Nigdy, jak dotychczas, nie odnosiłem się w tej formie do żadnego z tekstów publikowanych na stronie SO, zwykle wystarczało wpisać się jako dyskutant po zalogowaniu się jako zbyszek123.
Ale teraz jest inaczej. Przeczytałem dwa teksty, mojego ulubionego felietonisty prof. Jana Hartmana i przewodniczącego mojego KOD-u Krzysztofa Łozińskiego. I stało się – nie mogę inaczej!
Wspólną cechą obu tekstów jest wysoki poziom frustracji, wręcz zniechęcenia i zniesmaczenia tym, co tworzy społeczną rzeczywistość, tu i teraz, w Polsce roku 2017, drugim roku rządów „dobrej zmiany” jaką zafundował nam Prezes Polski Jarosław Kaczyński i jego „biało-czerwona drużyna”.
To są jednak dwa różne teksty – tak jak różni są ich autorzy. Tekst Jana Hartmana pt. „Święta w d…” – to felieton, gorzki i ostry w formie – ale jednak felieton. Przynosi precyzyjną wyliczankę tego co PiS już zrobił z demokratycznym państwem prawa i tego jak zdemolowany został obraz Polski na arenie międzynarodowej. Gorzko i prawdziwie. Nawet to nawiązanie w tytule do znanego powiedzenia Kisiela podkreśla, że mamy do czynienia z felietonem felietonisty piszącego w polityce.pl i Studioopini.pl
Kłopot mam z tekstem Krzysztof Łoziński: Zdjąć aureolę z mordy chama. To nie jest felieton – to pamflet na ekipę „dobrej zmiany” i tych wszystkich ludzi, którzy są jej zwolennikami.
Mam pytanie – czy lider ważnego (do niedawna najważniejszego) stowarzyszenia obywatelskiego, jakim jest Komitet Obrony Demokracji, może i powinien pisać tak o współobywatelach, nawet tych, z którymi jest w totalnym sporze, z którymi się całkowicie nie zgadza ? Czy może używać języka żywcem przypominającego mi suplikacje szlachty polskiej, pisane do carskiej władzy – co to ona, ta szlachta zrobi ze swoimi niewolnikami, jakimi byli ich chłopi, ich poddani, ich niewolnicy, gdy tylko carski urzędnik wypuści tego chłopa z cyrkułu. Nie mam najmniejszych wątpliwości, nikt tak nie może pisać i mówić bez utraty prawa do bycia liderem obywatelskiej organizacji, bycia obecnym w debacie publicznej.
Cham przywoływany bez końca, cham wpychany na pomniki, cham jako wzorzec patriotyzmu i kultury, cham jako adresat nowej, przygotowywanej przez PiS konstytucji, cham jako ten, który nie wie jaką liczbę barionową mają mezony. Pan Krzysztof wie i to kompetentnie objaśnia, cytuje „mezony, to cząstki elementarne należące do hadronów o liczbie barionowej B równej 0, o spinach całkowitych. Mezony zbudowane są z dwóch kwarków, z par kwark-antykwark, a więc wypadkowy ładunek kolorowy mezonu wynosi zero, bo antykwark posiada antykolor kwarku.”)
I co ? I wszystko jasne!
Rewolucja, której jesteśmy świadkami w Polsce zaczęła się od przegranych wyborów prezydenckich. Tych wyborów, których, wydawało się, nie sposób było przegrać. W wyborach parlamentarnych wygrała Zjednoczona Prawica i korzystając z obowiązujących reguł ordynacji, przeliczyła swój wynik trzydziestu paru procent poparcia (tylko wśród biorących udział w głosowaniu) na taką liczbę mandatów w Sejmie, że dało jej to po raz pierwszy prawo do samodzielnego stworzenia rządu. Pamiętajmy też, że w wyborach do Senatu, gdzie obowiązuje ordynacja większościowa PiS uzyskał zdecydowaną większość miejsc senatorskich.
