Jedna z najdziwniejszych awantur dyplomatycznych powoli cichnie. Wiele osób mnie pyta, czy polscy hierarchowie zabiorą w sprawie niefortunnej ustawy głos. Odpowiadając dziennikarzowi portalu natemat.pl 31 stycznia, powiedziałem:
„Rozmawiamy trzy dni po rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau, po Międzynarodowym Dniu Pamięci o Ofiarach Holocaustu. Pani ambasador Izraela Anna Azari w Oświęcimiu w obozie ustosunkowała się do znowelizowanej przez Sejm ustawy o IPN i wskazała, co niepokoi jej rodaków. Potem ruszyła ta lawina oświadczeń, zaproszeń na spotkania, także te na najwyższym szczeblu. Sądzę, że to jest zbyt świeża sprawa, żeby Episkopat miał szanse się wypowiedzieć na ten temat, bo sytuacja jest dynamiczna”.
Tak było w istocie. Jednak po kilku dniach wydaje się, że sytuacja dojrzała do zajęcia stanowiska. Jednak takowego nie ma i, moim zdaniem, nie będzie – z tego prostego powodu, że polscy hierarchowie nie maja nic do powiedzenia.
Przypomina mi się komentarz bpa Pieronka, którzy przed laty odnosząc się do milczenia polskiego Kościoła w 1968 roku, gdy Gomułka rozpętał antysemicką awanturę, powiedział, ze to była wewnątrzpartyjna rozgrywka. Ciekaw jestem, co miałby do powiedzenia dzisiaj…
Najlepszy komentarz usłyszałem od mojej siostry, która zadzwoniła do mnie z pytaniem, co należy sądzić o komentarzu proboszcza po mszy w niedzielę. Oto mądrość proboszcza: „Tak naprawdę, to Izraelowi jest na rękę oczernianie narodu polskiego, bo wtedy łatwiej będzie uzyskać od Polski odszkodowania”.
Nie wiem skąd wiejski proboszcz czerpie swoje mądrości (Izrael nigdy nie wystosował do Polski roszczeń majątkowych), ale na pewno jego komentarz zasieje niepokój we wsi. Ciekawe, że tego typu komentarze nie pojawiały się w Kościele, gdy Kościół otrzymywał rekompensaty od państwa, i to niekiedy większe od oczekiwanych. Widocznie prawo własności nie jest równo traktowane w tej instytucji.
A tak poważnie to energiczny zwykle rzecznik episkopatu (przypominam jego interwencję po artykule o. Wiśniewskiego „Oskarżam”), jakoś dziwnie stał się małomówny. Abp Jędraszewski opowiada androny dziennikarzowi KAI.
Cytuję jako ich próbkę:
KAI: Krytyczni recenzenci Kościoła w Polsce w typie o. Ludwika Wiśniewskiego, a nawet znane ośrodki krakowskiej inteligencji, zarzucają Kościołowi zatratę ducha uniwersalizmu poprzez zbytni związek z jedną opcją polityczną? Co Ksiądz Arcybiskup na to?
– Ma to niewiele wspólnego z prawdą. To propaganda, która chce osiągnąć swe cele, uderzając w Kościół. Tymczasem Kościół nie ma żadnych własnych partii. Od czasów Soboru Watykańskiego II Episkopat – i to nie tylko polski – przypomina, że obowiązkiem katolika jest wybór takich ludzi, których programy są zbieżne z katolicką nauką społeczną. A jeśli pewne partie są bliskie społecznemu nauczaniu Kościoła, naturalne jest, że duża część katolików na nie głosuje. Ale to wcale nie znaczy, że taka partia ma błogosławieństwo ze strony Kościoła. W świetle nauczania Kościoła, katolicy działający w życiu politycznym nie mają tworzyć partii „katolickiej”, lecz działać w zgodzie z własnym – co warto podkreślić – dobrze ukształtowanym sumieniem.
No to już wiemy. Kościół nie jest upolityczniony i nie będzie się zajmował bieżącą polityką, a tym bardziej ustawą, które go w ogóle nie dotyczą. Wszak Kościół, jak wszyscy wiemy, dba o dobre imię narodu polskiego i zawsze będzie je bronił przez wrogami.
