Kilka miesięcy po usunięciu fotoradarów zrobiono badania, które wykazały, że liczba wypadków na tych odcinkach wzrosła.
Władza ustępowała też przed narodowcami (pisałem o tym) i wszyscy to widzieli. Nie dbała o swój elektorat, umizgiwała się do skrajnej prawicy. Co i raz słyszeliśmy, że PO przesunęła się za bardzo na lewo, mimo że dla liberalnych wyborców robiła niewiele, zwykle przed wyborami obiecywała, że coś zrobi.
To szalenie irytujące i pokazujące słabość władzy. Ludzie to widzieli. A teraz widzą, że dawna władza (a obecna opozycja) boi się Kościoła i ciemniejszego elektoratu do tego stopnia, że nie umie zagłosować w ważnych sprawach inaczej niż PiS, żeby ich nie podejrzewano i nie oskarżano. Opozycja nacelowana jest na podobnego wyborcę co PiS, tylko że PiS umie pozyskać takich wyborców i nie kluczy. Opozycja straciła swoich liberalnych wyborców i nie stara się ich pozyskać.
Wiele jest takich posunięć, gdzie widać jak opozycja boi się cokolwiek zrobić i powiedzieć. Przykro to stwierdzić, ale nie ma ona szans na zdobycie władzy.

* * *
Czy to warto być prezydentem? Niezdrowy tryb życia – te wszystkie dyplomatyczne śniadania, obiady, kolacje, picie alkoholu… Spotykanie się z setkami nieciekawych ludzi, którym trzeba prawić banały, uśmiechać się, całować jakieś dzieci. Ceremoniały z podpisywaniem dokumentów, wręczaniem medali. I kontakty z politykami, gdzie trzeba uważać na słowa, wysłuchiwać kłamstw. A w końcu i tak niewiele od ciebie zależy.Dodatkowo ma się do czynienia z przeciwnikami politycznymi i rywalami w swoim obozie. A wrogowie mogą być natarczywi i nie przebierać w środkach.
Weźmy prezydenta Kwaśniewskiego. Polowano na niego stale. Pisałem o tym co go spotkało 20 lat temu:
Redaktor Wołek w swoim „Życiu” jakiś czas temu napisał, że Kwaśniewski parę lat wcześniej spędził wakacje w tym samym czasie i w tym samym pensjonacie co rosyjski agent Ałganow (Kwaśniewski zaprzeczył). To takie przylepianie gówna do człowieka, bo niby to żadna wiadomość, nawet gdyby była prawdziwa, ale w domyśle: coś tam ze sobą mieli. Prawicowa (i nie tylko) prasa rozdmuchała sprawę, jak zwykle pisząc, co tylko komu do głowy wpadło (nie warto powtarzać, bo można się wyrzygać). Kwaśniewski podał dwa pisma, w tym „Życie”, do sądu. Jako dowody przedstawił m. in. swój paszport (był w tym czasie za granicą) i kopie kwitów zakupów swoją kartą kredytową w tym czasie, także za granicą. Kiedy dziennikarze zorientowali się, że nie mają dowodów, jedno z pism przeprosiło Kwaśniewskiego publicznie, ale Wołek dalej nawijał swoje, a nawet przedstawił świadków – ratowników z plaży, którzy dokładnie pamiętali, że ileś lat temu Kwaśniewski nie tylko był wtedy co Ałganow w tym samym pensjonacie, ale nawet widzieli ich razem. Urban w jednym z ostatnich numerów „Nie” przedstawił jednego ze świadków Wołka. Okazało się, że jest to krętacz, który narżnął już parę instytucji, w tym ZUS, od którego pobierał zasiłek na chorą nogę, jeszcze w czasie gdy był ratownikiem, a nawet orżnął samą Solidarność. Na to Wołek napisał, że Urban postępuje haniebnie i należałoby go ukarać, bo podał publicznie dane świadka (te same dane, które Wołek podał wcześniej!), co grozi bezpieczeństwu świadka ze strony jakichś komunistycznych siepaczy (?!).
W końcu sąd stwierdził, że dziennikarze „Życia” napisali nieprawdę, ale ponieważ „dołożyli w pracy wszelkich starań żeby wyjaśnić prawdę” więc wszystko jest OK.
