Krzysztof Mroziewicz: Querida presencia

 

2018-02-09.

„Śmierć Dantona” w Teatrze Narodowym to model skonstruowany na potrzeby uniwersyteckich ćwiczeń z teorii rewolucji. Można nim posługiwać się w studiowaniu mechanizmów powybieranych z różnych historycznych zamętów i przewrotów. Laboratorium pozwala na retrospektywne oświetlenie przeszłości, zaszłości i wciórności, które zaczynają się dziś i tu. Retrospektywa prowadzi wstecz do uwertury, którą George Büchner napisał, marząc o przeniesieniu Rewolucji Francuskiej do takich miast w Hesji, jak Wiesbaden i Frankfurt a/M. Mógł sięgnąć głębiej, do rewolucji niderlandzkiej albo Cromwella, ale utknął w Paryżu, bo był za młody, żeby pisać dojrzałe dzieło o Wszechrewolucji Uniwersalnej.

[dropcap]R[/dropcap]obi to za niego dobrze wykształcona w ojczyźnie Büchnera aktorka, reżyser i skrzypaczka Barbara Wysocka, która prowadzi retrospektywę od Che Guevary w dół, wiedząc że Paryż Dantona i Robespierre’a, to później Paryż Sorbony i maja 1968 roku, Paryż koszulek ze zdjęciem argentyńskiego lekarza i bohatera Rewolucji Kubańskiej, Ernesta, które pstryknął Alberto Korda. Co Che ma wspólnego z Dantonem? Pani Wysocka sugeruje że rewolucja jest fenomenem uniwersalnym i kurewce Dantona, jego pierwszej żonie, córce oberżysty, każe śpiewać piosenkę Carlosa Puebli wykonywaną przez Bella Vista Social Club. W spektaklu celowo skaleczyła melodię, ale poszczególne nuty przebijają się do widza-słuchacza z wyraźnym przesłaniem: ”Y tu querida presencia Comandante Che Guevara” („twoja droga obecność majorze Rewolucji”)[1].

Pierwszym rekonstruowanym instrumentem w laboratorium-spektaklu jest przyrząd do mierzenia bipolarnych napięć Danton – Robespierre (Fidel Castro – Che, Kiereński – Lenin, Wałęsa – Kaczyński; wszystko jedno, który). Wysocka prowadzi narrację w taki sposób, że widz ma czas przypomnieć sobie spostrzeżenie Curzia Malapartego, że wszelkie rewolucje są dziełami prowincjonalnych adwokatów (prawników): Robespierre’a, Dantona, Lenina, Castro, Kaczyńskich.

Przy okazji przypominamy sobie prawdziwe, pełne hasło Rewolucji Francuskiej: Wolność, Równość i Braterstwo albo śmierć! Przypomniał je Fidel w zawołaniu „¡Patria o Muerte!”. Natomiast prawdziwym zaskoczeniem jest odkrycie, że wyświechtany frazes „rewolucja pożera własne dzieci” wzięła się ze „Śmierci Dantona”. W „Skrzydlatych słowach” profesora Henryka Markiewicza nie ma tego zwrotu. Büchner nie mógł zaczerpnąć go z mowy potocznej. Nie było jeszcze tego zdania. Było inne, które mógł wziąć od Dantona: „do zwycięstwa potrzeba trzech rzeczy: odwagi, odwagi i jeszcze raz odwagi”. Pochodna jest w użyciu także w obecnej, drugiej Polsce.

Robiąc spektakl Barbara Wysocka pominęła podstawową cechę Dantona: skłonność do przemocy, którą wbił mu do głowy byk, kopiąc chłopca dwa razy w twarz. (Dlatego w filmie Wajdy z którego przed końcem wyszedł demonstracyjnie ówczesny prezydent Francji, Francois Mitterrand, mógł go zagrać genialnie Gerard Derpardieu). Terror rewolucji wprowadził Danton, czego w spektaklu nie ma, pijak, złodziej i bogacz, co dorobił się na rewolucji, a przy tym genialny mówca, lepszy w sztuce słowa od samego Büchnera. Terroru nie można zagrać, ale można pokazać za pomocą rynny, którą spadają do kosza trzy głowy – Ludwika XVI, Dantona i Robespierre’a.

