Magdalena Ostrowska: W sprawie klauzuli sumienia ustawodawcy

2018-01-14.

[dropcap]P[/dropcap]rzy okazji sprawy obywatelskiego projektu „Ratujmy kobiety” znów na porządek dzienny weszła kwestia sumienia parlamentarzystów w sprawach światopoglądowych.

Rzecz dotyczy nieprawicowej części parlamentu, reprezentującej wyborców o poglądach liberalnych, będących (teoretycznie) zwolennikami świeckiego państwa, gdyż dla prawicowej części ‘sumienie i światopogląd’ są jednoznaczne, synonimiczne z wyznaniem rzymsko-katolickim i stanowią spoiwo ideowe.

*

W polskiej praktyce demokratycznej wyborcy, dokonując wyboru parlamentarzystów kierują się programami partii, głosują bowiem na listę, nie na poszczególnych posłów. Programy wyborcze nie opisują kryteriów sumienia ani światopoglądu parlamentarzystów, którzy będą partię reprezentować. Na listach wyborczych przy nazwiskach posłów nie wskazuje się jakie mają sumienie i światopogląd i czy będą się nim kierować przy stanowieniu prawa.

I tak oto, mandaty parlamentarne partii o programie opartym o wartości demokratyczne, liberalne,  hołdującej zasadzie rozdziału państwa od kościołów otrzymują ludzie, o których sumieniu i światopoglądzie nie wiemy nic, lecz na decyzje podyktowane ich sumieniem jesteśmy zdani. Nie wiemy jak w krytycznym momencie będą głosować w sprawach dotykających lub związanych ze światopoglądem: religii, kościołów, edukacji seksualnej, aborcji, eutanazji, praw osób nieheteroseksualnych, itd. I wreszcie elementarnej wolności jednostki ludzkiej. A nawet w kwestii ochrony zasobów przyrodniczych i życia na Ziemi, w tym ochrony powietrza i zwierząt, bo dziś staje się to już elementem światopoglądu.

W dyskusjach parlamentarnych nad projektem prawa mało który nieprawicowy parlamentarzysta ma cywilną odwagę publicznie głosić swój liberalny światopogląd i obnażać swoje sumienie; tutaj tabu świętości i intymności sumienia jest bardzo przydatne, aby nie narazić się Kościołowi rz-kat. Do końca zatem, do momentu głosowania, pojęcia nie mamy – jak kto zagłosuje w sprawach, które mają jakiś związek ze światopoglądem.

*

Dziś parlament ma większość o poglądach prawicowych i szczyci się swym kościelnym sumieniem, które z jednej strony releguje wolność człowieczą z porządku prawnego i z machiny ustawodawczej, z drugiej ustanawia prymat człowieka nad wszelkim stworzeniem.

W efekcie, część obywateli, która nie chce narzucać nikomu swego sumienia i nie chciałaby, aby ktoś narzucał im swoje, jest pozbawiona pewności reprezentacji także ze strony partii liberalnych, na które głosowała.

Z drugiej strony, w czasach, gdy parlament miał zabarwienie bardziej liberalne, uchwalano prawo, które dla sumienia innej części obywateli jest trudne. W kruchcianej atmosferze, która wytworzyła się na skutek wszechwładzy w państwie Kościoła rzymsko-katolickiego (kto do tego przez szereg lat dopuszczał, to temat na odrębne rozważania) rozmnożyły się więc ustawowe i pozaustawowe (korporacyjne) sposoby omijania prawa w postaci klauzul sumienia, zwalniające ze stosowania obowiązującego prawa.

W państwie prawa powstają enklawy bezprawia; część obywateli sama się zwalnia z obowiązku wykonywania swoich zawodowych obowiązków, bo im „sumienie nie pozwala”.  

(Gwoli informacji dodam, że tuż przed ostatnimi wyborami, 7 października 2015 roku, Trybunał Konstytucyjny w pełnym składzie, pod przewodnictwem ukochanego obecnie przez wszystkich profesora Rzeplińskiego uznał, że wolność sumienia lekarza odmawiającego wykonania świadczenia medycznego nie może być brukana obowiązkiem wskazania pacjentowi innego lekarza, który takie świadczenie wykona. Do wyroku zdanie odrębne złożyło czworo sędziów: S. Biernat, S. Wronkowska-Jaśkiewicz, A. Wróbel i T. Liszcz; polecam wykłady o prawnej naturze sumienia autorstwa trojga pierwszych sędziów; T. Liszcz skupiła się na formalizmach. Sprawa K 12/14).