Stało się! Przegraliśmy tamte wybory. Czy mamy szanse wygrać te, które będą ? Może tak, może nie… Ci, co rządzą robią wszystko, aby zapewnić sobie zwycięstwo. Patrz demolowanie demokratycznego państwa prawa, Trybunału Konstytucyjnego, Krajowej Rady Sądownictwa, całego wymiaru sprawiedliwości i zmiany w ordynacji wyborczej. To już prawie całkowicie zamknięta „maszyna polityczna”, ciąg technologiczny dający jedno – zwiększenie pewności rządzenia i spełnienia marzenia każdej niedemokratycznej władzy zawarte w znanym – „władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy”(w. Gomułka na którymś tam Plenum).
Trzeba naprawdę wielkiego wysiłku intelektualnego, organizacyjnego, wielu działań, odwagi – wręcz bohaterstwa – w najbliższych czasach, aby zwiększyć szanse na wygranie z PiS-em. Myślę też, że wykrzyczenie naszego zniesmaczenia na ekipę rządzących, potraktowanie ich jak chamów co to im słoma z butów wyłazi (patrz ilustracja do tekstu Łozińskiego) to najgorsza z możliwych strategii.
Znany teoretyk ruchów społecznego protestu Charles Tille wskazywał, że w dynamice tych ruchów kolejna (piąta) faza, to faza klęski i zniechęcenia, to taki stan w którym wydaje się, że już nic się nie da zrobić, że przegraliśmy. Tak jest zawsze i wszędzie. Ale… następują procesy dekompozycji w obozie władzy, nastąpią wydarzenia dziś nieprzewidywalne (jedyne przewidywalne jest to, ze są one nieprzewidywalne). Jeżeli mamy racje – a mamy: jeśli cały cywilizowany świat mówi, że w Polsce jest dyktatura większości łamiąca konstytucję, to prawda jest po naszej stronie.
Lider obywatelskiego stowarzyszenia jakim jest/był KOD powinien zaproponować adekwatne do sytuacji formy działania – a nie zbluzgać znaczącą część polskiego społeczeństwa, któremu podobają się rządy PiS-u.
Takie wystąpienia, takie teksty to jest droga do całkowitej eliminacji KOD. Po fatalnym Mateuszu Kijowskim tak nie można, panie Krzysztofie.
[responsivevoice_button voice=”Polish Female” buttontext=”Czytaj na głos”]Zbigniew Szczypiński
legitymacja członkowska KOD numer 2465


Tak sobie myślę… A gdyby Loziński wytknął jako cechę chamowatości nie brak wiedzy o mezonach, tylko puszenie się tym brakiem i robienie z niego cnoty – oraz odsyłanie do „gorszego sortu” tych, którzy jednak tę i mnóstwo innej zupełnie nikomu wszak niepotrzebnej wiedzy „posiadajom” – to nadal byśmy się na niego oburzali?
Osobiście rzeklbym tak: jeśliby nawet (w co nie wierzę) takich puszących się niewiedzą była większość – to należy ten fakt brać naturalnie pod uwagę. W zimnych wyliczeniach statystycznych. Ale o szacunku, przynajmniej moim – mowy nie ma.
A ja powtórzę to, co pisałem pod tekstem KŁ.
To nie jest atak na ludzi, ale na chamstwo.
Nie narzekanie na brak wiedzy, ale na bycie z tego braku dumnym.
To nie jest przecież tak, że człowiek ze wsi, z małego miasteczka, z blokowiska w dużym mieście, z wykształceniem zasadniczym, pracujący fizycznie z definicji jest chamem. To nie o tym człowieku był tekst KŁ.
Był o promowaniu przemocy, o nobilitowaniu zachowań nieprzyzwoitych.