Za poprzednich rządów PiS próbowano oskarżyć Kwaśniewskiego o nielegalne kupno willi w Kazimierzu (bo tak po pijaku stwierdził premier Oleksy w rozmowie z Gudzowatym, a służby dowiedziały się o tym). To była spektakularna wpadka służb. Prowokacja służb się nie udała, a sprawę umorzono.
Ale Mariusz Kamiński, wtedy szef CBA, a teraz koordynator służb, nie odpuszcza. Do sprawy wrócono.
Wprowadzane przez PiS ustawy pozwalają wracać do spraw sądowych już dawno rozstrzygniętych. Kwaśniewski może więc mieć zajęcie do końca życia, wyjaśniając wciąż od nowa te same fakty, aż w końcu znajdzie się sędzia, który uzna jego winę. Zresztą nie przesadzajmy z tymi ustawami – za poprzednich władz nie było ustaw, a stale nękano gen. Jaruzelskiego i gen. Kiszczaka. Bo prawo prawem, ale prawicowa sprawiedliwość musi być.
Kwaśniewski był „komunistą”, a więc zwalczała go cała prawa strona sceny politycznej, ale na każdego prezydenta czyhają także koledzy. Kiedy Duda zawetował (na chwilę) dwie ustawy, to w pisowskiej prasie natychmiast zmieszali go z błotem. Do tego ciągle musi się spotykać z prezesem i wysłuchiwać wskazówek. I warto to wszystko znosić za marne paręnaście tysięcy miesięcznie?

* * *
Czasem wydaje mi się, że rządzącą obecnie formację trzyma w kupie głównie lęk. Lęk to jest to co prezes rozumie i czuje. Nie jest przypadkiem, że załatwił sobie kiedyś pistolecik, którym próbował postraszyć Tuska. Nie jest też normalne, że szef partii ma tak silną ochronę złożoną z byłych „gromowców”. Zarządza lękiem i jego podwładni, ministrowie itd. boją się, czy jakimś nieostrożnym słowem nie narazili się prezesowi i nie wypadli z łask. Stąd ich ciągła obawa, czy dostatecznie usilnie realizują jego słowa w swoich działaniach. Widać to było po Waszczykowskim, widać po Kurskim i po wielu innych. Jeżeli wypadną z tego towarzystwa, to już nie znajdą miejsca, bo wystarczająco narazili się wszystkim, głosząc i powtarzając koszmarne wypowiedzi prezesa. To sprawia, że z tej partii nikt nie odejdzie do innej, a nawet zwykłe odejście może oznaczać kłopoty życiowe – większość z nich nie ma takiego zawodu który dałby niezależność.Stąd paniczny lęk: czy nie powiedziało się czegoś przeciwnego do aktualnego zdania prezesa – oni nie mają już własnych poglądów.
Minister Zalewska bała się przyznać, że to Polacy zabili Żydów w Jedwabnem, bo nie wiedziała, jaka jest aktualnie opinia prezesa.
Prof. Środa występowała kiedyś w telewizji z członkinią PiS. Po wyjściu ze studia zażartowała, że prezes Kaczyński miał odmienne zdanie na temat poruszany przez jej interlokutorkę. –Ta mądra i doskonale wykształcona kobieta była naprawdę przerażona. Dopytywała, gdzie to słyszałam, odetchnęła z ulgą, kiedy powiedziałam, że to tylko żart – wspomina Środa.
Prezes lubi też zastraszać swoich podwładnych, bawić się nimi, trzymając ich w niepewności, czy ich usunie ze stanowiska, czy może jeszcze pozwoli je zachować. To, że im taka sytuacja odpowiada, świadczy jak najgorzej o tej ekipie.
Nie wiem, jak to jest w innych partiach, ale nie raz pisano i mówiono że są to partie wodzowskie – szef decyduje o wszystkim, a konkurenci są przycinani. To powoduje uwiąd myśli politycznej, nie ma skupienia na programie, na tym co partia chce poprawić, zmienić, a jest tylko gra i rozgrywki. „Zmiana”, „poprawa” to tylko hasła dla zdobycia władzy. Wydaje się że tylko partia Razem ustrzegła się tej plagi.

* * *
Jerzy Meysztowicz:
– Duda podpisał zakaz handlu w niedzielę, a niedawno spotkałem go na zakupach w tym dniu.
