010 – cygarko cezowe ?