Jak sie skończą rządy PiS to zadaniem będzie nie tyle odbudowanie instytucji, tylko przyzwoitości w życiu publicznym. Czegoś, o co „wykształciuchy” nie dbały przez 25 lat. Trzeba będzie Edka nauczyć, jak sie zachowywac przyzwoicie. Bo póki co, Edek wygraża pięścią i zachwala swój cios.
BM – jeśli pozwolisz. Dla mnie oczywistością jest, że tekst P. Łozińskiego nie jest utyskiwaniem na pomocników murarskich i ich bezmezońskiej wiedzy. Sam kiedyś usiłowałem sobie wyobrazić seks z Panią Premier …..hmmmm – jest chyba jakaś granica posłuszeństwa własnego organizmu.
….Mr E napisał – :…”Jak sie skończą rządy PiS to zadaniem będzie nie tyle odbudowanie instytucji, tylko przyzwoitości w życiu publicznym.”
sam dość często o to apeluję.
Póki co, mamy w życiu publicznym do czynienia z rozpychaniem się łokciami małomiasteczkowego kurewstwa z broszką. Te Seby z Karynami i ich Brajankami……….Faktem jest, że Łoziński odrobinę źle postawił akcenta – ale niech Magdalena wyobrazi sobie wigilię z gościem co to – „koooorwa…. ale ty jesteś zajebisty lachon….a laskę robisz niuńka??”
I sądzę, że o tym był pełen żalu wpis Łozińskiego – o braku tolerancji dla jełopstwa. Dla błaszczakowszyzny, kempstwa i siusiactwa. Oraz zeroziobryzmu.
A adorację gumofilszczowizny pozostawiam pięknoduchom – co za wszelką cenę musza wygrać wybory. Żeby nie było PiSu.
Nie będzie PiSu – ale ci co je noszą – zostaną.
…..niech Magdalena wyobrazi sobie wigilię z gościem co to – „koooorwa…. ale ty jesteś zajebisty lachon….a laskę robisz niuńka??”
….Sam kiedyś usiłowałem sobie wyobrazić seks z Panią Premier …..hmmmm
Panie Jarku, to przecież z tej samej kolacji, nieprawdaż?
Szanowna Rafo – otóż wyjaśniam. Magdalena może zaprosić albo nie…a mnie wpakowano do domu tę 'Broszkę” nie pytając mnie o zdanie. I nie dość, że intelektualnie i moralnie to mielizna i pół metra mułu – to jeszcze mam udawać, że pachnie ten muł – chanelem?? Absolutnie nie odnosiłem sie do cielesnej atrakcyjności byłej Premier – bo wszak nie to ładne co ładne ale to co się komu podoba. Natomiast stanowczo odniosłem się do brzydoty UMYSŁOWEJ tej negocjatorki 27:1. I tak – w/g mnie mieści sie to w postulowanym przez P. Łozińskiego zdejmowaniu aureoli z chama – bo niewątpliwie Szydło jest chamem.
Czy te wyjaśnienia Cie zadawalają?? Bo jeśli nie – to mogę jeszcze zacytować Marka Jastrzębia – ale wtedy BM nie puści mi komentarza.
Pozdrawiam
Pod tekstem KŁ zwróciłem uwagę na działanie KK. Pod tym tekstem zwracam uwagę na działanie dziennikarzy. Niestety, są oni nastawieni na pyskówkę, co promuje chamstwo polityków. Żaden dziennikarz nie zada merytorycznego pytania o wprowadzanie OZE, o sepsę w szpitalach, o wysokość emerytury w 2030 roku. Niektórzy twierdzą, że dziennikarze nie zadają takich pytań, bo to widzów/czytelników nie interesuje, ale ja mam poważne podejrzenia, że oni po prostu są niedouczeni.