* * *
Polskie obozy zagłady to określenie, które Polskę może dyskredytować – ktoś by pomyślał, że to Polacy założyli te obozy, a chodzi przecież o nazistowskie obozy zagłady na terenie Polski. Kolejne rządy interweniują w przypadku, gdy takie określenia pojawiają się na świecie i zwykle dochodzi do korygowania takich wypowiedzi. Sprawa była już uregulowana ustawowo, ale nasze władze uparły się, żeby wprowadzić ustawą karanie osób, które użyją takich określeń. Jak by to mogło wyglądać – nie wiadomo. Czy wystąpiono by o ekstradycję np. prezydenta Obamy, który użył takiego określenia? A w Polsce przecież wszyscy wiedzą, że to były nazistowskie obozy.
Przy okazji wstawiono do ustawy przepisy pozwalające zamknąć usta wszystkim, którzy by wypowiadali się o jakichś złych działaniach Polaków wobec Żydów.
Podniósł się wielki szum na świecie i określenie „polskie obozy zagłady” napisano i wypowiedziano w światowych mediach setki tysięcy razy.

Jak można w ogóle podejrzewać Polaków? Dlaczego świat nas nie rozumie? Bruksela się uwzięła, żeby zarzucać polskim ustawom sprzeczność z prawem. No dobrze, to krecia robota totalnej opozycji, która takie opinie podrzuca Brukseli, ale dlaczego nie wierzą zapewnieniom polskiego rządu, że wszystko jest w porządku?
Poszczególne rządy Unii, a szczególnie tamtejsze media, krytykują Polskę. Nawet zdarza się to wypróbowanemu sojusznikowi jakim jest Ameryka. A zaprzyjaźnione kraje nie chcą podjąć polskiej inicjatywy zbudowania Trójmorza – czy tylko dlatego że nie mają, jak Czechy, dostępu do morza?
Moim zdaniem wynika to ze słabej znajomości języka polskiego. To już dawno powinien być język międzynarodowy. Przecież nie jest trudny skoro u nas nawet dzieci potrafią go szybko opanować. Trochę sprawę pokpił papież Jan Paweł II. Zamiast chwalić się znajomością wielu języków, mógł wszędzie przemawiać po polsku i na pewno katolicy już by do tego czasu opanowali nasz język. A wtedy nie byłoby kłopotów ze zrozumieniem, że polski rząd postępuje właściwie.
* * *
Minęła 75 rocznica zakończenia bitwy pod Stalingradem – przełomowej bitwy w II Wojnie Światowej. O czym usłyszeliśmy w telewizji z tej okazji? A o tym że w Rosji nie mówi się, że po stronie niemieckiej walczyli także Rosjanie (zapewne chodzi o żołnierzy Własowa, którzy mieli wybór: albo pójść do jego armii, albo zginąć w obozie koncentracyjnym). No i o tym że Putin wykorzystuje tę okazję, aby uzyskać większą popularność, bo za dwa miesiące wybory, a bitwa stalingradzka to dla Rosjan świętość, podobnie jak cała wojna.Nasi dziennikarze umieją wsadzić trochę gówna w każdy temat związany z Rosją. Kiedy parę lat temu obchodzono u nas rocznicę wyzwolenia obozu w Auschwitz, to oprócz tego że półgębkiem przyznano, że obóz wyzwolili żołnierze radzieccy, to zaraz podano informację o tym, że podobno jakiś oddział żołnierzy radzieckich obrabował na Śląsku wyzwolonych więźniów (jakież to skarby musieli oni wynieść z obozu, że żołnierze się na nie skusili). Także pan Schetyna parę lat temu usiłował przekonać nas, że ci żołnierze, co wyzwalali obóz to byli Ukraińcy. Front nazywał się ukraiński, więc tak sobie wykoncypował, żeby broń boże nie pomyśleć czegoś dobrego o Rosjanach. Poparł go wtedy prezydent Komorowski. Prof. Łagowski zaproponował więc sarkastycznie, aby – idąc dalej tym torem – ustalić, który z żołnierzy na pomniku braterstwa radzieckich i polskich żołnierzy (zwanego pomnikiem „czterech śpiących”) jest Ukraińcem i jego tylko zostawić, a resztę usunąć. I kto wie czy nasi „patrioci”, którzy nie mają poczucia humoru, nie podchwyciliby pomysłu, ale najpierw kierowani niechęcią do Armii Czerwonej usunęli pomnik.