Tak więc obecny rząd może liczyć na poparcie Kościoła. I odwrotnie, Kościół zawsze może liczyć na poparcie rządu.
Stanisław Obirek


Hierarchowie milczą, bo zdają sobie sprawę, że holokaust był skutkiem chrześcijańskiego antysemityzmu.
Nie sądzę by to był powód decydujący. Episkopaty innych krajów też to wiedzą, ale wielokrotnie zabierali głos w tej sprawie. Sądzę, że polscy historycy zajmujący się tą problematyką mogliby więcej na ten temat powiedzieć bo wszelkie próby dotarcia do kościelnych archiwów są zwykle torpedowane… można się zastanawiać dlaczego.
A co mają mówić?
W Polsce kościół istnieje tysiąc lat i ma nadzieję istnieć drugi tysiąc.
Pan Profesor doskonale wie jak sa rozdawane karty, już przy globalnym pokerze.
KK gra w pokera od dwudziestu wieków, ma doświadczenie nie gorsze od starszych braci w wierze.
Jedni gracze skaczą sobie do oczu a inni milczą i kombinują jak wyjść na swoje.
KK jest w tej drugiej grupie i nie chce ujawniać swojej talii.
Weźmie swoje…. tak czy siak.
KK milczy, bo przecież przez wieki zwalczał judaizm jako, szczególnie w polskich warunkach, silną konkurencję. Był siłą napędową antysemityzmu i to on jest autorem ponadczasowego dowcipu, czyli szmoncesa o tym, że naszego Jezusa zabili Żydzi. Przekonania bardzo popularnego na polskiej wsi. Mają teraz swoich polityków więc nie muszą brudzić sobie rąk.
Na KK można patrzeć jak na każdy inny produkt ludzi. I jak każdy produkt przechodzi kolejne cykle życia. Wprowadzenie-Wzrost-Dojrzałość-Spadek. Chyba niewiele się pomylę, jeśli obecną fazę istnienia polskiego KK opatrzę mianem schyłkowej dojrzałości. A może to już spadek jak w przypadku europejskiego KK? KK w Polsce istnieje 1000 lat ale na pewno nie będzie istniał przez kolejne 1000. Ludzie coraz mniej potrzebują KK w takiej postaci jak obecna, co dobitnie pokazują statystyki. Historia uczy, że zostanie zastąpiony przez inną formułę religijną albo ateistyczną, stopniowo albo gwałtownie. To się od jakiegoś czasu już dzieje i klamka w końcu zapadnie ale nie wiemy kiedy. Im więcej weźmie teraz, używając słów pana Magoga, tym szybciej spotka swoje przeznaczenie. Jedynym argumentem siły posiadanym przez KK staje się jego majątek dlatego to od jakiegoś czasu stało się oczkiem w głowie episkopatu i dlatego Rydzyk jest nieusuwalny (chociaż akurat tutaj przygnębiającym przykładem może być Zakon Templariuszy :)). Mam wrażenie, że obecna rewolucja pisowska jest już ostatnim (mam nadzieję, bo to bardzo męczące) paroksyzmem polskiego KK przez zjazdem w dół. Inna formuła religijna, o której wspominałem, może równie dobrze oznaczać polski kościół narodowy. Nie wiem, czy byłoby się z czego cieszyć ale przynajmniej byłoby lokalnie, czyli bezzębnie. Warto cały czas uświadamiać sobie, że wszysto się zmienia. Nieustająco.