@HAZELHARD
Szczucie społeczeństwa przeciwko sobie zaczęła TVN, jeszcze w latach 90-stych. To chyba najbardziej charakterystyczna cecha tej stacji. Z czasem, opierając się na sukcesie komercyjnym TVN ten sam typ narracji przyjęły tzw. niezależne media narodowe. Język nienawiści i dogmatów zdominował a w zasadzie zablokował jakąkolwiek społeczną dyskusję. Powtórzę raz jeszcze o czym pisałem pod tekstem KŁ: to media wychowały chama i w dużej mierze (pośrednio) doprowadziły do obecnej sytuacji politycznej. Pretensje do polityków mogą dotyczyć co najwyżej całkowitego braku reakcji na schamienie mediów.
Autor odczytał tekst Pana Łozińskiego jak pamflet „… na ekipę „dobrej zmiany” i tych wszystkich ludzi, którzy są jej zwolennikami.” Obawiam sie, że to nie pamflet a obraz rzeczywistości. Pod słowem cham kryje się synteza nieuctwa, nienawiści, ksenofobii, zaściankowości, hipokryzji religijnej i obyczajowej, braku dobrych manier, kultury osobistej i elementarnych norm moralnych. To synteza pseudorewolucji hunów oznaczajaca niszczycielski marsz najeźdzców wewnętrznych po władzę absolutną, dyktatorską, nie skrępowaną żadnymi ograniczeniami. W tym kontekście „…wykrzyczenie naszego zniesmaczenia na ekipę rządzących, potraktowanie ich jak chamów co to im słoma z butów wyłazi (patrz ilustracja do tekstu Łozińskiego) to…” nie „…najgorsza z możliwych strategii.” To odważny, jednoznaczny komunikat – wiemy kim jesteście i zastanawiamy się jak usunąć szkody, które czynicie obywatelom i naszej ojczyźnie.
Sugerowanie, że Pan Łoziński zbluzgał, jak napisał Autor, „…znaczącą część polskiego społeczeństwa, któremu podobają się rządy PiS-u.” jest nieporozumieniem. Tekst odnosi się do funkcjonariuszy politycznych, aktywistów partyjnych i ich aktywnych popleczników a nie elektoratu. Elektorat PiS jest najbardziej oszukaną grupą społeczną.
Pan Zbigniew Szczypiński podobnie jak Magdalena domagają się od lidera KOD aby zaproponował ” …adekwatne do sytuacji formy działania” odrzucając wnioski płynące z tekstu Łozińskiego. Przecież każdy z Państwa może to zrobić samodzielnie skmoro nie zgadzacie się z Krzysztofem Łozińskim.
W jednym z Panem Zbigniewem Szczypińskim się zgadzam – jesteśmy na drodze do całkowitej eliminacji KOD. Pan Łoziński nie powstrzyma lawiny destrukcji wywołanej przez Kijowskiego, niestety. Nie dlatego, że napisał taki tekst, ale dlatego, że ta lawina jest obiektywnie nie do zatrzymania.
Ad vocem – przytaczam in extenso komentarz z onetu:
http://wiadomosci.onet.pl/swiat/jacek-saryusz-wolski-czesi-nie-popra-art-7-przeciw-polsce-czeski-minister-odpowiada/zx08efs
~Nemo do ~leo: kwintesencją kaczyzmu jest komentarz, który pozwolę sobie zacytować:
„PIS zawarł wiele lat temu sojusz z polskim chamem. Nie z przedstawicielem polskiego ludu, który ma określone aspiracje i tak samo, jak za Kościuszki, jak w czasie powstania styczniowego, czy w międzywojennej Polsce, łaknie modernizacji, oświaty dla swoich dzieci – po prostu zasobniejszego bytu, ale sojusz właśnie z polskim chamem. Cham, czyli prymityw niezdolny do rozumienia czegokolwiek i dlatego zawsze łaknący prostych, często spiskowych wyjaśnień swojej nędzy, sfrustrowany sobą samym i tym, jak traktują go inni (popełniający od stuleci ten sam grzech wobec chama, grzech zaniechania i pogardy). Cham nienawidzący wszystkich elit i spragniony przynależności do jakiejś wspólnoty, bez zaangażowania w to osobistego wysiłku, niejako z klasowego, czy rasowego automatycznego przydziału. Ten cham stanowi właśnie o sile bolszewików polskiej „prawicy”. Wszystko jedno, czy rzeczywistość wyjaśni mu Ojciec Dyrektor razem z Robesspierem Pospieszalskim, czy zrobi to sam Jarosław Zbawiciel, cham jest gotowy na uwiedzenie. Wizja świata musi być prosta i zawsze zawierać element tłumaczący status chama: jego nieudaczność i biedę. Polski cham nie zna historii Polski. Nie zna, bo nigdy się jej nie nauczył, nawet jeżeli ktoś nauczyć go jej próbował. Historia Polski nie jest zresztą dobra dla bolszewickiego planu. Za dużo w niej nagłych zwrotów akcji, niejednoznaczności i finezji. Za dużo idei, często sprzecznych ze sobą, właśnie wieloznacznych, nie dających się wepchnąć w ramy jednej definicji.”