Ile trzeba mieć w sobie zapiekłego jadu, żeby stłumić ludzkie odruchy i wsączyć antyrosyjską propagandę.
* * *
Polemika redaktora Skalskiego z jego polemistami (Ernest Skalski: Pyskówka) pozwoliła mi zrewidować moje stanowisko. Oświadczam więc, że jeśli lewica zdobędzie władzę, to będę ją usilnie namawiał, żeby nie wprowadzała powszechnej kolektywizacji, nie wsadzała przeciwników politycznych do obozów (głównie dlatego, żeby wrogie nam siły nie oskarżyły nas znowu o „polskie obozy koncentracyjne”), i żeby pozwoliła działać kapitalistom (to się udało w wielu krajach, gdzie lewica rządziła lub rządzi). Nie wiem, czy pan Skalski w tym momencie odetchnął, bo jak tu wierzyć w zapewnienia kogoś, kto wyraża się dobrze o niektórych działaczach lewicy – albo mogę zmienić zdanie, albo siepacze komunistyczni po prostu mnie zlekceważą lub wręcz zlikwidują.
Natomiast chciałbym zdecydowanie potępić sadyzm i okrucieństwo redaktora Skalskiego. Na pytanie polemistów:
– Jeżeli nie komunizm to co Autor zaproponuje dzieciom z Bangladeszu, Kalkuty czy Bombaju pracującym za jednego dolara po 12 godzin dziennie dzięki czemu Polacy mogą kupować „markowe” ciuchy za grosze ?
pan Skalski odpowiada:
Dzieciom z Bangladeszu, Kalkuty, czy Bombaju, szanowni, proponuję przeczytanie skróconego rozdzialiku o globalizacji, z mojego artykułu „Lewica szkodzi”, tylko co zamieszczonego w naszym Studio.
Ja rozumiem, że można nienawidzić komunizmu, a nawet nie lubić dzieci, ale tak znęcać się nad nimi?
Ze wstydem przyznaję, że pan Skalski miał rację, przypominając mi, że przecież Jan Paweł II przeprosił za grzechy Kościoła. Jak mogłem o tym zapomnieć – przecież od tamtej chwili Kościół zmienił się do niepoznania.
Do dalszych argumentów Autora odniosę się po przestudiowaniu dokumentów Banku Światowego, którego dane obszernie przytacza. Jeżeli wartość spożycia jest rzeczywiście taka, jak podaje, Redaktor, to przestanę już sprzeciwiać się globalizacji.
I bardzo proszę ARTU, żeby nie przytaczał tych przykrych danych z działań USA, kiedy zmuszone były toczyć walkę ze światowym komunizmem. Nie wiemy wszystkiego, ale jest pewne, że w tych wszystkich wymienionych krajach działały sowieckie służby i chciały siłą narzucić swoje zdegenerowane porządki.
Kolega pominął przypadki, kiedy nasze wojska spontanicznie włączyły się do tej walki o wolność i demokrację. Ostatecznie, jak przypomniał nam Leszek Miller, wspierając interwencję w Iraku i nasz w niej udział: „Za naszą wolność i waszą”. I z satysfakcją trzeba odnotować, że dzielny naród polski tę interwencję poparł.
PIRS


„a chodzi przecież o nazistowskie obozy zagłady na terenie Polski”.
.
W okupowanej Warszawie na tramwajach były takie napisy: „Nur für Deutsche” (to po niemiecku). Na polski tłumaczy się to: „tylko dla nazistów”.
Wiech już dawno temu pisał w jakimś opowiadanku o królu Kraku i królewnie Wandzie co nie chciała gestapowca 🙂
„Ile trzeba mieć w sobie zapiekłego jadu, żeby stłumić ludzkie odruchy i wsączyć antyrosyjską propagandę.”
