2018-03-19.
Ja: Po obudzeniu się i wstawieniu dwóch jajek na miękko nastawiam Ewę Demarczyk, która do muzyki Zygmunta Koniecznego, śpiewa wiersze Juliana Kacpera i Henryka Roztworowskiego:
Masz takie oczy zielone. Zielone jak letni wiatr.
Zaczarowanych lasów i zaczarowanych malw.
Ty: Wchodzisz do kuchni z tabletem w ręku i czytasz mi na głos artykuł New York Times o wzrastającej fali antysemityzmu w Ameryce.
Ja: Wyskubuję ciasto z bejgla i wkładam go do tostera słuchając dalej Ewy:
Dla ciebie mały ogrodnik zasadził groszków tysiąc.
W kapocie stracha na wróble pragnął ci miłość przysiąc.
Pierwszy raz spojrzał ci w oczy.
O tysiąc więcej znalazł barw niż wyśnił sobie tej nocy.
Ty: Na głos czytasz z tabletu: Putin wygrał wybory. Masowe poparcie zapewni mu kolejna, czwarta prezydenturę.
Ja: Ostatnia zwrotka piosenki “Groszki i róże”:
I z róż naręczem przyszedł raz prosić o jedno twe słowo.
Oślepił go twoich oczu blask.
Milczałaś kolorowo.
Ty: Muszę wiedzieć co się dzieje.
Ja: Z samego rana trzeba się naładować optymizmem na cały dzień.
Ty: Nie przejmuj się. Jestem naładowana.
Marian Marzyński
Life on Marz (2007) & RISD Student Films (1972-1976)
„My name is Marian Marzynski,” I introduced myself in broken English to my film class. „It’s too long,” they said. „Can we call you Marz?” In 1972, my students at the Rhode Island School of Design were the siblings of those WHO rebelled in the 60s. This new generation’s


Poetyczny poranek. Mimo wpoprzekmowy. Teżbymtakchciał. Ale mamy polską kuchniękichę i czasem fizycznie mijamy się z wysiłkiem. Mimo radia Klassic, co go puszczam do śniadania.