dzisiaj 19:46
„Lider obywatelskiego stowarzyszenia jakim jest/był KOD powinien zaproponować adekwatne do sytuacji formy działania – a nie zbluzgać znaczącą część polskiego społeczeństwa, któremu podobają się rządy PiS-u.”
Inni potrafią proponować konstruktywnie coś innego, niż wygrażać „chamowi” odwetem:
http://krytykapolityczna.pl/kraj/sroczynski-sutowski-wywiad/
Problem w tym, że takich Sroczyńskich i tego typu dziennikarstwa wyraźnie nam brakuje.
Do wszystkich którzy nie odróżniają chamstwa w zachowaniu, postawie, poglądach, słowach od postaci chama wszechobecnego w naszej literaturze (Kordian i Cham, Pan i Cham u Gomrowicza, Witkacego, Redlińskiego i wielu, wielu innych) ale i na naszych ulicach, w urzędach, szkołach, fabrykach wszędzie…
Tekst Krzysztofa Łozińskiego jest o chamach, o ludziach żywych i konkretnych, których jest ich w/g Lozinskiego bardzo dużo, o wiele za dużo, ale… – Czy z tego ma powstać taki model demokracji, w którym zamiast cenzusu majątkowego jaki istniał w dawnych systemach politycznych, w społeczeństwach stanowych ma powstać system polityczny oparty o kryterium „niechamstwa”, dla ludzi dobrych manier, koniecznie wykazujących się znajomością terminów fizyki teoretycznej (a jezeli nawet to jakiej fizyki, z jakiej szkoły, z jakim horyzontem czasowym).
To nawet nie jest śmieszne, to jest nonsens, polityczny, poznawczy, każdy.
Jeżeli jesteśmy tacy wspaniali, tacy kulturalni i tacy inteligentni to zróbmy tak aby przekonać tych chamów, że będą mieli lepiej gdy to my będziemy rządzić, będzie lepiej wszystkim a nie tylko przedsiębiorczym, dobrze urodzonym (bo w wielkim mieście)
KOD miał szanse na starcie, padł bo wygrały procesy oligarchizacji typowe dla takich dużych struktur spontanicznych ruchów a dodatkowo padł ofiarą lidera, który rządził przez ponad rok bez żadnej legitymacji i był nie tym człowiekiem, prawie powtórzył się pełny cykl Erica Hoffera – spontaniczność – biznes – mafia.
Ale teraz miało być inaczej, jest przewodniczący z mandatem i co ? Ostry język w pamfletach politycznych nie zastąpi działań i programu
Szkoda…
Nadstawianie drugiego policzka to zasada może i szlachetna, ale rozzuchwalająca walących brutalnie i bez zahamowań w policzek nr. 1. Chamstwo ( tak, chamstwo) w postaci kibolstwa ( nazywanego „dorodną młodzieżą”) dostało zielone światło od ówczesnej opozycji, a co się dzieje po przejęciu przez tę formację rządów, widzimy każdego dnia i nie łudźmy się, że zobaczyliśmy już pełny zestaw „Małego Rewolucjonisty”. „Najlepsze” jeszcze przed nami.