Przyjaciel, którego zdanie cenię mi napisał: „Twój artykuł jest ładny , rzeczowy i dobrze napisany.Nie pasuje do niego tylko tytuł: ANDRONY.Jeżeli się nie zgadzasz poglądami M. Jędraszewskiego,to sprecyzuj z czym ? I udowodnij, że TY masz rację, a nie on”. Dodaję, że te ANDRONY zapewne go uderzyły bo je powtórzyłem jako temat mego emailu. No więc spieszę z doprecyzowaniem, co memu Przyjacielowi też doślę. Otóż uważam, że abp Jędraszewski prawi androny czyli głupoty bądź nonsensy z tego prostego powodu, że jako hierarcha katolicki od początku wspierał dość jednoznacznie PiS we wszystkich, najbardziej absurdalnych elementach propagandy politycznej tej partii jak domniemana katastrofa samolotu, który leciał do Smoleńska z 96 osobami. Doszło do katastrofy tylko dlatego, że zaniedbano elementarnych zasad bezpieczeństwa, a nie z powodu jakichś zamachów. Jędraszewski od początku podtrzymywał tę absurdalną tezę. Ale to tylko jeden z elementu układanki. Tak naprawdę, od początku bojkotował wszelki próbu porozumienia między różnymi grupami społecznymi w Polsce zarówno w Poznaniu jak i w Łodzi. Teraz w Krakowie udaje, że jest otwarty a tak naprawdę wykorzystuje swoją pozycję by paraliżować wszelkie ruchy Tygodnika Powszechnego. Powtarzam moje życzenie – mam nadzieję, że papież Franciszek wreszcie usunie z tego prestiżowego biskupstwa największego szkodnika polskiego Kościoła katolickiego i w ogóle człowieka, który pod pretekstem obrony katolicyzmu broni jego fundamentalistycznej i obrażającej zdrowy rozsądek odmiany. O wiele bardziej szkodliwej niż działania redemptorysty z Torunia.
A dopowiadając czy dopowiadając Magogowi, nie wiem czy ma Pan rację pisząc, że KK : „Weźmie swoje…. tak czy siak”, mnie się wydaje, że musimy robić wszystko, by je gry w pokera się skończyły. To zależy też od naszej determinacji…
Mój komentarz wczoajszy przepadł, więc go powtarzam: Dziękuję za miłe słowa: „Twój artykuł jest ładny , rzeczowy i dobrze napisany.Nie pasuje do niego tylko tytuł: ANDRONY.Jeżeli się nie zgadzasz poglądami M. Jędraszewskiego,to sprecyzuj z czym ? I udowodnij, że TY masz rację, a nie on”.
Oto moja odpowiedż: Dodaję, że te ANDRONY zapewne go uderzyły bo je powtórzyłem jako temat mego emailu. No więc spieszę z doprecyzowaniem, co memu Przyjacielowi też doślę. Otóż uważam, że abp Jędraszewski prawi androny czyli głupoty bądź nonsensy z tego prostego powodu, że jako hierarcha katolicki od początku wspierał dość jednoznacznie PiS we wszystkich, najbardziej absurdalnych elementach propagandy politycznej tej partii jak domniemana katastrofa samolotu, który leciał do Smoleńska z 96 osobami. Doszło do katastrofy tylko dlatego, że zaniedbano elementarnych zasad bezpieczeństwa, a nie z powodu jakichś zamachów. Jędraszewski od początku podtrzymywał tę absurdalną tezę. Ale to tylko jeden z elementu układanki. Tak naprawdę, od początku bojkotował wszelki próbu porozumienia między różnymi grupami społecznymi w Polsce zarówno w Poznaniu jak i w Łodzi. Teraz w Krakowie udaje, że jest otwarty a tak naprawdę wykorzystuje swoją pozycję by paraliżować wszelkie ruchy Tygodnika Powszechnego. Powtarzam moje życzenie – mam nadzieję, że papież Franciszek wreszcie usunie z tego prestiżowego biskupstwa największego szkodnika polskiego Kościoła katolickiego i w ogóle człowieka, który pod pretekstem obrony katolicyzmu broni jego fundamentalistycznej i obrażającej zdrowy rozsądek odmiany. O wiele bardziej szkodliwej niż działania redemptorysty z Torunia.
A dziś doszły mnie dwie wypowiedzi ważnych hierarchów prymasa Polaka i przewodniczącego KEP abpa Gądeckiego, obie potwierdzają moją tezę – mówią ale jakoby nie mówili, lub mówią by nic nie powiedzieć, co na jedno wychodzi.
ANDRONY piękne słowo grzeczne acz uszczypliwe o ile druga stron jest wrażliwa na uszczypliwości z wyższej półki.
Kocham też „duby smalone” z tej samej grupy oceniającej retorykę dyskutantów.
Jak to miło jest mieć świadomość, że jest się użytkownikiem przebogatego bardzo starego języka polskiego.
https://synonim.net/synonim/duby+smalone
Zawsze zastanawiałem się czy kapłani wszelkich wyznań istniejących w Polsce znają te synonimy .
Przypuszczam że znają, ale przypisują je zawsze przeciwnikowi….