Konstrukcja z metalowych modułów jak pocięte szyny, z których scenografka Barbara Hanicka skonstruowała nieporadny parter z dwoma piętrami wieży Eiffla, zamyka w stuletnim okresie metaforę rewolucyjnej przyczyny i skutku. Gdyby nie było Rewolucji Francuskiej, nie byłoby wieży na Expo, bo na ściernisku feudalizmu nie dorobiłoby się przemysłowe mieszczaństwo. Nie byłoby po drodze Komuny Paryskiej ani G. Hausmanna, który wyburzył w Paryżu 83 kościoły gotyckie, żeby ułożyć bulwary, w których poprzek nie da się zbudować barykad.

Pożyczając pieniądze dla Stanów Zjednoczonych ambasador Benjamin Franklin usłyszał od jeszcze żywego króla Ludwika XVI: mamy nadzieję, że nie trzeba będzie o tym przypominać. Eiffel zaprojektował śluzy Kanału Panamskiego, który kosztował tyle, co 276 Kanałów Sueskich, a prezydent Donald Tramp zachowuje się tak, jak gdyby to USA pożyczyły kiedyś Francji pieniądze. Bez matematyki francuskiej nie byłoby fizyki angielskiej i techniki niemieckiej a także noblowskiej multi-kulti amerykańskiej. Bez rewolucji Francja nie byłaby ciągle jedną z największych potęg gospodarczych oraz imperium kulturalnym. Wielu twórców polskiej kultury mówi, że pochodzą z zaboru francuskiego.

Twórcy Śmierci Dantona wyszli raczej ze strefy francusko-niemieckiej, która powstała jako Wspólnota Węgla i Stali, żeby więcej nie było wojny w Europie. Jeśli ktoś chce robić w Europie Środkowej „rewolucję francuską”, której nigdy nie mieliśmy, czeka go los Dantona i Robespierre’a.

Kolejne obszary analizy, to strach i instrumentacja strachu czyli terror. Rewolucja może być źródłem prawa – albo śmierci. Znaczy to, że istniejący porządek, nawet jeśli zostaje zachowany, musi być posłuszny. Posłuszeństwo narzuca się strachem. Wielkie dzieła teatralne mierzą się z tym koszmarem od zawsze, od Ajschylosa począwszy, który pisał dla swojego subsydiowanego teatru narodowego. Terroryzm to amatorska odpowiedź na gilotynę. Rewolucja Francuska jako źródło prawa, terroru i terroryzmu oraz alternatywny w postaci śmierci stała się źródłem pomyślności i dobrobytu co wyniósł wieże Eiffla pod niebiosa.

Rewolucja Francuska przy okazji spowodowała, że Francja powstała z kolan w Kościele. Co to ma wspólnego ze spektaklem pań Wysockiej i Hanickiej? Wszystko.

Spektakl nie używa języka ezopowego, który był stosowany w PRL. Zamiast aluzji daje możliwość snucia refleksji na marginesie. Zawiera przemyślenia, których nie będziemy odbierać widzowi i jego wiedzy. Jest przekazem dla którego Teatr Narodowy wydaje się miejscem najwłaściwszym dziś i tu. Teatr Narodowy i zwłaszcza – teatr narodowy.

Krzysztof Mroziewicz

  1. Comandante de la Revolución to najwyższy stopień w wojskach partyzanckich Fidela Castro. Był odpowiednikiem majora w armii Fulgencia Batisty, gdzie roiło się od generałów. Dopiero jak Revolución Cubana zinstytucjonalizowała się, wprowadzono sowiecką gradację do generała armii włącznie lecz bez marszałka.
Print Friendly, PDF & Email

2 komentarze

  1. jfk51 2018-02-09
  2. Ernest Skalski 2018-02-11
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com