Programy ? Działanie ? Dobry Boże. Ja się martwię, czy przetrwamy jako suwerenne państwo.
Tak spektakularnie jak KOD to chyba nikt jeszcze nie upadł, co mnie boli, jak obtarta pięta na górskim szlaku. Gdyby była taka możliwość to dałabym pańskiej wypowiedzi 10 x +
@Zbyszek123,
Zacznijmy od tego, że tekst Łozińskiego nie jest o tym, jak zwyciężyć, tylko o tym, jakie wyzwania będą czekały, jeśli zwyciężyć się uda.
Nie jest też o wykluczaniu ludzi. „Zdjąć aureolę z mordy chama” nie oznacza, że chce się kogoś wykluczać. Zdjąć aureolę oznacza – nie promować, nie dodawać blasku, nie stawiać za wzór! Zdjąć aureolę, usunąć z pomników itp. – naprawdę Pan to odczytuje literalnie? Że gdzieś jest pomnik Karskiego z Melexem, który trzeba obalić, że Patryka Jakiego z podręcznika usunąć, że trzeba biegać za prof. Glińskim i patrzeć, czy mu aureola nad głową nie świeci, by ją zerwać?
Pan pisze, że postać chama to konretni ludzie. No to ci konkretni ludzie zostali przecież nazwani – Karski, Jaki czy Gliński. Doktor, Magister, Profesor.
Już choćby po nazwiskach widać, że absolutnie nie chodzi o cenzus wykształcenia, który by chciał KŁ rzekomo wprowadzić.
Jeśli postać chama to Gliński, to nie bardzo wiem, jak mógłbym odróżnić go od „nie-chama” jeśli nie tylko poprzez zachowanie. Nie umiem rozdzielić chama i chamstwa w tekście KŁ.
Jak widać, każdy odebrał tekst KŁ po swojemu. Dla jednych z Państwa tekst jest o Karynach, Sebach i Brajankach, dla innych o Jakim, Glińskim et consortes. Dla mnie tekst jest o pogardzie zarówno wobec jednych, jak i drugich. A ona się nie obroni.
Czytając emocjonalne wpisy w obronie tekstu KŁ, zastanawiam się jednak, gdzie Państwo spotykają uosobienie tych „chamów” w takiej liczbie, że piszą o nich z takim znawstwem? Piszę to bez sarkazmu. Jeśli mają Państwo na myśli kiboli, to nie jest to wcale polska specjalność; w końcu też, na Boga, jest to margines, więc pisać o tym rozdzierające i generalizujące teksty nie ma sensu. Więc serio pytam, gdzie w życiu spotykają Państwo kogoś takiego:
– „Cham, czyli prymityw niezdolny do rozumienia czegokolwiek i dlatego zawsze łaknący prostych, często spiskowych wyjaśnień swojej nędzy, sfrustrowany sobą samym i tym, jak traktują go inni (popełniający od stuleci ten sam grzech wobec chama, grzech zaniechania i pogardy). Cham nienawidzący wszystkich elit i spragniony przynależności do jakiejś wspólnoty, bez zaangażowania w to osobistego wysiłku, niejako z klasowego, czy rasowego automatycznego przydziału. Ten cham stanowi właśnie o sile bolszewików polskiej „prawicy”.
– „Pod słowem cham kryje się synteza nieuctwa, nienawiści, ksenofobii, zaściankowości, hipokryzji religijnej i obyczajowej, braku dobrych manier, kultury osobistej i elementarnych norm moralnych.”
*
Nie zaliczam siebie ani do elity, ani do inteligentów, z racji moich zyciowych zadań stykam się z różnymi warstwami społecznymi, z każdym potrafię rozmawiać, choć dogadać się na każdy temat na pewno nie. Obserwuję, że ludzie, którzy mieli pecha urodzić się w tzw. niższych warstwach społecznych mają aspiracje do poprawy życia – jeśli nie co do siebie, to na pewno co do swoich dzieci, chcą aby te się wykształciły i miały lepsze życie.
