Stanisław Obirek: Kościół milczy, bo nie ma nic do powiedzenia3 min czytania

()

2018-02-05.

Jedna z najdziwniejszych awantur dyplomatycznych powoli cichnie. Wiele osób mnie pyta, czy polscy hierarchowie zabiorą w sprawie niefortunnej ustawy głos. Odpowiadając dziennikarzowi portalu natemat.pl 31 stycznia, powiedziałem:

„Rozmawiamy trzy dni po rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau, po Międzynarodowym Dniu Pamięci o Ofiarach Holocaustu. Pani ambasador Izraela Anna Azari w Oświęcimiu w obozie ustosunkowała się do znowelizowanej przez Sejm ustawy o IPN i wskazała, co niepokoi jej rodaków. Potem ruszyła ta lawina oświadczeń, zaproszeń na spotkania, także te na najwyższym szczeblu. Sądzę, że to jest zbyt świeża sprawa, żeby Episkopat miał szanse się wypowiedzieć na ten temat, bo sytuacja jest dynamiczna”.

Tak było w istocie. Jednak po kilku dniach wydaje się, że sytuacja dojrzała do zajęcia stanowiska. Jednak takowego nie ma i, moim zdaniem, nie będzie – z tego prostego powodu, że polscy hierarchowie nie maja nic do powiedzenia.

Przypomina mi się komentarz bpa Pieronka, którzy przed laty odnosząc się do milczenia polskiego Kościoła w 1968 roku, gdy Gomułka rozpętał antysemicką awanturę, powiedział, ze to była wewnątrzpartyjna rozgrywka. Ciekaw jestem, co miałby do powiedzenia dzisiaj…

Najlepszy komentarz usłyszałem od mojej siostry, która zadzwoniła do mnie z pytaniem, co należy sądzić o komentarzu proboszcza po mszy w niedzielę. Oto mądrość proboszcza: „Tak naprawdę, to Izraelowi jest na rękę oczernianie narodu polskiego, bo wtedy łatwiej będzie uzyskać od Polski odszkodowania”.

Nie wiem skąd wiejski proboszcz czerpie swoje mądrości (Izrael nigdy nie wystosował do Polski roszczeń majątkowych), ale na pewno jego komentarz zasieje niepokój we wsi. Ciekawe, że tego typu komentarze nie pojawiały się w Kościele, gdy Kościół otrzymywał rekompensaty od państwa, i to niekiedy większe od oczekiwanych. Widocznie prawo własności nie jest równo traktowane w tej instytucji.

A tak poważnie to energiczny zwykle rzecznik episkopatu (przypominam jego interwencję po artykule o. Wiśniewskiego „Oskarżam”), jakoś dziwnie stał się małomówny. Abp Jędraszewski opowiada androny dziennikarzowi KAI.

Cytuję jako ich próbkę:

KAI: Krytyczni recenzenci Kościoła w Polsce w typie o. Ludwika Wiśniewskiego, a nawet znane ośrodki krakowskiej inteligencji, zarzucają Kościołowi zatratę ducha uniwersalizmu poprzez zbytni związek z jedną opcją polityczną? Co Ksiądz Arcybiskup na to?

– Ma to niewiele wspólnego z prawdą. To propaganda, która chce osiągnąć swe cele, uderzając w Kościół. Tymczasem Kościół nie ma żadnych własnych partii. Od czasów Soboru Watykańskiego II Episkopat – i to nie tylko polski – przypomina, że obowiązkiem katolika jest wybór takich ludzi, których programy są zbieżne z katolicką nauką społeczną. A jeśli pewne partie są bliskie społecznemu nauczaniu Kościoła, naturalne jest, że duża część katolików na nie głosuje. Ale to wcale nie znaczy, że taka partia ma błogosławieństwo ze strony Kościoła. W świetle nauczania Kościoła, katolicy działający w życiu politycznym nie mają tworzyć partii „katolickiej”, lecz działać w zgodzie z własnym – co warto podkreślić – dobrze ukształtowanym sumieniem.

No to już wiemy. Kościół nie jest upolityczniony i nie będzie się zajmował bieżącą polityką, a tym bardziej ustawą, które go w ogóle nie dotyczą. Wszak Kościół, jak wszyscy wiemy, dba o dobre imię narodu polskiego i zawsze będzie je bronił przez wrogami.

Tak więc obecny rząd może liczyć na poparcie Kościoła. I odwrotnie, Kościół zawsze może liczyć na poparcie rządu.

Stanisław Obirek

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

7 komentarzy

  1. hazelhard 06.02.2018
  2. Obirek 06.02.2018
  3. Magog 06.02.2018
    • agluszek 06.02.2018
  4. Obirek 06.02.2018
  5. Obirek 07.02.2018
  6. Magog 10.02.2018