Jeśli krytykujemy takie praktyki argumentem, że osoby odmawiające wykonania zawodowego obowiązku powinny zrezygnować z wykonywania zawodu, ten sam argument musimy odnieść do posłów: jeśli im katolickie sumienie nie pozwala zajmować się prawem dotyczącym seksualności człowieka, którego domagają się obywatele, powinni zrezygnować z wykonywania zawodu posła. 

*

Moim zdaniem, odpowiedzi domagają się kwestie:

  • Czy ustawodawcy wolno kierować się sumieniem poszczególnych posłów przy uchwalaniu prawa?
  • Czy mandat parlamentarny ma tę moc, że sumienie parlamentarzysty może być podniesione do rangi prawa obowiązującego wszystkich obywateli?
  • Czy sumienie poszczególnego obywatela – lub grupy obywateli – może być podniesione do rangi zasady, uchylającej obowiązek wykonywania prawa ze szkodą dla innych obywateli?

*

Ostatnia burza w sejmie i bardzo ostra odprawa, jakiej partiom PO i Nowoczesna udzieliła publiczność przeciwna rządzącej partii – może wydawać się nieproporcjonalnie niesprawiedliwa w obliczu szkód, jakie czyni PiS w porządku demokratycznym w Polsce, którym te partie starają się przeciwstawiać. Moim zdaniem odprawa jest słuszna, bo doszło co najmniej do oszustwa wobec wyborców.

Według mnie ten problem nie dotyczy jednak aborcji, lecz rozumienia czym jest demokratyczne państwo prawa.

Parlamentarzyści polscy zdają się nie rozumieć, że sumienie pojedynczego posła jest tyle samo warte, co sumienie każdego innego obywatela, a mandat poselski nie ma mocy podnoszenia sumienia posła do rangi prawa obowiązującego innych obywateli.

Nie rozumieją, że skoro Konstytucja pozwala na składanie przez grupy obywateli projektów regulacji, to reprezentacja obywateli w sejmie nie może tej inicjatywy a limine odsyłać do kosza z powodu własnego sumienia 460 posłów, lecz ma obowiązek pochylić się nad tą inicjatywą.

Nie rozumieją, że płaszczyzną, na której należy rozpatrywać i porządkować kwestie ustawodawcze w demokratycznym państwie prawa w XXI wieku jest wolność człowieka i równość obywateli oraz zasada świeckości państwa, ze wszystkimi tego konsekwencjami, to jest z przyjęciem, że porządek prawny w państwie nie może opierać się na regułach jakiejkolwiek religii. I że w kwestiach poddanych sumieniu każdego pojedynczego człowieka prawo nie może nakazywać ani zakazywać jakiegokolwiek rozwiązania. Świecka etyka, wypracowana i utrwalona w międzynarodowym porządku prawnym dotyczącym ochrony praw i wolności człowieka i obywatela, jest dobrym i wystarczającym drogowskazem. Polski ustawodawca nie musi wymyślać prochu; świat demokratyczny już dawno wypracował szereg reguł, które pozwalają szanować wewnętrzną wolność człowieka. Można je udoskonalać, lecz nie wolno nam wracać do ciemności średniowiecza.

*

Moim zdaniem, w dyskusjach, które mają prowadzić do uporządkowania programowego obecnych partii nieprawicowych lub przy tworzeniu nowych (czemu przyklaskuję, licząc, że @SŁAWEK dotrzyma obietnicy, że ‘jak nie my to kto’), temat wolności sumienia ustawodawcy w demokratycznym państwie prawa musi stanąć na jednym z pierwszych planów. Jeśli nie rozumieją tego partie, nie będą tego rozumieć przyszli parlamentarzyści.

[responsivevoice_button voice=”Polish Female” buttontext=”Czytaj na głos”]

Magdalena Ostrowska

Od redakcji: w nawiązaniu coś znalezionego w Internecie. Dobrej zabawy!

Print Friendly, PDF & Email

19 komentarzy

  1. PIRS 2018-01-14
  2. ppp 2018-01-14
    • Sir Jarek 2018-01-14
    • Magdalena 2018-01-14
      • ppp 2018-01-15
  3. Sir Jarek 2018-01-14
  4. slawek 2018-01-14
  5. PIRS 2018-01-14
  6. PIRS 2018-01-14
  7. Magog 2018-01-14
  8. Zbyszek123 2018-01-15
  9. wb40 2018-01-15
  10. Pat 2018-01-15
  11. Pat 2018-01-15
  12. Mr E 2018-01-16
    • Pat 2018-01-17
      • Mr E 2018-01-17
  13. Magog 2018-01-16
  14. Duszpastuszek 2018-01-17
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com