I nerwowo czy wręcz agresywnie reagują na pogardę. To dziwi ? W XXI wieku, w demokratycznym państwie?
Podejrzewam, że Państwo nie piszą o konkretnych, znanych sobie ludziach, lecz o wytworze klasowej wyobraźni i strachu. O syntezie, co niechcący trafnie ujął @SŁAWEK. Nie ma bowiem w znaczącej skali społecznej ludzi, którzy uosabialiby opisane przez Państwa cechy.
@SŁAWEK. W obronie tekstu KŁ zapędza się Pan w emoncjonalne rejony, o które Pana nie posądzałabym. Cóż to za zarzut, że p. Szczypiński i ja, zamiast wymagać od przewodniczącego KODu aby zaproponował konstruktywne działania, sami powinniśmy je podjąć ?! Znaczy, że przewodniczący KOD jest zwolniony od obowiązku proponowania konstruktuwnych działań dla Polski ? To w jakim celu zgodził się objąć tę funkcję? A teraz ma immunitet na krytykę ?
@SIR JAREK. Mnie proponowano co najwyżej ucałowanie rączek szanownej pani.
„Jak widać, każdy odebrał tekst KŁ po swojemu. Dla jednych z Państwa tekst jest o Karynach, Sebach i Brajankach, dla innych o Jakim, Glińskim et consortes. Dla mnie tekst jest o pogardzie zarówno wobec jednych, jak i drugich. A ona się nie obroni.
Czytając emocjonalne wpisy w obronie tekstu KŁ, zastanawiam się jednak, gdzie Państwo spotykają uosobienie tych „chamów” w takiej liczbie, że piszą o nich z takim znawstwem? Piszę to bez sarkazmu. Jeśli mają Państwo na myśli kiboli, to nie jest to wcale polska specjalność; w końcu też, na Boga, jest to margines, więc pisać o tym rozdzierające i generalizujące teksty nie ma sensu. Więc serio pytam, gdzie w życiu spotykają Państwo kogoś takiego”
Karski, Gliński, Jaki czy Waszczykowski są wymienieni z nazwiska. O nich tekst jest z całą pewnością.
Seby, Karyny, Brajanki, czy też, szerzej mówiąć, społeczeństwo – to jest interpretacja – zgadywanie, czy o nich jest tekst.
100% uosobienia chamów nigdzie nie widzę. Widzę mnóstwo przejawów chamstwa. (Tym bardziej nie jestem w stanie traktować owego „chama” jako żywą istotę, a nie tylko figurę retoryczną). Nie widzę uosobienia chama, widzę za to „kawałki chama” wszędzie wokół. Czasem także patrząc w lustro, co stwierdzam z ubolewaniem.
Teraz będzie interpretacja:
KŁ uważa, że powinienem tego chama zwalczać. A rządzący uważają, że skoro cham jest częścią mnie, to powinienem się nie krępować i pozwolić mu hulać i podsuwa argumenty typu: „Przecież i Sienkiewicz pisał o szczypaniu szynkarek przez ówczesną, a jakże, elitę – czyli szlachtę w karczmie”
Kocham Was…
Obok jest świat młodych ludzi, nie wiem jak liczny ale mam wrażenie że jest ich wielu,
wystarczy spostrzec inny świat, czego oni słuchają i zadać sobie pytanie co w tych tekstach widzą. Wiem, wiem, oni są… ale jest ich wielu… lewica? prawica? katole? faszyści? nisza?
To dobra terapia dla dinozaurów…. słuchać innych… słuchać uważnie… bez komentarzy…
słuchać i pomyśleć.
I zadać pytanie dlaczego?
http://www.polskirap.net/bezimienni__prosci_ludzie,63414.html