PIRS, jak będziesz chłopie tak pisał to Twoje dni w SO są policzone
„I bardzo proszę ARTU, żeby nie przytaczał tych przykrych danych z działań USA, kiedy zmuszone były toczyć walkę ze światowym komunizmem. ”
Dane statystyczne, do których się odwoływałem dotyczyły wojny w Iraku a konkretnie okresu 2001-2011. To nie była żadna wojna z komunizmem. Dla niepoznaki nazwano ja wojną z terroryzmem. Jako główny powód ataku na Irak USA podały lokalizację na tym terenie komórek Al-Kaidy i posiadanie przez Saddama Husseina broni masowej zagłady. A że potem „okazało się”, że ani Al-Kaidy nie było, ani żadnej broni masowej zagłady Hussein nie miał – trudno. Faktycznym celem było zapewnienie amerykańskim kartelom naftowym dostępu do irackich pól naftowych i rabunkowa eksploatacja tych złóż. Ofiary w ludziach nie mają dla amerykańskich korporacji żadnego znaczenia. Podobnie w Afganistanie. Przyczyną ataku niby była Al-Kaida a faktycznym celem zapewnienie sobie dostępu do afgańskich złóż mineralnych. Poniżej mapa geologiczna i wycena złóż mineralnych Afganistanu zrobiona notabene na zlecenie… Departamentu Obrony USA 🙂 Afganistan ma ogromne złoża najcenniejszych dziś pierwiastków: miedzi, niobu, kobaltu, molibdenu i złota. Te pierwiastki to podstawa dzisiejszych technologii. Gdyby dochody z ich wydobycia były racjonalnie wykorzystane, w krótkim czasie Afganistan zamieniłby się w super bogate państwo. USA chcą położyć na tych złożach łapę i za darmo je eksploatować (tak jak okradły już wiele innych krajów). Nie ma to NIC wspólnego z komunizmem.
BTW: biorąc pod uwagę, że wojna w Iraku i Afganistanie ciągle trwa a konflikt rozprzestrzenił się na inne kraje jak Syria, Jemen, Sudan Południowy, Libia, Mali podane przeze mnie liczby należałoby co najmniej podwoić, jeśli nie potroić.
ARTU
No przecież wiem! To miała być sarkastyczna uwaga – wiadomo że sowieckie służby knują i trzeba czasem powstrzymać ich działania, co USA robią w swoim i naszym imieniu. Nam się wydaje że chodzi o ropę itp., ale amerykańskie służby wiedzą lepiej – groził nam i grozi powrót komunizmu.
Zresztą, podobna argumentacja idzie i z drugiej strony.
Źle, dobrze, byle z nazwiskiem. (Wańkowicz) Dlaczego nie chcecie sobie zafundować tej frajdy, panowie ARTU i PIRS?
@Ernest Skalski
Jeśli rozpowszechniam kłamstwa proszę zlikwidować moje konto i wyrzucić mnie stąd na zbity pysk (wszak jest pan jednym z założycieli tego portalu). Proponuję też zmienić nazwę na „Studio jedynie słusznych opinii”.
Fragment wywiadu z Wyborczej z prof.Michałem Głowińskim (dla pana @PIRSa może to być ciekawa nowośc):
.
„Pytał pan rodziców, dlaczego tu jesteście?
– O tym nie trzeba było rozmawiać. To było oczywiste. Kto jest Żydem, jest tam na mocy decyzji niemieckiej. Słowo „Niemiec” wtedy właściwie znaczyło to samo, co oprawca. To dzisiaj mówi się „naziści”, „hitlerowcy” itd. Wtedy mówiło się po prostu „Niemcy”. Ja do dziś tak mówię.”
i jeszcze link:
.
http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/1,54420,13766250,_Getto_szare_jak_papier__ktorym_przykrywano_trupy_.html
ARTU
…ad extremum et absurdum. Po co?
Chciałbym zapewnić DAWNIEJ KUBĘ że zdaję sobie sprawę że to Niemcy byli tacy wredni a nie tylko naziści. Mój fryzjer, który przeżył wojnę i okupację w Polsce, uważał (było to po wojnie), że Niemcy jako naród powinni zostać zlikwidowani za te wszystkie zbrodnie jakie popełnili. Przez długie lata nie wyobrażałem sobie pojednania między naszymi narodami, a list polskich biskupów do niemieckich wydał mi się nie na miejscu (za co Polacy mają prosić o wybaczenie?).
Chciałbym zapewnić ARTU, że moja uwaga o komunistycznych czy sowieckich knuciach to miał być sarkazm – widać nie dość jasno napisałem. Napisałem nawet od razu komentarz, ale program Akismet musi mnie podejrzewać też o jakieś knucie, bo często wyrzuca gdzieś moje komentarze. Zobaczymy czy ten się ukaże.